* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2022

Katarzyna Ryrych: Czarna Walizka. Dalej niż daleko

Prószyński i S-ka, Warszawa 2022.

Przeprowadzki

Drugi tom sagi Czarna Walizka można spokojnie czytać w oderwaniu od pierwszego, bo chociaż Katarzyna Ryrych na początku nie sili się na prezentowanie znanych fanom bohaterów, sprawia, że błyskawicznie staną się bliscy także tym przypadkowym odbiorcom. "Dalej niż daleko" to historia, w której autorka podprowadza aż do czasów drugiej wojny światowej: niby jest w stanie zaangażować w losy bohaterów, ale już wiadomo, że na horyzoncie majaczy zło w najczystszej postaci - i trudniej uwierzyć w plany, jakie snują ludzie z kart powieści. Ten zresztą mechanizm jest do znudzenia wykorzystywany przez twórców sag historycznych: zupełnie jakby druga wojna światowa była jedynym możliwym czynnikiem przekreślającym najbardziej nawet śmiałe pomysły. W "Dalej niż daleko" na początku pojawia się motyw opętania: Maria, żona Mikołaja, rzekomo zwraca się ku Bogu: w praktyce zaczyna słyszeć głos Gabriela i z nim rozmawia, porzucając ziemskie sprawy. Nie opiekuje się dzieckiem, zresztą wszyscy boją się o Ewelinkę: nie chcą, żeby udzieliło się jej obłąkanie matki. Sam Mikołaj być może by się poddał, gdyby nie Ewelina. Kochanka daje mu nadzieję na normalność i zwyczajne życie. Żona trafia w końcu do zakładu dla psychicznie chorych - to najlepsze dla niej miejsce. Konstanty zyskuje możliwość ułożenia sobie egzystencji po swojemu. Chociaż nie może poślubić ukochanej (ani rozstać się z chorą), ma cichą zgodę bliskich na niekonwencjonalne rozwiązanie. Szczęścia szuka przy boku mądrej i wrażliwej partnerki. Ale to zaledwie jedna rodzina, którą Katarzyna Ryrych portretuje - w innej wysyła kogoś za ocean do pracy, żeby móc powiązać losy pozornie przypadkowych postaci w nieoczekiwanych momentach. Równie ważni są tu przedstawiciele starszego pokolenia. Każdy ma swoje punkty oparcia i każdy potrzebuje towarzystwa, żeby zachować zdrowe zmysły w coraz bardziej skomplikowanym świecie. Od czasu do czasu Katarzyna Ryrych przypomina o Ewelince - najmłodszej bohaterce historii, która w końcu będzie chciała także znaleźć swoje miejsce na ziemi. Tymczasem los miota ludzi po świecie i sprawia, że wszelkie nadzieje mogą błyskawicznie ulec zniszczeniu. Bohaterowie muszą dostosowywać się do panujących warunków i często rezygnować z marzeń - ale też uczą się, jak znajdować pocieszenie w drobnych sprawach, uciekają od zmartwień i od nadmiernego strachu.

Katarzyna Ryrych wykorzystuje tu niewielkie wątki kryminalne, stawia też mocno na obyczajowość i na minioną obyczajowość - na zwyczaje czy zasady, które obecnie wydają się mocno przebrzmiałe i niekoniecznie nadawałyby się do wprowadzenia w życie. Może tak zrobić dzięki temu, że wybiera uniwersalne uczucia - zrozumiałe bez względu na czasy. Dzięki temu buduje więź z bohaterami i przekonuje do nich. Wykorzystuje przy tym dość ascetyczną stylistykę w narracji: często sięga po urywane frazy, zupełnie jakby zapominała o czasownikach w komentarzach - albo jakby przez te pozorne braki chciała podkreślać refleksje bohaterów. Sprawia to w lekturze dość dziwne wrażenie, chociaż w pewnym momencie czytelnicy przyzwyczają się do szarpanych uwag i przestaną się nimi przejmować. Tu i tak najbardziej przyciągające mają być wydarzenia - szarpiące nerwy postaci i stwarzające liczne problemy w codzienności. Katarzyna Ryrych radzi sobie z tym tematem, a dzięki unikaniu przesady w opisach - zyskuje szansę na pokazanie świata z międzywojnia bez szczegółowych kwerend.

czwartek, 4 lutego 2021

Kasia Bulicz-Kasprzak: Skrawek pola

Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.

