* * * * * * O tu-czytam

sobota, 12 grudnia 2015

Brandon Mull: Pięć Królestw. Błędny Rycerz

Egmont, Warszawa 2015.

Towarzystwo

Cole, który w dalszym ciągu błąka się po Obrzeżach, chciałby znaleźć i uratować swoich przyjaciół, którzy wraz z nim w Halloween trafili do magicznej rzeczywistości. Odkąd uciekł od handlarza niewolników, wciąż zdobywa nowe umiejętności i uczy się przetrwania. Na Obrzeżach ma nową paczkę przyjaciół – młodzi ludzie połączeni wspólnym celem – przetrwaniem i ucieczką – rozumieją się doskonale. W drugim tomie serii Pięć Królestw Brandon Mull wędrówkę urozmaica przede wszystkim popisami formistów. Pojawiają się tu postacie władające magią i zdolne do przekształcania twarzy, sylwetek i głosów tak, by uciekinierzy mogli przybrać nowe rysy. To broń działająca w obie strony, przez sztuczki formistów bowiem dużo trudniej będzie znaleźć tych, których się poszukuje. Cole chce spotkać swoich dawnych kolegów, by wraz z nimi wrócić na Ziemię. Mira z jego kompanii zamierza znaleźć siostrę: królewna Honorata zniknęła i nietrudno się domyślić, że grozić jej może niebezpieczeństwo. Na Obrzeżach pojawia się także tajemniczy Błędny Rycerz. Jako wojownik nie ma on sobie równych, bez litości pozbawia życia wrogów, może też wyzywać na pojedynki lub… pomagać. Błędny Rycerz, jak wielu bohaterów przewijających się przez Obrzeża, ma swoją tajemnicę związaną z magią. Ale rozwiązanie tej akurat zagadki będzie musiało poczekać.

Tom „Pięć Królestw. Błędny Rycerz” pokazuje schemat powieści drogi w literaturze fantasy. Nikt już prawie nie pamięta, że Cole to dzieciak, zwyczajny nastolatek, który pechowo trafił do obcej sobie rzeczywistości. Okoliczności zmusiły go, żeby zmężniał, wydoroślał i zaczął działać odpowiedzialnie. Zresztą Brandon Mull spory nacisk kładzie na poważne traktowanie uczuć dzieci, ten motyw pojawia się w pewnym momencie w rozmowie bohaterów. Zgodnie z nim Cole musi być traktowany serio. Rzeczywistość wokół niego jest wroga – chłopiec nauczy się między innymi, jak reagować na groźby i niewiele brakuje, by wpadł w ręce handlarza niewolników po raz kolejny. Mull nacisk kładzie też na sny, wewnętrzną wolność, którą zapewniają – oraz na ich znaczenie w życiu. Jeśli egzystencja jest nietrwała i ulotna, w czym ma być lepsza od onirycznych przeżyć? Zgrabnie wpleciony w opowieść motyw snu i śnienia ma między innymi uszlachetnić samą rolę fantazji. Bez niej przecież nie byłoby wielkiej przygody.

Brandon Mull swojej roli upatruje w budowaniu zasad panujących na Obrzeżach, ale bez odchodzenia zbyt daleko od standardów literatury fantasy. Podróż przerywają kolejne pułapki, bitewne starcia i potyczki lub zadania do wykonania. Oryginalność bohaterowi ma zapewnić na przykład miecz skakania – umożliwiający przemieszczanie się w sposób przypominający parkour – oraz zabawy formistów. Kiedy trzeba, autor wydaje wyroki na dalszoplanowe postacie, nie chroni ich przed strachem, cierpieniem ani klęskami – to też nieodłączny element wypraw na granicy światów. W „Błędnym Rycerzu” nie znajdzie się fabularnych rewelacji. Autor zestawia ze sobą cele kolejnych uczestników eskapady i zagrożenia ważne dla nich – a potem wysyła drużynę w najeżoną niebezpieczeństwami drogę. Wiadomo, że Cole nie wróci przed czasem do domu, pozostaje mu więc przeżywać przygody na Obrzeżach. Chłopak przed samym sobą przyznaje się do tęsknoty za przyjaciółmi, do niepewności czy braku odwagi, ale wie, że jeśli przestanie działać, skończy się jego misja. Brandon Mull w planie podstawowym treści zupełnie odrywa się od codzienności nastolatków. Liczy na ich uwagę między innymi przez nierozbudowaną („nieepicką”) narrację: rozmach przewidziany jest na tworzenie pięciotomowego cyklu, nie poszczególnych scenek opisowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com