* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

czwartek, 1 października 2026

Andy Griffiths: Misja Przygoda. Stwór masłoorzechowy

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Spadanie

Drugi tom serii Misja Przygoda to opowieść zakręcona, zwariowana i wypełniona dziwnymi wydarzeniami, które w zasadzie zdarzyć się nie mogą, ale bohaterom – dwóm niekoniecznie poważnym ludziom, których głowy zastępują na ilustracjach kartonowe pudełka – przytrafiają się notorycznie. Tym razem ciekawość rozbudza miejsce, które powinno pozostać daleko od zainteresowań, zwłaszcza że nie wiadomo o nim nic. Wielka dziura w ziemi przyciąga, a bohaterowie zastanawiają się nad tym, jak zbadać jej głębokość (można na przykład wrzucić kamień i odliczać, tylko co kamień na to?), a później już w ogóle się nie zastanawiają, bo są zajęci spadaniem. W końcu stwór masłoorzechowy (wyglądający jak ogromna gruda masła orzechowego, tylko z wielką paszczą i jeszcze większym apetytem) nie może mieszkać w normalnym miejscu. A z kolei na dnie kilku kolejnych dziur musi być coś atrakcyjnego, żeby przyciągnąć czytelników do tomu. „Stwór masłoorzechowy” to druga opowieść duetu Andy Griffiths i Bill Hope – ten pierwszy daje odbiorcom dynamiczną opowieść, w której spotyka się znanych już bohaterów – i całe mnóstwo nowych dziwnych postaci. Ten drugi zajmuje się ilustracjami, dzięki którym całość nabiera charakteru i komizmu jeszcze większego niż przy tradycyjnej narracji.

Bo siłą serii Misja Przygoda – tak samo jak w przypadku Domku na drzewie – są dowcipne scenki i absurd, który zamienia się w śmiech. Tu niezwykle groźne doświadczenia kończą się zawsze dobrze, chociaż często trzeba się napocić, żeby otrzymać pożądany efekt. Nic w tym świecie nie jest oczywiste: Andy Griffiths tylko bazuje na znanej odbiorcom rzeczywistości, ale bardzo chętnie ją ubarwia, modyfikuje albo wręcz odwraca, żeby zafundować dziwne przeżycia i ekstremalne zjawiska. Tu podróż do wnętrza Ziemi nie wiąże się z wielkim ryzykiem, a podczas długotrwałego spadania da się zabijać czas organizacją pikniku – i wszystko bardzo pasuje do akcji. W związku z tym całość fascynuje młodych odbiorców, wciąga ich przez brak pouczeń i przez odejście od rutyny. Andy Griffiths pokazuje, na czym polega moc wyobraźni – jest idealnym twórcą do tego: przypomina dzieciom, że wszystko może się wydarzyć, jeśli tylko odrzuci się sztuczne ograniczenia. Przy takich książkach wszystkie gry komputerowe, kreskówki czy filmy wydają się uproszczone i pozbawione tempa – a to oznacza, że autor może przekonać do czytania tych, którzy powinni do takiej rozrywki przekonać się w pierwszej kolejności. „Stwór masłoorzechowy” jest tylko z pozoru książką pozbawioną sensu: w istocie jej sensem jest dostarczenie radości najmłodszym czytelnikom, a więc – promowanie czytelnictwa przez zabawę. I dlatego ta publikacja zasługuje na uwagę i na uznanie. Wiadomo, że z Lepkimi Rączkami i dwoma bohaterami prowadzącymi opowieść jeszcze się spotkamy – to postacie, które się tak łatwo nie znudzą, zwłaszcza jeśli jednym z ich zadań jest pokazywanie czytelnikom, że książki to nie nuda i powtarzalność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz