* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sophie McKenzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sophie McKenzie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 marca 2021

Sophie McKenzie: Sweetfreak

Ya!, Warszawa 2021.

Zastraszanie

Sophie McKenzie zdecydowanie potrafi radzić sobie z tematami trudnymi i zamieniać zjawiska zaobserwowane wśród młodych ludzi na ciekawe – chociaż przerażające momentami – fabuły. „Sweetfreak” to kolejna historia tej autorki pokazująca, jakie piekło są w stanie zgotować sobie nastolatki – i jak bardzo bezradni wobec pomysłowości młodzieży są dorośli. Rzecz tym bardziej wstrząsająca, że dotyczy przyjaciółek – dziewczyn, które powinny zapewniać sobie wsparcie psychiczne w każdej sytuacji. Oto Carey, bohaterka tomu i narratorka przedstawiająca wydarzenia, w które w dobie internetu wcale nie tak trudno uwierzyć. Jej najlepsza przyjaciółka Amelia zaczyna dostawać tajemnicze pogróżki, a wszystkie ślady wskazują na to, że wiadomości zostały wysłane z laptopa Carey. Nastolatka próbuje przekonać wszystkich, że nie ma w tym jej winy: owszem, zaobserwowała zmiany w pokoju, ale to zbagatelizowała. Teraz nikt nie chce jej wierzyć, a Amelia przestaje się kontaktować, nie pozwalając nawet na wyjaśnienie sytuacji: oddaje prowadzenie sprawy dorosłym i usuwa się w cień, przekreślając całą przyjaźń. Carey ma problem: przeciwko niej są nie tylko najbliżsi, bohaterka nie może do siebie przekonać nawet mamy. I to ona zaczyna mieć poważne problemy – chociaż niezawinione. Wiadomo tylko, że nad Amelią ktoś chce się znęcać. Ktoś usiłuje sprawić, by poczuła się mniej pewnie i by zaczęła się bać. Carey nie ma żadnych motywacji, żeby do tego doprowadzić. Podejrzewa jednak wszystkich, popada wręcz w manię prześladowczą – chce wykryć winnych, żeby oczyścić swoje imię. Tej przyjaźni nie można już chyba odbudować. Osoba, która wysyła Amelii pogróżki, próbuje wykorzystać Carey do swoich celów i zniszczyć ją – być może to właśnie Carey ma stać się podstawowym celem.

Nie byłoby całej tej historii, gdyby Carey mogła porozmawiać z matką. U Sophie McKenzie jednak taki dialog nie jest możliwy: kobieta jest święcie przekonana, że jej córka zawiniła – i przez to traci szansę na porozumienie. Owo zaślepienie staje się trochę mało wiarygodnym punktem historii: rozwój akcji wciąga odbiorców i pokazuje, jakie konsekwencje może mieć głupi żart lub brak refleksji nad postępowaniem – ale dziwi fakt, że nikt z dorosłych nie bierze pod uwagę wyjaśnień Carey. To jest autorce potrzebne – do budowania atmosfery grozy oraz poczucia odrzucenia. Do nastolatków trafi nie tylko aspekt psychologiczny. Carey walczy sama z całym światem i w tej drodze będzie jej ciężko. Ale autorka proponuje odbiorcom również motyw przygody: doprowadzona do ostateczności nastolatka musi uciekać z domu – od matki i policji – żeby zyskać swobodę działania i wykorzystać to, co udało jej się odkryć. „Sweetfreak” to thriller dla młodzieży – i jako taki musi budzić zainteresowanie. Autorka przekona do siebie czytelników, którzy czują się niewspierani przez bliskich, ale może również uświadomić, jak bezsensowne żarty niszczą całe poczucie bezpieczeństwa. Jest to książka wartościowa i potrzebna – chociaż przerysowana w kreowaniu osi fabularnej. Jednak tu liczy się znacznie więcej niż bieg akcji, choćby i najbardziej dramatyczny.

niedziela, 22 marca 2015

Sophie McKenzie: Płomienna namiętność

Akapit Press, Łódź 2015.

Wybuchy

Sophie McKenzie tworzy całą rozbudowaną serię o miłości River i Flynna. Dzięki temu w każdej powieści może się przyjrzeć wybranym aspektom tego związku i, co za tym idzie, dokładniej przeanalizować uczucia bohaterki. W ten sposób dotrze do odbiorczyń spragnionych zrozumienia i koncentracji na skomplikowanym temacie miłości. A skoro to pierwszy dojrzały związek jest poddawany ocenom, wiadomo, że autorka zrezygnuje z idealizowania i dokładnie prześledzi zagadnienia nurtujące bohaterkę i czytelniczki. „Płomienna namiętność” to już czwarty tom z serii – i, jakby na przekór tytułowi, nie chodzi w nim o fizyczną bliskość.

