* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

środa, 7 października 2026

Bartosz Ratajczyk: Sporty w dechę

Ezop, Warszawa 2026.

Jazda

To jest książka dla najmłodszych, ale książka zrodzona z wielkiej pasji i trafiająca do tych odbiorców, którzy podobną pasję w swoim życiu mają. Bartosz Ratajczyk gromadzi w jednym wielkim picture booku wszystkie wiadomości na temat deskorolek, desek surfingowych, supów i innych sportów bazujących na jeździe (i utrzymywaniu balansu) na deskach. I jednocześnie podsuwa czytelnikom popis graficzny, w którym jedyną rolę tekstowego komentarza odgrywają podpisy do obrazków porozrzucane po całych rozkładówkach. „Sporty w dechę” to próba zbudowania społeczności wokół radości działania – zachęta do aktywnego spędzania czasu i do ćwiczeń.

Autor wybiera sobie zagadnienie – najczęściej to rodzaj sportu, chociaż nie zawsze. Bywa, że zaintryguje go fingerboard albo sportowe bhp, samej deskorolce poświęca kilka rozkładówek – w różnych ujęciach, w zależności od tego, czy rozpatruje ją akurat pod kątem techniki, etapów produkcji czy przestrzeni miejskiej. Dzięki temu młodzi fani sportu mogą poznać podstawowe pojęcia i hasła związane z ich pasją, a do tego prześledzić rozwiązania konstrukcyjne. Żeby nie stracić uwagi czytelników – bo łatwo o rozproszenie i o porzucenie lektury przez natłok wiadomości – autor stawia na niespodzianki, na przykład w rozdziale o hulajnogach zajmuje się przedstawianiem szeregu przedziwnych konstrukcji, które nie weszły do obiegu (i w ogóle nie sprawdziły się jako rozwiązania dla poszukujących wiatru we włosach): to z pewnością zaintryguje i rozśmieszy dzieci. Każda rozkładówka to mnóstwo drobnych ilustracji prezentujących różne aspekty sportów związanych z deskami – każda ilustracja, mały obrazek na stronie, ma swój podpis i czasami drobny komentarz – definicję czy wskazówkę. Zdarzają się obrazki z numerkami – dzięki temu wiadomo, w jakiej kolejności je oglądać, zdarzają się też takie pogrupowane za pomocą konkretnego tła. Autor wybiera twórczy chaos, chociaż stara się dostarczać dzieciom wiadomości, to dba też o to, żeby ilustracje były wizualnie atrakcyjne i żeby struktura nie wychodziła na pierwszy plan. Nie decyduje się na scenki, chyba że wymaga tego temat – na przykład prezentacja placu do jazdy i jego części składowych. Zwykle traktuje rozkładówki jako miejsce do dowolnego zagospodarowania skojarzeniami i ciekawostkami, im ich więcej tym lepiej z perspektywy czytelników. Dla dzieci i tak najbardziej będzie się liczyć podręczny leksykon – i zachęta do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Korzystanie z desek pozwala na szybkie przemieszczanie się, ale też na szaloną zabawę. Mnóstwo satysfakcji daje opanowanie kolejnych sztuczek albo wygrana w walce z grawitacją – różne są stopnie zaawansowania w jeździe, co oznacza, że Ratajczyk swoją książką trafi do szerokiego grona czytelników.

Jest to publikacja edukacyjna i rozrywkowa jednocześnie, chociaż ma konwencję picture booka, to nie jest kierowana do najmłodszych dzieci, ma młodzieżowy charakter i buduje porozumienie autora i odbiorców – ma przekonywać, że jazda na desce to przyjemność, niezależnie od wybranego rodzaju sportu. A co uważniejsi czytelnicy odkryją jeszcze parę razy na kolejnych stronach przejawy poczucia humoru autora – wplatane zupełnie nieoczekiwanie do prostych komentarzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz