* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Prewęcka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Prewęcka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 sierpnia 2024

Dasz radę! O bezpiecznym wychodzeniu z uzależnień. Z dr. med. Bohdanem T. Woronowiczem rozmawia Karolina Prewęcka

Media Rodzina, Poznań 2024.

Niebezpieczeństwa

Ta książka powraca na rynek w wersji „zaktualizowanej, rozszerzonej i bardziej praktycznej” i przedstawia guru uzależnionych: Bohdan T. Woronowicz jest tu niekwestionowanym autorytetem, który może sobie pozwolić na dowolne odstępstwa od stereotypów i powszechnie przyjętych zachowań. Wiele razy pacjenci podkreślają, jakim szokiem było dla nich zetknięcie się z szorstkim sposobem bycia doktora – i równie wiele razy dociera do nich, że taka strategia sprawdziła się najlepiej. Książka to zapis rozmów Karoliny Prewęckiej z Bohdanem T. Woronowiczem – i zestaw wyznań pacjentów, którym doktor pomógł wyleczyć się z uzależnień. W przeważającej części dotyczy kwestii alkoholu – ale znalazło się tu miejsce i na uzależnienie od zakupów, internetu czy smartfonów, i na wzmianki o uzależnieniu od seksu (lub pornografii), na temat palenia i zażywania narkotyków, a nawet na uzależnienie od sportu czy diet. Tyle że te motywy – jako mniej rozpowszechnione – zostają w zasadzie zepchnięte na margines, liczy się przede wszystkim uzależnienie od alkoholu i – sam proces dążenia do zdrowienia. Woronowicz opowiada o mechanizmach, które sprawiają, że człowiek się uzależnia i o porażkach w terapii (kiedy alkoholik sądzi, że poradzi sobie z wyzwaniami i już może się napić). Rejestruje bolesne zderzenia z rzeczywistością, tłumaczy, dlaczego trzeba wypić swoje wiadro do końca, żeby móc zacząć leczenie. Często odwołuje się do konkretnych punktów programu 12 Kroków, przedstawia ważne dla pacjentów informacje i przygotowuje na długą i trudną drogę. Jednocześnie podkreśla pułapki w obyczajowości i kulturze – zachowania, które sprzyjają piciu i rozwojowi nałogów: krytykuje reklamy alkoholu czy sytuacje, w których wręcz należy się napić. Zdaje sobie sprawę z tego, jak wielkie to wyzwanie dla uzależnionych. Ich samych nie ocenia, bo wie doskonale, jak różne są przyczyny nałogu – i jak różne są ludzkie historie. Głos zabierają także dzieci doktora Woronowicza: dorośli ludzie, którzy kontynuują jego pracę i pomagają uzależnionym. Jednak dla części odbiorców wyjątkowo ważne będą świadectwa ludzi, którzy przeszli przez terapię i wrócili do normalnego życia. Anonimowi i bardzo znani – ludzie, których nikt nie poznałby na ulicy i ci z pierwszych stron gazet dzielą się swoimi historiami i swoimi doświadczeniami w związku z działaniem Woronowicza – to oni najlepiej wiedzą, jak wiele sił trzeba, żeby pokonać nałóg i żeby wyzwolić się z piekła. Krótkie komentarze przetykają wywiad i nadają mu charakteru. Co ważne, bohater tomu przypomina też o obietnicach bez pokrycia i huraoptymistycznych reklamach ośrodków, które nie są skuteczne w terapii uzależnień – warto mieć to w pamięci, gdy szuka się najlepszego dla siebie rozwiązania.

Do książki został dołączony zestaw testów i słowniczków, tak, żeby czytelnicy mogli łatwo zorientować się w prezentowanych tematach i ewentualnie sprawdzić, czy sami nie potrzebują pomocy (chociaż z lektury tomu jasno wynika, że proces zaprzeczania problemom pozwoli przejść wszystkie testy bez sygnałów alarmowych). Ważne, żeby odbiorcy, którzy potrzebują pomocy (albo ich bliscy) uwierzyli, że istnieją sposoby na rzucenie wyniszczających praktyk – trzeba jednak chcieć pożegnać się z dawnym życiem i mieć silną motywację do działania. Lektura przygotowuje na to, co stanie się później – i pozwala zrozumieć uzależnionych.

sobota, 23 stycznia 2021

Stanisława Celińska w rozmowie z Karoliną Prewęcką: Niejedno przeszłam

Prószyński i S-ka, Warszawa 2020 (wznowienie).

