Czarne, Wołowiec 2026.
Snucie historii
Karolina Lewestam ma dar opowiadania tak, że zwyczajne rzeczy zamieniają się w absolutnie niezwyczajne i „Szmaty” są kolejnym na to dowodem. Opowieść z autobiograficznymi wątkami, pełna ciekawych ocen i analiz nie tyle pokolenia matek i ciotek, co ogólnie – kolejnych generacji kobiet wkraczających już w wiek poważny – urzeka sposobem przedstawiania. Tu zwyczajność zamienia się w niezwykłość, a niezwykłość – w malowanie słowami. A może raczej wyszywanie tworzenie patchworku z doświadczeń, które stały się już albo dopiero się staną udziałem kolejnych przedstawicielek płci pięknej. Bo ciuchy to coś dla mężczyzn absolutnie nieinteresującego, tylko kobiety mogą siedzieć w sklepach z odzieżą używaną i ze sterty szmat wyciągać kolejne skarby – warte ocalenia, albo takie dla kogoś. Co prawda ten ktoś może się wzdragać i nie chcieć nosić rzeczy z drugiego obiegu, ale to żadna przeszkoda dla matek i ciotek. One po prostu potrzebują bycia razem, poczucia wspólnoty płynącego z polowania na okazje i na wyjątkowe ciuchy. Szmaty to substytut dawnych spotkań przy darciu pierza, opowieści z czasów przed internetem. Tylko tak można ruszyć się z domu i zająć nie tyle wyszukiwaniem okazji, co budowaniem więzi społecznych. Wszystkie bohaterki polowania wiedzą coś o życiu i to, co wiedzą, chciałyby przekazać młodszemu pokoleniu – zawsze bardzo opornemu na przestrogi i porady starszych. A jednak od szmat nie ma ucieczki i choćby nie wiadomo jak się bronić, kiedyś przyjdzie moment, że kupa szmat wciągnie – zacznie się objawiać w sposobie myślenia i mówienia, a nawet – o zgrozo – polowania na okazje na przecenach.
Karolina Lewestam zaczyna od prześmiewczego obrazka, w którym matka i ciotki dokonują swoistych czarów nad kłębowiskiem starych ubrań. Ale z gąszczu rytuałów zaobserwowanych tam, gdzie jest wolność od obowiązków – wyłania się przepis na życie i na odkrywanie siebie. Autorka, która nie chce uczestniczyć w tym kręgu, przekonuje się, że kolejne odruchy i działania ma niemal wszczepione w tożsamość, nie umie ich porzucić, nawet jeśli stanowią dla niej obiekt żartów i drwin. Szmaty są bezlitosne – szmaty to życie. I właśnie do życia stopniowo Karolina Lewestam będzie przechodzić, zabierając czytelników ze sobą w krąg opowieści słodko-gorzkiej, boleśnie prawdziwej, ale jednocześnie zaczarowanej słowami, więc trochę złagodzonej. Szmaty nie mają końca, istnieje tylko pokoleniowa sztafeta – więc zamiast walczyć z przeznaczeniem, trzeba się podporządkować. I tak zdarzy się to, na co wcale się nie czeka.
Jest to niewielki tomik, ale bardzo skondensowany. Wypełniony spostrzeżeniami prawdziwymi i przekonującymi (a często przejmującymi przez swoją prawdziwość), a jednak stworzony tak, że odkrywa się tu nie tyle fakty, co sposób ich postrzegania – i to prawdziwa wartość książki. Karolina Lewestam pisze o czymś, co wiele kobiet zna z własnego doświadczenia (a już na pewno z obserwacji innych), ale znajduje na to nową metodę – i tym przekona do siebie czytelniczki. „Szmaty” to piękne mierzenie się z tym, co nieuchronne i zwyczajne – tyle że w niezwyczajnej wersji.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Lewestam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Lewestam. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 maja 2026
wtorek, 29 sierpnia 2023
Karolina Lewestam, Anna Masłoń: Pamiętnik Magdy Kot
W.A.B., Warszawa 2023.
