* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

wtorek, 17 lutego 2026

Beccy Blake: Kurze wzgórze. Kaktus zombie atakuje

Kropka, Warszawa 2026.

Królestwo wyobraźni

W tym komiksie – a właściwie w serii komiksowej – tytuł jest bez wątpienia najlepszy. „Kurze wzgórze” to coś, co przyciąga wzrok. A ponieważ tytuł tomu to „Kaktus zombie atakuje”, młodzi odbiorcy mogą być pewni, że tu rutyny i nudy nie będzie. Dorośli mogliby bardziej sceptycznie podchodzić do lektury, ale umówmy się – Beccy Blake do dorosłych się absolutnie nie kieruje. Mamy tu kilkoro bohaterów, którzy przeżywają najbardziej fantastyczne przygody, jakie tylko da się wymyślić – Ferdek to mały wynalazca i główny napęd akcji. Kroku dotrzymują mu dzielne zwierzaki – mops Gryzia znany z puszczania bąków i kot Dzwonek, który przeważnie zajmuje się zapadaniem w drzemki. Cała ferajna doskonale się bawi, chociaż nie zawsze wszystko idzie po myśli postaci. A to kosmici przylatują, żeby pozbawić świat pieczonej fasoli, a to dom przenosi się do krainy ożywionych kaktusów – które na pewno nie mają dobrych zamiarów, a to żaba wyciągnięta ze stawu okazuje się tajemniczym władcą o wyjątkowo złośliwym charakterze. I tak za każdym razem dzieje się coś, co wywraca świat bohaterów do góry nogami, nakazuje połączyć siły i wytężyć umysł, żeby uniknąć przykrego losu. Przy okazji zawsze jest zabawnie – nie tylko sarkastyczni główni bohaterowie wymieniają się komentarzami na temat aktualnego stanu rzeczy, ale całość oceniają jeszcze dwa złośliwe ślimaki. W ogóle postaci z drugiego planu jest tu całe mnóstwo, a każda potęguje absurd i zmienia sposób postrzegania fabuły – szatkuje ją i dynamizuje, przynajmniej w oczach młodych czytelników.

„Kurze wzgórze. Kaktus zombie atakuje” to książka bardzo kolorowa. Barwy są tu nasycone, nie ma mowy o pastelowych odcieniach, wszystko uderza w odbiorców, stanowi bodźce, od których trudno się oderwać. W samych rysunkach widać wyraźnie młodzieżowy charakter kreski – bohaterowie przypominają stwory z zeszytów szkolnych, zresztą komizm wyprodukowany w ten sposób jest spotykany w wielu poradnikach dotyczących rysowania komiksów dla młodzieży. Na samym końcu książki znaleźć można poradnik, jak w prosty sposób narysować bohaterów – tak, żeby każdy, komu przypadną do gustu te przygody, mógł dodawać jeszcze własne wersje historyjek i sprawdzać się w wymyślaniu absurdalnych wydarzeń. Beccy Blake przeważnie zatrzymuje się na poziomie prostych potyczek i puszczania bąków w tle – posługuje się zatem tematami zakazanymi jeszcze parę dekad temu w twórczości dla młodych czytelników, chce przywiązać ich do siebie wizją wolności i nieskrępowanej swobody twórczej. W pewnym momencie takie zwariowane przygody mogą dzieci zaangażować – a na pewno odbiorcy podziwiać będą samą kreskę, kadry rysunkowe i brak pouczeń. Bo w tych komiksach chodzi o czystą rozrywkę – żadne lekcje zachowania czy edukacyjne tematy, liczy się zabawa na całego. Beccy Blake powraca do pierwszych wizji komiksów jako odskoczni od zwyczajności, rutyny i porządku. Przy „Kurzym wzgórzu” trzeba się jednak przygotować przede wszystkim na absurd, który zastępuje i sensy, i puenty. Sięgną po tę książkę przede wszystkim dzieci, które czytać nie lubią – a to oznacza, że Beccy Blake odniesie sukces.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz