Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

niedziela, 23 lipca 2017

Gru, Dru i minionki. Biblioteka filmowa

Egmont, Warszawa 2017.

Przygoda rodzinna

Minionki zdobyły sławę jako stworki z kina familijnego, które opowiadają się za złem. Są specyficzne, mają własny język i w zasadzie niewiele je obchodzi – poza możliwością służenia złemu panu. Dawniej ich szefem był Gru, ale Gru się zmienił. Został superszpiegiem w Lidze Antyprzestępczej. Minionki cierpliwie czekały na zmianę zainteresowań szefa, ale kiedy Gru został wyrzucony z Ligi, a i tak nie zamierzał wrócić do czynienia zła, uznały, że nie chcą takiego przywódcy i porzuciły Gru, a wkrótce trafiły do więzienia. Tak twórcy bajki wykorzystują popularność tych istot, przy czym odsuwają je z pierwszego planu, żeby zrobić miejsce na kolejne historie.

Tutaj motywem podstawowym będzie spotkanie Gru i Dru, złego i dobrego bliźniaka, rozdzielonych przez rodziców w dzieciństwie. Mama Gru jest wiecznie niezadowolona z syna, ojciec Dru jako superprzestępca musiał być bardzo rozczarowany „swoim” dzieckiem. Gru i Dru nie za bardzo umieją się dogadać, jednak sprawa kradzieży brylantu jest na tyle poważna, że zaczynają działać razem. Już wkrótce odkryją korzyści płynące z posiadania rodzeństwa – a to dopiero początek ich przygody. Gru i Dru bardzo dobrze się uzupełniają, to, za czym jeden tęskni, drugi ma na co dzień, takie rozwiązania charakterologiczne budzą śmiech. Do swojej dyspozycji Gru i Dru mają cały arsenał środków gromadzonych przez ojca – pytanie jednak, czy to wystarczy w działaniu: bohaterowie nie wydają się zbyt lotni umysłowo, a walka z przestępczością wymaga jednak sprytu…

Osobnym tematem stają się przybrane córki Gru. Małe dziewczynki dobrze czują się w nowym domu. Jednak Margo na imprezie zjada kawałek zaręczynowego sera i wplątuje się w sercowe kłopoty, za to Agnes cały czas marzy o jednorożcach. Dowiaduje się, gdzie je spotkać – i czeka na ukochane zwierzę. Ani Gru, ani Lucy, ani starsze siostry nie mają serca powiedzieć kilkulatce, że jednorożce nie istnieją, że to wytwór jej wyobraźni i powinna zmienić cel marzeń. Motyw z jednorożcem ubarwia tę historyjkę i uzasadnia obyczajowe fragmenty tomiku. Rodzina Gru może i nie jest typowa, ale przynajmniej bardzo kochająca, więc wszystko inne staje się mało istotne.

Gru realizuje swoją misję, Agnes swoją, a minionki robią swoje, działając w więzieniu. Ta historyjka na podstawie scenariusza napisana została z myślą o małych widzach. Bardzo dużo w niej humoru sytuacyjnego przenoszonego do nowego medium w krótkich opisach. W ogóle tomik charakteryzuje się specyficzną lapidarnością, nie ma w nim zbyt wiele tekstu, a twórcy ocalają przede wszystkim kinowe chwyty, to, co obliczone w filmie na reakcję maluchów. Publikacja nadaje się zatem najbardziej dla fanów filmu – dzieci, które będą wiedziały, o co chodzi w scenariuszu, nie potrzebują aż tak dokładnych streszczeń, tomik służyć im będzie jako przypominać akcji i komicznych fragmentów. Narracja upraszczana nie przekreśla licznych dowcipów. Owszem, są one przystosowane do młodej widowni i raczej do pokazywania – ale sprawdzą się i tutaj. Do akcji dołączone zostały przecież i wymowne obrazki, a pewne zabiegi i z przebojów kinowych upowszechniły się na tyle, że będą zrozumiałe i po zmianie nośnika. „Gru, Dru i minionki” to prosta opowiastka dla fanów filmu – kolejny sposób na podsycanie zainteresowania pomysłem fabularnym. Minionki stały się na tyle atrakcyjne dla małych odbiorców, że nawet gdy funkcjonują w tle, zyskują uznanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com