* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

czwartek, 10 września 2026

Hannah Deitch: Zabójczy potencjał

Marginesy, Warszawa 2026.

Ucieczka

Zwykle ten motyw jest wykorzystywany w powieściach Bildungsroman: wielki przejazd przez całe Stany Zjednoczone, bohaterowie skazani na swoją obecność w zamkniętej i ciasnej przestrzeni samochodu, konieczność prowadzenia rozmów i dogłębnego poznawania siebie nawzajem, radzenie sobie z kolejnymi wyzwaniami w rodzaju utraty pieniędzy – to wszystko pozwala wydobyć najgorsze i najbardziej szczere cechy. Nic dziwnego, że autorzy tak chętnie wysyłają swoje postacie w podróż życia. Ale u Hannah Deitch mimo wszystko jest inaczej. „Zabójczy potencjał” rozpoczyna się bowiem od kryminału – a wyprawa to nie próba poznania siebie i świata przed wejściem w dorosłość, a ucieczka przed odpowiedzialnością za to, czego się nie zrobiło.

Przynajmniej dla Evie Gordon. Evie nie wyszło w życiu. To kobieta, która na życie zarabia przygotowywaniem do szkolnych testów. Pracuje jako korepetytorka, ale wcale nie zanosiło się na to, kiedy sama była uczennicą a potem studentką. Życie jednak zweryfikowało jej umiejętności radzenia sobie z wyzwaniami – teraz Evie po prostu walczy o to, żeby przetrwać. I nawet jeśli lubi dawanie lekcji, zajęcie nie przynosi jej prestiżu. Evie czuje się czasami jak służąca – uczy dzieci z bogatych domów, w dodatku – w wykwintnych wnętrzach posiadłości ich rodziców. I pewnego dnia przekonuje się, że lepiej byłoby, gdyby nie należała do sumiennych i odpowiedzialnych. Gdyby Evie nie pojawiła się w pracy, o wszystkim dowiedziałaby się z wiadomości. Niestety – przybyła zgodnie z planem i teraz to jej twarz widnieje we wszystkich serwisach informacyjnych. Evie trafia bowiem na zwłoki swoich pracodawców, a także na kobietę uwięzioną w ukrytym pomieszczeniu w ich domu. Ogłusza swoją uczennicę i ucieka – przekonana, że właśnie pozbawiła życia dziewczynę, a zostanie osądzona, jakby była winna całej zbrodni. Razem z nią ucieka kobieta, która nie mówi – być może w wyniku przeżytej właśnie traumy. Tak zaczyna się „Zabójczy potencjał”, a później autorka przez długi czas czerpie po prostu bezpośrednio ze schematów fabularnych powieści o dojrzewaniu. Chociaż jej bohaterki dojrzewać już nie muszą, mogą odkryć siebie nawzajem i spróbować rozwiązać zagadkę podwójnej (a może już potrójnej) śmierci. Nie powinny zostawiać po sobie śladów cyfrowych, o ich miejscu pobytu świadczyć będą nie tylko dokumenty, ale i karty bankomatowe – a ponieważ policja nie próżnuje i angażuje dziennikarzy do rozpowszechniania wiadomości o poszukiwanych morderczyniach, już niedługo wszyscy będą znali twarz Evie i jej nieoczekiwanej partnerki. Evie jest przekonana, że żeby wrócić do normalnego życia, musi odkryć tożsamość prawdziwego mordercy. A to nie takie proste, kiedy musi wciąż uciekać.

Jest „Zabójczy potencjał” powieścią sensacyjną, w której instynkty biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Jest tu mnóstwo rozwiązań, które wydają się przerysowane, a jednak działają – a to za sprawą silnych emocji kreślonych przez Deitch z dużym zaangażowaniem. Opowieść o poznawaniu siebie i drugiego człowieka jest pełna niespodzianek i na długo zatrzyma czytelników. „Zabójczy potencjał” jest książką, która próbuje wymykać się schematom fabularnym i gatunkowym – a jednocześnie wykorzystuje te motywy, które da się przystosować do nowej rzeczywistości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz