* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

środa, 2 września 2026

Sylvie Aprile, Maryla Laurent, Elżbieta Łątka-Likh, Monika Salmon-Siama, Janine Ponty: Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji

Marginesy, Warszawa 2026.

Wsparcie

Ogromny sukces rynkowy „Chłopek” sprawił, że pojawiły się kolejne tomy pokazujące losy przedstawicielek przeważnie pogardzanych albo odrzucanych grup społecznych. Były „Ziemianki” i „Służące” – ale jeśli odbiorcy zastanawiali się chociaż przez chwilę, skąd można czerpać wiadomości na temat egzystencji robotnic z poprzednich wieków, teraz przekonają się, że zachowały się wartościowe dokumenty. „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” to właśnie przedstawienie źródeł z odpowiednim opracowaniem i dodatkowym komentarzem. Nie będzie tu fabuły ani reportażu, odbiorcy zyskają za to wgląd w materiały do przeanalizowania – i kilka tekstów krytycznych, opracowań dotyczących epistolografii.

Autorki kolejnych esejów przyglądają się temu, co widoczne na pierwszy rzut oka i temu, co trzeba wiedzieć, żeby móc pojąć codzienne komplikacje chłopek-imigrantek. Przedstawiają naukowe spojrzenie na to, co było codziennością odważnych przodkiń. Zależy im na punktowaniu problemów i na uwypuklaniu trudności, które niejednego by przerosły. Zanim jednak czytelnicy otrzymają dostęp do bezpośrednich zwierzeń, zostaną przygotowani na co ważniejsze tematy, żeby na pewno nie przeoczyli konkretnych kwestii. A liczą się tu różne sprawy – nawet same powitania czy wprowadzenia do listów. Wprawdzie autorki tomu precyzyjnie odpowiadają na pytania pojawiające się przy lekturze listów i skrupulatnie odtwarzają historię, ale to nie one będą prawdziwymi bohaterkami książki.

Na początku lat 30. XX wieku polskie robotnice trafiały do Francji, żeby tam pracować w polu. Zajmowała się nimi – od strony organizacyjnej – Julia Lachowicz-Duval, to do niej adresowane są listy z tego tomu. Julia Lachowicz-Duval interweniuje zawsze wtedy, kiedy pojawiają się konflikty lub problemy finansowe, kiedy zdrowie nie pozwala na realizowanie zadań albo kiedy pracodawcy nadużywają stanowiska i uprzykrzają życie chłopkom. Czasami może pomóc w znalezieniu innego miejsca pracy albo w sprowadzeniu jakiegoś członka rodziny do Francji. Poradzi sobie z dokumentacją i z mniejszymi lub większymi dramatami. Chłopki uwielbiają swoją dobrodziejkę, traktują ją jak matkę i powiernicę, zwłaszcza wtedy, kiedy tęsknią za bliskimi albo nie radzą sobie z sytuacją.

Te listy są naiwne i pisane w infantylny sposób – pełne błędów, skrótów myślowych i niespodzianek. Czasami trzeba trochę się wysilić, żeby zrozumieć przesłania lub zakodowane tu treści, czasami wystarczy korzystać z przypisów. Ale bez wątpienia to właśnie owe listy są trzonem książki – i to one najbardziej przyciągają i rozbudzają ciekawość odbiorców. Opracowania krytyczne to tylko dodatek, z pewnością robią mniejsze wrażenie niż listy gromadzące „tu i teraz”. Tom „Polki w polu” pokazuje, z jakimi dylematami borykały się robotnice i jak rozwiązywały problemy, jakie miały obowiązki i kiedy były bliskie poddania się. Z jednej strony jest tu bezlitośnie kaleczony język polski – z drugiej kobiety musiały się dogadywać po francusku ze swoimi chlebodawcami. I to wszystko sprawia, że „Polki w polu” to nie zwyczajny zestaw korespondencji a świadectwo wielkich wyzwań i wielkich przełomów. To praca, która zyskuje bardzo osobisty wymiar, to borykanie się z rozmaitymi strachami i przeszkodami. Jest w tym wszystkim miejsce na sprawy indywidualne, ale i na wyciąganie bardziej ogólnych wniosków. I, co ciekawe, ten zbiór dokumentów i opracowań nie ustępuje w niczym książkom bazującym na listach – jest równie ciekawy i równie mocny w swojej wymowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz