* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moja czytanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moja czytanka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2024

My Little Pony. Uroczystość. Moja czytanka

Harperkids, Warszawa 2024.

Odznaczenie

W życiu każdego kucyka jest taki wyjątkowy dzień. Najpierw to moment, w którym na boku pojawia się znamię: to symbol unikatowych umiejętności, talentów albo cech, które zamieniają się niemal w supermoc i w pewien sposób definiują bohaterkę w lokalnej społeczności. Nawet jeśli kucyki martwią się, że nie uda im się odkryć własnych atutów, znamię przyjdzie z czasem, pojawi się w odpowiedzi na jakieś ważne zadanie albo reakcję w odpowiednim momencie. Niektóre bohaterki dopiero w momencie pojawienia się znaczka przekonują się, w czym są naprawdę dobre – albo jak mogą być postrzegane. Wszystkie kucyki, które już weszły w posiadanie znamienia – bajkowy odpowiednik dojrzewania – mogą przedstawić swoje talenty na specjalnym pokazie. Wiosenne Święto Znaczka to uroczystość odbywająca się w pałacu i połączona z prezentacją umiejętności – każdy może udowodnić, że na znaczek zasłużył. To okazja do świętowania i radości, wszyscy bardzo się cieszą i kibicują sobie nawzajem, wszyscy też potrzebują rytuału przejścia, żeby podkreślić znaczenie znamienia. Wszyscy… tylko Misty ma z tym pewien problem. Zbliża się kolejne święto, wszystkie przyjaciółki Misty są podekscytowane, że oto mała klaczka dołączy do ich grona – do grona tych, które mają już na ciele znaczek – dołączy oficjalnie, bo przecież znamię już się pojawiło i nie zniknie. Potrzeba jeszcze odpowiedniej oprawy dla podkreślenia tego faktu. Podekscytowane kucyki po kolei opowiadają sobie, jak zapracowały na swoje znaczki – każda z bohaterek skrótowo opowiada o swoich doświadczeniach, co staje się dość tendencyjnym z perspektywy dorosłych przeglądem odpowiednich zachowań i oczekiwanych reakcji – każdy kucyk może udowodnić swoją przydatność czy dobre wychowanie – każdy sprawdził się w chwili próby i każdy swoim zachowaniem w zasadzie dał dobry przykład odbiorcom spoza bajkowego świata. Ten przegląd ideałów i wzorów do naśladowania zmienia się trochę za sprawą Misty. Bohaterka wie, że powinna z pozostałymi kucykami cieszyć się nadchodzącym świętem, tymczasem… paraliżuje ją strach. Okazuje się, że nie było wyjątków, żaden kucyk w historii nie wyłamał się przed prezentacją – każdy poradził sobie z wystąpieniem przed licznym gronem innych. Im bliżej wielkiego święta, tym gorzej czuje się jednak Misty, motywowana przez koleżanki. Trema wręcz paraliżuje bohaterkę – i całkowicie uniemożliwia cieszenie się z nadchodzącej uroczystości. „Uroczystość” to krótkie opowiadanie do samodzielnego czytania przez małe fanki My Little Pony – książeczka, w której nie trzeba zbytnio się wysilać, żeby nadążyć za fabułą, raczej statyczna ze względu na przyjętą formę i kompozycję szkatułkową: przygotowania do święta zdominowały tu opowieści o poprzednich sukcesach przyjaciółek Misty, to wystarcza do zbudowania klimatu. Autorom potrzebne jest tylko podkreślenie niepewności i zagubienia, tremy i strachu przed publicznymi wystąpieniami w wykonaniu głównej bohaterki. Misty ma pokazywać dzieciom, że zupełnie normalne jest odczuwanie lęku i niechęć do prezentowania się na gali – niektórzy wolą po prostu pozostać w cieniu i dla nich świętowanie oznacza coś zupełnie innego niż uroczyste odznaczenia czy prezentacje talentów. Cała opowieść przygotowana została tak, żeby mali czytelnicy zrozumieli, że nie ma nic złego w różnicach i w podejściu do określonych spraw. Najlepsze przesłanie tomiku kryje się w zachowaniu grupy przyjaciółek Misty – kiedy dowiadują się, na czym polega problem bohaterki, znajdują idealne rozwiązanie, które pozwoli zachować spokój i jednocześnie odpowiednio uczcić przejście do grona kucyków ze znaczkiem na boku.

środa, 28 lutego 2024

Smerfy. Sensacyjny temat

Harperkids, Warszawa 2024.

Atrakcje

Przy tej historii dzieci, które ćwiczą sztukę samodzielnego czytania, nudzić się na pewno nie będą. Co więcej, nawet dorośli – gdyby towarzyszyli maluchom w lekturze – mogą docenić złożoność akcji i intryg. „Smerfy. Sensacyjny temat” to książeczka niewielka rozmiarowo, za to o sporej i ciekawej fabule. Ma to spore znaczenie, jeśli bierze się pod uwagę fakt, że trzeba dzieci przyciągnąć do książek jako formy rozrywki (i treningu czytania). Świat w tej bajce jest nieco inny niż stworzony przez Peyo przed dekadami – ale wciąga i uwodzi nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Wszystko zaczyna się u Smerfa Reportera. Dziennikarz szuka tematów do artykułów – wie, że najbardziej intrygujące będą doniesienia prosto z zamku czarnoksiężnika, udaje się więc do Gargamela i przypadkowo nagrywa jego scysję z mamą. Wykrywa przy tym źródło lęków czarnoksiężnika. Eskapada przynosi wprawdzie poczytny reportaż, ale również zakaz wybierania się do zamku – Papa Smerf stoi na straży bezpieczeństwa Smerfów i nie zgadza się na to, by którykolwiek z jego podopiecznych narażał życie, a może i całą wioskę. Tylko że Reporter już nie da się zatrzymać, udaje się do zamku po raz drugi.

Jest tu sporo niespodzianek dla dzieci: dynamiczna akcja nie pozwala przewidzieć finału, nie ma nastawienia na jednoznaczny morał, do którego musiałyby prowadzić wszystkie drogi opowieści. Jedna przygoda się kończy, natychmiast zaczyna się następna, tak, żeby nie pozostawiać uczucia niedosytu – „Sensacyjny temat” rzeczywiście dostarcza sensacji, nie tylko w gazecie prowadzonej przez Smerfa Reportera. Przy okazji dorośli mogą porozmawiać po lekturze ze swoimi pociechami o tym, jakich granic nie powinno się przekraczać i jakie błędy popełniał bohater. Wydaje się, że to drobny zeszyt, może łatwo zniknąć z oczu na księgarskich półkach – a jednak zawarta tu historia jest gęsta od wydarzeń i spodoba się dzieciom z racji swojej wielowymiarowości i dawkowania napięcia. Tu rzeczywiście coś się przez cały czas dzieje, nie ma mowy o zatrzymywaniu się w ramach akcji. Opisy nie grają żadnej roli, skoro dzieci doskonale znają świat Smerfów – a pojawiają się jeszcze dodatkowe dowcipy (jak mama czy kuzyn Gargamela). „Sensacyjny temat” to książeczka, która przypomina, jak powinny być konstruowane opowiastki dla dzieci – nawet te traktowane po macoszemu z racji użytkowego charakteru, przeznaczone do ćwiczenia czytania – nie chodzi przecież o to, żeby poprawnie łączyć ze sobą wyrazy, ale o to, żeby treść zaangażowała dzieci i zapewniła im trochę dobrej zabawy. Tutaj tak jest i odbiorcy z pewnością chętnie będą po takiej lekturowej przygodzie do książek wracać. Losy Smerfów wciągną dzieci – sprawią też, że można będzie zastanowić się trochę nad ewentualnym wyborem zawodu (chociaż to już poboczny aspekt lektury). Ponieważ tomik jest picture bookiem, da się go też z przyjemnością oglądać (fakt, że pokolenie rodziców nie będzie mogło odżałować dwuwymiarowych Smerfów – ale młodsi nie znają już innych bohaterów, więc skoro to książeczka do nich kierowana, nie mogło być inaczej). Naprawdę warto pochylić się nad tym niepozornym tomikiem – bo pokazuje, dlaczego czytać książki w wolnych chwilach.

sobota, 17 czerwca 2023

My Little Pony. Zaginiony skarb

Harperkids, Warszawa 2023.

Kryminał

W życiu tęczowych kucyków dzieje się bardzo dużo mrocznych spraw, o które nikt by nie podejrzewał cukierkowych bohaterek. "Zaginiony skarb", tomik-zeszyt wydany pod szyldem Moja czytanka, zawiera opowiadanie kryminalne, które bez wątpienia wciągnie małych fanów serii My Little Pony - a przecież wszystko jest tu wiadome od początku. Misty kradnie Lampion Nadziei. Chce trafić w szeregi sił zła i pracuje nad uznaniem zwierzchniczki. Cenny dla kucyków przedmiot wynosi i chowa w sobie znanym miejscu, żeby zabrać go wtedy, gdy okoliczności będą bardziej sprzyjające. Zipp zabiera się do detektywistycznej pracy: wprawdzie złodziej pozostawił niewiele śladów, jednak Lampion Nadziei bezwzględnie trzeba odzyskać, im szybciej - tym lepiej. Bohaterka przeprowadza śledztwo i dzięki procesowi dedukcji jest w stanie wytypować sprawcę kradzieży. Nie wie jednak, że w zniknięciu lampionu miał udział ktoś jeszcze - w efekcie tylko jedna postać wie, gdzie znajduje się teraz cenny przedmiot.

"Zaginiony skarb" to historia, która trzyma w napięciu: dzieci wprawdzie wiedzą świetnie, co stało się z lampionem, ale mają też świadomość, że wszystko rozgrywa się w tajemnicy przed Zipp, bohaterką, która musi dopiero wysilić się i spróbować wymyślić, co tak naprawdę zaszło w jej ogrodzie. Stawka jest wysoka, a fakt, że uczestnikom wydarzenia nie zależy na chwaleniu się swoimi dokonaniami, utrudnia prowadzenie śledztwa. Zipp na szczęście bardzo to zadanie lubi - zresztą to powód, dla którego siostra postanawia urozmaicić jej codzienność i zapewnić dawkę emocji czy atrakcji. Chociaż pierwotnym źródłem wydarzeń staje się zło - kradzież - to już zamiana jej w niewinny psikus, w dodatku mający wywołać spore zadowolenie adresatki, nie wywoła sprzeciwu. Odbiorcy będą mogli obserwować, jak Zipp radzi sobie z kolejnymi częściami śledztwa i zastanawiać się, kiedy bohaterka pozna prawdę. Jest "Zaginiony skarb" małą kwadratową książeczką. Nie przytłacza ani rozmiarami, ani liczbą stron, tak, żeby dzieci, które powinny to samodzielnie przeczytać, bez problemu dały sobie radę z takim zadaniem: to w końcu ma służyć ćwiczeniu sztuki czytania. Maluchy mogą poczuć się usatysfakcjonowane, kiedy samodzielnie prześledzą całą fabułę. W dodatku bardzo ich wciągnie cała intryga - to coś, czemu dzieci się nie oprą. Dużą rolę w przyciąganiu uwagi najmłodszych pełnią tu naturalnie również ilustracje - warstwa graficzna jest tak bogata, że można się zastanawiać, czy "Zaginiony skarb" nie jest jeszcze picture bookiem, raczej nikt takiej etykietki by tu nie zanegował: mnóstwo kolorowych obrazków zachęca jeszcze maluchy do przeglądania opowieści. Trójwymiarowo przedstawiane bohaterki wypadają bardziej prawdziwie i bardziej filmowo niż rozwiązania kreskówkowe - unika się też przesłodzonego stylu, chociaż oczywiście temat usprawiedliwiałby i takie rozwiązanie. Dzieci, które lubią bohaterów z My Little Pony, z pewnością docenią fakt poszukiwania gatunku, który zapewni sporą dawkę emocji - i ciekawej dla tego gatunku realizacji.