Saga

W różnych gatunkach literatury rozrywkowej próbowała swoich sił Kasia Bulicz-Kasprzak, aż w końcu zaczęła ze zwykłych obyczajówek skręcać w stronę literatury środka lub powieści quasi-założycielskich, odchodzić od mainstreamu na rzecz wyciszenia i psychologizmów w nietypowym dla nich otoczeniu. I tak prezentuje swoje możliwości w "Skrawku pola", powieści, która zapoczątkowuje nowy cykl i ma szansę zapewnić autorce miejsce wśród twórców bestsellerów. Owszem, nie przekona ta książka wszystkich - trzeba będzie mieć sporo cierpliwości, żeby czekać na rozwój fabuły (za to kiedy wreszcie odbiorcy przekonają się, po co autorka trzyma ich przy relacji, mogą poczuć się usatysfakcjonowani), a do tego ma też specyficzną tematykę - jednak radzi sobie w jej ramach autorka świetnie. W posłowiu tłumaczy czytelnikom, że część wydarzeń oparła na wspomnieniach osobistych i dotyczących bliskich czy przodków - jako bodziec do pisania szeroko rozumiane autobiograficzne motywy okazały się znakomite przede wszystkim ze względu na precyzję i czystość przekazu. Autorka przedstawia tu dramatyczne, ale też powtarzalne i bardzo ludzkie historie. Stawia na silne uczucia, niespełnione nadzieje, zawiedzione oczekiwania i - oczywiście - na motyw nieślubnych i niechcianych dzieci. Akcja toczy się na wsi przed pierwszą wojną światową (a także w jej trakcie, chociaż sama wojna funkcjonuje jako odległe tło). W tych gospodarstwach nie ma mowy o postępie, ludzie, którzy chorują, udają się do miejscowej zielarki, przeważnie jednak radzą sobie sami i nie liczą na niczyje wsparcie. Do tego bywają małostkowi i bezduszni. Nie wybaczają zbyt łatwo, kiedy dostrzegają problem - nie boją się o nim głośno powiedzieć. Potrafią w ujęciu Kasi Bulicz-Kasprzak dyskutować ze sobą dzisiejszym językiem, bywa, że wulgarnym i przemocowym. To nikogo nie odstręcza ani od opowieści, ani od bohaterów - bo jednak autorka proponuje wyostrzony folklor i wcale nie czyta się tej książki dla sprawdzenia, co kto komu powie. "Skrawek pola" to historia bardzo plastyczna. W warstwie narracyjnej narzuca się przede wszystkim zestaw przekonujących opisów. Każdy rozdział autorka zaczyna albo od ludowej piosenki, albo od wyjaśnienia jakiegoś hasła: czasami to regionalna tradycyjna potrawa, czasami - naczynie charakterystyczne dla wiejskiej kuchni. Relację z tych wstępów kontynuuje Kasia Bulicz-Kasprzak już we właściwych rozdziałach: bardzo interesuje ją cała wiejska obyczajowość, próbuje przeanalizować niemal każdy aspekt zwyczajnego życia, przygląda się zadaniom chłopów, ich rozrywkom i budowaniu więzi międzyludzkich, żyje każdym elementem wiejskiej zwyczajności. Nie ma wątpliwości, że doskonale rozumie ten klimat i chce jak najpełniej go przekazać - stąd rozrastające się bardzo opisy i wypełnienie treściami każdego akapitu. Bardzo rzadko Kasia Bulicz-Kasprzak zajmuje się faktycznie tworzeniem historii: zwykle pozwala opowieści płynąć swobodnie, rozkoszuje się każdym wrażeniem zmysłowym, detalami, na które nie zwraca się uwagi w zabieganiu. Chociaż na wsi nie ma sielanki (i to także w warstwie fabularnej książki) - autorka wręcz wymusza podziw dla przestrzeni, którą opiewa. Chce znaleźć dla siebie miejsce w wiejskich pejzażach, przekonać odbiorców, że jest się czym zachwycać. Zatrzymuje, żeby zmusić do refleksji nad kondycją człowieka, albo żeby popisać się warsztatem literackim - bo znajduje przecież odpowiednie słowa do prezentowania kolejnych odkryć. Udaje jej się pisać tak, by nie było dysonansu między czasem akcji i świadomością odbiorców - a to spory sukces.