Dziennikarskie śledztwo
Nareszcie dobry chicklit - po eksplozji mody na ten gatunek - lekkiej rozrywkowej literatury dla kobiet - prawie dwie dekady temu, na rynek wraca powieść, którą można do chicklitów zaliczyć. "Pamiętnik Magdy Kot" to książka, która rozbawi i przyniesie ciekawe rozwiązania fabularne - Karolina Lewestam i Anna Masłoń proponują książkę bez zadęcia, zabawną i uciekającą od schematów (chociaż idealnie realizującą wytyczne chicklitów). Magda Kot to bohaterka, która wreszcie wygrywa los na życiowej loterii: do tej pory samotnie wychowywała bliźniaki (ich ojciec okazał się gejem i układa sobie życie na nowo z pewnym uzdolnionym muzycznie i bardzo sympatycznym mężczyzną - pozostaje przyjacielem Magdy, ale nie może być jej życiowym partnerem) i pisała mało istotne artykuły do prasy. Podły Naczelny psuł jej humor, ale ogólnie w redakcji gazety daje się wytrzymać - Magda Kot czuje się tu dobrze. Zawsze może liczyć na swoje przyjaciółki i nawet całkiem nieźle urządza się w swojej egzystencji. Nawet jeśli narzeka - to z przymrużeniem oka, bo wie, że idealny świat nie istnieje. Ale w tę codzienność Magdy Kot - piszącej pamiętnik dla uporządkowania własnych uczuć - pewnego dnia wkracza ideał. Ideał nosi nazwisko wielkiego czerwonego psa z kreskówki, ma bardzo przyjemny głos i prowadzi fundację, która zajmuje się dobroczynnością. To z tym ideałem Magda Kot ma przeprowadzić wywiad - i udaje się na spotkanie stremowana i pozbawiona sensownego planu. Daje się oczarować i błyskawicznie związuje się z przystojnym Adamem. To jednak dopiero początek.
Adam Clifford zupełnie nie pasuje do świata Magdy Kot, a jednak jakoś się do niego wprowadza. Tylko że Karolina Lewestam i Anna Masłoń nie zamierzają przechodzić od zabawnej obyczajowej historii do idealizowanego romansu, a przynajmniej nie na stałe - bo zestawiają ze sobą bohaterów ze skrajnie różnych rzeczywistości. Mają pomysł na opowieść lekko kryminalną, zaskakującą i nietypową - i dobrze to realizują. Zajmują się też nie tylko życiem uczuciowym Magdy Kot: jej przyjaciółki też przeżywają swoje sercowe historie, dramaty i szczęścia, nad którymi warto się pochylić - pojawia się nawet postać, która jest w stanie z własnej perspektywy udzielić dobrych rad i trafić w sedno w ocenianiu czyichś wyborów. To może być wskazówka dla czytelniczek - ale przede wszystkim chodzi tu o dobrą zabawę i o rozmaitość wątków, z których można sobie wybrać ulubione bohaterki do kibicowania im. "Pamiętnik Magdy Kot" to dowcipna i lekka opowieść utkana z różnych relacji. Odbiorczynie zmęczone standardem obyczajowym - wyprowadzką na wieś i rozpoczynaniem wszystkiego od nowa - mogą dla odmiany prześledzić codzienność bohaterki, która nigdzie się nie wybiera i która może tylko marzyć o poprawie swoich warunków bytowych. W zwyczajnym życiu może stać się coś bajkowego - coś bajkowego może łatwo przerodzić się w katastrofę - ale katastrofa pozwoli dostrzec to, co najważniejsze i do niedawna ukryte. Tak w skrócie rozwija się opowieść Karoliny Lewestam i Anny Masłoń - opowieść, po którą warto sięgnąć, jeśli szuka się przyjemnej narracji i rozrywki.
Dziennikarskie śledztwo
Nareszcie dobry chicklit - po eksplozji mody na ten gatunek - lekkiej rozrywkowej literatury dla kobiet - prawie dwie dekady temu, na rynek wraca powieść, którą można do chicklitów zaliczyć. "Pamiętnik Magdy Kot" to książka, która rozbawi i przyniesie ciekawe rozwiązania fabularne - Karolina Lewestam i Anna Masłoń proponują książkę bez zadęcia, zabawną i uciekającą od schematów (chociaż idealnie realizującą wytyczne chicklitów). Magda Kot to bohaterka, która wreszcie wygrywa los na życiowej loterii: do tej pory samotnie wychowywała bliźniaki (ich ojciec okazał się gejem i układa sobie życie na nowo z pewnym uzdolnionym muzycznie i bardzo sympatycznym mężczyzną - pozostaje przyjacielem Magdy, ale nie może być jej życiowym partnerem) i pisała mało istotne artykuły do prasy. Podły Naczelny psuł jej humor, ale ogólnie w redakcji gazety daje się wytrzymać - Magda Kot czuje się tu dobrze. Zawsze może liczyć na swoje przyjaciółki i nawet całkiem nieźle urządza się w swojej egzystencji. Nawet jeśli narzeka - to z przymrużeniem oka, bo wie, że idealny świat nie istnieje. Ale w tę codzienność Magdy Kot - piszącej pamiętnik dla uporządkowania własnych uczuć - pewnego dnia wkracza ideał. Ideał nosi nazwisko wielkiego czerwonego psa z kreskówki, ma bardzo przyjemny głos i prowadzi fundację, która zajmuje się dobroczynnością. To z tym ideałem Magda Kot ma przeprowadzić wywiad - i udaje się na spotkanie stremowana i pozbawiona sensownego planu. Daje się oczarować i błyskawicznie związuje się z przystojnym Adamem. To jednak dopiero początek.
Adam Clifford zupełnie nie pasuje do świata Magdy Kot, a jednak jakoś się do niego wprowadza. Tylko że Karolina Lewestam i Anna Masłoń nie zamierzają przechodzić od zabawnej obyczajowej historii do idealizowanego romansu, a przynajmniej nie na stałe - bo zestawiają ze sobą bohaterów ze skrajnie różnych rzeczywistości. Mają pomysł na opowieść lekko kryminalną, zaskakującą i nietypową - i dobrze to realizują. Zajmują się też nie tylko życiem uczuciowym Magdy Kot: jej przyjaciółki też przeżywają swoje sercowe historie, dramaty i szczęścia, nad którymi warto się pochylić - pojawia się nawet postać, która jest w stanie z własnej perspektywy udzielić dobrych rad i trafić w sedno w ocenianiu czyichś wyborów. To może być wskazówka dla czytelniczek - ale przede wszystkim chodzi tu o dobrą zabawę i o rozmaitość wątków, z których można sobie wybrać ulubione bohaterki do kibicowania im. "Pamiętnik Magdy Kot" to dowcipna i lekka opowieść utkana z różnych relacji. Odbiorczynie zmęczone standardem obyczajowym - wyprowadzką na wieś i rozpoczynaniem wszystkiego od nowa - mogą dla odmiany prześledzić codzienność bohaterki, która nigdzie się nie wybiera i która może tylko marzyć o poprawie swoich warunków bytowych. W zwyczajnym życiu może stać się coś bajkowego - coś bajkowego może łatwo przerodzić się w katastrofę - ale katastrofa pozwoli dostrzec to, co najważniejsze i do niedawna ukryte. Tak w skrócie rozwija się opowieść Karoliny Lewestam i Anny Masłoń - opowieść, po którą warto sięgnąć, jeśli szuka się przyjemnej narracji i rozrywki.
