* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 21 września 2020

Kinga Gąska: Miłość aż po rozwód

Filia, Poznań 2020.

Nie na ciepło

Kinga Gąska jako temat swojej powieści wybiera motyw niewierności i budowania związku bez świadomości tego, kim jest drugi człowiek. Przedstawia trzy relacje – najpierw przygląda się Joannie. Joanna robi karierę i nie zastanawia się nad życiem z kimś: bycie żoną nie należy do spraw, którymi by się przejmowała. Jednak kiedy na horyzoncie pojawia się Paweł, kobieta zmienia swoje priorytety: zaczyna układać plany na bycie we dwoje. Joanna dalej zajmuje się pracą – podoba jej się, że dla ukochanego nie musi z niczego rezygnować. Z czasem przekonuje się jednak, że wygoda to nie wszystko. Jadwiga to matka Pawła i bohaterka drugiej części książki. Jadwiga – stateczna bibliotekarka dawno już chyba odłożyła marzenia o wielkiej miłości. Nie musi jednak szukać szczęścia – ono przychodzi samo, pod postacią potencjalnego towarzysza na życie. To dla Jadwigi szansa, ale też wielka zmiana. Trudno jej przestawić się na pozytywne myślenie, zwłaszcza że „w pewnym wieku” nie należy już liczyć na miłosne uniesienia. Jest jeszcze trzecia bohaterka, która we wzmiankach przewija się w środku tomu i na koniec zyskuje głos. To Ewelina, córka Jadwigi i szwagierka Joanny – długi czas nieświadoma jej istnienia. Te trzy kobiety są Gąsce potrzebne, ponieważ autorka za cel postawiła sobie uświadamianie odbiorczyń w kwestii toksycznych związków. Joanna o swoim mężu nic nie wie, a kiedy chce o coś zapytać, spotyka się z wielką agresją. Nie ma zatem pojęcia nawet o tym, gdzie Paweł pracuje. Nie zna jego rodziny ani kolegów, nie wie, która z przyjaciółek Pawła spotkała. Coraz częściej też przekonuje się, że to, co słyszy od wybranka, mija się z prawdą. Paweł manipuluje ludźmi i jest bardzo niebezpieczny. Jednak tom „Miłość aż po rozwód” zdecydowanie należy do Eweliny. To postać, która na karty książek trafia niezwykle rzadko, bo trudno znaleźć w niej dobre strony – jako typ zwykle ulega wyszydzeniu. Nie budzi sympatii ani zaufania, ale też – paradoksalnie – nie należy do mniejszości. Ewelina zamienia się w instagramową mamuśkę, tworzy na użytek internetu wyidealizowaną wizję własnego życia. Zamiast postawić na własny rozwój, wybrała łapanie faceta na dziecko. Dopiero z czasem mądrzeje i dostrzega pułapki takiego zachowania. Wtedy jednak może być już za późno.

Kinga Gąska pisze książkę niewygodną. To nie obyczajówka, która skusi spragnione łatwej rozrywki czytelniczki, raczej powieść psychologiczna. Owszem, lekka w tonie, ale nie zawsze przyjemna. Autorka zresztą z wyborów fabularnych trochę się tłumaczy na końcu tomu, ale jest przekonana, że powinna odbiorczynie ostrzec. Na pewno – pokazać im drogi działania, przypomnieć, że to od nich zależy kierunek egzystencji. I wytłumaczyć, że nie ma sensu trwanie przy kimś na siłę – bo sytuacja nigdy się nie poprawi. Joanna pewność siebie traci przez związek z Pawłem i na powrót musi się nauczyć samodzielności: chociaż w tarapaty wpędziła się przecież jako kobieta sukcesu, silna, samodzielna i wyzwolona. Ewelina od początku chciała wisieć na facecie – u niej refleksja nad beznadziejnością takiego stanu przychodzi z czasem. Jadwiga z kolei staje się ofiarą społecznych przekonań i uprzedzeń. Nigdy nie jest za późno na zmiany i to autorka mocno podkreśla. Kto zetknął się z toksycznymi charakterami – toksycznymi nawet w mniejszym stopniu niż Paweł i Sebastian – wie, że Gąska nie przesadza i że edukowanie odbiorczyń w tym zakresie jest ważne. „Miłość aż po rozwód” to opowieść będąca przeciwwagą dla ciepłych i optymistycznych obyczajówek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com