Czytelnik, Warszawa 2026.
Dziennik z przeżycia
Takich dzienników już się dzisiaj nie pisze. A ten też nie powstał dzisiaj, a dekadę temu. Tomasz Jastrun w „Roku Szczura” dzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem dotyczącym depresji i nieudanej próby samobójczej, a później – metod na powrót do normalności. Niewielki w gruncie rzeczy tom jest wstrząsającym studium bezradności i najtrudniejszych chwil. Jastrun opowiada o chorobie i związanych z nią zmaganiach z rzeczywistością od środka, z pełną szczerością i bez upiększeń. Prowadzi dziennik, którego nie cenzuruje. Pisze książki i spotyka się z odbiorcami, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat depresji jako takiej, ale w tej publikacji przedstawia własne odczucia przetykane codziennością. Tomasz Jastrun – wzorem wielkich literatów z minionych epok – rejestruje odwiedziny ważnych gości, sprawdza, co dzieje się w kraju (szczególną irytację wywołują w nim prawicowe rządy), pisze o telefonach od znajomych i o pomysłach dzieci, a także o książce, którą przygotowuje (bez nadziei na dofinansowanie po tym, jak zmienia się dyrektor jednej z instytucji kultury). Miesza w dzienniku życie zawodowe, prywatne i uczestnictwo w świecie jako takim. I nad tym wszystkim stopniowo rozsnuwa się widmo depresji, na początku bez autodiagnoz i nazywania problemu. Jastrun daje się owładnąć negatywnym myślom, przestaje czerpać satysfakcję z egzystencji, dziwi się, że udaje mu się oddać na czas zamówione teksty – ale wszystko, co dzieje się wokół, przygniata go coraz bardziej i doprowadza do targnięcia się na własne życie. Autor fabularyzuje własną śmierć, pisze wiersz pożegnalny i łyka tabletki – ale publikacja w mediach społecznościowych nie pozostaje bez echa i znajomym udaje się zdążyć z pomocą. Stąd bierze się środkowa część książki, o pobycie w szpitalu. Tu Tomasz Jastrun zastanawia się nad znaczeniem ratowania samobójców, ale o wiele bardziej interesuje go wszystko, co na zewnątrz niego – stąd ciągłe obserwacje, prezentowanie kolejnych pacjentów przewijających się przez szpitalne korytarze, ich absurdalnych często zachowań i symbolicznych wręcz gestów – wszystko staje się tu tworzywem niemal literackim i odciąga myśli od chęci odejścia ze świata. Nawet jeśli w pobliżu pojawiają się inni odratowani, Jastrun tym razem dąży do wyleczenia się, do opanowania wewnętrznego mroku. Rozumie istotę choroby, wie, że przeplata się ona przez jego drzewo genealogiczne i szuka dla siebie ratunku. Po wyjściu ze szpitala odbywa dramatyczne walki – wie doskonale, jak blisko mu do poddania się czarnym myślom, czuje czającą się w pobliżu depresję – i nie chce wracać do tego, co już ledwo przetrwał. Podejmuje decyzje odważne, żeby tylko naprawić swój mózg. A jednocześnie przez cały czas jest bardzo wyczulony na literackość, na sztukę i na potencjał intelektualny czy twórczy kolejnych wydarzeń. Częstuje czytelników codziennością w wymiarze mikro – i buduje narrację, której dzisiaj na rynku się już nie spotyka. Dziennik klasyczny w duchu i mocno aktualny w treści sprawia, że odbiorcy mogą inaczej spojrzeć na dylematy twórców i zastanowić się nad udrękami ludzi cierpiących na depresję.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Jastrun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Jastrun. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 marca 2026
wtorek, 4 marca 2025
Tomasz Jastrun: Oddani istnieniu. Wiersze wybrane
Czytelnik, Warszawa 2025.
Przejście przez życie
46 lat wierszy – wybranych z różnych tomików, ułożonych chronologicznie. Tomasz Jastrun proponuje odbiorcom książkę, której lekturę odrobinę we wstępie programuje, a niekoniecznie powinien: zwraca uwagę na tematy dla niego ważne i na rozwiązania, które mogły się zestarzeć (wyjaśnia między innymi, czego nie wolno odczytywać bez rozumienia czy znajomości kontekstu). Na szczęście później już głosu nie zabiera, przemawiają same wiersze – i to znacznie lepsze z perspektywy czytelników. Zwłaszcza że same decyzje dotyczące zamieszczenia w „Oddanych istnieniu” konkretnych utworów już tworzą swoistą mapę myśli, emocji i wrażeń.
