* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezdroża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezdroża. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2026

Paulina Tondos: Grenlandia. Ulotny duch Północy

Bezdroża, Gliwice 2026.

Północ

Jest w tej książce coś magnetyzującego i niezwykłego, chociaż Paulina Tondos stara się budować narrację tak, żeby wypaść jak najbardziej uniwersalnie i w stylu trochę zbliżonym do podręcznikowego. Jednak nie ukrywa fascynacji Grenlandią, a co za tym idzie – także wie, jak przeszczepić ją odbiorcom. „Grenlandia. Ulotny duch Północy” to książka niepozorna i ukrywająca naprawdę fascynujące treści, a do tego przygotowana fachowo i z myślą nie tylko o aktualnych wydarzeniach – chociaż na aktualności trochę przypadkowo zyskuje. Autorka podchodzi do tematu ze znawstwem i kieruje się przede wszystkim chęcią udzielania odbiorcom szczegółowych wyjaśnień na temat miejsca. Zaczyna wręcz podręcznikowo od opowieści o lodowcach, ukształtowaniu terenu, położeniu geograficznym – to wszystko przyda się później, między innymi przy omawianiu tematu złóż naturalnych, tak rozpalającego politykę międzynarodową. Zresztą na tematy polityczne też znalazło się miejsce – bo autorka dba o to, żeby przedstawić historyczne i aktualne znaczenie Grenlandii, a osobny rozdział przeznacza w ogóle na omówienie, co Stany Zjednoczone chcą od Grenlandii uzyskać. To dobry pomysł, żeby uświadomić części czytelników, o co cała gra. Ale sprawy polityczne to tak naprawdę tylko margines w tej publikacji, niewielki element pozwalający poznawać specyfikę regionu i mentalność mieszkańców. Paulina Tondos chce bowiem prezentować – zgodnie z podtytułem – ulotnego ducha Północy i zabiera się do tego znakomicie. Efekty, jakie uzyskuje, olśniewają.

Jeśli ktoś ma ochotę na poznawanie lokalnych wierzeń i przekazów ludowych, tradycji oraz opowieści, które przez całe wieki zapładniały wyobraźnię lokalsów, może je tutaj znaleźć. Autorka jest świadoma, jak bardzo prezentowane przez nią fabuły odbiegają od dzisiejszych standardów wydawniczych – mnóstwo tu krwawych i przerażających sytuacji, które prowadziły do wyjaśniania nieznanego i do budowania przestróg, które zapadną w pamięć miejscowym. Dzisiaj czyta się o tych pomysłach z lekkim uśmiechem, ale Paulina Tondos uświadamia też czytelnikom, jak ważne jest ocalanie dziedzictwa kulturowego i znalezienie miejsca na utrwalenie dorobku przodków, nawet jeśli dzisiaj wydaje się on kompletnie nieprzydatny w wymiarze praktycznym. Opowieści z surowej północy ucieszą czytelników – pokażą im całą egzotykę i osobność Grenlandii, ale też wartość ocalonych historii i fabuł. Część kulturoznawcza bardzo ożywia tę książkę i staje się najważniejszym powodem, dla którego sięgać po nią mogą przypadkowi odbiorcy – Tondos ich nie rozczaruje, przyniesie im cały zestaw ciekawostek i efektów imaginacji, uporządkowany i starannie przedstawiony.

Autorka staje w opozycji wobec blogerskich wywodów i szybkich komentarzy. Dba o to, żeby przedstawić Grenlandię starannie, bez skrótów i jednocześnie bez przegadania. Udaje jej się dobrze wyważać proporcje i zamieniać lekturę w przygodę – mimo że nie rezygnuje z popularnonaukowego stylu. Jest tu bardzo gęsta narracja wypełniona ciekawostkami i anegdotami, przygotowująca do ewentualnych podróży albo do zwiększenia uwagi poświęcanej dalekim krajom. Paulina Tondos prowadzi czytelników z zacięciem i dużą wiedzą, sprawia, że chce się za nią podążać – i że lektura zamienia się w dużą przyjemność. Warto się na ten niepozorny tom zdecydować: nie mamy tu przeładowania grafikami, liczą się za to komentarze oddziałujące na wyobraźnię.

wtorek, 27 stycznia 2026

Reinhold Messner: Pod wiatr. O czerpaniu siły z przeciwności losu

Bezdroża, Gliwice 2026.