Wyznania

Stanisława Celińska rozmawia z Karoliną Prewęcką szczerze, czasami nawet bardziej, niż pozwala na to konwencja wywiadu-rzeki, będącego jednocześnie autorską prezentacją. Próbuje wprowadzić swoje poglądy na kwestię wiary czy roli duchowości w temacie zerwania z alkoholizmem - jednak to sprawy marginalne, mimo że bardzo ważne. W tomie "Niejedno przeszłam" pojawić się muszą, chociaż jedynie dopełniają wątek ról i aktorskich czy piosenkowych osiągnięć. Jest to książka przekrojowa, Stanisława Celińska pod kierunkiem Prewęckiej traktuje ją jako możliwość opowiedzenia o sobie. Powraca pamięcią do dzieciństwa, opowiada o szkole teatralnej i o marzeniach związanych z występowaniem na scenie. To elementy, których można się spodziewać, niemal stałe punkty każdego biograficznego i rozłożystego wywiadu. Tu jednak wydaje się, że dla Celińskiej znacznie ważniejsze niż zanurzanie się w przeszłość są relacje z ukochanym psem (a Karolina Prewęcka monologi do suni odnotowuje i zaznacza w tekście, wiedząc, że odpowiednio zdefiniują całą ludzko-psią przyjaźń).

Istotą tomu są naturalnie kolejne role telewizyjne, filmowe czy teatralne - a także współpraca z reżyserami. Powrót Stanisławy Celińskiej do aktorstwa po życiowym przełomie okazał się nie tylko ważny z artystycznego punktu widzenia, ale również za sprawą wielkiego zaufania do dość kontrowersyjnego - a przynajmniej nie klasycznego - teatru Krzysztofa Warlikowskiego. Temu artyście aktorka pozostała wierna nawet wówczas, gdy opuściła go część zespołu. Celińska wyjaśnia tutaj powody swojej decyzji oraz przedstawia własną perspektywę: tłumaczy, co ceni w tym rodzaju sztuki i skąd czerpie inspiracje do najbardziej wymagających ról. Bez krygowania się rozpatruje temat nagości na scenie i przedstawia znaczenia, którymi sama się kieruje. Opowiada o emocjach i o sposobach kreowania postaci, dzieli się z Prewęcką informacjami, jak buduje role i czego poszukuje w sztuce. Przytacza nietypowe rozwiązania: co robi, kiedy nie może zaśpiewać recitalu, co chce osiągnąć przez wybór niemedialnych tekstów czy wzniosłych zagadnień - jak trafiać do ludzi, którzy znają ją wyłącznie z ról serialowych i nie sądzą, że jest w stanie uruchomić w nich inne emocje. Stanisława Celińska to ciągłe poszukiwanie wyrazu artystycznego, wydaje się, że w tej rozmowie udało się to zaakcentować. Oczywiście książka nie składa się wyłącznie z zapisu szeregu rozmów. Aktorka zaprasza do swojego portretu przyjaciół: zarówno tych z życia zawodowego, jak i z prywatnego - obok znanych reżyserów pojawią się zatem kompletnie nieznane powszechnie sąsiadki, które przedstawią "swoją" Staszkę, obok aktorów z pierwszych stron gazet wypowie się i taksówkarz, który Stanisławę Celińską wozi. To ciekawe podejście, rzadko spotykane w gatunku - twórcze wykorzystanie konwencji. Ponadto Karolina Prewęcka przedstawia na końcu własny ranking sztuk ze Stanisławą Celińską, opisuje własne wrażenia z kolejnych spektakli - tak, żeby czytelnicy przekonali się, że reakcje, o których rozmawia się w tomie, rzeczywiście stają się udziałem publiczności. Jest "Niejedno przeszłam" publikacją, która pozwala lepiej poznać Stanisławę Celińską i pokazać jej pomysły na rzeczywistość.

niedziela, 5 stycznia 2020

Karolina Prewęcka: Mela Muter. Gorączka życia

Fabuła Fraza, Warszawa 2019.

