Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 7 grudnia 2018

Wyszukiwanka Łośka Tośka. Ćwiczenia dla oka, ręki i głowy

Nowa Era, Warszawa 2018.

Zabawy z książką

Łosiek Tosiek żadnej specjalnej roli w tej książce nie pełni, za to sam cykl – książkogra – staje się sposobem wydawnictwa na przyciągnięcie maluchów do zabawy. Nie ma tutaj klasycznej lektury, są zabawy i uzupełnianki. Wystarczy jednak tylko raz sprawdzić, czego oczekuje się od użytkowników, żeby wypełniać kolejne rozkładówki, przynajmniej zanim dojdzie do gry. Tomik wydaje się prosty w obsłudze, a wręcz trochę monotonny. Pozwala na ćwiczenie spostrzegawczości lub koncentracji, a z klasycznymi wyszukiwankami wygrywać może oryginalną formą. Za każdym razem chodzi o uzupełnienie podanych zdań, zdań, które noszą znamiona mądrości ludowych, ale nie są powszechnie znanymi powiedzeniami, których dalszego ciągu łatwo się domyślić. Nie da się rozwiązać zadania na skróty (no chyba że sięgnie się do klucza na końcu tomiku, ale przecież nie o to w zabawie chodzi). Trzeba się nieźle wysilić, żeby poukładać wyobraźniowe puzzle. Każda rozkładówka to jeden duży rysunek (co prawda grafika komputerowa, ale w tym wypadku to się broni). Niektóre miejsca na rysunku mają dodatkowe oznaczenia. Na marginesie pojawiają się natomiast wycinki z obrazków, drobne fragmenty, które należy zlokalizować. Połączenie puzzla z konkretnym miejscem na ilustracji zapewni odbiorcom wiadomość, jaką literą uzupełnić które miejsce w diagramie. Wystarczy wpisać litery w odpowiednie pola, a następnie odczytać hasło. Niby nic trudnego, a jednak fragmenty są kadrowane tak, by czasem budzić wątpliwości, nie da się rozwiązywać tych diagramów bez wysiłku i zaangażowania, trzeba trochę pracy – a i koncentracji. Do tego już poza zagadnieniami maluchy mogą zająć się opowiadaniem, co dzieje się na rysunkach. Za każdym razem jest to inny temat, więc i też szansa na unikanie monotonii. Autorzy otwierają przed kilkulatkami świat bajek, przeważnie oryginalnych i z narracyjnym potencjałem. Nie o fabuły tu chodzi, ale o rozbudzanie fantazji. Przy kolorowych ilustracjach przyciągnie dzieci do pracy – namówienie do podjęcia intelektualnego wysiłku – nie będzie raczej niczym trudnym.

Twórcy tomiku – co chyba pozostaje w założeniach serii – chcą w pierwszej kolejności sugerować dostarczanie rozrywki. Kuszą dzieci kolorowymi stronami oraz obietnicą bajkowości. Maskują natomiast w ten sposób całkiem nieźle walory edukacyjne. Poprawianie koncentracji to jeden z aspektów tomiku – bez wątpienia przyda się dzieciom, które zaczynają chodzić do szkoły. Tu poćwiczą kojarzenie elementów rysunku, porównywanie, może też logiczne myślenie. Ale przecież nawet uzupełnianie diagramów opiera się na trenowaniu pisania, a przynajmniej rozpoznawania liter i cyfr.

Kiedy już skończą się zadania dla najmłodszych, przynajmniej te wyszukiwankowe, książka zamieni się w grę planszową. Pojawi się kartonowa część, którą należy wyciąć i rozłożyć – oraz rozpisane na parę stron zasady gry. To rodzaj planszówki – labiryntu z zadaniami do wypełnienia. Rozbudzi ciekawość i zachęci do wspólnego spędzania czasu. To rozrywka mniej znana dzieciom wychowywanym już na grach komputerowych, może więc stać się atrakcją. A że dotyczy książkowych zbiorów – stanowi też sposób na przekonanie maluchów do lektur jako takich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com