Samotnik

Każdy, kto choć trochę interesuje się himalaizmem, o Reinholdzie Messnerze musiał słyszeć. Teraz wspinacz powraca jako autor książki „Pod wiatr. O czerpaniu siły z przeciwności losu”, dość obszernego tomu w dużej części złożonego z cytatów i fragmentów już istniejących publikacji pojawiających się na przestrzeni ostatniego półwiecza. Messner nie jest postacią, która walczyłaby o przychylność kogokolwiek, dał się poznać jako człowiek zbuntowany i w pojedynkę walczący z całym światem – a to oczywiście nie przysporzyło mu przyjaciół ani zwolenników wśród obserwujących środowisko alpinistyczne. Reinhold Messner sam w górach doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu dalsze bicie rekordów czy osiąganie sukcesów na dotychczasową skalę – co ciekawe, wydaje się po lekturze, że owa kontuzja (utrata kilku palców u nóg i opuszków w palcach u rąk) zamieniła się w potężny kompleks. Powraca w tomie parokrotnie i w nieoczekiwanych momentach. Ale w ogóle Messner pisze tę książkę, żeby rozliczyć się z wrogami, pokazać, że wygrał i żeby przypomnieć zwłaszcza młodszemu pokoleniu, że miał rację w głośnej sprawie związanej z tragedią na Nanga Parbat, podczas której stracił brata (a później musiał się tłumaczyć z własnego zachowania, na które wprawdzie nie było świadków, ale wieść o rzekomym porzuceniu słabszego partnera wycieczki rozniosła się szeroko). Na pewno nie ociepla tą publikacją swojego wizerunku – pozostaje sobą, jest agresywny i bezlitosny w stosunku do przeciwników, a między wierszami widać, że rozpaczliwie potrzebuje akceptacji. Messner nie zdobywa zaufania: ani kiedy jest eurodeputowanym, ani kiedy wyznacza trudne przejścia w górach, ani kiedy walczy o popularyzowanie himalaizmu, ani nawet wtedy, kiedy chce kupić zamek, odrestaurować go i otworzyć w nim muzeum. Po prostu: to zbyt silny charakter, nie potrafi się podporządkować ani przemilczeć pewnych spraw – i to widać również w tym tomie.

Reinhold Messner zbiera zatem w jednym miejscu wszystko to, co cechuje Reinholda Messnera i pozwala czytelnikom wyciągać samodzielne wnioski na temat swojej przeszłości, relacji z dziennikarzami i kolegami po fachu oraz z ewentualnymi kibicami. Zwykle wprowadza odbiorców w kontekst, a następnie przechodzi do cytowania całych stron dawnych materiałów – dzięki temu czytelnicy otrzymają pierwotną wersję dokumentów i nie będą się zastanawiać, czy autor nie przeinacza wydarzeń. Co najmniej kilka autobiograficznych książek dałoby się wykroić z tego tekstu, ale Reinhold Messner najwyraźniej nie ma zacięcia literackiego (w tym wypadku tłumaczenie też nie zawsze cieszy – „siedząc na kamieniu, mój wzrok krążył ponad…”, pojawi się tu trochę zgrzytów i trochę niezręczności nie tylko stylistycznych). Stara się przekonać czytelników do swoich racji i pokazać im, jak wyglądała burzliwa przeszłość. Ma satysfakcję z odzyskania dobrego imienia po latach, ale nie oszczędza odbiorcom wiadomości o tym, jak wyglądały lata potyczek z mediami. Pokazuje, jak był traktowany przez środowisko wspinaczy wysokogórskich – i nie ulega wątpliwości, że sam sobie starannie na to traktowanie zapracował. Jest „Pod wiatr” inną lekturą niż te przeważnie spotykane w ramach literatury górskiej i (auto)biografii wspinaczy. Inną – to znaczy nie wpisuje się w schemat i zapewnia czytelnikom wrażenia odbiegające daleko od tych standardowych.

sobota, 16 marca 2024

Anna Zygma: 555 zagadek o Górach Stołowych

Bezdroża, Helion, Gliwice 2024.