Życie w sztuce

Mela Muter to nie tylko malarka, ale i muza rozmaitych twórców, kobieta inteligentna i piękna, na długo przez szerokie grono odbiorców zapomniana. Teraz Karolina Prewęcka przybliża czytelnikom jej postać i dokonania, przypominając jednocześnie o roli, jaką odegrała w życiu kulturalnym ta, którą później starano się wymazać ze wspomnień. Mela Muter niby jest samoukiem jeśli chodzi o malowanie – w rzeczywistości pobiera jednak nauki i rozwija się w tej dziedzinie w Paryżu. Pozuje artystom – biografię Prewęckiej zdobi szereg portretów w różnych stylach i technikach. Przyjaźni się z poetami – wielką rolę w jej życiu odegra Staff, ale i Rainer Maria Rilke się tu pojawi. Gdzieś w tle przewija się Olga Boznańska – na brak kontaktów z artystami Mela Muter narzekać nie może. Tom „Gorączka życia” pokazuje ją w pracy twórczej – między innymi za sprawą drobnych analiz czy komentarzy do wybieranych rodzajów malarstwa – ale też w prywatnej codzienności. Karolina Prewęcka przeprowadza czytelników i przez portrety rodzinne, pokazuje, w jakim domu przyszła na świat Mela Muter – ale długo opowiada również o małżeństwie artystki i o późniejszych perypetiach rozwodowych, zwraca uwagę tak samo baczną na dokonania w ramach sztuki jak i na towarzyskie relacje. Mela Muter funkcjonuje tu jako postać wyjątkowo barwna i obrastająca anegdotami – działa w ten sposób na ciekawość odbiorców, co jest tym ważniejsze, że opowieści i obrazy się zachowały – a fotografie w niewielkim tylko stopniu. Karolina Prewęcka pokazuje też swoją bohaterkę w kontekście wielkich wydarzeń, stara się odwzorować jej charakter i przyczynić się do wprowadzenia osoby z krwi i kości do świadomości społecznej. To zadanie niełatwe, jednak tom „Gorączka życia” będzie dobrym sposobem na przyjrzenie się tej postaci.

Karolina Prewęcka wybiera dość krótkie rozdziały, w których bardzo starannie wyważa proporcje: raz rejestruje spotkania lub dane biograficzne, raz – wrażenia, zupełnie jakby zależało jej na przekonaniu czytelników co do prawdziwości bohaterki tomu. Pozwala przeżywać doświadczenia Meli Muter, towarzyszyć jej w rozważaniach i pomysłach – dzięki temu zresztą lektura nabiera barw i okazuje się bardzo intrygująca nie tylko dla odbiorców poszukujących wiadomości z dziedziny historii sztuki. Równie dobrze autorka czuje się w żydowskiej rodzinie, jak i na ulicach Paryża, za każdym razem przedstawia Melę Muter zjawiskowo. W efekcie ta publikacja nawet dla czytelników, którzy nie interesowali się do tej pory historią sztuki może być wciągająca. Sporo w książce reprodukcji, tak, że tom „Gorączka życia” zamienia się wręcz w album, dzięki któremu odbiorcy mogą obejrzeć artystyczne dokonania Meli Muter – ale też ją samą w ujęciu innych artystów: wiele tu jej portretów lub nawet zdjęć. Ważne jest to, że żadna praca nie pozostaje bez komentarza, autorka dba o to, by w podpisach zawierały się kolejne detale biograficzne.

środa, 30 stycznia 2013

Karolina Prewęcka: Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam

Prószyński i S-ka, Warszawa 2012.

Spowiedź

Opowieści znanych ludzi, którzy wyszli z nałogu lub poświęcili się ratowaniu bezdomnych zwierząt zawsze mają w sobie pewien boleśnie powtarzalny element: trudno dowiedzieć się czegoś nowego czy oryginalnego, co więcej – trudno nawet przedrzeć się przez światopogląd niedopuszczający odmiennych opinii. A że Stanisława Celińska należy do tych aktorek, których życiem w pewnym momencie zawładnął alkohol, pewne było, że temat będzie powracał w wywiadzie-rzece. Na szczęście dla czytelników – nie jest to powracanie obsesyjne – być może zasługa w tym Karoliny Prewęckiej. Do wywiadu dołączone są też drobne „rozmowy” aktorki z psem – jednozdaniowe, wyróżnione kursywą wstawki sporo powiedzą o stosunku Celińskiej do zwierząt – a nie powinny męczyć.

Chociaż wydawałoby się, że jest to kolejny szablonowy wywiad z rozpoznawaną postacią, dość szybko wychodzą na jaw kolejne różnice. Przede wszystkim widoczne jest tu wyraźne rozdzielenie życia prywatnego i zawodowego, a potem połączenie tych sfer za sprawą konkretnej, jasno określonej hierarchii wartości. Celińska decyduje się na ogromną szczerość i otwartość, sama dotyka spraw bolesnych czy trudnych – ale równie chętnie przechodzi w anegdotę. Dokonuje przeglądu – nie tyle ról, co pracy pod okiem różnych reżyserów i w różnych teatrach. A jednocześnie wciąga Karolinę Prewęcką w rozmowę, chce poznać jej opinie, czasem – wspomnienia czy doświadczenia. To nie jest wywiad z gwiazdą, raczej przekrojowa rozmowa o życiu. Uderza w tomie zwyczajność Celińskiej – nie skromność, raczej świadomość, że istnieją sprawy ważniejsze niż popularność.

Jak w przypadku wielu wywiadów-rzek, i tutaj pojawiają się krótkie wypowiedzi na temat bohaterki tomu. Zwykle to wypowiedzi kolegów po fachu, sław, głośnych nazwisk, które spieszą z zapewnieniem przyjaźni, szacunku, podziwu czy zawodowej zazdrości, wspominają przygody na planie i w garderobach i sprowadzają znajomość do kilku żartów. W książce „Niejedno przeszłam” na temat Stanisławy Celińskiej wypowiadają się m.in. „złota rączka” – spec od remontów, zaufany taksówkarz, koleżanka, sąsiadka, ksiądz, charakteryzatorka, weterynarz, dzieci… owszem, opinie aktorów i reżyserów też się tu znalazły, ale znacznie dalej – i często okazują się mniej trafne niż portrety stworzone przez anonimowych dla szerokiej publiczności ludzi. Ten pomysł pozwala na zbudowanie wielowymiarowego obrazu, pokazanie różnych oblicz aktorki i uzupełnienie jej opowieści. Wreszcie widać znaną z filmów, seriali i teatru postać nie przez pryzmat przyjaciół-celebrytów, a uchwyconą w zwyczajnym życiu, z dala od reflektorów i fleszy. To spodoba się czytelnikom zmęczonym wywiadami spod znaku pop – wywiad ze Stanisławą Celińską jest inny, bardziej szczery, czasem gorzki, niekiedy zabarwiony śmiechem – ale daleki od wielkiego świata sław.

Kończy tę książkę równie ciekawy jak dodanie opinii bliskich zabieg – to jest zestaw szeptanych minirecenzji. Prewęcka przez rok oglądała Stanisławę Celińską na scenie w różnych spektaklach i wystawiała jej własne oceny: nie są to teksty profesjonalne, a kilkuzdaniowe rejestry wrażeń, próby odnotowania, co obecność Celińskiej wniosła do przedstawienia. Ten motyw również wpisuje się w konwencję całego tomu, prywatne uwagi będą dla zwykłych czytelników mieć podobną wartość co wypowiedzi nieznanych ludzi – ale sporej części odbiorców uświadomią też, że Celińska pojawia się dzisiaj nie tylko w serialach obyczajowych.

piątek, 1 października 2010

Karolina Prewęcka: Bohdan Łazuka. Przypuszczam, że wątpię

Prószyński i S-ka, Warszawa 2010.

