Agora, Warszawa 2026.
Sterowanie
Każdą kolejną częścią Trylogii berlińskiej Magdalena Parys budowała sobie inne grono czytelników – fanów różnych gatunków. Teraz kieruje się do odbiorców rozmiłowanych w sci-fi i w lekko futurystycznych wizjach apokalipsy. Jak zwykle wychodzi od historycznych faktów, odwołuje się do tematów, które mogą do dzisiaj budzić odruchowy sprzeciw – ale spycha je tym razem na margines. Rezygnuje z przeszłości odwzorowywanej w codzienności postaci, tak samo jak odrzuca Berlin – tym razem miasto jako takie nie jest potrzebne, sceneria najbardziej dramatycznych wydarzeń nie musi być umiejscowiona konkretnie, nawet jeśli w pewnym momencie zamienia się wręcz w szyfr rodem z gry komputerowej. Oczywiście adresuje autorka wydarzenia. Ale to, co najbardziej istotne, teraz, przechodzi w sferę umysłu, kontrolowania człowieka za pomocą algorytmów i uzależnienia od programów i kodów. Czynnikiem spajającym tę opowieść z pierwszymi założeniami relacji z „Magika” stają się żydowskie dzieci, zwłaszcza dziewczynka, która nie zdążyła dorosnąć. Z „Księciem” z kolei punktem wspólnym jest rabowanie dzieł sztuki. Ale najbardziej wiąże czytelników z cyklem postać Dagmary Bosch i jej ukochanego Paula Chagalla. O ile do tej pory życie prywatne bohaterów schodziło na dalszy plan ze względu na konieczność prowadzenia śledztwa, o tyle teraz okazuje się niezwykle istotnym elementem opowieści, zwłaszcza że kolejne sensacyjne wydarzenia nadszarpnęły zaufanie w związku i rodzą pytania o łączenie obowiązków i prywatności w najbliższym czasie. Nie da się na dłuższą metę wytrzymać napięcia i lęku o bliską osobę – ale przecież specyfika działań Chagalla i samej Dagmary nie pozwala na lenistwo ani na wycofanie się z życia zawodowego. I to Magdalena Parys nakreśla w sposób, który nie pozostawia czytelnikom wątpliwości: muszą się zaangażować w sprawy bohaterów w stopniu większym niż do tej pory. Dwudziesty pierwszy wiek w całej krasie, często bardziej zaawansowany technologicznie niż dostępne przeciętnemu odbiorcy pomysły – to niespodzianka, Magdalena Parys może nieraz zaskoczyć swoim podejściem do możliwości informatycznych i robotycznych. Narracja w tej książce automatycznie staje się o wiele mniej surowa niż na początku całej historii, duże znaczenie ma tu wejście w świat uczuciowy postaci.
„Floren” najlepiej ze wszystkich tomów trylogii pokazuje, jak Magdalena Parys potrafi konstruować wielowątkową fabułę i jak umie zaangażować czytelników w sprawy wykreowanych przez siebie bohaterów. To książka, która może spokojnie prowadzić do zbudowania nowego, odrębnego grona fanów – ma największy potencjał na przyciągnięcie rzeczywiście szerokiego grona czytelników. Siłą tomu „Floren” staje się tajemnica w starym stylu, powiązana z detektywistycznym wręcz poszukiwaniem. Autorka wykorzystuje tutaj schematy z najlepszych powieści szpiegowskich, wiąże je z futurystycznymi rozwiązaniami i sporo mówi o psychice postaci, których nie zamieniła przecież w roboty – chociaż które nadludzkimi umiejętnościami mogą budzić przerażenie i podziw. „Floren” to zamknięcie, które pozostawi niedosyt – bo pokaże, ile jeszcze autorka mogłaby zdziałać z tak wykreowanym uniwersum.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Parys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Parys. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 marca 2026
poniedziałek, 2 marca 2026
Magdalena Parys: Książę
Agora, Warszawa 2026 (wznowienie).
Armia
Magdalena Parys bierze pod lupę mało znane wydarzenie historyczne i na jego podstawie osnuwa całą historię ze znanymi już z „Magika” bohaterami. Ale w „Księciu” trochę mniej koncentruje się na otoczeniu, a bardziej na samych charakterach postaci. Na pierwszy plan wysuwa Dagmarę, energiczną dziennikarkę, która nie boi się wyzwań. Dagmara ma zdobywać informacje na temat, który szczególnie intryguje jej kochanka – jednak nie zamierza się dzielić odkryciami, ani komplikacjami w śledztwie. A tych nie zabraknie – kobieta będzie musiała się wykazać wyjątkowym sprytem i przy okazji wielką odwagą, żeby się czegoś dowiedzieć.
Jeśli motywem przewodnim w ramach turpistycznych opisów w „Magiku” był krawat, to w „Księciu” stają się nim skrzydła – ponownie mamy do czynienia z okaleczonymi zwłokami, a to, co oprawca robi z ciałami, ma świadczyć o wyjątkowym kunszcie. Tu rzecz rozgrywa się w środowisku księży, a sami zabici mają sporo wspólnych cech. Kolekcja martwych Jezusów pozwala na snucie refleksji o działaniach psychopatycznych morderców - a jednak i tak coś ją przyćmiewa. Magdalena Parys powraca co pewien czas do cichego dramatu, ofiar i ich bezradności. A i tak to, co dzieje się w podskórnym nurcie polityki narodowej niepokoi bardziej. W „Księciu” temat historyczny zahacza o drugą wojnę światową, a właściwie o jej następstwa – oto pojawia się tajne zgromadzenie, które ma skupiać potencjalnych obrońców Niemiec. Zgromadzenie jest nielegalne i sprzeczne z polityką międzynarodową, jego istnienie musi zatem być utrzymane w sekrecie. Trudno o to, kiedy bezpośrednio zaangażowani są przekonani o swoich racjach.
W tomie „Książę” Magdalena Parys rezygnuje z obrazów obskurnego Berlina na rzecz sztuki, która przewija się w tle. Odwołuje się do dzieł, które zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach podczas drugiej wojny światowej i nie wróciły do prawowitych właścicieli. Widać to też w samej narracji, bo istnieje wyraźne przejście estetyczne: autorka stawia mniej na kontekst wydarzeń, pejzaże miejskie nie mają już znaczenia, liczą się za to prywatne domy i miejsca spotkań – a za tą decyzją idzie kolejna, tym razem łącząca się z większym nastawieniem na sedno międzyludzkich relacji. Oczywiście nie będzie tu miejsca na sielanki i na budowanie pewnej przyszłości, ale powiązania między postaciami mogą nieraz zaskoczyć czytelników. Mnóstwo tu wyzwań wiążących się jednak nie z organizacją codzienności, a z łączeniem prowadzonych śledztw z pozorną zwyczajnością. „Książę” to powieść bardziej skondensowana niż „Magik”, ale i w niej Magdalena Parys nie chce ulec pokusie prowadzenia linearnego śledztwa. O wiele bardziej bawi ją budowanie sieci powiązań między przeszłością, teraźniejszością i życiem bohaterów. Jest to kryminał historyczny bazujący jeszcze bardziej na decyzjach politycznych i na zawirowaniach w najwyższych sferach. To coś dla koneserów gatunku – i tych, którzy nie boją się okrucieństwa ani epatowania grozą w sensacyjnej fabule.
Armia
Magdalena Parys bierze pod lupę mało znane wydarzenie historyczne i na jego podstawie osnuwa całą historię ze znanymi już z „Magika” bohaterami. Ale w „Księciu” trochę mniej koncentruje się na otoczeniu, a bardziej na samych charakterach postaci. Na pierwszy plan wysuwa Dagmarę, energiczną dziennikarkę, która nie boi się wyzwań. Dagmara ma zdobywać informacje na temat, który szczególnie intryguje jej kochanka – jednak nie zamierza się dzielić odkryciami, ani komplikacjami w śledztwie. A tych nie zabraknie – kobieta będzie musiała się wykazać wyjątkowym sprytem i przy okazji wielką odwagą, żeby się czegoś dowiedzieć.
Jeśli motywem przewodnim w ramach turpistycznych opisów w „Magiku” był krawat, to w „Księciu” stają się nim skrzydła – ponownie mamy do czynienia z okaleczonymi zwłokami, a to, co oprawca robi z ciałami, ma świadczyć o wyjątkowym kunszcie. Tu rzecz rozgrywa się w środowisku księży, a sami zabici mają sporo wspólnych cech. Kolekcja martwych Jezusów pozwala na snucie refleksji o działaniach psychopatycznych morderców - a jednak i tak coś ją przyćmiewa. Magdalena Parys powraca co pewien czas do cichego dramatu, ofiar i ich bezradności. A i tak to, co dzieje się w podskórnym nurcie polityki narodowej niepokoi bardziej. W „Księciu” temat historyczny zahacza o drugą wojnę światową, a właściwie o jej następstwa – oto pojawia się tajne zgromadzenie, które ma skupiać potencjalnych obrońców Niemiec. Zgromadzenie jest nielegalne i sprzeczne z polityką międzynarodową, jego istnienie musi zatem być utrzymane w sekrecie. Trudno o to, kiedy bezpośrednio zaangażowani są przekonani o swoich racjach.
