* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christina Lauren. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christina Lauren. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2023

Christina Lauren: Idealnie sparowani

Poradnia K, Warszawa 2023.

Show

Dwie autorki, które piszą romanse jako Christina Lauren, zostały przez czytelniczki zmuszone do stworzenia dalszego ciągu opowieści o dopasowaniach w związkach na podstawie kodu genetycznego. Tym razem w świetle reflektorów – i to dosłownie – staje Felicity, Fizzy, kobieta, która przewijała się przez „Wzór na miłość” na dalszym planie. Fizzy to autorka erotyków: pisze dla kobiet o seksie i tworzy romanse, chociaż jej otoczenie niekoniecznie poważa taki gatunek literatury. Fizzy stara się też czerpać z życia pełnymi garściami: jej liczne podboje łóżkowe i niewybredne komentarze pokazują, jak bardzo jest otwarta i żądna przygód. Czytelniczki ją uwielbiają – bo też i ta bohaterka wie, jak pisać o miłości, także tej zmysłowej. Jednak w życiu Fizzy coś się psuje: od dłuższego czasu kobieta nie może stworzyć kolejnej książki, a z kryzysem twórczym w parze idzie kryzys w relacjach damsko-męskich. Nawet jednonocne przygody się kończą – Fizzy nie potrafi już odnaleźć radości istnienia, ani bawić się jak dawniej. I w takim momencie jej egzystencji pojawia się nietypowa propozycja: Fizzy może stać się główną bohaterką telewizyjnego show – „Idealnie sparowanych”. Program produkuje Connor, zwykle zajmujący się niszowymi filmami o tematyce ekologicznej. Dostaje zadanie, które zmienia jego perspektywę. Connor ani nie lubuje się w programach typu reality show, ani nie zna się na romansach – jednak przypadkiem wpada na idealny pomysł zorganizowania widowiska z udziałem kobiety, która trafi w grupę docelową bez problemu. Felicity Chen wydaje się być najlepszym możliwym wyborem, nawet jeśli uwzględni się jej opory i wymagania. Bardzo dużo jest w „Idealnie sparowanych” wątków autotematycznych, autorki wrzucają do opowieści wzmianki na temat tworzenia dobrych powieści romansowych. Przypominają, że świadomość, jak zakończy się dana historia, wcale nie przekreśla zabawy lekturowej – i udowadniają, że jest możliwe stworzenie wciągającej powieści według znanego wszystkim klucza. Nawet w narracji wykorzystują schemat często pojawiający się choćby przy okazji warsztatów z kreatywnego pisania – oddają głos swoim bohaterom na przemian. Początkowo Connor nie ma pojęcia o życiu Fizzy, a istotę romansów streszcza mu była żona. Z czasem jednak olśniewająca kobieta coraz bardziej go pociąga i kusi. Wszystko jest przewidywalne, a jednak, za sprawą opisu – magiczne. I nawet obowiązkowe punkty fabuły realizowane w odpowiednich miejscach nie są przeszkodą w czytaniu i w kibicowaniu temu związkowi. Felicity na oczach widzów ma spotykać się z różnymi mężczyznami: na randki chodzi z kilkoma przedstawicielami zaproponowanych przez siebie kategorii – uczestników show wybiera Connor podczas castingu. Wszyscy muszą przejść test na dopasowanie – sprawdzić, czy według DNA pasują do siebie, ale to informacja utajniona przed uczestnikami zabawy. O tym, kto odpadnie, decydują widzowie. Jednak właściwy romans rozgrywa się z dala od kamer – i jest zakazany. Odbiorczynie będą się tu przy lekturze dobrze bawić, wciągną się w relację Fizzy i Connora – i potwierdzą, że rację ma autorka-bohaterka. Sporo tu przygód, sporo ciekawych pomysłów, trochę namiętności – tyle, żeby nie zmęczyć, a zapewnić odpoczynek i podtrzymywać zainteresowanie zakazaną relacją. Christina Lauren tym razem wspina się na wyżyny swoich możliwości: i umiejętnie wykorzystuje pomysł z poprzedniej książki – nie bez powodu przez czytelniczki upragniony.

wtorek, 16 sierpnia 2022

Christina Lauren: Wzór na miłość

Poradnia K, Warszawa 2022.

Szczęście statystyczne

Jess to bohaterka jedna z wielu identycznych w literaturze obyczajowej dla pań. Kobieta, której nie ułożyło się w miłości, nie do końca zadowolona z siebie, samotnie wychowująca córkę. Pracuje jako analityk, zna się na liczbach i na statystyce - ale jest kompletnie bezradna w relacjach międzyludzkich: nie radzi sobie w związkach, ale też z matką-alkoholiczką. Chodzi na randki, ale coraz rzadziej: ma ich dosyć, bo ciągle trafia na niewłaściwych mężczyzn. I nawet jeśli jej najlepsza przyjaciółka, wyzwolona pisarka, zachęca ją do eksperymentów i poszukiwań, Jess poddaje się: godzi się z myślą, że będzie sama. Wtedy dowiaduje się, że istnieje wzór na miłość.

Doktor River Pena określany przez obie przyjaciółki jako Americano, zachowuje się dziwnie. Przychodzi po kawę zawsze o tej samej porze, nie podejmuje rozmów ani żartów, wydaje się być wycofany i zbyt dumny, by zwrócić uwagę na kogoś innego. Ale to jego firma zajmuje się rewolucyjnym systemem kojarzenia ludzi w pary na podstawie genów. To w DNA ma być zapisany wzór na drugą połówkę. Wystarczy napluć do probówki i wysłać próbkę do badań, żeby system wskazał kolejne dopasowania: już dwadzieścia procent zgodności genów wystarczy, żeby można było stworzyć satysfakcjonujący związek. Diamentowe dopasowania - powyżej dziewięćdziesięciu procent - zdarzają się bardzo rzadko, ale spotyka to właśnie Jess i Rivera. Ludzie, którzy nie mogliby być bardziej różni, zwracają na siebie uwagę z racji zawodowych zobowiązań: poznają się stopniowo i bawią ze sobą coraz lepiej. Dają sobie szansę ze względów marketingowych: pracownikom firmy zależy na tym, żeby szef znalazł prawdziwą miłość za sprawą własnego programu.