środa, 29 maja 2019

Gill Paul: Zaginiona córka

Mando, Kraków 2019.

Ślady uczucia

Gill Paul nie zgadza się na brutalną historię. W setną rocznicę zamordowania Romanowów powraca do tragedii. W powieści „Zaginiona córka” przywraca do istnienia Marię – która w chwili zbrodni miała siedemnaście lat – i sugeruje, że innym kobietom z carskiej rodziny, przynajmniej niektórym, też mogło się udać ocalić życie. Spora w tym rola przypadku, ale i witalności. Młoda i ponętna Maria, zawsze miła dla strażników, niemal flirtująca beztrosko i radośnie z każdym mężczyzną, przeżywa zamach. Uratowana przez Piotra będzie od tej pory wiodła zupełnie zwyczajne życie – kochanej i kochającej żony, a później też i matki. Nie wolno jej niczym zdradzić pochodzenia (gdyby klejnoty Romanowów wpadły w niepowołane ręce, kobieta znalazłaby się w poważnym niebezpieczeństwie!). Czytelnicy dostaną przegląd całej dorosłej egzystencji Marii – rozkwit pięknej miłości, pierwsze ciąże, a później też serie zmartwień związanych z przemianami politycznymi – drobne dramaty, na które wielka historia nie zwraca w ogóle uwagi ożywają w tej opowieści. Gill Paul cofa się w przeszłość i odnotowuje obyczajowość, codzienność Marii, która znalazła szczęście w najbardziej niesprzyjających okolicznościach. Po drugiej stronie relacji plasuje się Val. Val w latach 70. XX wieku przekonuje się, że prawo w żaden sposób nie chroni kobiet – ofiar przemocy domowej. Kbieta uciekła w małżeństwo przed ojcem-despotą, ale na partnera wybrała sobie damskiego boksera. Małżonek w obliczu obcych zamienia się w czarującego i troskliwego mężczyznę – w zaciszu domowym potrafi podbić oko Val czy bez powodu złamać jej rękę. Ten problem stanowi jedną siłę napędową działań Val: trzeba pokazać czytelniczkom, że takich sytuacji nie można puszczać płazem. Nieważne, czy siłę będą czerpać z nadziei na spotkanie matki, czy z uczuć macierzyńskich, czy też z przyjaźni – muszą walczyć o siebie i opracować dobry plan. Niewiele brakuje, by temat ucieczki przed domowym tyranem przysłonił samą intrygę, w zasadzie dosyć konwencjonalną. Val dowiaduje się od schorowanego ojca, że nie chciał kogoś zabić. Kobieta prowadzi śledztwo – żeby rozliczyć się z przeszłością i poznać szarpiącą nerwy tajemnicę. I to jest motyw, który splata oba wątki. Val i Maria to dwie silne kobiety, które w różnych czasach muszą stawić czoła prawdziwym wyzwaniom ponad siły.

Autorka rozbudowuje motyw Marii w wielki życiorys, niemal sagę, która obejmuje jeszcze egzystencję męża i dzieci – stopniowo zagęszcza akcję, przechodzi od sielanki mimo wszystko do intryg i niebezpieczeństw. W przypadku Val rejestruje tylko mały wycinek jej rzeczywistości – traktuje go bardziej jak rodzaj manifestu, temat społeczny podniesiony do rangi opowieści. „Zaginiona córka” to książka bardzo rozbudowana, przede wszystkim za sprawą historycznego romansu. Gill Paul dba o detale dotyczące obyczajowości i przeszłości, ma tu pole do popisu. Z kolei w opowieści o Val skupia się bardziej na stronie sensacyjnej – i też bardzo dobrze sobie radzi. I tak „Zaginiona córka” staje się relacją całkiem atrakcyjną dla dzisiejszych czytelniczek, chociaż oddaloną czasowo, to jednak dość aktualną w warstwie relacji międzyludzkich.

piątek, 30 czerwca 2017

Sylwia Zientek: Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty

W.A.B., Warszawa 2017.

