* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 19 stycznia 2012

Michael Wagner: Tata i ja. Ruszajmy się!

Drzewko Szczęścia, Warszawa 2011.

Pochwała sportu

Spędzanie czasu z tatą to ważny element życia każdego malucha – podobnie jak ruchowe zabawy. Josh Undy zna te prawdy bardzo dobrze, a że stracił mamę, kiedy miał cztery lata, jego ojciec robi wszystko, by człowiek nie czuł się z tego powodu źle. A i sam Josh chce dbać o samopoczucie taty. Obaj świetnie się rozumieją. Czasem dokuczają sobie bądź rzucają rozmaite wyzwania, ale najważniejsze, że mogą na sobie polegać. Michael Wagner w tomie Tata i ja. Ruszajmy się” proponuje małym odbiorcom zestaw opowiadań – rozdziałów osnutych wokół nietypowych sportów i zabaw.

Josh widzi, że tata jest smutny z powodu Amy, kelnerki, którą obaj niedawno poznali. Żeby odwrócić jego uwagę od zmartwień, wymyśla grę „biegnij, aż się zatrzymasz” – wyścig, którego finał nastąpi dopiero po zaprzestaniu biegu. Cała pierwsza historia toczy się w tym rytmie, a czytelnicy dowiedzą się z tego rozdziału sporo o życiu Josha i jego taty, niby to na marginesie relacjonowanej na bieżąco rozrywki. Bo chociaż dla bohatera-narratora ważny jest sam bieg i wygrana za wszelką cenę, pojawia się tu i szorstka przyjaźń obu postaci, i wizja ich poczucia humoru, i elementy z przeszłości. Na podstawie zachowania bohaterów można całkiem sporo powiedzieć o rodzinie Undych. A przy tym i spotkać się z przepisami na ciekawe zabawy (niekoniecznie w relacji dziecko-rodzic – mogą umilić czas i w gronie rówieśników), czy z tematami trudniejszymi.

Wagner uruchamia wyobraźnię, żeby sport potraktować z przymrużeniem oka, ale i tak, by zachęcić dzieci do aktywności fizycznej, wystarcza sama atmosfera, którą stwarza. Josh i jego tata bawią się nieustannie. Biegają, grają w rowerowe polo, siłują się stopami czy tańczą. Cieszą się ruchem, nawet gdy podczas gry ktoś (zwykle Josh) postępuje nieuczciwie, żeby wygrać. Lecz przecież ostatecznie wygrana nie ma znaczenia – poza chwilową radością nie przynosi więcej emocji niż sam udział w grze. Josh dzielnie walczy, lecz porażka nie przygnębia go nawet na chwilę – bo chodzi o coś więcej. Tata nie ma zamiaru faworyzować pociechy – dzięki temu relację ojciec-syn uzupełnia jeszcze swoista kumpelska zależność.

Proponując przyjemną i wesołą historyjkę, tworzy Michael Wagner punkt wyjścia do nakreślenia głębszych tematów. Josh pochodzi z niepełnej rodziny – śmierć matki nie jest już przyczyną wyrażanego żalu, natomiast zagadnienie do przepracowania wiąże się z obecnością nowej kobiety w życiu ojca. Amy jest ważna dla taty Josha – chłopiec zdaje sobie z tego sprawę i nie przejawia oznak zazdrości. Akceptuje Amy, a nawet stara się pomagać tacie, rozmawiając z nim o swoich uczuciach wobec mamy i nowej potencjalnej partnerki ojca. Dojrzale szuka porozumienia i uważnie obserwuje, a ze swoich obserwacji wyciąga celne wnioski. Pojawia się w tym tomiku i problem obcości (cudzoziemcy, nowi sąsiedzi Josha, zostają jednak serdecznie przyjęci i włączeni do szalonej gry), i – kłopot z krewnymi, którzy mimo dobrych chęci szkodzą czasem bliskim.

Po każdym rozdziale Wagner przygotował zagadki – raz to krzyżówka, do której haseł szuka się w przeczytanym tekście, raz literowe uzupełnianki, wyszukiwanka i kurs tańca. Autor motywuje do działania (momentami aż zdarza mu się przesadzić z entuzjazmem i ilością pochwał, ale dzieciom będzie się to podobać), zwraca się jako Josh do młodych czytelników. W samym tekście także dużo jest emocji, ale i sensownych, przyjemnych w lekturze opowieści. Gus Gordon również nadał książce lekkości za sprawą ilustracji komiksowych, wpadających w styl „Mikołajka”. To energetyczna lektura dla każdego dziecka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com