* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 15 grudnia 2015

Monika Madejek: Wakacje Kajtka

Zysk i S-ka, Poznań 2015.

Przygody codzienne

Kajtek niczym się nie wyróżnia spośród literackich małych bohaterów piszących pamiętniki. Dostał zeszyt od „państwa Anielstwa” i pisanie o własnych przygodach tak mu się spodobało, że zaczyna już drugi tom. Po pierwsze dlatego, że takie notatki mogą mu się przydać w przyszłości, kiedy na przykład będzie sławnym pisarzem. A po drugie – bo odkąd prowadzi dziennik, widzi, jak wiele ciekawych rzeczy codziennie mu się przydarza. Nie zdawał sobie z tego sprawy wcześniej – teraz codzienne pisanie pozwala uporządkować przygody i przeżywać je po raz kolejny. Kajtek zresztą jest ciągle w ruchu – wakacje spędza bardzo aktywnie i chociaż na początku obiecał sobie, że nie będzie myślał o szkole, trochę się martwi, co zrobi, gdy pani zada swój ulubiony temat wypracowania – „jak spędziłem wakacje”. Kajtek uważa, że pisać będzie co najmniej przez tydzień. I ma rację, bo jego dziennik pełen jest wrażeń i ciekawych wakacyjnych doświadczeń.

Kajtek ma dwoje przyjaciół: wiecznie głodnego Adasia z zadatkami na artystę oraz Beatę zwaną Sławkiem – dziewczynę, która nie znosi wszystkiego, co „babskie”, za to jak nikt inny potrafi się bić i na treningach karate przyłożyła już chyba wszystkim. Sławek to zresztą też dyskretna krytyka poprawności politycznej, zgodnie z którą tylko dziewczynki mogą się bawić lalkami, a tylko chłopcy samochodami. Dawniej dzieci bawiły się, czym chciały, przypomina Monika Madejek – i w żaden sposób nie psuło to ich życiowych dorosłych wyborów. Jednak tego typu komentarzy do pozaliterackiej i pozadziecięcej rzeczywistości jest tu stosunkowo niewiele, Kajtek zajmuje się ważniejszymi sprawami. A do tych spraw najważniejszych należy oczywiście zabawa.

Mały bohater komiksu po raz pierwszy w życiu wyjeżdża na obóz przetrwania i chociaż ma nadzieję na ciekawe spędzanie czasu, to jednak nazwa budzi lekki niepokój. Na obozie poza druhem, który posługuje się dziwnym językiem (czy raczej stylistyką) czekają dzieci same niespodzianki. Kajtek zobaczy, jak piec na kamieniu pyszne placki, przekona się do codziennej gimnastyki, do pływania w jeziorze czy do nocnego marszu przez las. Przy okazji wyjdzie też na jaw, że nawet kilkulatki mogą pomóc dorosłemu mężczyźnie. Część wakacji bohaterowie spędzają w domu, ale i wtedy dzieje się sporo: tata postanawia zbudować domek na drzewie, a z braku drzewa – na krzaku. Zapomina jednak, że podczas majsterkowania potrafi się poważnie uszkodzić dostępnymi narzędziami. Trzeba więc tak zorganizować prace, żeby tata był pewny, że bez niego nic by się nie udało – a jednocześnie żeby nie zrobił sobie krzywdy. Perypetie Kajtka i jego przyjaciół zajmą czytelników i wiele razy ich rozśmieszą – Monika Madejek wybiera wakacyjny realizm.

Konwencja dziennika pisanego przez dziecko przydaje się tu do motywowania maluchów do czytania. Nie ma w książce klasycznych rozdziałów, a datowane zapiski są krótkie – w sam raz na lekturowe ćwiczenia. Co ciekawe, autorka i wydawnictwo zrezygnowali tu z ilustracji – jedynie motyw kratkowanych kartek przypomina o zeszycie na pamiętnik. Mali odbiorcy mogą samodzielnie ilustrować przygody, o których jest tu mowa, a potem prace przesyłać do autorki. To literacki i wydawniczy eksperyment – ciekawe, czy wątek „książki bez obrazków” dla dzieci zostanie podchwycony i znajdzie uznanie wśród odbiorców. „Wakacje Kajtka” wyglądają bardzo apetycznie dla moli książkowych – może więc brak „dziecięcych” ilustracji stanie się dla części maluchów akurat zachętą do czytania, a nie przeszkodą. Monika Madejek czasami w tekście przemyca pedagogiczne elementy przekonujące z punktu widzenia dorosłego – ale mimo to dzieci powinny dość ciepło przyjąć „Wakacje Kajtka” i z chęcią czytać o codziennych przygodach zupełnie zwyczajnego chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com