środa, 26 kwietnia 2023
Karolina Lewestam: Silla
Agora, Warszawa 2023.
Wędrówka
Na bazie przestrzeni, która i tak jest egzotyczna, zimnej krainy za kołem podbiegunowym, Karolina Lewestam buduje zupełnie nowy świat zrodzony z fantazji. Stopniowo oddala arktyczne skojarzenia przez dopowiadanie szczegółów, które nijak się mają do realności i do typowych rozwiązań fabularnych z powieści dla młodych odbiorców. Autorka sięga po mocno zmysłową narrację, wypełnioną migotliwymi krajobrazami i detalami, które składają się na niezwykły świat. Tu ludzie mogą żyć w pełnym porozumieniu ze zwierzętami, a na niebie widać dwa księżyce. Tu nikogo nie dziwi wołanie Zorzy. Zew słyszy Ari, dzielny chłopiec, który zdaje sobie sprawę ze znaczenia wyprawy, na jaką się udaje: jeśli nie podejmie żadnego działania, świat przestanie istnieć. Chociaż wyprawa należy do niebezpiecznych, a matka zdecydowanie sprzeciwia się pomysłowi - Ari wie, że nie ma wyjścia. Tylko tak może ocalić normalność, a nawet naprawić to, co już się zepsuło. Przynajmniej taką ma nadzieję - bo bez tego nie mógłby podjąć odważnej decyzji. "Silla" to książka, która od pierwszych stron wciąga czytelników i kusi groźnym pięknem. Karolina Lewestam wybiera tu klasyczny model narracji, korzysta ze wskazówek dotyczących tworzenia dobrych scenariuszy. Układa akcję tak, żeby było wiadomo, że bohater ma do pokonania długą i najeżoną pułapkami drogę, że będzie musiał dojrzewać do określonych zachowań i zaufać towarzyszom, żeby przetrwać. Wszystko to staje się jasne już na wstępie, kiedy Zorza zmienia rytm działań wszelkich żywych istot. A jednak Karolina Lewestam opowieść tworzy tak, że hipnotyzuje nią czytelników. Rezygnuje przy tym z dosłowności, woli oniryczne pejzaże i zachowania nie do końca wyjaśniane w pierwszych opisach. Bardzo mocno koncentruje się na magii słów: to warstwa tekstowa i brzmieniowa najbardziej ją zajmuje. "Silla" to powieść nieoczywista i gęsta od emocji, ale to wszystko znajduje dobre uzasadnienie w odpowiednim sposobie prezentowania świata. Autorka wykorzystuje rozwiązania, które w złej realizacji raziłyby naiwnością - jednak użyte z wprawą zachwycają. Tu najsilniej działa malowniczość ascetycznego w gruncie rzeczy świata - autorka powraca do przestrzeni prostej i pozbawionej udogodnień, stawia na pierwotność relacji i na przejrzystość w działaniu. Bohaterów wtrąca w warunki wyjątkowo niekorzystne, zmusza ich do ciągłego przekraczania własnych granic - ciekawość podsyca dzięki kolejnym komplikacjom i kierowaniu się podstawowym kodeksem wartości - ponadczasowym i zrozumiałym nawet po przejściu za granicę fantazji.
"Silla" to powieść, która rozbrzmiewa - zwraca się tu często uwagę na melodyjność samej opowieści, która jako ozdoba nie ma nic wspólnego z kreowaną akcją, ale też jej nie zaburza. Wszystko harmonizuje ze sobą, idealnie pasuje. Mariusz Andryszczyk dokłada do tego jeszcze odpowiednio dobrane ilustracje - sprawia, że książka wcale nie staje się przez to bardziej lekturą "dziecięcą", a może fascynować proponowanymi światami, niezwykłością bohaterów i miejsc. "Silla" to powieść dla tych, którym przejadła się fantastyka masowa - i którzy chcą powiewu świeżości mimo czerpania pełnymi garściami z klasyki.
Wędrówka
Na bazie przestrzeni, która i tak jest egzotyczna, zimnej krainy za kołem podbiegunowym, Karolina Lewestam buduje zupełnie nowy świat zrodzony z fantazji. Stopniowo oddala arktyczne skojarzenia przez dopowiadanie szczegółów, które nijak się mają do realności i do typowych rozwiązań fabularnych z powieści dla młodych odbiorców. Autorka sięga po mocno zmysłową narrację, wypełnioną migotliwymi krajobrazami i detalami, które składają się na niezwykły świat. Tu ludzie mogą żyć w pełnym porozumieniu ze zwierzętami, a na niebie widać dwa księżyce. Tu nikogo nie dziwi wołanie Zorzy. Zew słyszy Ari, dzielny chłopiec, który zdaje sobie sprawę ze znaczenia wyprawy, na jaką się udaje: jeśli nie podejmie żadnego działania, świat przestanie istnieć. Chociaż wyprawa należy do niebezpiecznych, a matka zdecydowanie sprzeciwia się pomysłowi - Ari wie, że nie ma wyjścia. Tylko tak może ocalić normalność, a nawet naprawić to, co już się zepsuło. Przynajmniej taką ma nadzieję - bo bez tego nie mógłby podjąć odważnej decyzji. "Silla" to książka, która od pierwszych stron wciąga czytelników i kusi groźnym pięknem. Karolina Lewestam wybiera tu klasyczny model narracji, korzysta ze wskazówek dotyczących tworzenia dobrych scenariuszy. Układa akcję tak, żeby było wiadomo, że bohater ma do pokonania długą i najeżoną pułapkami drogę, że będzie musiał dojrzewać do określonych zachowań i zaufać towarzyszom, żeby przetrwać. Wszystko to staje się jasne już na wstępie, kiedy Zorza zmienia rytm działań wszelkich żywych istot. A jednak Karolina Lewestam opowieść tworzy tak, że hipnotyzuje nią czytelników. Rezygnuje przy tym z dosłowności, woli oniryczne pejzaże i zachowania nie do końca wyjaśniane w pierwszych opisach. Bardzo mocno koncentruje się na magii słów: to warstwa tekstowa i brzmieniowa najbardziej ją zajmuje. "Silla" to powieść nieoczywista i gęsta od emocji, ale to wszystko znajduje dobre uzasadnienie w odpowiednim sposobie prezentowania świata. Autorka wykorzystuje rozwiązania, które w złej realizacji raziłyby naiwnością - jednak użyte z wprawą zachwycają. Tu najsilniej działa malowniczość ascetycznego w gruncie rzeczy świata - autorka powraca do przestrzeni prostej i pozbawionej udogodnień, stawia na pierwotność relacji i na przejrzystość w działaniu. Bohaterów wtrąca w warunki wyjątkowo niekorzystne, zmusza ich do ciągłego przekraczania własnych granic - ciekawość podsyca dzięki kolejnym komplikacjom i kierowaniu się podstawowym kodeksem wartości - ponadczasowym i zrozumiałym nawet po przejściu za granicę fantazji.
"Silla" to powieść, która rozbrzmiewa - zwraca się tu często uwagę na melodyjność samej opowieści, która jako ozdoba nie ma nic wspólnego z kreowaną akcją, ale też jej nie zaburza. Wszystko harmonizuje ze sobą, idealnie pasuje. Mariusz Andryszczyk dokłada do tego jeszcze odpowiednio dobrane ilustracje - sprawia, że książka wcale nie staje się przez to bardziej lekturą "dziecięcą", a może fascynować proponowanymi światami, niezwykłością bohaterów i miejsc. "Silla" to powieść dla tych, którym przejadła się fantastyka masowa - i którzy chcą powiewu świeżości mimo czerpania pełnymi garściami z klasyki.
wtorek, 14 grudnia 2021
Karolina Lewestam: Mała Księżniczka
W.A.B., Warszawa 2021.