Saga

Tęsknota za wielkimi narracjami, zapatrzenie w Bolesława Prusa i chęć stworzenia cyklu związanego z Warszawą kieruje najwyraźniej Sylwią Zientek, która proponuje odbiorcom pierwszy tom serii Hotel Varsovie – „Klątwę lutnisty”. W tej części prowadzi dwie równoległe narracje z zamierzchłej przeszłości, okalając je aktualnym wydarzeniem. Oto Dana Spakowski, bezpośrednia i otwarta obywatelka świata (mieszkająca we Włoszech, urodzona w Szwecji, a zachowująca się jak typowa Amerykanka) dziedziczy po nieznanym ojcu hotel zlokalizowany przy ulicy Długiej w Warszawie. Dana chce obejrzeć stolicę i przekonać się, czy uda jej się odzyskać nieruchomość. Spotyka się w tym celu z prawnikiem i szybko przenosi relację na mniej formalny grunt. Na razie niewiele wie o przeszłości, tymczasem hotel Regina – zniszczony podczas wojny – rzeczywiście był miejscem licznych dramatów i komplikacji rodzinnych. Perypetie Dany zaprezentowane zostały bardzo krótko i okraszone wieloma znakami czasu: Sylwia Zientek sugeruje, że z podobnym wyczuleniem na drobiazgi będzie traktować poprzednie epoki. Przenosi się wstecz co dwa wieki – do XIX i do XVII stulecia, w dwóch równoległych narracjach zamieszczając opowieści rodowe obfitujące w wielkie namiętności.

W XIX wieku z dość licznej familii na placu boju – w hotelu – pozostaje córka właściciela, Eleonora. Jej ojciec w pewnym momencie popełnia samobójstwo, co rodzina stara się ukrywać przed postronnymi, matka najpierw zajmuje się hotelem, później szuka możliwości ucieczki przed problemami. Dyrektorem hotelu zostaje oddany rodowi prawnik, a Eleonora musi zadbać o własne zamążpójście, choć jest już w wieku staropanieńskim. Hotel staje się areną obyczajowych skandali i nietrafionych decyzji. Wszelkie komplikacje, poza źródłem w postaci finansów lub ich braku, zaczynają się w dalekiej przeszłości – przodek rodu miał za swoje niecne postępki, do których zresztą nie chciał się przyznać, zostać przeklęty. Okrutna kara dosięga też jego potomków, nawet wtedy, gdy miną czasy zabobonów i przesądów. Krok wstecz to jeszcze bardziej burzliwa opowieść o lutniście i jego rodzinie – a także moment, w którym zajazd przekształca się w hotel Varsovie. Tu autorka śledzi losy kilku postaci z osobna, wtapiając je w historyczny kontekst.

Poza zabawami topograficznymi i prezentacją historii miasta Sylwia Zientek lubuje się w odtwarzaniu obyczajowości epok – mód, nowinek czy anegdot – śledzi pilnie materiały źródłowe i wydobywa z nich informacje, które potem może zamieścić w książce: szczegóły dotyczące strojów, wynalazków czy… rozwiązań w operze. Sprawia, że bohaterowie, chociaż targani w pełni zrozumiałymi dla dzisiejszych czytelników namiętnościami, funkcjonują w odpowiednim kontekście. Delikatnie do tego stylizuje język (pełna archaizacja nie dość, że byłaby niestrawna dla odbiorców, to jeszcze uniemożliwiałaby opowiedzenie części wydarzeń), jednak zdecydowanie najpewniej czuje się wtedy, gdy pozwala postaciom myśleć współcześnie. Mnoży komplikacje międzyludzkie – tu liczą się pieniądze, a także chucie, rzadko pojawia się prawdziwa miłość. Talent i marzenia nie zawsze idą w parze. Bohaterowie mierzą się z wielkimi wyzwaniami, a Zientek nigdy nie podpowiada, czy uda im się odnieść sukces. Idzie ta autorka w ślady Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, ale jeszcze bardziej wyostrza fabułę – i poszczególne wątki. Ma sporo pomysłów – już tu zdają się one rozsadzać ramy opowieści. „Klątwa lutnisty” wypada obiecująco dla miłośniczek powieści historycznych – z tą lekturą można też będzie spacerować po Warszawie lub zacząć się interesować historią miasta.

środa, 11 listopada 2015

Agata Mańczyk: Huczmiranki. Eukaliptus i werbena

Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

Zapachy

Huczmiranki to polska odpowiedź na powieści młodzieżowo-dorosłe, w których zwyczajne życie splata się z magią i jest od niej zależne nawet wtedy, gdy bohaterki tęsknią za normalnością. A że historię prowadzi Agata Mańczyk, autorka, która dała się już poznać jako twórczyni wciągających i tajemniczych fabuł, jej seria o Huczmirankach podbije serca czytelniczek bardzo szybko. W pierwszym tomie („Eukaliptus i werbena”) pojawiają się zasady rządzące rodem kobiet. Huczmiranki mają dar „zapachowy” – za pomocą tego zmysłu podporządkowują sobie ludzi (ich energii potrzebują do funkcjonowania) i zyskują moc. Zapachy stanowią barierę ochronną, pomagają rzucać zaklęcia, badać sytuacje i wpływać na decyzje innych. Ponadto są sposobem na wyrażanie osobowości. Jednak cena, jaką Huczmirankom przychodzi zapłacić za rodowy dar, jest bardzo wysoka. Żadna z kobiet nie może wyłamać się z postanowień Rady Rodu. Przewodniczką zostaje starsza córka starszej córki – bo w tym rodzie na świat mogą przychodzić wyłącznie dziewczynki. Matki i babki wybierają im kandydatów na mężów, by podtrzymać moc i nie dopuścić do konfliktów z innymi rodami. Huczmirankom niepotrzebne są emocje. Te kobiety mogą polegać wyłącznie na rodowej mądrości i odpowiednim mieszankom zapachów. Ale co pewien czas pojawia się bohaterka, która woli podążać za głosem serca, nawet gdyby to miało sprowadzić na nie nieszczęścia.

Nina wraca do Warszawy i prosi krewne o pomoc. Straciła ukochanego męża i syna, a wraz z nimi i swoją siłę. Musi wrócić do despotycznych Huczmiranek i podporządkować się im, jeśli chce dać sobie szansę na szczęście. Nie zamierza jednak tracić wolności, a tego ród nie może zaakceptować. Daria przenosi czytelniczki w drugą połowę XX wieku i pozwala lepiej przyjrzeć się waśniom między rodem władającym dźwiękami oraz specjalistami od smaku. I ona, chociaż w 2013 roku wydaje się niewzruszoną i niewrażliwą babką, przeżywa chwile buntu oraz prawdziwe wyzwania. U schyłku XIX wieku natomiast pojawia się Linda Huczmiran, kobieta, która chce uratować swoje nienarodzone (i nieakceptowane przez ród) dziecko przed podstępami babek. Każda z bohaterek jest wyjątkowa, chociaż wszystkie są do siebie podobne w motywacjach i nadziejach. W każdej historii miłość stawia się naprzeciwko czarów, w każdej na drodze do szczęścia czyha zbyt dużo niebezpieczeństw, żeby znosić je w pojedynkę. Agata Mańczyk stopniowo odsłania zasady funkcjonowania w rodzinie Huczmiranek. Pojedyncze sekrety będą się w końcu łączyć i wyzwalać kolejne prawdy – a nadrzędna opowieść nie przeszkodzi w kibicowaniu Huczmirankom-indywidualistkom.

Na początku Agata Mańczyk czaruje mnogością zapachów i niemal alchemicznymi popisami. Z czasem ujawnia coraz bardziej mroczne prawdy. Swoją opowieść umieszcza na granicy rzeczywistości i baśni – owszem, pojawiają się tu nawiązania do spraw aktualnych, lub do topografii Warszawy, ale autorka nie zajmuje się językowymi czy obyczajowymi stylizacjami. Zmianę czasów daje się dostrzec przez modę, nie przez zachowania czy uczucia. Te są uniwersalne, a Huczmiranki sprawiają wrażenie, jakby czas się u nich zatrzymał i nie miał znaczenia.

„Huczmiranki. Eukaliptus i werbena” to pierwsza część sagi upajającej pomysłami. Autorka znalazła dla siebie miejsce w literaturze rozrywkowej: nawiązuje do popularnych motywów i poczytnych gatunków, ale zyskuje nieoczekiwane efekty. Losy Huczmiranek pokazują, jak łatwo Agata Mańczyk kreuje różne światy – i jak potrafi zawładnąć wyobraźnią odbiorczyń.