Christina Lauren, czyli dwie piszące książki przyjaciółki, wpadły na ciekawy pomysł, przełamujący nudę w romansach. Proponują matematyczne podejście w zestawieniu z nieprzewidywalnością uczuć i emocji. Nie skupiają się jednak tylko na relacji Jess i Rivera. Bardzo dużo daje obecność przyjaciółki Jess, która pokazuje, jak ważni w życiu każdego są bliscy spoza rodziny. Liczy się też Juno, mała rezolutna córka Jess, dziewczynka, która staje się podstawowym hamulcem w działaniach bohaterki. Jess nie chce, żeby Juno przeżywała rozczarowania, jeśli w związku z Riverem coś nie wyjdzie. Juno to dziecko opisane z pomysłem: nie infantylizuje całości, wypada bardzo interesująco dla odbiorczyń. W efekcie sam romans - relacja z Riverem - wcale nie jest najważniejsza w historii. "Wzór na miłość" to dobra powieść obyczajowa, która dostarcza rozrywki. Narracja wciąga, jest tu odpowiednio dużo wiadomości na temat odkrycia "naukowego" w kwestii kojarzenia par: w sam raz, żeby czytelniczki uwierzyły autorkom, ale żeby nie poczuły się zmęczone niepotrzebnymi danymi. Jest tu też ciepły humor - i pokazanie, jak buduje się trwałą relację. "Wzór na miłość" to czytadło w sam raz na wakacje, przyjemna bajka o potrzebie bliskości. Dobrze napisana - wystarczy dać się poprowadzić autorkom, żeby móc przeżywać razem z bohaterką jej rozterki i niepewności.

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Christina Lauren: Miłość na święta

Poradnia K, Warszawa 2021.

Wyjaśnienie

To powieść z gatunku romansów za wszelką cenę, lekkich i nieskomplikowanych czytadeł w dodatku zahaczających o fantastykę – motyw podróży w czasie to coś, co dwie autorki, piszące pod pseudonimem Christina Lauren wykorzystują jako punkt wyjścia, ale czego nie rozwiązują. Nie zależy im bowiem na wyjaśnieniach dziwnego stanu rzeczy – a na rozwoju uczuć. Mae to młoda kobieta, która, jak co roku, spędza Boże Narodzenie z rodzicami i ich przyjaciółmi. To oznacza, że znów będzie mieć przy sobie obiekt westchnień od czasów nastoletnich – tyle tylko, że popełnia błąd i zamiast wyznać, co czuje, przeżywa krótką chwilę zapomnienia z bratem ukochanego. Od tej chwili wszystko zaczyna się psuć: bohaterka może stracić absolutnie każdy element dostarczający jej w święta szczęścia i satysfakcji, nie mówiąc już o tym, że zaprzepaszcza szansę na wymarzony związek. Prośba rzucona do wszechświata sprawia, że Mae cofa się o kilka dni w czasie i może jeszcze raz przeżyć święta, naprawiając popełnione błędy. Jeśli zagubi się w swoich działaniach, sytuacja się powtórzy. Nikt nie wie, dlaczego, a sama bohaterka nie może zwierzać się wszystkim z tego, co przeżywa. Za to uczy się wykorzystywać zgromadzoną w fantastyczny sposób wiedzę i stopniowo dociera do swojego wybranka. Zna już scenariusze, które doprowadzą do katastrofy – pora, żeby wprowadziła w czyn te bardziej przydatne i zdecydowała się na wyznanie miłości.

Dwie autorki stawiają na to, co młode odbiorczynie z pewnością będą chciały przeczytać w zimowy wieczór. Nie proponują ani skomplikowanej fabuły, ani zbyt wielu przeciwności losu: to, co Mae przeżywa na początku swojej świątecznej przygody, wyczerpuje prawie całkowicie limit nieszczęść i zawodów – potem będzie jeszcze jedna sprzeczka, która może pokrzyżować plany bohaterom, ale znajduje się ona w takim punkcie powieści, że nikt nie potraktuje jej poważnie: to po prostu obowiązkowy element fabuły, przeszkoda na drodze do ciągłego szczęścia – po to, żeby bohaterom nie wszystko zawsze się udawało. Dość wymuszony powód do kłótni nie przekona zatem czytelniczek, że zagraża poważnie związkowi i Mae będzie mogła znaleźć radość, której oczekiwała. „Miłość na święta” to przecież historia na kanwie bożonarodzeniowych cudów: tu wcale nie chodzi o prawdopodobieństwo – a o rozrywkę bez trosk. Co ciekawe, autorki proponują kilka gier, które mogą urozmaicić rodzinne zjazdy: jeśli ktoś ma ochotę oderwać się od elektronicznych gadżetów i świąt za stołem, może skorzystać ze wskazówek z tomu.

Jest tu trochę humoru, jest przypomnienie, że nie wszystko zawsze da się przewidzieć. W zasadzie można by spokojnie zrezygnować z początkowej rozbiegówki – motywu podróży w czasie – skoro autorki nie mają pomysłu na jego uzasadnienie. Powieść przyciągałaby tak samo (pewną grupę odbiorczyń), a nie zirytowałaby nagłym przejściem do innego gatunku.