Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021.
Refleksja
Jest to książka autobiograficzna, wypełniona w dużej części faktami z życia autora - i przemyśleniami na temat kolejnych doświadczeń, niekoniecznie typowych. Wychodzi od pomysłu na książeczkę o jodze - na szczęście "Joga" sama w sobie jest pochwałą medytacji i ułatwia zanurzenie się w głąb siebie. Emmanuel Carrère prowadzi bardzo intymną narrację, traktuje czytelników jak bliskich przyjaciół, którym można zwierzyć się ze wszystkiego. Na początku autor udaje się na warsztaty z jogi - przez dziesięć dni nie będzie mógł korzystać z telefonu komórkowego ani żadnych mediów, nie powinien mieć przy sobie książek, źle widziane byłoby także robienie notatek. Sam Carrère na te warunki przystaje, w przeciwnym razie robiłby reportaż o jodze - a tego chce uniknąć, zamierza przeżyć coś, co ułatwi mu później pisanie o jodze. Uwagi na temat ćwiczeń różnego rodzaju - i pracy nad sobą - to punkt wyjścia. Dość szybko autor rezygnuje z tworzenia przewodnika po pozycjach i specyfice medytacji, rezygnuje z poradnikowego charakteru książki na rzecz opowiadania o tym, co joga ułatwiła mu w życiu. Szuka inspiracji - tak, żeby czytelników przekonać do podobnego sposobu spędzania czasu, jednym z ciekawszych rozdziałów w kontekście jogi jest ten dotyczący przeżyć seksualnych. Zmysłowość, jaką uruchamia autor, przekona do treningu uważności.
Z czasem coraz mniej jogi jako takiej jest w tomie "Joga", a autor znajduje sobie powody do snucia dalszych rozważań. Nawet jeśli tylko zahacza o ćwiczenia, udaje mu się zaangażować czytelników. Opowiada o kobietach, które spotkał na swojej drodze, o dziennikarskich wspomnieniach, o lekturach i o sprawach społecznych, także takich, które wstrząsnęły opinią publiczną i na zawsze zmieniły sposób myślenia o świecie. Przedstawia historię swoich psychicznych zmagań z rozmaitymi demonami, pokazuje, jak joga pomaga w chorobie afektywnej dwubiegunowej, czasami przedstawia wydarzenia wstrząsające, niekoniecznie przypominające o spokoju ducha płynącym z jogi. Przytacza anegdoty albo historie podbarwione goryczą, zaprasza czytelników do swojego świata i postanawia nie ukrywać niczego - szczerość procentuje, bo "Joga" okazuje się tomem, od którego trudno się oderwać. Ma zresztą Emmanuel Carrère talent do wychwytywania puent w rzeczywistości: wie, jak podkreślać znaczenia przedstawianych scenek, jest wyczulony na dobre podsumowania i na kwestie dające czytelnikom sporo do myślenia. Udaje mu się zatem nie tylko przekonać do siebie pasjonatów jogi, ale też czytelników, którzy cenią sobie autobiograficzne eseje i wyznania nieoczywiste. "Joga" to tylko na początku relacja na temat sposobu na życie - później przechodzi w opowieść o życiu jako takim, ale z pełnym zaangażowaniem.
Emmanuel Carrère to autor, który pisze niespiesznie i precyzyjnie, a jednocześnie bez zanudzania czytelników - funduje im podróż w głąb siebie, przekonuje samym podejściem do praktykowania jogi - a przecież to tylko jeden z celów, które w tej książce realizuje. Jest "Joga" tomem apetycznym i stworzonym tak, by realizować ideę slow-life.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emmanuel Carrère. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emmanuel Carrère. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 grudnia 2021
czwartek, 12 marca 2020
Emmanuel Carrère: Przeciwnik
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020.
Bez traumy
Ta książka powstała w 1999 roku, a do dzisiaj będzie wywierać silne wrażenie na czytelnikach - „Przeciwnik” to bowiem opowieść o odrzuceniu ludzkich odruchów, o całkowitym bestialstwie i psychice, która nakazuje zaciemnić przeszłość i zinterpretować ją na nowo na potrzeby chorego umysłu. Emmanuel Carrère najpierw zamierzał stworzyć opowieść o mordercy – postarać się zrozumieć zasady działania i same poglądy człowieka, który zamordował swoje dzieci, żonę, a następnie rodziców – później jednak weryfikował wyjściowe założenia i starał się ukazać sytuację z perspektywy Luki: Luc był przyjacielem Jean-Claude'a Romanda i początkowo nie mógł uwierzyć w przyczynę tragedii: szybko dotarła do niego okrutna prawda i przekonanie, że jego córka również mogła zginąć, gdyby feralnej nocy spędzała czas z dziećmi Romandów. To Luc przechodzi cały proces przyswajania strasznych wiadomości: najpierw współczuje przyjacielowi, który z ciężkimi obrażeniami ciała leży w szpitalu i nie wie jeszcze (rzekomo), że stracił wszystkich, których kochał. Później już nie ma pojęcia, jaką postawę przyjąć – dystansuje się od Jean-Claude'a, a bliscy wybierają nowego chrzestnego dla jego córki. Tymczasem Jean-Claude Romand wychodzi ze szpitala.
