* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

piątek, 1 maja 2026

Dagmara Budzbon-Szymańska: Klątwa skarbu Inków

Harperkids, Warszawa 2026.

Zamkowy skarb

W dwóch różnych światach toczy się narracja tej krótkiej powieści. Dagmara Budzbon-Szymańska chce zachęcić najmłodszych do wzmożonego wysiłku i ćwiczenia umiejętności czytania – w cyklu Czytam, bo lubię dostarcza dzieciom historii jednocześnie ambitnej, przygodowej (nawiązującej do klasyki) i zachęcającej do poznawania przeszłości najbliższego otoczenia. „Klątwa skarbu Inków” to zapowiedź wyzwań dla wszystkich, którzy znajdą się w odpowiednim miejscu i czasie. Najwygodniej tego typu szereg wydarzeń przenieść na wakacje – to idealny moment, żeby porzucić szkolne obowiązki i dać się ponieść przypadkowi.

Odbiorcy towarzyszyć tu będą Robertowi i Stefie. Dwoje dzieci podróżuje z rodzicami do średniowiecznego zamku Dunajec – to właśnie tu Stefa ma znaleźć odpowiednie tematy do fotografowania, a Robert – Robert chce trochę poleniuchować i może pograć na telefonie. Nie wie jeszcze, że nie będzie miał na to czasu, bo rzeczywistość – zwłaszcza ta rodem z legend – wciągnie go bardziej, niż można by się spodziewać. Na zamku najprawdopodobniej coś straszy – a do tego wieść niesie, że właśnie w tym miejscu znalazły się skarby wywiezione przez Inków, kiedy ci musieli uciekać ze swoich rodzinnych stron. Dlaczego Inkowie mieliby trafić akurat na zamek Dunajec – nie ma większego znaczenia, a jednak i tego się bohaterowie dowiedzą – wystarczy kojarzyć fakty i znaleźć dobrego informatora, który nie zdradzi byle komu sekretów, jakie ma w zanadrzu. Liczy się więc wyjątkowo trudna zagadka do rozwiązania. I konieczność znalezienia sposobu na uzyskanie odrobiny wolności: przecież żadni rodzice nie zgodzą się na to, żeby ich pociechy, nawet jeśli odkryły właśnie nić porozumienia, same zwiedzały nocą tereny wokół średniowiecznej budowli. W tym wszystkim istnieje jeszcze jeden stereotyp, który można wykorzystać, żeby spłoszyć rozmaitych amatorów skarbów. Każdy zamek powinien mieć swoje duchy, obowiązkowo. A skoro tak – wystarczy odpowiednio spreparować odgłosy, żeby wprowadzić chaos w szeregach poszukiwaczy skarbów.

„Klątwa skarbu Inków” to powieść, w której autorka sama trochę utrudnia sobie zadanie – towarzystwo rodziców i aspekt edukacyjny to coś, co zawsze dociąża narrację. To, co najlepsze w historiach dla dzieci i młodzieży, dzieje się zawsze w tajemnicy i z daleka od opiekunów, a tym bardziej – od edukacyjnych opowieści. Ciekawość odbiorców mają rozbudzać wstawki z dalekiej przeszłości – te, które zasugerują czytelnikom, że jest o co walczyć i że skarb wiąże się nie tylko z bogactwem (ewentualnym), ale i z ogromnymi emocjami – wprawdzie na większą część odbiorców wizja materialna wpłynie o wiele bardziej niż duchowa, ale autorka nie wyklucza żadnej grupy i szuka różnych metod na przyciągnięcie do lektury. Dostarcza czytelnikom wakacyjnej historii, która zasugeruje, że czasami przygoda czai się za rogiem i nie trzeba będzie wiele wyobraźni, żeby dać się jej ponieść. Nie jest to zbyt skomplikowana historia, ale na tyle ambitna, żeby odbiorcy nie mieli wrażenia, że zostali potraktowani pobłażliwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz