* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

czwartek, 5 listopada 2026

Charles Bukowski: Kolejne zapiski starego świntucha. Felietony niezebrane

Noir sur Blanc, Warszawa 2026.

Bez kompromisów

Charles Bukowski dał się poznać czytelnikom jako ten twórca, który nie zamierza się podporządkowywać żadnym zasadom, lubi prowokować, jątrzyć i irytować, a do tego jest w swojej brutalnej szczerości bardzo niepoprawny politycznie – i to się sprawdzało zarówno w poezji, jak i w twórczości publicystycznej. Teraz na rynku pojawiają się „Kolejne zapiski starego świntucha” – z podtytułem „Felietony niezebrane” i będzie to książka, która z zaskoczeń przyniesie tylko jedno: słabnące ostrze ironii. Do tej pory, kiedy Bukowski tworzył wbrew światu, dbał o przesłania i o brzmienie tekstów, w tym wypadku mamy do czynienia ze zbieranymi utworami niedokończonymi albo z jakichś powodów przez autora odrzuconymi, przeważnie mniej wyrazistymi niż do tej pory – więc, co za tym idzie, też inaczej wybrzmiewającymi. Nie ma obaw: kto do tej pory nie przekonał się do Charlesa Bukowskiego, ten i teraz nie znajdzie powodu, żeby go polubić. Kto się nim zachwycał, nie zostanie przesadnie rozczarowany – chociaż czegoś tu brakuje, to jednak wciąż to szukanie prawdy poza tym, co wolno. Bukowski jako „stary świntuch” podkreśla przede wszystkim rolę pończoch u kobiet – obserwowane przez niego panie zachwycają wyłącznie wtedy, kiedy zrezygnują z nowoczesnych rajstop odbierających seksualność – ale w tych bezpruderyjnych wizjach coraz mniej jest ognia. Lawiruje bohater tych utworów między byciem poetą – i specyficznym w związku z tym spojrzeniem na świat – a funkcjonowaniem na granicy prawa. Korzysta z życia, jeśli tylko nadarzy się okazja do robienia dziwnych i zakazanych rzeczy. Czerpie radość z łamania reguł, bez względu na to, jakiego obszaru one dotyczą. Tu ma się liczyć wolność i porzucanie schematów – tylko tak bohater tych tekstów może zamanifestować swoją obecność i zdolność do samostanowienia. A jednocześnie to nastawienie na łamanie reguł zaczyna zamieniać się w specyficzne więzienie – nie da się jednoznacznie polubić postaci, która buntuje się już tylko dla samego buntu – a często jest tak, że bohater Bukowskiego chce jeszcze raz zaszokować, chociaż już nie bardzo ma czym. I w tym kontekście „Kolejne zapiski starego świntucha” zaczynają wybrzmiewać dużo mroczniej niż poprzednie publikacje tego autora.

Co ciekawe, chociaż podtytuł książki wskazuje na przynależność gatunkową tekstów, nie można powiedzieć, żeby w książce znalazły się felietony. Owszem, czasami są tu odniesienia do rzeczywistości pozaliterackiej, drobne scenki z życia i doświadczeń autora, albo przeniesione na literaturę jego przeżycia i przemyślenia – ale raczej to pojedyncze obrazki do wstawienia w większe teksty, fragmenty większej całości, niezrealizowanej, niewykorzystanej i niezbyt spójnej. Można dzięki temu zajrzeć do wyobraźni poety, można sprawdzić, ile z jego pomysłów znalazło swoje miejsce w literaturze, a ile nie miało możliwości przekonać czytelników. Jest tu Bukowski idący pod prąd, jest Bukowski kreujący się na złego i na aspołecznego – i jest Bukowski, który widzi więcej niż zwykły odbiorca, który funkcjonuje po to, żeby przedstawiać światu brutalne prawdy o nim samym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz