* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

niedziela, 18 października 2026

Amy Sparkes: Latarnia na końcu świata

Kropka, Warszawa 2026.

Medalion

Ostatnie zadanie dostaje Dziewiątka – i znowu chodzi o propozycję nie do odrzucenia. Czarownica, która żąda od dziewczyny medalionu, wie doskonale, że narazi bohaterkę na szereg niebezpieczeństw, ale przecież w Świecie Między Światami zawsze było groźnie. Nie inaczej niż na ulicy, na której Dziewiątka by ciągle żyła, gdyby nie trafiła pewnego dnia do Domu na Skraju Magii. Teraz przychodzi czas rozliczeń – wiadomo, że trzeba udzielić odpowiedzi na pewne pytania. Na przykład na to, jak właściwie Dziewiątka ma na imię. Czas też na podróż do Gniazda – do miejsca, w którym Dziewiątka się wychowywała, kiedy mama nie mogła się nią dłużej zajmować. Dziewiątka przekonuje się, że nie została sama na świecie – i że nie należy sądzić po pozorach. „Latarnia na Końcu Świata” to ostatnia książka w tym świecie – świecie dostarczającym czytelnikom mnóstwa silnych emocji z dala od typowych motywów fabularnych. Bo przecież tu nie ma nic zwyczajnego, nawet dom swobodnie się przemieszcza i zmienia rozkład pokojów – w zależności od potrzeb domowników i od miejscowych.

Dziewiątka przyzwyczaiła się już do tego, że to na jej barkach spoczywa odpowiedzialność za losy mieszkańców domu. Ma tu do dyspozycji całe mnóstwo indywiduów – i pogodziła się już dawno z tym, że każdy ma swoje wady, ale też – swoje prawdziwe uczucia, które należy chronić i pielęgnować. Porusza się z wyjątkową delikatnością w świecie trudnym do objęcia na drodze rozumowej – ale dobrze czuje się w miejscu, które stało się jej schronieniem. Ale Dziewiątka to ciągle jeszcze dziecko i od czasu do czasu potrzebuje świadomości, że ma kogoś bliskiego, na kim może się oprzeć w trudnych chwilach. Do tego chce doprowadzić Amy Sparkes, kiedy w „Latarni na Końcu Świata” rozwija ostatnią misję swojej bohaterki.

Liczy się tu upraszczanie zasad – Amy Sparkes buduje od podstaw cały świat – i tworzy go na prawach negacji tego, co znają odbiorcy z własnego otoczenia. Potrzebuje więc dość przejrzystych schematów, żeby mali odbiorcy do końca nie zgubili się w lekturze. Proponuje zatem fabułę linearną, dba o to, żeby bohaterowie mieli kolejne zadania do wykonania, odsłaniające się po wypełnieniu jakiejś części misji. To oznacza, że nie będzie trzeba wyprzedzać w procesie dedukcji wydarzeń – i że odpowiedzi nadejdą wtedy, kiedy autorka uzna, że trzeba je podać. Będzie tu trochę powrotów do czegoś, co nad książką zjednoczy czytelników – do skrywanych starannie potrzeb i tęsknot. Dziewiątka może udawać, że radzi sobie ze wszystkim, ale nawet ona miewa chwile zwątpienia. Tym razem może sobie na to pozwolić – bo ostatnia misja wprowadza motyw podpory, którą bohaterka będzie mogła się posługiwać w dalszym życiu. I jeśli Amy Sparkes swoją serią chciała opowiedzieć małym czytelnikom coś ważnego, to robi to właśnie teraz – fundując im podróż do tego, co nieodzowne w życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz