Harperkids, Warszawa 2026.
Obietnica
Nie wszystkie dzieci przeżywają w wakacje swoje wielkie przygody z dala od domu. Kuba na przykład wyjechać nie może, bo mama i tata pracują – z chłopcem może zostawać jedynie wujek. Wujek jest fajny, ale jednak to dorosły. Ale… i dorosły może wpaść na ciekawy pomysł. Wujek wręcza Kubie papeterię. Na ozdobnej kartce Kuba pisze do koleżanki list z kosmosu nudy. Gaba mieszka na Warmii i na nudę czasu nie ma – u niej bez przerwy coś się dzieje. Zwłaszcza w lecie – kiedy można biegać po lesie, odkrywać strumienie i pluskać się w wodzie (to wydaje się tym bardziej kuszące, że w mieście trwa upalny lipiec, którego Kuba ma serdecznie dosyć). A gdyby tak połączyć siły? W końcu Gaba bardzo chętnie spędzałaby czas ze swoim kumplem, który aktualnie się nudzi.
Zofia Stanecka tworzy historyjkę na pierwszym poziomie serii Czytam sobie i wie, że to zetknięcie z książkami będzie dla maluchów decydujące: jeśli ćwiczenie składania liter nie okaże się zbyt żmudne i męczące, najmłodsi dość szybko mogą się przekonać do czytania jako źródła rozrywki. A jeśli tak – nigdy w życiu nie będą się nudzić. Ale zamiast to tłumaczyć, autorka woli to pokazać. Decyduje się na przedstawienie ogromu nudy bez „dobrych rad” ze strony dorosłych: Kubą po prostu nie ma się kto zająć a to oznacza, że wszystkie działania będzie musiał wypracować sobie sam. Wymiana listów to dobry plan – chociaż nieco staroświecki, dzisiaj raczej maluchy nie bawią się w epistolografię, a już szukanie eleganckiej papeterii brzmi jak zajęcie prababć. A jednak „List z planety Nuda” pokazuje, ile może się zmienić po próbie nawiązania kontaktu. Co ważne, Kuba nie będzie krytykowany za swoje skargi: wolno mu czuć się źle z powodu marnowania wakacji – tyle tylko, że w jego otoczeniu nie istnieje dobre rozwiązanie sprawy. Zofia Stanecka nie wprowadza jeszcze przepisu na rozrywkowe wakacje – podaje jednak możliwość, która otwiera się przed chłopcem – a to rozbudzenie wyobraźni odbiorców. Liczy się to wszystko, co może się zdarzyć w niedalekiej przyszłości.
Co ciekawe, chociaż na pierwszym poziomie serii unika się dwuznaków i głosek nosowych, Zofia Stanecka przemyca „ii” w słowie „Warmii”. Szuka też oczywiście synonimów, które pozwolą jej prowadzić narrację w sposób zrozumiały dla dzieci, wciągający i pozbawiony mielizn leksykalnych. Najbardziej cieszy użycie kolokwialnego „wbijaj” jako zaproszenia – nie będzie to język niezrozumiały dla odbiorców, spodobać się może zatem początkującym czytelnikom, tym, którzy być może nie wierzą, że w książkach dozwolone są takie formy. „List z planety Nuda” to książka ładnie zilustrowana przez Aleksandrę Krzanowską – chociaż są tu komputerowe grafiki, to jednak całość przywodzi na myśl dawne książki dla najmłodszych, propozycje klasyczne i wakacyjne.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz