Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 12 września 2015

Louisa B. Waugh: Spotkajmy się w Strefie Gazy. Prawdziwe opowieści o życiu w największym na świecie "więzieniu na świeżym powietrzu"

Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.

Przyjaciele

Tu każda rodzina jest w jakiś sposób okaleczona, a tylko najstarsi pielęgnują pamięć o życiu w spokoju. Wszyscy muszą nauczyć się egzystować przy towarzyszeniu huku bomb, przy wszechobecnych dronach kontrolujących otoczenie i w poczuciu zagrożenia, które przekłada się na ciągły stres. Louisa B. Waugh do Strefy Gazy przybywa jako dziennikarka. Ma tu zwyczajnie żyć i pracować, a jednocześnie uważnie obserwować gazańską codzienność. Zgromadzone przez siebie opowieści zamyka w reporterskiej książce „Spotkajmy się w Strefie Gazy”, relacji z największego na świecie „więzienia na wolnym powietrzu”.

To autorka, która do tematu podchodzi w bardzo kobiecy sposób. Aktualna polityka schodzi u niej na dalszy plan (częściej już pojawia się historia niż analizy zastanej sytuacji). Najbardziej jednak Waugh obchodzą ludzie, losy zwykłych Gazańczyków składają się na tę wielogłosową opowieść. Na początku autorka jest przekonana, że przyjdzie jej spędzać długie wieczory bez prądy i w samotności: szybko staje się jasne, że nie ma na to szans. Każdy chce sprawić, by poczuła się na obcej ziemi jak u siebie, a jej telefon nie przestaje dzwonić: wszyscy chcą spędzać z Waugh czas. W związku z tym trudno nawet wyobrazić sobie lepszy tytuł dla książki: „Spotkajmy się w Strefie Gazy” to zestaw prywatnych spotkań. Waugh jawi się jako osoba spontaniczna. Nie tylko decyduje się na odkrywanie Gazy przez samodzielne eskapady (zachowuje niezbędne środki ostrożności, ale też z bijącym mocniej sercem podejmuje kolejne wyzwania, wiedząc, że tylko tak zdoła zobaczyć więcej), ale i wyprawia się tam, gdzie może zasmakować czegoś nielegalnego. Próbuje dobrze się bawić, raz urządzi sobie wagary od pracy, raz wybierze się na targ z erotyczną bielizną, by tam śmiać się i bawić jak po drinku. Do tego wizerunku buntowniczki dochodzą jeszcze postawy czasem nie do pomyślenia w tym miejscu: nerwy koi kieliszkami wódki i znajduje sobie kochanka. Waugh celowo odchodzi od medialnych doniesień na temat sytuacji w Strefie Gazy. Chce pokazać, że tu również ludzie usiłują normalnie żyć, bawić się i cieszyć chwilą. Beztroskie momenty przerywane są kolejnymi ostrzeliwaniami, ale Waugh podkreśla jedno: wrosła już w to miejsce i trudno jej o nim zapomnieć. Nawet jeśli coś napawa ją grozą, w Strefie Gazy może znaleźć również atuty – zwykle w postaci życzliwych ludzi.

Tym ludziom Louisa B. Waugh poświęca cały tom. Książka składa się z krótkich rozdziałów, w których tematyka społeczno-obyczajowa dominuje. Autorka nie prowadzi badań, nie próbuje pokazać dramatów kolejnych ludzi. Skupia się za to na pojedynczych historiach – i jeśli mają one mocne zakończenia, opracowuje je literacko, uwypuklając puenty, a jeśli nie – traktuje jako przerywniki w pracy, przyjemną odskocznię od tematu codziennego życia w strachu. „Spotkajmy się w Strefie Gazy” to publikacja, która plasuje się na przeciwległym biegunie niż medialne doniesienia z tego regionu. Waugh proponuje uzupełnienie obrazów znanych z telewizji, chce zarejestrować zwyczajność w takim stopniu, w jakim jest to możliwe. Spostrzeżenia uzupełnia o niezbędne elementy: w tym opis działań zbrojnych – nie pozwala zapomnieć o tragicznej teraźniejszości.

To literatura faktu pisana niemal beletrystycznie. Czytelnicy znajdą tu ludzkie historie – jedne lekkie i wesołe, inne frywolne, jeszcze inne do głębi wstrząsające. Waugh swój pobyt w Strefie Gazy zamienia w szereg inspirujących spotkań, spod których przebija się pytanie o cenę wolności i granice ludzkiej wytrzymałości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com