„Oddani istnieniu” to książka, w której istotne są kwestie międzyludzkie – autor funkcjonować może przeważnie w odniesieniu albo do członków najbliższej rodziny, albo do nienazwanych, anonimowych postaci z własnego życiorysu. Wiele razy przygląda się w wierszach żonie i synowi, specjalne miejsce ma dla mamy – i na kartach tomiku z przeszłości przeżywa jej śmierć, a teraz przywołuje tamte doświadczenia. Parę razy próbuje zabrać głos w sprawach publicznych czy politycznych – ale już po latach może się przekonać, że wiersze agitacyjne źle się starzeją i nie mają już tego wydźwięku co dawniej, nie wyzwalają też równie silnych reakcji, zupełnie jakby wyblakły w wyobraźni czytających. Tu nie pomoże ani datowanie, ani świadomość kontekstów: angażowanie się w sprawy społeczne wierszom zdecydowanie nie służy. Na szczęście Tomasz Jastrun znacznie chętniej zabiera czytelników w zacisze swojego domu, dzieli się intymnymi chwilami. Obserwuje rzeczywistość w skali mikro i w wymiarze codziennym, poza wielkimi wydarzeniami jest tu też kilka spraw błahych, prowadzących do rejestrowania ulotnych chwil – które nabierają znaczenia dopiero w obliczu przemijania. Bo Tomasz Jastrun nie jest oryginalny w doborze tematów, najpierw interesują go bardziej kwestie miłości, budowania rodziny, z czasem uwaga przenosi się na przemijanie i na oznaki starzenia się. Zamyka to w zgrabnych wierszach: przeważnie stara się czytelników nie pouczać, daje im za to szansę na przyjrzenie się egzystencji w ujęciu lirycznym. Unika tanich sentymentów, chociaż jeśli wzruszenie własne przebija się przez wersy, zyskuje większe znaczenie. Tomasz Jastrun dobrze wie, jak sterować uczuciami odbiorców: wprowadza ich do własnego świata i rozbudza tęsknoty za lokalną sielanką, idyllą, która tylko od czasu do czasu zakłócana jest przez nieubłagane prawa natury. Starannie wytycza szlak puent, wie dobrze, że czytelnicy potrzebują w wierszach elementu, który wyjaśni im, dlaczego w ogóle sięgać po tego typu literaturę – i dostarcza go. Do tego stopnia dobrze, że – jak pokazuje przekrojowy wybór z prawie pół wieku – może stale intrygować i przyciągać do siebie. „Oddani istnieniu” to wiersze, które komentują się same, nie potrzebują dodatkowo przewodnika ani wskazówek, wystarczy dawkować je sobie, przeżywać po swojemu i pozwolić się zaprosić do prywatnego świata (w którym tylko czasami sprawy z zewnątrz zyskują głos – ale na krótko i tylko po to, żeby zasygnalizować istnienie przestrzeni poza azylem).
Przejście przez życie
46 lat wierszy – wybranych z różnych tomików, ułożonych chronologicznie. Tomasz Jastrun proponuje odbiorcom książkę, której lekturę odrobinę we wstępie programuje, a niekoniecznie powinien: zwraca uwagę na tematy dla niego ważne i na rozwiązania, które mogły się zestarzeć (wyjaśnia między innymi, czego nie wolno odczytywać bez rozumienia czy znajomości kontekstu). Na szczęście później już głosu nie zabiera, przemawiają same wiersze – i to znacznie lepsze z perspektywy czytelników. Zwłaszcza że same decyzje dotyczące zamieszczenia w „Oddanych istnieniu” konkretnych utworów już tworzą swoistą mapę myśli, emocji i wrażeń.
