* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

sobota, 14 lutego 2026

Edyta Świętek: Łąki kwitnące purpurą

Mando, Kraków 2026.

Zwyczajność

W serii Spacer Aleją Róż Edyty Świętek ukazuje się tom „Łąki kwitnące purpurą” i jest to druga część rozłożystej sagi zabierającej czytelników do czasów mrocznego PRL-u. Kraj powstaje z gruzów, a chociaż władze nie chcą pozwolić na wznoszenie świątyń, ludzie tworzą sobie normalność i przestrzeń do zwyczajnej egzystencji. Wprawdzie jeszcze niektórzy biją rekordy wydajności w pracy, ale inni chcą znaleźć złoty środek między życiem zawodowym i prywatnym – chcą kochać, zakładać rodziny, cieszyć się odpoczynkiem i po prostu żyć. Czasami w tej zwyczajności przeszkadzają minione czasy – niektórzy w swoich biografiach mają mroczne strony, skrzętnie ukrywane w nowym środowisku. Nowa Huta dopiero się tworzy, tu można być anonimowym, przynajmniej przez pewien czas nie ujawniać innym własnych demonów – a tych nie brakuje.

Ta saga ma wielu bohaterów i żeby połapać się w biegu akcji, autorka na początku tomu wprowadza streszczenie minionych wydarzeń. To moment, w którym czytelnicy – nawet z wykorzystaniem drzewa genealogicznego bohaterów – mogą się pogubić, jest tu całe mnóstwo wątków, relacji, komplikacji międzyludzkich i problemów do opanowania. Tak naprawdę można było niektóre informacje wplatać po prostu do narracji i w odpowiednich momentach wydobywać, znacznie łatwiej byłoby czytelnikom rozeznać się w akcji i w powiązaniach postaci, a już na pewno nie traciliby energii na streszczenie, które nie oddaje przecież ogromu emocjonalnych przeżyć. Bo kiedy Edyta Świętek przechodzi już do samej fabuły, jest w stanie zaangażować czytelników w opowieść, nawet jeśli szybko przeskakuje między bohaterami. Bardzo krótko nakreśla sytuacje – dzięki olbrzymiemu ładunkowi emocjonalnemu jest to możliwe. Mnóstwo tu związków bez przyszłości lub takich tworzonych z braku alternatywy i bez wielkiego zaangażowania, mnóstwo konsekwencji dawnych wydarzeń, ucieczek i zemst. Stopniowo odsłania autorka siłę powiązań między bohaterami – zwłaszcza ci, którzy mieli najwięcej do stracenia, teraz trzymają się razem. Cała powieść jest mocno esencjonalna, tu w zasadzie nie da się zdradzić choćby kawałka akcji bez sygnalizowania kierunków działań bohaterów – a losy postaci przeplatają się ze sobą. Autorka stara się tak poprowadzić opowieść, żeby wszyscy byli zależni od wszystkich, a ponieważ życiorys każdego nasyca silnymi w wymowie wydarzeniami, trudno się oderwać od lektury – surowej w swojej wymowie, często szarpiącej nerwy i pozbawionej idealistycznego podejścia. Edyta Świętek angażuje czytelników za sprawą trudnych ludzkich losów i pułapek, jakie szykują wrogowie. Mocne tematy przy ascetycznej realizacji – to się dobrze sprawdza, jeśli ktoś chce powieści złożonej z pozornej zwyczajności podbarwionej lekko brutalnymi wydarzeniami z tła i zupełnie pozbawionymi wzniosłości elementami romansów. Edyta Świętek takiej narracji nie mogłaby utrzymać przy historii jednej pary – ale ponieważ wtłacza w ramy książki wiele historii i wiele ludzkich losów, sprzyja jej mnogość charakterów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz