* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 13 grudnia 2015

Agnieszka Horubała: Sto nóg stonogi Fruzi

Dwie Siostry, Warszawa 2015.

Buty

Agnieszka Horubała pokazuje, jak na bajkę przekuć zwyczajne i „ludzkie” codzienne doświadczenia. Wystarczy zmienić bohatera – z człowieka na zwierzątko – i pozwolić mu wykonywać najzupełniej zwyczajne czynności. Udowadnia, że każdy mógłby opowiedzieć swoim dzieciom historyjkę przed snem – ale jeśli komuś nie chce się wymyślać nawet prostych fabuł, może skorzystać z tej publikacji. Tak powstał tomik „Sto nóg stonogi Fruzi”, prosta obyczajowa relacja z procesu kupowania butów. Łatwo się domyślić, że stonoga natrafi tu na większe problemy. Horubała daje bohaterce silną motywację do zakupu obuwia. Fruzia chciałaby pochodzić po górach, a do tego nie nadają się jej znoszone i podniszczone buciki. Stonoga musi zaopatrzyć się w trapery. Tyle że żaden sklep nie posiada w swojej ofercie aż pięćdziesięciu identycznych par. Problem wydaje się nie do przezwyciężenia.

Autorka wybiera w „Stu nogach stonogi Fruzi” raczej dorosłe troski. Stonoga wykazuje się niemal matczyną odpowiedzialnością – gdyby była dzieckiem, bez wahania wybrałaby się na upragnioną wycieczkę natychmiast. Tu jednak przejawia wysoki stopień rozsądku i racjonalizmu: wie, że nie każdy rodzaj butów nada się na górskie szlaki. Kolejnym „dorosłym” motywem są wizyty w sklepach. Agnieszka Horubała próbuje oswoić dzieci z nazwami konkretnych rodzajów obuwia (taka wyliczanka przypomina trochę porady z dorosłych magazynów o modzie i nieco zawęża zakres odbiorców – trudno będzie małym chłopcom skupiać się na klientach sklepu obuwniczego, nawet jeśli nad całością zawisa pytanie, czy wyprawa dojdzie tu w ogóle do skutku). Stonoga Fruzia nie nudzi się w sklepach i nie zniechęca do swojej misji, jak zrobiłoby to wiele dzieci. W ten sposób Horubała powraca do tradycji bajek zasypiankowych: pozbawionych wielkich wstrząsów i wyciszających dzieci przed snem. Dalszy rozwój historii też wskazuje na połączenie świata dorosłych z dziewczynkami jako targetem tomiku: autorka sygnalizuje tu wątek miłosny, który na tym etapie w literaturze czwartej nie jest jeszcze niezbędny.

W prostej historyjce Agnieszka Horubała przemyca akcenty edukacyjne. Stonoga nie tylko robi zakupy i interesuje się rodzajami butów. W sklepach spotyka różne gatunki owadów. Do tego od czasu do czasu Fruzia liczy, ile par butów powinna jeszcze kupić. Ta fabuła nie należy do specjalnie zaskakujących czy angażujących, ale spodoba się najmłodszym dzieciom. To krótkie opowiadanie zastępujące bajkę przed snem, więc kojący temat staje się tu sporą wartością.

Zosia Dzierżawska, autorka ilustracji, stonogę Fruzię traktuje jak postać z ludzkimi rysami. Bohaterka ma wzorzyste skarpety i różne buciki, czas spędza jak człowiek. Kilka rysunków ma swoje źródło w modnych ostatnio wielkoformatowych picture bookach uczących dzieci spostrzegawczości i sztuki opowiadania – ale od czasu do czasu Dzierżawska lubi wybrać mały przedmiot istotny w danym momencie opowiadania i przedstawić go w zbliżeniu. Ilustracje dzielą się na statyczne – zwracające uwagę dzieci na przedmiot – i na dynamiczne, sygnalizujące dzianie się.

U stonogi Fruzi nieszczęściom da się dość łatwo zaradzić, a marzenia spełniają się, jeśli tylko odpowiednio mocno się tego pragnie. Agnieszka Horubała pisze bardzo prostą książeczkę i próbuje stylem narracji kształtować gust literacki dzieci już od najmłodszych lat. To sama stonoga Fruzia przyciągnie odbiorców, nawet nie jej przygoda, co kreacja bohaterki – sympatycznej, zabawnej i upartej. Horubała nie wybiera innych poza usypiankowym i edukacyjnym celów. Ta książka nie musi przebojem lub skandalem podbijać rynku wydawniczego, wystarczy, że kusi bajkowym ujęciem prawdziwego świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com