* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 16 września 2013

Tony DiTerlizzi: CzarLa. Poszukiwacze

Znak, Kraków 2013.

W Orbonie

CzarLa to symbol marzenia, dziwna pozostałość dawnego życia i impuls do działania. To również jedyny łącznik z dawno nieistniejącym światem ludzi. Dwunastoletnia Eva Dziewięć CzarLę traktuje jak namiastkę i zapowiedź przygody – ale jeszcze się nie domyśla, jakiego rodzaju będzie to przygoda. Raczej by do niej nie tęskniła. Wychowywana przez robota, który zastępuje matkę, bohaterka marzy o tym, by wreszcie wydostać się z Sanktuarium na powierzchnię Ziemi – ale nie zdaje kolejnych skomplikowanych testów z przetrwania. Wszystko zmienia się, gdy na Sanktuarium napada Bestiil. Z dziewczyny chce uczynić obiekt badań. Eva musi uciekać z kryjówki. A na powierzchni nic nie jest takie, jak wiadomości z komputerów. Nie ma już Ziemi, jest Orbona. A Eva została jedyną przedstawicielką ludzkiego gatunku. Poza nią pojawiają się istoty baśniowe o dziwnych kształtach – i mówiące nietypowymi językami.

Od pierwszych stron „Poszukiwaczy” Tony DiTerlizzi przypomina, że należy do tych autorów, którzy fantastyczne światy budują od przeobrażeń językowych. Dzieci bez trudu zrozumieją, skąd wzięły się kurtizelka czy tramposze, zastosowanie omnipoda czy IPM wyda się dosyć szybko. Autor idzie dalej i tworzy całe dialogi (nawet w dramatycznych okolicznościach) z użyciem obcego wyobraźniowego języka. Wiadomo, że w końcu umożliwi postaciom komunikowanie się, ale chce jak najpełniej zaznaczyć inność kreowanego świata. Ucieczka w językowe zabawy oznacza, że przestrzeń życiowa bohaterki musi pokrywać się w detalach z tym, co znają mali odbiorcy – bo nie da się jednocześnie tworzyć świata i językowego obrazu tego świata. Tymczasem na obcej powierzchni czekają Evę niespodzianki, przy których wędrujące lasy to najmniejszy problem. Nie ma żadnego punktu zaczepienia, żadnej części wspólnej z przeszłością… poza przyjaźnią i oddaniem.

DiTerlizzi wysyła bohaterkę na misję i stawia przed nią rozmaite przeszkody. Pozostawia jej też sojuszników, z których każdy legitymuje się innymi umiejętnościami i cechami. Cała różnica ze standardowymi fabułami przygodówek polega na futurystycznym klimacie i ostatecznym zagrożeniu. Zresztą autor przygotowuje na to od początku: już na pierwszej stronie podrzuca czytelnikom scenę śmierci Evy. Jeśli tak traktuje postać, wiadomo, że dalej zwiększać będzie ryzyko. A ponieważ operuje w przestrzeni nierealistycznej, może sobie pozwolić na wszystko (jedynym sygnałem zaburzającym atmosferę grozy okazuje się zapowiedź baśniowo-futurystycznej serii).

Nie przepada autor za żmudnym lepieniem ze słów nietypowych krajobrazów i dziwnych istot. Uznaje, że językowe zabawy wystarczą, by odmalować dziwność świata Orbony – zresztą może część wyjaśnień przerzucić na własnoręcznie wykonywane rysunki. To pozwoli dzieciom odnaleźć się w skomputeryzowanym Sanktuarium, a potem w orbońskiej dziczy – i lepiej poznać przedstawicieli wyobraźniowych gatunków. Bo mimo największych nawet chęci nie udałoby się autorowi zaprezentować ich tak, by dzieci pojęły jego pomysły.

Tom „CzarLa. Poszukiwacze” jest tomem akcji. Nie ma w nim czasu na postoje, bohaterka bez przerwy ucieka, zmierza do celu, rozwiązuje zagadki po drodze i odkrywa kolejne nowości. To tempo nie jest znane z klasycznych baśni czy powieści fantastycznych, ale dzieciom przypadnie do gustu bardziej niż zestawy statycznych opisów. W „CzarLi” kuszący też dla nich będzie stopień zagrożenia, fakt, że bohaterowie nie mogą sobie pozwolić na krzepiący odpoczynek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com