Z życia gwiazd

Jeśli w latach 90. XX wieku panowała moda na wspomnienia znanych osób, teraz – od kilku lat – w konwencji auto-biograficznej sprawdzają się przede wszystkim wywiady-rzeki. Popularnością cieszą się zwłaszcza opowieści gwiazd szeroko rozumianej rozrywki: aktorów komediowych czy mistrzów dawnego kabaretu. „Przypuszczam, że wątpię” to pozycja, którą do swoich fanów kieruje Bohdan Łazuka. Prawie dwie dekady temu Łazuka wydał – niszowe, to prawda, i dziś już nie do zdobycia – memuary „Trzymam się!”, przepełnione opowieściami z planów filmowych i teatralnych desek, dowcipne i przyjemne w lekturze, a przy tym ciekawe. Teraz, w rozmowie z Karoliną Prewęcką, Łazuka nie powtarza starych anegdot (może jedna lub dwie opowieści wybrzmiewają znajomo – cieszy, że artysta nie powiela sam siebie i przywołuje nieznane odbiorcom, a wygrzebane z zakamarków pamięci wydarzenia).

Karolina Prewęcka zachowuje się w tym wywiadzie zgodnie ze standardami, wytyczonymi przez dziennikarzy – poprzedników – nie wykracza poza konwencję popularyzatorskiego i lekko plotkarskiego wywiadu-rzeki. Sama próbuje raczej zniknąć, ukryć się w cieniu swojego rozmówcy. Jej pytania to przeważnie zwykłe i dość stereotypowe zagajenia, bodźce do snucia opowieści, równie dobrze sam Łazuka mógłby wybierać tematy, o których chciałby mówić (pracy redakcyjnej, ze zrozumiałych względów, nie oceniam). W „Przypuszczam, że wątpię” forma wywiadu dochodzi do granicy między rozmową a pamiętnikiem. Pytania Karoliny Prewęckiej są prościutkie i momentami aż naiwne – nikomu nie będzie to jednak przeszkadzać, bo dzięki takiej postawie autorki Bohdan Łazuka może sam decydować, ile informacji chce przekazać czytelnikom, co im wyjawić, a co pominąć milczeniem. Prewęcka jest ostrożna i dyskretna, nie ma w niej drapieżności, dążenia do dyskusji czy prób wpływania na obraz aktora. Nie wchodzi w żadne polemiki – chociaż niektóre, głoszone przez Łazukę tezy, aż się proszą o dodatkowy komentarz: parę razy artysta może zirytować nieznoszącą sprzeciwu pewnością swoich – wątpliwych – racji. Nie wiem, z jakich założeń wychodziła Karolina Prewęcka, ale z tych fragmentów układa się obraz fanki wpatrzonej bezkrytycznie w gwiazdę, która może sobie na wszystko pozwolić i nie dopuszcza myśli o racjach drugiej strony.

W niemal całej opowieści Łazuka jest dowcipny, bez przerwy przywołuje kolejne anegdoty, jak z rękawa sypie żartami z życia wziętymi, humorystyczne sytuacje przekuwa na barwną relację – to sprawia, że lektura zadowoli nawet bardzo wymagających wielbicieli literatury memuarowej. Kiedy Karolina Prewęcka zmienia klimat wynurzeń i od relacji o filmie i teatrze przechodzi do pytań o prywatne życie aktora (między innymi o jego cztery żony), a potem o zainteresowania (piłka nożna, w kontekście przeboju wylansowanego przez Łazukę) przestaje być śmiesznie – ale nie przestaje być intrygując. Nie ma w tej książce właściwie miejsc nudnych, a może po prostu Łazuka jest na tyle znaną i na tyle interesującą postacią lub posiadł dar ciekawego opowiadania – to już każdy musi ocenić sam. Dziwi mnie w całej książce tylko jedno pytanie, pytanie, na kogo aktor głosował w wyborach prezydenckich 2010. To zagadnienie nie powinno w ogóle do tomu trafić – nie przypuszczam, żeby było to kluczowe pytanie, nurtujące odbiorców książki.

Jest więc „Przypuszczam, że wątpię” całkiem udaną opowieścią, wywiadem utrzymanym w stylu pojawiających się w ciągu ostatniej dekady publikacji. To pozycja obowiązkowa dla wielbicieli Łazuki, ale też dla miłośników starych polskich komedii Barei czy Chmielewskigo – bo o pracy przy nich aktor dość obszernie opowiada. To książka pogodna i pełna powodów do śmiechu.