W tomie „Książę” Magdalena Parys rezygnuje z obrazów obskurnego Berlina na rzecz sztuki, która przewija się w tle. Odwołuje się do dzieł, które zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach podczas drugiej wojny światowej i nie wróciły do prawowitych właścicieli. Widać to też w samej narracji, bo istnieje wyraźne przejście estetyczne: autorka stawia mniej na kontekst wydarzeń, pejzaże miejskie nie mają już znaczenia, liczą się za to prywatne domy i miejsca spotkań – a za tą decyzją idzie kolejna, tym razem łącząca się z większym nastawieniem na sedno międzyludzkich relacji. Oczywiście nie będzie tu miejsca na sielanki i na budowanie pewnej przyszłości, ale powiązania między postaciami mogą nieraz zaskoczyć czytelników. Mnóstwo tu wyzwań wiążących się jednak nie z organizacją codzienności, a z łączeniem prowadzonych śledztw z pozorną zwyczajnością. „Książę” to powieść bardziej skondensowana niż „Magik”, ale i w niej Magdalena Parys nie chce ulec pokusie prowadzenia linearnego śledztwa. O wiele bardziej bawi ją budowanie sieci powiązań między przeszłością, teraźniejszością i życiem bohaterów. Jest to kryminał historyczny bazujący jeszcze bardziej na decyzjach politycznych i na zawirowaniach w najwyższych sferach. To coś dla koneserów gatunku – i tych, którzy nie boją się okrucieństwa ani epatowania grozą w sensacyjnej fabule.
piątek, 27 lutego 2026
Magdalena Parys: Magik
Agora, Warszaw 2026. (wznowienie)
Niemiecki koszmar
Dwóch ich na początku ginie. Przy czym Frank występuje w charakterze zwłok rodem ze skandynawskiego kryminału, z turpistycznymi i bardzo szczegółowymi opisami masakry, jaka mogła się rozegrać w niedalekiej przeszłości, a Gerhard to już trup niczym ze zwykłej powieści detektywistycznej. Pierwszy pracował dla Stasi, drugi – jako fotoreporter, zresztą wybór zawodu wymuszał na nim zaangażowanie polityczne. I teraz czas na bardzo mozolne śledztwo, które połączy te dwa wątki, a przynajmniej zapewni rozwiązanie zagadek o proweniencji okołopolitycznej. Niemcy – a właściwie sam Berlin – w tej wersji, odmalowywanej w „Magiku” przez Magdalenę Parys, to miejsce nienapawające optymizmem, brudne, nieciekawe i skrajnie niebezpieczne, jeśli ktoś wie za dużo. Surowość krajobrazu podsycana jest co pewien czas wstawkami dotyczącymi wielkiej historii i wielkiej polityki – tu nie ma mowy o stabilizacji czy spokojnej egzystencji, wszystko bezustannie wrze – a tłem staje się obskurna opuszczona kamienica, zasiedlana na dziko. I chociaż Magdalena Parys bardzo dba o szczegółową intrygę, wielowątkową i rozbudowaną, to właśnie koloryt lokalny będzie dla czytelników najbardziej charakterystyczny – w tej powieści nie ma co szukać ukojenia czy ocieplania wizerunku bohaterów. Każdy jeden musi być twardy i bezwzględny, bo tylko tak może osiągać swoje cele.
Berlin z tła wyrasta na najważniejszego bohatera, chociaż obrazek, który Magdalena Parys przedstawia, krzepiący nie będzie. Udaje się autorce przekuć surowość wydarzeń na surowość opisów, a jednocześnie zbudować potężną opowieść zahaczającą raz o wątki rodzinne, raz o wspomnienie Niemiec schyłku XX wieku. I chociaż to obraz jednostronny – króluje tu szarość i beznadzieja – nie sposób nie docenić pisarskiego kunsztu. Magdalena Parys wie bowiem, jak zapewnić czytelnikom silne wrażenia i zachęcić ich do podążania za fabułą nie ze względu na bardzo powoli odkrywane kolejne fakty, które mogą rzucić nowe światło na przeszłość, a za sprawą ascetycznego języka i pozornie pozbawionej melodyjności narracji. Wiadomości potrzebne do rozszyfrowania wydarzeń skapują powoli – i wymagają wielkiego zaangażowania, po drodze wydarzy się jeszcze sporo drobnych dramatów, które jednak ustępują pod względem ważności podstawowym sprawom w śledztwie – autorka nie chce podsuwać czytelnikom kolejnych rozwiązań przed czasem, rezygnuje z fabuły, która byłaby w całości oparta na prowadzonych badaniach. Za to doskonale bawi się, szukając tropów w rzeczywistości i tworząc rozłożyste, dopracowane w detalach, biografie bohaterów. Jest w tym ogromne wyczulenie na szczegóły, ale drobiazgowość nie przytłacza i nie zniechęca do lektury, wręcz przeciwnie – każdy, kto pozna świat „Magika” i zaakceptuje jego pozorną beznamiętność, będzie tu mógł znaleźć sporo dla siebie. Magdalena Parys jest przekonująca nie tylko w intrydze kryminalnej, ale również w samym odzwierciedlaniu przeszłości – historii i polityki – oraz obyczajowości z dawnych czasów. Czytelnikom ma do zaoferowania całkiem dużo wiadomości zupełnie na marginesie biegu akcji – idealnie maskuje sposób informowania o zgromadzonych materiałach. Liczy się przecież tylko i wyłącznie surowe śledztwo, pozbawione ozdobników. Ta iluzja najlepiej pokazuje, jak dobra jest Magdalena Parys w tworzeniu powieści – która wymyka się schematom kryminalnym, sensacyjnym i rozwiązaniom z powieści historycznych niemal w tym samym stopniu.