„Oddani istnieniu” to książka, w której istotne są kwestie międzyludzkie – autor funkcjonować może przeważnie w odniesieniu albo do członków najbliższej rodziny, albo do nienazwanych, anonimowych postaci z własnego życiorysu. Wiele razy przygląda się w wierszach żonie i synowi, specjalne miejsce ma dla mamy – i na kartach tomiku z przeszłości przeżywa jej śmierć, a teraz przywołuje tamte doświadczenia. Parę razy próbuje zabrać głos w sprawach publicznych czy politycznych – ale już po latach może się przekonać, że wiersze agitacyjne źle się starzeją i nie mają już tego wydźwięku co dawniej, nie wyzwalają też równie silnych reakcji, zupełnie jakby wyblakły w wyobraźni czytających. Tu nie pomoże ani datowanie, ani świadomość kontekstów: angażowanie się w sprawy społeczne wierszom zdecydowanie nie służy. Na szczęście Tomasz Jastrun znacznie chętniej zabiera czytelników w zacisze swojego domu, dzieli się intymnymi chwilami. Obserwuje rzeczywistość w skali mikro i w wymiarze codziennym, poza wielkimi wydarzeniami jest tu też kilka spraw błahych, prowadzących do rejestrowania ulotnych chwil – które nabierają znaczenia dopiero w obliczu przemijania. Bo Tomasz Jastrun nie jest oryginalny w doborze tematów, najpierw interesują go bardziej kwestie miłości, budowania rodziny, z czasem uwaga przenosi się na przemijanie i na oznaki starzenia się. Zamyka to w zgrabnych wierszach: przeważnie stara się czytelników nie pouczać, daje im za to szansę na przyjrzenie się egzystencji w ujęciu lirycznym. Unika tanich sentymentów, chociaż jeśli wzruszenie własne przebija się przez wersy, zyskuje większe znaczenie. Tomasz Jastrun dobrze wie, jak sterować uczuciami odbiorców: wprowadza ich do własnego świata i rozbudza tęsknoty za lokalną sielanką, idyllą, która tylko od czasu do czasu zakłócana jest przez nieubłagane prawa natury. Starannie wytycza szlak puent, wie dobrze, że czytelnicy potrzebują w wierszach elementu, który wyjaśni im, dlaczego w ogóle sięgać po tego typu literaturę – i dostarcza go. Do tego stopnia dobrze, że – jak pokazuje przekrojowy wybór z prawie pół wieku – może stale intrygować i przyciągać do siebie. „Oddani istnieniu” to wiersze, które komentują się same, nie potrzebują dodatkowo przewodnika ani wskazówek, wystarczy dawkować je sobie, przeżywać po swojemu i pozwolić się zaprosić do prywatnego świata (w którym tylko czasami sprawy z zewnątrz zyskują głos – ale na krótko i tylko po to, żeby zasygnalizować istnienie przestrzeni poza azylem).
niedziela, 16 czerwca 2024
Tomasz Jastrun: Alfabet polifoniczny
Iskry, Warszawa 2024.
Spotkania
Książki memuarowe czy wspomnieniowe, które nie są typowymi pamiętnikami ani autobiografiami zawsze mają większe szanse na dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Tomasz Jastrun taki gatunek wybiera, chociaż trochę zawęża grupę potencjalnych czytelników z racji bezkompromisowego stylu. Część wynurzeń upolitycznia, w części prezentuje dość niepopularne poglądy, stawia na radykalne czasem uwagi i komentarze, które niekoniecznie przysporzą mu fanów. „Alfabet polifoniczny” to nie tworzenie laurek, historii, które spodobają się każdemu – a bardziej kąśliwych podsumowań i uzupełnień. Alfabetyczny układ tematów odrobinę porządkuje tę sylwę – ale autor nie skupia się wyłącznie na ludziach, wprowadza też dodatkowe hasła, które po swojemu interpretuje albo wykorzystuje jako okazję do drobnych zwierzeń czy popisów wyobraźni poetyckiej. Tematy same do niego przechodzą, a w związku z tym nie musi się Tomasz Jastrun zastanawiać nad kompozycją i zawartością książki – wykorzystuje po prostu drobne obrazki z życia, migawki bez większych puent. Stawia na rozległość tematyczną, czasami zastanawia się, czy kogoś, kogo opisuje, nie obrażą jego słowa, innym razem jest tego świadomy – bo już kiedyś coś podobnego się wydarzyło. Od czasu do czasu autor wykorzystuje już gotowe fragmenty tekstów, uzupełnia nimi dzisiejsze skojarzenia. Pisze tak, żeby czytelników zaintrygować – nawet jeśli nie podaje żadnych konkretnych wiadomości. Liczy się tu spojrzenie z jego perspektywy, zestaw emocji, jakie chce przekazywać i wywoływać w odbiorcach.