Wiedza ze szlaków

Bardzo wyróżnia się ta publikacja na rynku książek turystyczno-krajoznawczych: chociaż tytuł i forma kojarzą się z rozrywką, wnętrze tomu „555 zagadek o Górach Stołowych” skrywa potężną dawkę wiedzy, którą Anna Zygma przekazuje zwłaszcza zapaleńcom – lub tym, którzy chcą się nimi w najbliższej przyszłości stać. Oprowadza po Górach Stołowych z przewodnickim zacięciem i nie infantylizuje wiadomości, co najczęściej zdarza się dzisiaj wędrującym blogerom. Na pewno „555 zagadek o Górach Stołowych” nie będzie książką rozczarowującą, chyba że ktoś spodziewał się banalnych i upraszczanych do bólu komentarzy. Anna Zygma rezygnuje z gawędziarskiej narracji, nie zależy jej na kupowaniu czytelników anegdotami i scenkami z życia wziętymi. Przeczesuje za to biblioteki, szuka czystych danych i przekuwa je w krótkie komentarze. Książka zaczyna się od szeregu zagadek – to prawie dziewięćdziesiąt stron z pytaniami różnego rodzaju. Czasami trzeba tylko wskazać jednowyrazową nazwę albo dopasować wskazówkę do zdjęcia (czy po prostu rozpoznać miejsce przedstawione na fotografii – ale zagadek graficznych jest tu stosunkowo niewiele), innym razem – odwołać się do lokalnej legendy albo do wiadomości z różnych dziedzin, ogniskujących się na terenie Gór Stołowych (pochodzenie, geografia, geologia, parki narodowe, zwierzęta i rośliny, szczyty, formacje skalne, uzdrowiska, szlaki, miejscowości, przeszłość, filmy, budowle sakralne czy platformy widokowe – tematów tu nie zabraknie, a każdy kolejny zestaw zagadek pogrupowanych ze względu na zagadnienie, którego dotyczą, pokazuje, jak wiele wiadomości można wydobyć z regionu.

Przy zagadkach przeważnie nie ma podpowiedzi (chociaż bywa, że zestaw wskazówek ma ułatwić podawanie rozwiązań), za to w zasadniczej części tomu, „rozwiązaniach”, wyjaśnienia są rozbudowane i wypełnione danymi. Anna Zygma zarzuca wręcz odbiorców liczbami i faktami, przytacza ciekawostki historyczne i odwołuje się do kulturotwórczej roli niektórych miejsc. Stawia na treściwe wyjaśnienia, nie bawi się w poszukiwanie formy: odpowiedzi są rzeczowe, ale mogą też zaintrygować odbiorców. To dzięki tej lekturze można się dużo dowiedzieć o Górach Stołowych – i przygotować się na odkrywanie tego miejsca. Różnie może za to przebiegać samo czytanie: albo wiązać się będzie z próbami udzielenia odpowiedzi na zagadki, albo odbiorcy wybiorą drogę na skróty i od razu przejdą do samych wyjaśnień (wtedy jednak trzeba też zacząć od przeczytania zagadki, żeby wiedzieć, czego ona dotyczy). Anna Zygma szuka informacji sprawnie i podsuwa czytelnikom wiadomości w pigułce. Oczywiście nie jest to książka pozbawiona zdjęć – liczne fotografie nie przytłaczają i nie dominują nad tekstem, za to pokazują uroki Gór Stołowych, krajobrazów, miejsc i zwierząt. To lokalne atrakcje nie tylko dla turystów. Nie czyta się tej publikacji linearnie, chodzi bowiem o gromadzenie i przyswajanie konkretnych danych, a nie o odbywanie podróży z fotela. Anna Zygma pozwala na zapoznawanie się z pięknymi i ciekawymi miejscami, a forma zabawy, którą proponuje, ma zapewnić odbiorcom odrobinę wysiłku intelektualnego – wyzwanie, z którym zmierzą się chętnie wszyscy turyści i miłośnicy Gór Stołowych. „555 zagadek o Górach Stołowych” to rodzaj nietypowego przewodnika – ale też reklamy miejsca, które jest warte odwiedzania.