Niemiecki koszmar
Dwóch ich na początku ginie. Przy czym Frank występuje w charakterze zwłok rodem ze skandynawskiego kryminału, z turpistycznymi i bardzo szczegółowymi opisami masakry, jaka mogła się rozegrać w niedalekiej przeszłości, a Gerhard to już trup niczym ze zwykłej powieści detektywistycznej. Pierwszy pracował dla Stasi, drugi – jako fotoreporter, zresztą wybór zawodu wymuszał na nim zaangażowanie polityczne. I teraz czas na bardzo mozolne śledztwo, które połączy te dwa wątki, a przynajmniej zapewni rozwiązanie zagadek o proweniencji okołopolitycznej. Niemcy – a właściwie sam Berlin – w tej wersji, odmalowywanej w „Magiku” przez Magdalenę Parys, to miejsce nienapawające optymizmem, brudne, nieciekawe i skrajnie niebezpieczne, jeśli ktoś wie za dużo. Surowość krajobrazu podsycana jest co pewien czas wstawkami dotyczącymi wielkiej historii i wielkiej polityki – tu nie ma mowy o stabilizacji czy spokojnej egzystencji, wszystko bezustannie wrze – a tłem staje się obskurna opuszczona kamienica, zasiedlana na dziko. I chociaż Magdalena Parys bardzo dba o szczegółową intrygę, wielowątkową i rozbudowaną, to właśnie koloryt lokalny będzie dla czytelników najbardziej charakterystyczny – w tej powieści nie ma co szukać ukojenia czy ocieplania wizerunku bohaterów. Każdy jeden musi być twardy i bezwzględny, bo tylko tak może osiągać swoje cele.
Berlin z tła wyrasta na najważniejszego bohatera, chociaż obrazek, który Magdalena Parys przedstawia, krzepiący nie będzie. Udaje się autorce przekuć surowość wydarzeń na surowość opisów, a jednocześnie zbudować potężną opowieść zahaczającą raz o wątki rodzinne, raz o wspomnienie Niemiec schyłku XX wieku. I chociaż to obraz jednostronny – króluje tu szarość i beznadzieja – nie sposób nie docenić pisarskiego kunsztu. Magdalena Parys wie bowiem, jak zapewnić czytelnikom silne wrażenia i zachęcić ich do podążania za fabułą nie ze względu na bardzo powoli odkrywane kolejne fakty, które mogą rzucić nowe światło na przeszłość, a za sprawą ascetycznego języka i pozornie pozbawionej melodyjności narracji. Wiadomości potrzebne do rozszyfrowania wydarzeń skapują powoli – i wymagają wielkiego zaangażowania, po drodze wydarzy się jeszcze sporo drobnych dramatów, które jednak ustępują pod względem ważności podstawowym sprawom w śledztwie – autorka nie chce podsuwać czytelnikom kolejnych rozwiązań przed czasem, rezygnuje z fabuły, która byłaby w całości oparta na prowadzonych badaniach. Za to doskonale bawi się, szukając tropów w rzeczywistości i tworząc rozłożyste, dopracowane w detalach, biografie bohaterów. Jest w tym ogromne wyczulenie na szczegóły, ale drobiazgowość nie przytłacza i nie zniechęca do lektury, wręcz przeciwnie – każdy, kto pozna świat „Magika” i zaakceptuje jego pozorną beznamiętność, będzie tu mógł znaleźć sporo dla siebie. Magdalena Parys jest przekonująca nie tylko w intrydze kryminalnej, ale również w samym odzwierciedlaniu przeszłości – historii i polityki – oraz obyczajowości z dawnych czasów. Czytelnikom ma do zaoferowania całkiem dużo wiadomości zupełnie na marginesie biegu akcji – idealnie maskuje sposób informowania o zgromadzonych materiałach. Liczy się przecież tylko i wyłącznie surowe śledztwo, pozbawione ozdobników. Ta iluzja najlepiej pokazuje, jak dobra jest Magdalena Parys w tworzeniu powieści – która wymyka się schematom kryminalnym, sensacyjnym i rozwiązaniom z powieści historycznych niemal w tym samym stopniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