Można po ten tom sięgnąć, jeśli chce się uzupełnić wiadomości na temat Tomasza Jastruna (i jego podejścia do rzeczywistości), ale znacznie lepiej będzie korzystać z publikacji jako z lektury rozrywkowej – trochę wspomnień, trochę plotek, trochę przemyśleń, trochę innego widzenia świata – to wszystko stanowi intrygującą całość i nadaje się do czytania dla przyjemności. Zwłaszcza ze względu na anegdoty dotyczące spotkań ze znanymi ludźmi – Jastrun wie, jakich treści poszukują odbiorcy najczęściej i po prostu podsuwa im przepis na atrakcyjny tekst. Nie sili się na obiektywizm, zresztą to założenie nie pasowałoby do „Alfabetu polifonicznego”, ponadto nie pozostawia samych czytelników obojętnymi – stara się ich trochę prowokować, a trochę zaskakiwać. Przynosi opowieść celną i szczerą, wypełnioną obrazkami z życia i refleksjami na różne tematy. Jest tu sporo pisania od niechcenia – tylko po to, żeby coś utrwalić, coś wyjaśnić albo coś dopowiedzieć – i to w zupełności wystarcza, zaspokaja ciekawość i przypomina, że nie tylko „wielkie” utwory mają znaczenie. Tomasz Jastrun zabiera odbiorców do swojego świata – z całą świadomością jego niedoskonałości. Jednak nie zamierza podporządkowywać się trendom ani zmieniać sposobu myślenia, wie doskonale, że to on decyduje o kształcie całości i to on ponosi odpowiedzialność za przedstawiane tu poglądy – nikogo nie zmusza, żeby je podzielał, za to sam nie próbuje niczego ukrywać. I takie podejście jednym czytelnikom przypadnie do gustu, innym wyda się przesadzone – ale „Alfabetu polifonicznego” po prostu nie da się oceniać jednoznacznie, ta książka wyklucza podobne spojrzenie już w samym założeniu.
Spotkania
Książki memuarowe czy wspomnieniowe, które nie są typowymi pamiętnikami ani autobiografiami zawsze mają większe szanse na dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Tomasz Jastrun taki gatunek wybiera, chociaż trochę zawęża grupę potencjalnych czytelników z racji bezkompromisowego stylu. Część wynurzeń upolitycznia, w części prezentuje dość niepopularne poglądy, stawia na radykalne czasem uwagi i komentarze, które niekoniecznie przysporzą mu fanów. „Alfabet polifoniczny” to nie tworzenie laurek, historii, które spodobają się każdemu – a bardziej kąśliwych podsumowań i uzupełnień. Alfabetyczny układ tematów odrobinę porządkuje tę sylwę – ale autor nie skupia się wyłącznie na ludziach, wprowadza też dodatkowe hasła, które po swojemu interpretuje albo wykorzystuje jako okazję do drobnych zwierzeń czy popisów wyobraźni poetyckiej. Tematy same do niego przechodzą, a w związku z tym nie musi się Tomasz Jastrun zastanawiać nad kompozycją i zawartością książki – wykorzystuje po prostu drobne obrazki z życia, migawki bez większych puent. Stawia na rozległość tematyczną, czasami zastanawia się, czy kogoś, kogo opisuje, nie obrażą jego słowa, innym razem jest tego świadomy – bo już kiedyś coś podobnego się wydarzyło. Od czasu do czasu autor wykorzystuje już gotowe fragmenty tekstów, uzupełnia nimi dzisiejsze skojarzenia. Pisze tak, żeby czytelników zaintrygować – nawet jeśli nie podaje żadnych konkretnych wiadomości. Liczy się tu spojrzenie z jego perspektywy, zestaw emocji, jakie chce przekazywać i wywoływać w odbiorcach.