„Przeciwnik” to książka biegnąca dwutorowo, z jednej strony liczy się w niej portret mordercy, z drugiej – wizja zmagania się z materiałem na literacką opowieść. Autor zdążył porzucić pomysł przelania na papier tego dramatu, ale wtedy właśnie otrzymał zgodę od niechlubnego bohatera – i powrócił do pierwotnego zamiaru. Do „Przeciwnika” dołącza jednak swoje dylematy i wyznania, które mogą pokazać odbiorcom, jak przebiegała próba oswojenia zagadnienia – a także jak wyglądały kontakty z Romandem. Szuka Emmanuel Carrère ratunku w emocjonalnym chłodzie, unika prób tłumaczenia skazanego, za to odwołuje się do uczuć przedstawicieli jego otoczenia. Tragedię obserwuje z boku, żeby nie uronić żadnego detalu. Nie zależy mu na skandalach czy podsycaniu społecznego strachu, chce za to zrozumieć umysł mordercy – ale to w zasadzie niemożliwe na tak niewielkiej przestrzeni. W efekcie „Przeciwnik” zamienia się w relację dotyczącą wydarzeń, które odbiorcom wydawać się będą nierealne. To pytanie o granice zaufania i o to, jak chory psychicznie człowiek może zwodzić swoich bliskich – a później budować sobie strategię obronną przed złymi wspomnieniami. Autor bazuje tu na sytuacji, z której czytelnicy nie potrafiliby wyjść bez szwanku – bez głębokich traum i lęków, tymczasem sprawca nieszczęścia niespecjalnie przejmuje się tym, czego dokonał. W związku z tym „Przeciwnik” zamienia się w opowieść o bestialstwie i o (nie)świadomości swoich czynów, o poczuciu bliskości i o zagrożeniach z niespodziewanej strony. Jest to niewielka objętościowo książka – ale silna w swojej wymowie, ważna dla odbiorców. Pozwala przynajmniej trochę przyjrzeć się mechanizmom zła, a jednocześnie nie jest żerowaniem na tragedii i szukaniem medialnego skandalu.
Bez traumy
Ta książka powstała w 1999 roku, a do dzisiaj będzie wywierać silne wrażenie na czytelnikach - „Przeciwnik” to bowiem opowieść o odrzuceniu ludzkich odruchów, o całkowitym bestialstwie i psychice, która nakazuje zaciemnić przeszłość i zinterpretować ją na nowo na potrzeby chorego umysłu. Emmanuel Carrère najpierw zamierzał stworzyć opowieść o mordercy – postarać się zrozumieć zasady działania i same poglądy człowieka, który zamordował swoje dzieci, żonę, a następnie rodziców – później jednak weryfikował wyjściowe założenia i starał się ukazać sytuację z perspektywy Luki: Luc był przyjacielem Jean-Claude'a Romanda i początkowo nie mógł uwierzyć w przyczynę tragedii: szybko dotarła do niego okrutna prawda i przekonanie, że jego córka również mogła zginąć, gdyby feralnej nocy spędzała czas z dziećmi Romandów. To Luc przechodzi cały proces przyswajania strasznych wiadomości: najpierw współczuje przyjacielowi, który z ciężkimi obrażeniami ciała leży w szpitalu i nie wie jeszcze (rzekomo), że stracił wszystkich, których kochał. Później już nie ma pojęcia, jaką postawę przyjąć – dystansuje się od Jean-Claude'a, a bliscy wybierają nowego chrzestnego dla jego córki. Tymczasem Jean-Claude Romand wychodzi ze szpitala.
„Przeciwnik” to książka biegnąca dwutorowo, z jednej strony liczy się w niej portret mordercy, z drugiej – wizja zmagania się z materiałem na literacką opowieść. Autor zdążył porzucić pomysł przelania na papier tego dramatu, ale wtedy właśnie otrzymał zgodę od niechlubnego bohatera – i powrócił do pierwotnego zamiaru. Do „Przeciwnika” dołącza jednak swoje dylematy i wyznania, które mogą pokazać odbiorcom, jak przebiegała próba oswojenia zagadnienia – a także jak wyglądały kontakty z Romandem. Szuka Emmanuel Carrère ratunku w emocjonalnym chłodzie, unika prób tłumaczenia skazanego, za to odwołuje się do uczuć przedstawicieli jego otoczenia. Tragedię obserwuje z boku, żeby nie uronić żadnego detalu. Nie zależy mu na skandalach czy podsycaniu społecznego strachu, chce za to zrozumieć umysł mordercy – ale to w zasadzie niemożliwe na tak niewielkiej przestrzeni. W efekcie „Przeciwnik” zamienia się w relację dotyczącą wydarzeń, które odbiorcom wydawać się będą nierealne. To pytanie o granice zaufania i o to, jak chory psychicznie człowiek może zwodzić swoich bliskich – a później budować sobie strategię obronną przed złymi wspomnieniami. Autor bazuje tu na sytuacji, z której czytelnicy nie potrafiliby wyjść bez szwanku – bez głębokich traum i lęków, tymczasem sprawca nieszczęścia niespecjalnie przejmuje się tym, czego dokonał. W związku z tym „Przeciwnik” zamienia się w opowieść o bestialstwie i o (nie)świadomości swoich czynów, o poczuciu bliskości i o zagrożeniach z niespodziewanej strony. Jest to niewielka objętościowo książka – ale silna w swojej wymowie, ważna dla odbiorców. Pozwala przynajmniej trochę przyjrzeć się mechanizmom zła, a jednocześnie nie jest żerowaniem na tragedii i szukaniem medialnego skandalu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