Równouprawnienie
Jest to książka, która łączy inspirację "Małym Księciem" i nawiązań do Exupery'ego nie ukrywa w żaden sposób, także w warstwie graficznej - z rynkowymi trendami. I chociaż takie działania zwykle obarczone są ogromnym ryzykiem, bo szalenie łatwo jest zepsuć efekt i rozczarować fanów oryginalnej historii, Karolina Lewestam nawet nieźle radzi sobie z zadaniem. Amelia Earhart, od dziecka pasjonująca się tematem latania - jako dorosła pilotuje samoloty. Pewnego dnia rozbija się na bezludnej wyspie. Nie jest w stanie samodzielnie naprawić maszyny - brakuje jej części, nie udaje się też nawiązać radiowej łączności i wezwać pomocy. Amelia, która czuje się samotna - zostaje wówczas poproszona przez małą dziewczynkę - Małą Księżniczkę - o narysowanie jednorożca. I tak autorka będzie podążać za fabułą "Małego Księcia", rozszerzając i modyfikując narrację. Namalowanie jednorożca w pudełku wcale nie rozwiązuje problemu: to, co usatysfakcjonowało Małego Księcia, tutaj się nie sprawdza. W dodatku dziewczynka zyskuje miejsce do wprowadzenia ważnego komentarza: "jak ktoś nie chce rysować jednorożca, powinien powiedzieć od razu". Takich stwierdzeń i podsumowań - które może nie mają lekkości aforyzmów, ale wprowadzają ważne zagadnienia z zakresu relacji międzyludzkich i asertywności - znajdzie się w książce znacznie więcej. Mała Księżniczka na swojej malutkiej planecie ma Tulipana - pielęgnuje go i usługuje mu, chociaż w zamian otrzymuje tylko kaprysy i narzekania. Kiedy decyduje się opuścić planetę - bo dusi się w relacji z marudzącym kwiatkiem - trafia na kolejne planety i poznaje ich mieszkańców. Oś fabularna nie zaskoczy: to realizacja punktów z "Małego Księcia", tyle że w bardziej rozbudowanej narracyjnie wersji. Oczywiście same spotkania też wypadają inaczej, bo autorka nie powtarza już raz wymyślonych rozwiązań i przesłań. Szuka natomiast przestrzeni, by przedstawiać czytelnikom ważne w procesie wychowywania dziewczynek prawdy. Chce, żeby małe czytelniczki stały się samodzielne, pewne siebie i niepodatne na wpływy z zewnątrz. Wdrukowuje im zasady zachowania i postępowania, przypomina o wewnętrznej sile. To książka, która pozwala uwierzyć we własne możliwości oraz wypracować odpowiednie postawy - w oparciu o przesłania płynące z tomiku "Mała Księżniczka". Karolina Lewestam wplata celne podpowiedzi do historii, skłania do przemyśleń i czasem po prostu zmusza do walki o siebie. Zależy jej na tym, żeby czytelniczki nie dawały się zaszufladkować, żeby miały odwagę marzyć i żyć po swojemu - do tego potrzebna jej postać Małej Księżniczki.
Oczywiście wszystkie te relacje i komentarze wypadałyby jeszcze silniej, gdyby były wplecione w zupełnie samodzielną opowieść - nawet hołd składany klasycznej lekturze nie zapewni trwałości tej publikacji na rynku. Karolina Lewestam nie zawiedzie nawet sceptycznie nastawionych do "kontynuacji" i pastiszy czytelników - jednak będzie tylko autorką książki wtórnej. A przecież ma sporo do powiedzenia, zabrakło jej tylko spoiwa, pomysłu na kształt całej książki w oderwaniu od powszechnie znanej lektury. Autorzy kontynuacji zawsze skazują się na zapomnienie - a "Mała Księżniczka" na takie zapomnienie zdecydowanie nie zasługuje.
