* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 19 września 2013

Ida Pierelotkin: Ala Betka i demon miasta

Akapit Press, Łódź 2013.

Ala w nowym mieście

Ala Betka była kiedyś dziewczynką jakby żywcem przeniesioną z pomysłów Kästnera. W drugim tomie, „Ala Betka i demon miasta” zmienia się zarówno styl przygód, jak i rodzaj uprawianego absurdu – a nawet forma, bo tu historia nie składa się z szeregu opowiadań, a jest spójną całością. Ala Betka przeżywa tu, co staje się udziałem wszystkich dzieci, których rodzice decydują się na przeprowadzkę. Bardzo osamotniona w wielkiej Warszawie Ala musi znaleźć sposób na poradzenie sobie ze stresem. Fakt, że przypadkowo wywołuje ze starej laurki demona, Edwina Piekielniczuka, na początku niczego nie ułatwia. Potem staje się jednak całkiem miłym urozmaiceniem rutyny.

Dwunastoletnia Ala zmienia też oczywiście szkołę – i to w ostatniej klasie. Nie ma wyjścia: musi dołączyć do zgranej i bezlitosnej ekipy. I tu po raz kolejny Ida Pierelotkin pokazuje, że nie boi się odejścia od schematów. Jej bohaterka wcale nie należy do zahukanych i nieśmiałych szarych myszek. Nawet pierwszego dnia w nowej szkole Ala odgryza się (przy klasie i nauczycielce) Czarnej Ziucie, bez lęku stawia czoła wyzwaniom. Prezentuje dzieciom drogę inną niż ta, którą proponuje większość autorów z literatury czwartej. Postawa Ali Betki jest wielkim zaskoczeniem nie tylko dla jej rówieśników. Ale nie od dzisiaj wiadomo, że to bohaterka nietuzinkowa. Dlatego też może sobie pozwolić na łamanie konwencji – ku uciesze, a i kreatywności młodych odbiorców.

Istnienie całkiem sympatycznego, mimo jego piekielnego rodowodu, demona oznacza, że tym razem absurdalne zdarzenia przytrafiające się Ali będą dokładnie uzasadnione. W Edwinie dziewczynka niespodziewanie zyskuje powiernika i przyjaciela: życzliwy demon pomaga bohaterce odnaleźć się w stolicy, a poza tym prowokuje całą serię dziwacznych wypadków. Fruwa z Alą nad miastem, manipuluje apetytami klientów restauracji, a nawet pozwala dać nauczkę prześladowcom nastolatki. Czasem bywa zabawnie, innym razem pięknie: Ala z pojawienia się demona odnosi wiele korzyści, a że jest przyzwyczajona do niezwykłości, nie traci czasu na zdumienie.

Ida Pierelotkin przyzwyczaiła czytelników do narracji prowadzonej z rozmachem i w „Ali Betce i demonie miasta” wcale nie jest inaczej. Bohaterka przeżywa przygody zrodzone w wyobraźni, odważne i wolne od racjonalizmu. Dziewczynka jest uosobieniem niespełnialnych marzeń oraz tęsknot odbiorców. Natychmiast może odeprzeć słowny atak ze strony klasowych liderów, wie, jak odróżnić sprawy ważne od mało istotnych i chociaż funkcjonuje jako mała dziewczynka – jest rezolutna, pomysłowa i odważna. To również bohaterka zupełnie inna niż jej literackie poprzedniczki; Ala Betka wyrosła w klimacie absurdu: fantazja to w dalszym ciągu wyróżnik jej przygód.

Wydaje się, że w drugim tomie akcja staje się nieco mniej intensywna – ale to złudzenie, które wywołuje bezpośrednio pierwsza część przygód Ali. Autorka dobrze radzi sobie z wyimaginowanym światem. Niby chodzi jej tylko o rozrywkę dla małych czytelników, a przecież mimochodem podsuwa im też rozwiązania częstych problemów i przykrości. Nie we wszystkim da się Alę Betkę naśladować, lecz parę razy jej postawa będzie dla dzieci wskazówką. Ida Pierelotkin nieodmiennie bawi, zaskakuje nowymi pomysłami i rzuca wyzwanie standardowym fabułom z literatury czwartej. Jej Ala Betka to zjawisko na rodzimym rynku książek dla dzieci – warta jest dostrzeżenia i docenienia, o czym wie już każdy, kto sięgnął po przygody rezolutnej dziewczynki. Ala Betka nie pozwoli, by dzieci nudziły się przy czytaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com