* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 14 lipca 2014

Ewa Kozyra-Pawlak: Ja, Bobik, czyli prawdziwa historia o kocie, który myślał, że jest królem

Nasza Księgarnia, Warszawa 2014.

Wycinanki

Nie wiem, dlaczego podtytuł tomiku „Ja, Bobik” głosi „prawdziwa historia o kocie, który myślał, że jest królem”, skoro Bobik naprawdę jest królem. Bez trudu podbije serca wszystkich kociarzy – nie tylko dzieci z definicji uwielbiających zwierzęta. To kot jakich wiele – za to sportretowany z ogromną miłością, humorem oraz zmysłem obserwacji. I dużym talentem, bo Ewa Kozyra-Pawlak tworzy tu obrazki z kawałeczków materiału.

Bobik przedstawia swoich rodziców i dom, do którego trafia. A potem wymienia miejsca, które objął swoim kocim panowaniem. Wie, że bez niego jego służący, ludzie, Eja i Ajeł, zupełnie by się pogubili. Humor przejawia się tu w czułym akceptowaniu pomysłów Bobika – w postawie, którą zna chyba każdy posiadacz zwierzęcia. Nie ulega wątpliwości, że Bobik świetnie czuje się w swoim pałacu.

Ewa Kozyra-Pawlak nie wymyśla skomplikowanej opowiastki. „Ja, Bobik” to po pierwsze dowcipny hołd dla zwierzęcia, a po drugie – popis obserwacyjno-plastyczny. Autorka bez trudu radzi sobie z przedstawieniem Bobika w rozmaitych pozach i pozycjach (właściciele kotów ubawią się podwójnie, kiedy w zachowaniach Bobika odkryją znajome motywy). Ale przede wszystkim zaimponuje odbiorcom talent autorki w prezentowaniu pupila. Łaty i łapki są tu konsekwentnie wycinane z materiału i składane w całość na fastrygowanych czasem tkaninowych tłach. Autorka zawsze zachowuje dobre proporcje i widać, że pozycje kota nigdy nie są tworzone przypadkowo czy bez obmyślenia poszczególnych elementów. Bobik zasługuje na tak dużo uwagi – odbiorcy otrzymają kilkadziesiąt materiałowych obrazków i portrecików, dzięki którym pokochają bohatera tej prostej historyjki. Oprócz Bobika Kozyra-Pawlak przedstawia jeszcze kilka różnych zabawnych zwierząt z ich dowcipnymi charakterystykami. I tu dobrze wypada zmysł obserwacji autorki – czytelnicy bez wysiłku wyobrażą sobie pierwowzory bohaterów. Bo Bobika wyobrażać sobie nie muszą, ten kot pojawia się na zdjęciu w żartobliwym zakończeniu.
„Ja, Bobik” to picture book, tomik do oglądania. Zajmie odbiorców na długo, bo chociaż przeczytanie samej historyjki nie wymaga dużo czasu, to przyglądanie się misternym wycinankom zapewni sporo rozrywki. Kozyra-Pawlak dba o detale – w kuchni znajduje się garnek z pokrywką i rękawica kuchenna (wycięte z materiału…), a chodnik w przedpokoju ma frędzelki. W dodatku Bobik zawsze jest uśmiechnięty, co jeszcze bardziej pozytywnie nastroi do niego odbiorców. Cała ta książeczka powstała dla precyzyjnego malowania igłą i ścinkami materiałów – i stanowi niezwykły sposób na uhonorowanie domowego ulubieńca. Bobik zasługuje na tak artystyczne potraktowanie, choćby tylko swoim istnieniem.

Tomik Ewy Kozyry-Pawlak urzeka. Nie tylko serdecznym podejściem do małego czworonoga, ale i pomysłem na stronę graficzną. Autorce udało się wyróżnić spośród całego grona ilustratorów. Najmłodszym odbiorcom uświadamia tym samym, że rysowanie nie musi być jedyną metodą na upamiętnienie bohatera książki – a także że tematy można znaleźć wszędzie, wystarczy obserwować otoczenie. Bobik podbije serca odbiorców, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ale autorka tej publikacji również na rynku literatury czwartej wyrobi sobie silną pozycję. Szata graficzna książki „Ja, Bobik” budzi niekłamany zachwyt. Cieszy również humor, którym przepełniona jest opowiastka. Bobik trafia do literatury czwartej brawurowo i pokazuje, jak to jest być rozpieszczanym i kochanym kotem. Nie trzeba bajkowych fabuł ani typowych rysunkowych wyobrażeń kota, żeby ucieszyć dzieci i dorosłych kocią historią. Bobik po tej książce zyska sobie grono wiernych fanów – jak na kociego króla przystało. A Ewa Kozyra-Pawlak może być z siebie dumna.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com