Można po ten tom sięgnąć, jeśli chce się uzupełnić wiadomości na temat Tomasza Jastruna (i jego podejścia do rzeczywistości), ale znacznie lepiej będzie korzystać z publikacji jako z lektury rozrywkowej – trochę wspomnień, trochę plotek, trochę przemyśleń, trochę innego widzenia świata – to wszystko stanowi intrygującą całość i nadaje się do czytania dla przyjemności. Zwłaszcza ze względu na anegdoty dotyczące spotkań ze znanymi ludźmi – Jastrun wie, jakich treści poszukują odbiorcy najczęściej i po prostu podsuwa im przepis na atrakcyjny tekst. Nie sili się na obiektywizm, zresztą to założenie nie pasowałoby do „Alfabetu polifonicznego”, ponadto nie pozostawia samych czytelników obojętnymi – stara się ich trochę prowokować, a trochę zaskakiwać. Przynosi opowieść celną i szczerą, wypełnioną obrazkami z życia i refleksjami na różne tematy. Jest tu sporo pisania od niechcenia – tylko po to, żeby coś utrwalić, coś wyjaśnić albo coś dopowiedzieć – i to w zupełności wystarcza, zaspokaja ciekawość i przypomina, że nie tylko „wielkie” utwory mają znaczenie. Tomasz Jastrun zabiera odbiorców do swojego świata – z całą świadomością jego niedoskonałości. Jednak nie zamierza podporządkowywać się trendom ani zmieniać sposobu myślenia, wie doskonale, że to on decyduje o kształcie całości i to on ponosi odpowiedzialność za przedstawiane tu poglądy – nikogo nie zmusza, żeby je podzielał, za to sam nie próbuje niczego ukrywać. I takie podejście jednym czytelnikom przypadnie do gustu, innym wyda się przesadzone – ale „Alfabetu polifonicznego” po prostu nie da się oceniać jednoznacznie, ta książka wyklucza podobne spojrzenie już w samym założeniu.
sobota, 14 stycznia 2023
Tomasz Jastrun: Album rodzinny. Wiersze i fotografie
Czarna Owca, Warszawa 2022.
Wspomnienia
To album podzielony na trzy głosy. Tomasz Jastrun opowiada o swoich najbliższych - posługując się zdjęciami z rodzinnego archiwum oraz tekstami poetyckimi. "Album rodzinny. Wiersze i fotografie" to książka dość obszerna objętościowo (jak na tomik poezji) i mocno nacechowana emocjonalnie, jeśli przyjmuje się perspektywę autora. Tomasz Jastrun przybliża czytelnikom historie domowe - z uwzględnieniem wielkiej przeszłości bogatej w dramatyczne wydarzenia. Rzuca światło na zawarte w wierszach treści, wyjaśnia, dopowiada i uzupełnia - jednak pozwala też wybrzmieć samej poezji, wiedząc, że to, co ponadczasowe, nie wymaga tłumaczenia. "Album rodzinny" jest zatem książką wypełnioną skarbami z domu.
To książka podzielona na trzy głosy. Mieczysław Jastrun, Mieczysława Buczkówna i Tomasz Jastrun starają się uchwycić chwile w formie wierszy. Odnoszą się do zupełnie konkretnych wydarzeń, zjawisk i obserwacji - czasami w ogóle ich punkty odniesienia pokazują same zdjęcia wygrzebane z domowych albumów. Tomasz Jastrun uświadamia czytelnikom, jak duże znaczenie miało w życiu Jastrunów pojawienie się dziecka (czyli jego samego), a później wnuka. Sam też wpisuje się w rodzinną tradycję i uwiecznia w poezji to, co dla niego istotne. "Album rodzinny" staje się mimowolną kroniką. Ale zaspokaja też ciekawość odbiorców nastawionych na plotkarskie treści. Przypomina wcześniejszą miłość ojca, pokazuje też ją na fotografiach. Opowiada najpierw o romansie rodziców, później o małżeństwie. O przeżyciach związanych z konkretnymi datami historycznymi. O sposobach radzenia sobie z życiowymi dylematami i komplikacjami. Jest w "Albumie rodzinnym" przepis na codzienność, która staje się wzniosła - autor odczytuje to, co jego rodzice pozostawili - nie chce, żeby uległo zapomnieniu, przywraca twórców do istnienia w świadomości odbiorców. A jednocześnie nakreśla zwyczajność, to, co przeważnie w związkach nie jest utrwalane w wierszach. Można zatem przeżywać tu lekturę na różne sposoby: przez odniesienia do własnych doświadczeń, przez biografie autorów albo przez zestaw emocji. Tomasz Jastrun - obecny najbardziej w poetyckiej trzeciej części tomiku - zajmuje się także omawianiem zdjęć znalezionych w domowych albumach. Nie przybliża absolutnie wszystkich fotografii, wybiera takie, które korespondują treścią z wierszami. Chce, żeby wchodziły z nimi w dialog i żeby zyskiwały nowy wymiar dzięki dodawanym informacjom. W efekcie Tomasz Jastrun ogląda albumy razem z czytelnikami - i wprowadza im niezbędne dane. Jest "Album rodzinny" książką tematyczną, nietypową i wartościową. Jastrun zajmuje się ocalaniem pamięci o bliskich i pokazywaniem, jak ująć to, co ponadczasowe i ważne dla wszystkich. Ta publikacja będzie ważna nie tylko dla literaturoznawców - to wybór wierszy, który trafi do przekonania szerokiemu gronu odbiorców. Każdemu przypomni, dlaczego warto ocalać pamięć o bliskich i - w jakim celu utrwalać ważne chwile. "Album rodzinny" pokazuje siłę upływającego czasu i zmiany, jakie nieuchronnie nadchodzą w życiu każdego człowieka.
Wspomnienia
To album podzielony na trzy głosy. Tomasz Jastrun opowiada o swoich najbliższych - posługując się zdjęciami z rodzinnego archiwum oraz tekstami poetyckimi. "Album rodzinny. Wiersze i fotografie" to książka dość obszerna objętościowo (jak na tomik poezji) i mocno nacechowana emocjonalnie, jeśli przyjmuje się perspektywę autora. Tomasz Jastrun przybliża czytelnikom historie domowe - z uwzględnieniem wielkiej przeszłości bogatej w dramatyczne wydarzenia. Rzuca światło na zawarte w wierszach treści, wyjaśnia, dopowiada i uzupełnia - jednak pozwala też wybrzmieć samej poezji, wiedząc, że to, co ponadczasowe, nie wymaga tłumaczenia. "Album rodzinny" jest zatem książką wypełnioną skarbami z domu.
To książka podzielona na trzy głosy. Mieczysław Jastrun, Mieczysława Buczkówna i Tomasz Jastrun starają się uchwycić chwile w formie wierszy. Odnoszą się do zupełnie konkretnych wydarzeń, zjawisk i obserwacji - czasami w ogóle ich punkty odniesienia pokazują same zdjęcia wygrzebane z domowych albumów. Tomasz Jastrun uświadamia czytelnikom, jak duże znaczenie miało w życiu Jastrunów pojawienie się dziecka (czyli jego samego), a później wnuka. Sam też wpisuje się w rodzinną tradycję i uwiecznia w poezji to, co dla niego istotne. "Album rodzinny" staje się mimowolną kroniką. Ale zaspokaja też ciekawość odbiorców nastawionych na plotkarskie treści. Przypomina wcześniejszą miłość ojca, pokazuje też ją na fotografiach. Opowiada najpierw o romansie rodziców, później o małżeństwie. O przeżyciach związanych z konkretnymi datami historycznymi. O sposobach radzenia sobie z życiowymi dylematami i komplikacjami. Jest w "Albumie rodzinnym" przepis na codzienność, która staje się wzniosła - autor odczytuje to, co jego rodzice pozostawili - nie chce, żeby uległo zapomnieniu, przywraca twórców do istnienia w świadomości odbiorców. A jednocześnie nakreśla zwyczajność, to, co przeważnie w związkach nie jest utrwalane w wierszach. Można zatem przeżywać tu lekturę na różne sposoby: przez odniesienia do własnych doświadczeń, przez biografie autorów albo przez zestaw emocji. Tomasz Jastrun - obecny najbardziej w poetyckiej trzeciej części tomiku - zajmuje się także omawianiem zdjęć znalezionych w domowych albumach. Nie przybliża absolutnie wszystkich fotografii, wybiera takie, które korespondują treścią z wierszami. Chce, żeby wchodziły z nimi w dialog i żeby zyskiwały nowy wymiar dzięki dodawanym informacjom. W efekcie Tomasz Jastrun ogląda albumy razem z czytelnikami - i wprowadza im niezbędne dane. Jest "Album rodzinny" książką tematyczną, nietypową i wartościową. Jastrun zajmuje się ocalaniem pamięci o bliskich i pokazywaniem, jak ująć to, co ponadczasowe i ważne dla wszystkich. Ta publikacja będzie ważna nie tylko dla literaturoznawców - to wybór wierszy, który trafi do przekonania szerokiemu gronu odbiorców. Każdemu przypomni, dlaczego warto ocalać pamięć o bliskich i - w jakim celu utrwalać ważne chwile. "Album rodzinny" pokazuje siłę upływającego czasu i zmiany, jakie nieuchronnie nadchodzą w życiu każdego człowieka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