River uwielbia spędzać czas z Flynnem. Kiedy chłopaka nie ma w pobliżu, irytuje ją towarzystwo rówieśników. Jednak kiedy Flynn się pojawia, to nie koniec kłopotów. Chłopak jest bardzo porywczy i agresywny, wciąż przeżywa ataki złości, nad którymi nie panuje. Przez kolegów River jest stale oskarżany o kradzieże, a to nie poprawia jego samopoczucia. Wprawdzie River czuje się przy Flynnie bezpieczna, ale nie może dłużej przymykać oczu na napady agresji. Zna przyczyny takiego zachowania, wie, że Flynn przeżywa traumę jako dziecko alkoholika, ale sam coraz bardziej upodabnia się do okrutnego ojca. Podobieństwa dostrzegają jego bliscy i znajomi River. Tylko sama dziewczyna stara się uwierzyć w dobrego i czułego faceta. W końcu jej rodzice muszą interweniować. Flynn najwyraźniej sprowadza ją na złą drogę i stanowi poważne zagrożenie dla wrażliwej nastolatki.

W „Płomiennej namiętności” McKenzie rezygnuje z ukazywania wyłącznie dobrych stron Flynna. Nawet najbardziej zakochana w nim nastolatka musi w końcu przyznać, że boi się niespodziewanych wybuchów gniewu i ma dość łagodzenia konfliktów. Żadne rozmowy nie przynoszą efektu, Flynn coraz częściej zrzuca maskę. Autorka tak prowadzi fabułę, żeby problem narastał i pogłębiał konflikt między River a jej mamą – zaślepiona uczuciami nastolatka nie chce zauważać niedojrzałości w swoim zachowaniu, trzeba więc radykalnych środków, żeby uświadomiła sobie niebezpieczeństwa płynące ze związku z Flynnem. Cała ta książka pod względem fabuły jest podążaniem za kolejnymi mikrowstrząsami w relacji i wybuchami złości chłopaka. Ale autorka robi dla odbiorczyń więcej – podsuwa im lustro w postaci bohaterki, celowo wyostrza sytuacje tak, żeby dla wszystkich stało się jasne, że nie można w nieskończoność szukać usprawiedliwień. Miłość czasem oznacza też serię cierpień. River stara się walczyć o uczucie, ale nie może tego robić sama.

Mimo „romansowego” tytułu książka daleka jest od idealizowanego obrazka. Nastolatki nie znajdą w niej wsparcia dla własnych nietrafionych zauroczeń – ani wiary w to, że chłopak, zgodnie z obietnicami, zmieni się i przestanie być źródłem problemu. Sophie McKenzie z upodobaniem podkreśla psychologiczne konsekwencje trwania w niestabilnym związku, pozwala bohaterce na przeżycie całej serii rozczarowań, udowadnia, że dojrzałość emocjonalna to umiejętność podejmowania właściwych decyzji. River przechodzi przez fazę zauroczenia wybuchowym chłopakiem, żeby przekonać się, jakie wyrzeczenia mogą ją czekać. Autorka celowo nie obiecuje szczęśliwego i beztroskiego życia – dzięki młodzieżowej powieści utrzymanej w szybkim rytmie będzie mogła trafić do odbiorczyń. „Płomienna namiętność” to powieść o tym, jak można stracić zaufanie rodziców, kiedy postępuje się wbrew sobie – nawet z przekonaniem, że to naturalna konsekwencja bycia z kimś. River dowiaduje się, że zaangażowanie uczuciowe nie zawsze wystarcza do prowadzenia spokojnego i wymarzonego życia.

poniedziałek, 28 lutego 2011

Sophie McKenzie: Jak zdobyć dziewczynę

Akapit Press, Łódź 2011.

Szkoła uwodzenia?

Sophie McKenzie to pisarka, która młodych odbiorców zachęca do lektury swoich książek nie hołdowaniem popkulturowym zdobyczom, a oryginalnością tematu, brakiem (przynajmniej pozornym) sfer tabu i atrakcyjnie prowadzoną narracją. Jej tom „Jak zdobyć dziewczynę” odbiega od konwencji poprzednich powieści z wątkami kryminalnymi, ale także proponuje ożywczą historię.

Piętnastoletni Luke na pogrzebie ojca dostrzega piękną dziewczynę, Ewę. To koleżanka Chloe, siostry Luke’a, starsza o rok, a w dodatku chodząca z najprzystojniejszym chłopakiem w całej szkole. Luke nie bez powodu uważa, że jest bez szans. W obecności Ewy traci głowę i nie potrafi zwrócić na siebie uwagi olśniewającej piękności, a przecież nie może poprosić siostry o pomoc. Jednak Ryan, kolega Luke’a, zauważa dylematy chłopaka i proponuje mu przedstawienie sześciu złotych zasad, dzięki którym Luke poderwie każdą dziewczynę. Rozpoczyna się walka o Ewę, wspierana kolejnymi wskazówkami Ryana.

W zasadzie Sophie McKenzie nie przedstawiła w tej książce nic nowego: odwieczny problem fikcyjnych opowieści, które mają imitować prawdziwe życie, sprowadza się w literaturze czwartej zazwyczaj do pokonywania trudności, by móc być razem. Tu w dodatku pojawia się rejestr porad, regulujących zachowania chłopaków – wszystko mogłoby być do bólu przewidywalne. Mogłoby, ale dzięki autorce takie nie jest. Wątek Luke’a i Ewy to tylko jeden z poruszanych tematów, główny – ale nie jedyny, który przyciągać będzie uwagę czytelników. McKenzie wie bowiem, jak zaintrygować. Rozpoczyna od mocnego uderzenia: śmierci ojca nastolatka. Śmierci, po której żałoba została przeżyta już wcześniej – tak się przynajmniej postaciom wydaje. Ta sytuacja przekształca się w motyw wyobcowania, kolegów, którzy nie wiedzą, jak się zachować wobec osieroconego chłopaka. Na horyzoncie pojawia się wujek Matt, najlepszy przyjaciel ojca, a obecnie irytujący pocieszyciel matki – kwestia zachowania dorosłych stanowi tło dla wydarzeń. Kolejnym tematem będzie problem Chloe, która nagle stała się kłótliwa, wciąż wszczyna awantury, a w dodatku kłamie i wymyka się z domu na randki. Problemy generuje nietypowy spadek po ojcu, ale i chłopak Ewy, a nawet sama bohaterka, która nie do końca wie, jak zachować się w obliczu dwóch wielbicieli. W wielowątkowej narracji na plan pierwszy wysuwają się nastoletnie kłopoty, reakcje na określone wydarzenia oraz przykrości, których dałoby się uniknąć przy odrobinie obcego nastolatkom rozsądku i umiejętności logicznego myślenia.

Sam pomysł na kreację Ryana wydaje się stosunkowo naiwny, trochę jakby zapożyczony z powieści w starym stylu i nieprzystosowany do okrutnej momentami rzeczywistości, ale przynosi ten bohater sporo interesujących z punktu widzenia odbiorcy uwag. Ryan wie, jak zdobyć każdą dziewczynę – ale umiejętności flirtowania nie nadużywa, wierny jednej osobie. Luke ćwiczy według poradnika przyjaciela, a swoje poczynania komentuje z dużą dozą krytycyzmu, przejawiającego się między innymi w autoironii. Poza postacią Ryana, jakby bohatera niemal idealnego, wszyscy tu popełniają błędy – spotykane także w zwykłym, codziennym życiu, rozmaite wydarzenia mogą stawać się przestrogą dla czytelników, zastąpią kolorowe magazyny i dostarczą więcej emocji.

Sophie McKenzie proponuje książkę, którą trafi do przekonania młodzieży płci obojga. Chłopakom spodobać się może zestaw podpowiedzi, jak zdobyć serce upragnionej dziewczyny. Tytuł książki równoważy kierowany do nastolatek napis na okładce – „Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek, co tak naprawdę siedzi w głowie chłopaka?” – obietnica zdradzenia najistotniejszych sekretów z damsko-męskich relacji przyciągnie do lektury młode czytelniczki. Nikt nie będzie zawiedziony, bo McKenzie potrafi zadbać i o dynamiczną fabułę, i o prawidłowy rozkład emocji. Tom „Jak zdobyć dziewczynę” to zgrabna, momentami dramatyczna historia, wolna od banału – okaże się ważną lekturą dla młodych ludzi.

sobota, 29 maja 2010

Sophie McKenzie: Zaginiona

Akapit Press, Łódź 2010.

Poznać przeszłość

Kolejna granica w literaturze czwartej została przekroczona: w „Zaginionej” Sophie McKenzie porusza temat adopcji i potrzeby poznawania przez dziecko własnej przeszłości. Tyle że to, co w powieściach młodzieżowych funkcjonowało od dawna, w „Zaginionej” przybiera inną formę – staje się podstawą sensacyjno-kryminalnej fabuły o dość niskim stopniu prawdopodobieństwa. Nie zmienia to faktu, że książkę Sophie McKenzie będą odbiorcy czytać z zapartym tchem, bo dzieje się tu naprawdę wiele.

Czternastoletnia Lauren przechodzi typowy dla nastolatków okres buntu. Nie może dogadać się z Mamą i Tatą – sytuację komplikuje wiadomość, że to nie są jej prawdziwi rodzice. Adoptowana jako trzylatka Lauren coraz bardziej chce poznać swoją biologiczną rodzinę, niestety Mama odmawia udzielania jej jakichkolwiek informacji na ten temat, uznając, że bohaterka nie jest gotowa na podobne rozmowy. Dziewczyna na własną rękę rozpoczyna śledztwo – na podstawie strzępków wiadomości dociera do szokującej prawdy: nie została adoptowana zgodnie z prawem, a wydarzenia sprzed jedenastu lat mogą dalej rzutować na teraźniejszość. Życie Lauren wiele razy będzie zagrożone – i bardzo się zmieni. Lauren w rozpaczliwej walce o odzyskanie tożsamości nie jest sama – towarzyszy jej wierny i oddany przyjaciel, Jam, skłonny do popełniania rozmaitych szaleństw. Ucieczka z domu, kradzież pieniędzy (które potem się zwróci) i podróż samolotem – to dla nastoletnich bohaterów „Zaginionej” codzienność. Lauren i Jam mogą mówić o szczęściu – udaje im się wielokrotnie cudem ujść z życiem, a wszelkie kłótnie kończą się zwykle po myśli dziewczyny.

Książka przeznaczona jest dla czytelników od czternastego roku życia – i nic dziwnego, nie tylko ze względu na brutalne niekiedy (choć niełamiące konwencji współczesnych powieści) sceny – raczej z uwagi na sensacyjny scenariusz, który mógłby rozbudzić wyobraźnię młodszych odbiorców i podsunąć im ryzykowne pomysły. Sophie McKenzie porusza w tej publikacji temat drażliwy: pisze przecież o porywaniu dzieci i handlowaniu nimi. Nastolatki, które lubią mrożące krew w żyłach historie będą zatem usatysfakcjonowane, mam tylko nadzieję, że dzieciom adoptowanym nie przyjdzie po lekturze do głowy konstruowanie podobnych bajek na swój temat.

Sophie McKenzie nie troszczy się o prawdopodobieństwo, śledztwa nadzwyczaj upraszcza, koncentruje się na ilości wydarzeń, nie na ich umotywowaniu. Tak na przykład konflikt bohaterki z przybranymi rodzicami nie zdąży w oczach czytelników urosnąć do rozmiarów, które usprawiedliwiałyby późniejsze zachowania Lauren, rozstanie z Mamą i Tatą, dla dziewczyny bolesne, zostało w powieści rozegrane dość szybko, więc uczucia nie do końca są tutaj ważne. Jedynym mocnym punktem, jeśli chodzi o rozkład emocji, stają się relacje Lauren z Jamem – to, standardowo, przyjaźń idealizowana, przeradzająca się w coś więcej – i stosunek bohaterki do małej siostrzyczki (wątek dość oryginalny). W zasadzie wszystkie inne doświadczenia i uczucia ustępują tym sercowo-przyjacielskim, co powinno się spodobać odbiorczyniom.

„Zaginioną” pochłania się z przyjemnością i dreszczykiem emocji. To połączenie klasycznych wzorców, wedle których bohater powinien być przez autora chroniony, a groza wydarzeń nie może naprawdę czytelników przerażać (Sophie McKenzie uzyskuje to właśnie przez lekkie odejście od realizmu) – ze współczesnymi historiami o żywej, niemal dorosłej fabule, rozbudowanej akcji i odważnych pomysłach. Książka porusza w dodatku temat do niedawna stanowiący tabu w literaturze czwartej, wnosi więc do młodzieżowych lektur oryginalność i świeżość. Podobała mi się ta powieść, zdecydowanie nie wypada ona blado przy innych historiach sensacyjnych dla młodych ludzi. Minus dla korektorki. Przepuściła parę literówek, „stróżka” potu spływa bohaterom z karku, co daje absurdalny dość efekt – i kolejne partie wypowiedzi jednej osoby z uporem umieszcza ona w nowych wierszach. Ale to tak na marginesie lektury.