Równouprawnienie
Jest to książka, która łączy inspirację "Małym Księciem" i nawiązań do Exupery'ego nie ukrywa w żaden sposób, także w warstwie graficznej - z rynkowymi trendami. I chociaż takie działania zwykle obarczone są ogromnym ryzykiem, bo szalenie łatwo jest zepsuć efekt i rozczarować fanów oryginalnej historii, Karolina Lewestam nawet nieźle radzi sobie z zadaniem. Amelia Earhart, od dziecka pasjonująca się tematem latania - jako dorosła pilotuje samoloty. Pewnego dnia rozbija się na bezludnej wyspie. Nie jest w stanie samodzielnie naprawić maszyny - brakuje jej części, nie udaje się też nawiązać radiowej łączności i wezwać pomocy. Amelia, która czuje się samotna - zostaje wówczas poproszona przez małą dziewczynkę - Małą Księżniczkę - o narysowanie jednorożca. I tak autorka będzie podążać za fabułą "Małego Księcia", rozszerzając i modyfikując narrację. Namalowanie jednorożca w pudełku wcale nie rozwiązuje problemu: to, co usatysfakcjonowało Małego Księcia, tutaj się nie sprawdza. W dodatku dziewczynka zyskuje miejsce do wprowadzenia ważnego komentarza: "jak ktoś nie chce rysować jednorożca, powinien powiedzieć od razu". Takich stwierdzeń i podsumowań - które może nie mają lekkości aforyzmów, ale wprowadzają ważne zagadnienia z zakresu relacji międzyludzkich i asertywności - znajdzie się w książce znacznie więcej. Mała Księżniczka na swojej malutkiej planecie ma Tulipana - pielęgnuje go i usługuje mu, chociaż w zamian otrzymuje tylko kaprysy i narzekania. Kiedy decyduje się opuścić planetę - bo dusi się w relacji z marudzącym kwiatkiem - trafia na kolejne planety i poznaje ich mieszkańców. Oś fabularna nie zaskoczy: to realizacja punktów z "Małego Księcia", tyle że w bardziej rozbudowanej narracyjnie wersji. Oczywiście same spotkania też wypadają inaczej, bo autorka nie powtarza już raz wymyślonych rozwiązań i przesłań. Szuka natomiast przestrzeni, by przedstawiać czytelnikom ważne w procesie wychowywania dziewczynek prawdy. Chce, żeby małe czytelniczki stały się samodzielne, pewne siebie i niepodatne na wpływy z zewnątrz. Wdrukowuje im zasady zachowania i postępowania, przypomina o wewnętrznej sile. To książka, która pozwala uwierzyć we własne możliwości oraz wypracować odpowiednie postawy - w oparciu o przesłania płynące z tomiku "Mała Księżniczka". Karolina Lewestam wplata celne podpowiedzi do historii, skłania do przemyśleń i czasem po prostu zmusza do walki o siebie. Zależy jej na tym, żeby czytelniczki nie dawały się zaszufladkować, żeby miały odwagę marzyć i żyć po swojemu - do tego potrzebna jej postać Małej Księżniczki.
Oczywiście wszystkie te relacje i komentarze wypadałyby jeszcze silniej, gdyby były wplecione w zupełnie samodzielną opowieść - nawet hołd składany klasycznej lekturze nie zapewni trwałości tej publikacji na rynku. Karolina Lewestam nie zawiedzie nawet sceptycznie nastawionych do "kontynuacji" i pastiszy czytelników - jednak będzie tylko autorką książki wtórnej. A przecież ma sporo do powiedzenia, zabrakło jej tylko spoiwa, pomysłu na kształt całej książki w oderwaniu od powszechnie znanej lektury. Autorzy kontynuacji zawsze skazują się na zapomnienie - a "Mała Księżniczka" na takie zapomnienie zdecydowanie nie zasługuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






