Zwierciadło, Warszawa 2022.
Tułaczka
Krystyna Mirek zdaje się przestrzegać przed pochopnymi marzeniami. „Zapach bzów”, pierwszy tom sagi dworskiej, rozpoczyna bowiem od poważnego dramatu. Młodszy z dziedziców, Dominik Podhorski, w dniu ślubu swojego brata, zostaje wysłany na poszukiwanie konia, który w nocy uciekł ze stajni. Mężczyzna jest już dorosły, jednak nie może przeboleć, że matka traktuje go niesprawiedliwie, wydaje mu się, że jest najbardziej poszkodowanym w rodzinie – zwłaszcza że brat żenić się ma z jego wielką miłością. Ale Dominik nie wie jeszcze, że decyzja rodzicielki uratowała mu życie, bo zdrajca, który pojawił się we dworze, sprowadza na cały ród nieszczęście. Zaginiony dziedzic może i nie będzie mu spędzał snu z powiek, ale przydałoby się i jego dopaść i zabić – żeby nie mógł już walczyć o swoje i nie próbował pomścić rodziny. Dominik musi uciekać. Ma ze sobą Józka, najwierniejszego z parobków i przyjaciela od najmłodszych lat. Józek pochodzi wprawdzie z innej klasy społecznej, ale ma wiele sprytu, a we dworze bywał na tyle często, żeby wiedzieć co nieco o jego zwyczajach. Teraz to Józek zachowuje zimną krew i zarządza ucieczkę, pilnuje też bez przerwy Dominika. Musi wypełnić ostatnią wolę swojego pana.
To jeden wątek, który w „Zapachu bzów” rozwija autorka. Drugi dotyczy Julianny i jej przeznaczenia. Młoda dziewczyna powinna jak najszybciej i jak najlepiej wyjść za mąż – przede wszystkim po to, żeby ocalić majątek rodziców. Ojciec nie potrafi gospodarować pieniędzmi i zadłuża się bez przerwy, a weksle u Żyda osiągają już monstrualne kwoty. Ratunkiem może być małżeństwo – jedyne dziecko uratuje posiadłość. Tyle tylko, że Julianna nie nadaje się do roli potulnej żony przypadkowego człowieka. Próbuje nawet podporządkować się woli rodziców, ale już od dawna wie, że jej przeznaczeniem jest leczenie ludzi. Chciałaby pójść w ślady babki, usuniętej na margines społeczeństwa, ale specyficznie przez nie chronionej zielarki. Julianna od najmłodszych lat przygotowuje się do służenia ludziom i pomagania im w chorobach – od babki uczy się o mocy ziół i wie, jak stosować przyrządzane przez siebie specyfiki. Zdaje sobie sprawę z tego, że wyzwolonej żony nie będzie chciał żaden z mężczyzn w okolicy – a przecież nie może zrezygnować z powołania.
Krystyna Mirek prowadzi te wątki równolegle i przedstawia losy bohaterów tak, żeby wciągnąć odbiorców w ich rzeczywistość. Stosuje drobne podstępy w relacjach międzyludzkich, tak, żeby łatwiej było określać, kto jest kim i kto do czego naprawdę dąży – to ważne w kontekście ucieczki i ukrywania prawdziwych intencji. Autorka dobrze czuje się w dziewiętnastowiecznych klimatach, pozwala też rozgościć się tutaj odbiorcom – dba o ich emocje i mimo szarpiących nerwy wydarzeń nie przytłacza przedstawianymi sprawami. „Zapach bzów” to początek serii i kolejny azyl w wykonaniu Krystyny Mirek – powieść obyczajowa dobrze napisana, wciągająca i rozbudzająca apetyty na dalszy ciąg. Krystyna Mirek zresztą już nieraz udowodniła, że dobrze czuje się w sagowych opowieściach z dawnych lat – i tym razem nie zawiedzie.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saga dworska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saga dworska. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 stycznia 2025
czwartek, 26 grudnia 2024
Krystyna Mirek: Kolor róż
Zwierciadło, Warszawa 2023.
Męstwo
Dominik, który zadomowił się w dworze Julianny, coraz mniej ma w sobie z parobka, chociaż takiego musiał udawać podczas ucieczki. Coraz bardziej widać jednak różnice między nim a innymi chłopami - choćby przez to, że jak nikt garnie się do ciężkiej pracy i wciąż wprowadza ulepszenia w gospodarstwie. Ojciec Julianny wciąż się zadłuża, nie pomaga nawet prababka-wiedźma - rozwiązaniem tych finansowych kłopotów ma być ślub jedynej córki, Julianny. Tyle że Julianna nie chce dla siebie losu panien wydawanych za mąż dla majątku a nie z miłości. Buntowana przez prababkę przekonuje się, że niektórzy mężczyźni mogą być naprawdę groźni - i w związku z tym coraz bardziej utwierdza się w sądzie, że nie może wyjść za byle kogo. Tyle tylko, że nie ma już zbyt dużo czasu. I to nie tylko ze względu na długi ojca. Julianna postanawia kontynuować pasmo skandali i wyjść za tego, który na pewno jej nie kocha - za Dominika. I tak zaczyna się nowy rozdział w sadze kwiatowej Krystyny Mirek.
Tu autorka pokazuje proces upadku dworu - ale nie chce pozostawiać czytelniczek z wizją złego zarządzania i przykrych konsekwencji z tym związanych. Budzi nadzieje na lepsze jutro: matka Julianny jest w późnej ciąży i stopniowo dojrzewa do decyzji o wzięciu gospodarstwa pod swoje skrzydła, skoro kolejne pomysły męża są oderwane od rzeczywistości i przynoszą tylko straty. Prababka wciąż jest potrzebna ludziom, a jej działania dostarczają chwilowej ulgi w codziennych trudach. Julianna powoli przebija się przez skorupę Dominika, może wzbudzić jego zaufanie i nakłonić do zwierzeń osobistych. Z kolei Dominik jest najlepszym ratunkiem dla rodziny, która go przygarnęła - i to pod każdym względem. Szczególnie krzepiące okazuje się u tej autorki budowanie podwalin pod przyszłą sielankę - Dominik, który ma zostać mężem, zakasuje rękawy i samodzielnie chce wybudować dom. Jego entuzjazm i poświęcenie są zaraźliwe - szybko więc znajdują się mężczyźni, którzy wezmą udział w stawianiu nowego dworu. Przyszłość jawi się już mniej strasznie i na pewno mniej biednie. Krystyna Mirek zachęca tą wizją do lektury - funduje czytelniczkom wytchnienie, pocieszenie i rodzaj obietnicy. Drugi tom kwiatowego cyklu urzeka właśnie próbą stworzenia sobie azylu przez bohaterów - cokolwiek by się nie działo, odbiorczynie przekonają się, że to Julianna i Dominik mogą samodzielnie decydować o sobie i wpływać na przyszłość. Wszystko jeszcze może się zdarzyć. A niespodzianek autorka szykuje wiele, nie ma tu mowy o spokojnej i nudnej opowieści. Kto ceni sobie historyczne powieści obyczajowe tej autorki, z pewnością będzie usatysfakcjonowany lekturą - Krystyna Mirek wie, jak zachęcać do czytania i czym kusić czytelniczki. Proponuje obraz prawdziwego mężczyzny, który nie boi się ciężkiej pracy i wyzwań, a także łamania konwenansów. I to stanowi dużą wartość środkowej części cyklu.
Męstwo
Dominik, który zadomowił się w dworze Julianny, coraz mniej ma w sobie z parobka, chociaż takiego musiał udawać podczas ucieczki. Coraz bardziej widać jednak różnice między nim a innymi chłopami - choćby przez to, że jak nikt garnie się do ciężkiej pracy i wciąż wprowadza ulepszenia w gospodarstwie. Ojciec Julianny wciąż się zadłuża, nie pomaga nawet prababka-wiedźma - rozwiązaniem tych finansowych kłopotów ma być ślub jedynej córki, Julianny. Tyle że Julianna nie chce dla siebie losu panien wydawanych za mąż dla majątku a nie z miłości. Buntowana przez prababkę przekonuje się, że niektórzy mężczyźni mogą być naprawdę groźni - i w związku z tym coraz bardziej utwierdza się w sądzie, że nie może wyjść za byle kogo. Tyle tylko, że nie ma już zbyt dużo czasu. I to nie tylko ze względu na długi ojca. Julianna postanawia kontynuować pasmo skandali i wyjść za tego, który na pewno jej nie kocha - za Dominika. I tak zaczyna się nowy rozdział w sadze kwiatowej Krystyny Mirek.
Tu autorka pokazuje proces upadku dworu - ale nie chce pozostawiać czytelniczek z wizją złego zarządzania i przykrych konsekwencji z tym związanych. Budzi nadzieje na lepsze jutro: matka Julianny jest w późnej ciąży i stopniowo dojrzewa do decyzji o wzięciu gospodarstwa pod swoje skrzydła, skoro kolejne pomysły męża są oderwane od rzeczywistości i przynoszą tylko straty. Prababka wciąż jest potrzebna ludziom, a jej działania dostarczają chwilowej ulgi w codziennych trudach. Julianna powoli przebija się przez skorupę Dominika, może wzbudzić jego zaufanie i nakłonić do zwierzeń osobistych. Z kolei Dominik jest najlepszym ratunkiem dla rodziny, która go przygarnęła - i to pod każdym względem. Szczególnie krzepiące okazuje się u tej autorki budowanie podwalin pod przyszłą sielankę - Dominik, który ma zostać mężem, zakasuje rękawy i samodzielnie chce wybudować dom. Jego entuzjazm i poświęcenie są zaraźliwe - szybko więc znajdują się mężczyźni, którzy wezmą udział w stawianiu nowego dworu. Przyszłość jawi się już mniej strasznie i na pewno mniej biednie. Krystyna Mirek zachęca tą wizją do lektury - funduje czytelniczkom wytchnienie, pocieszenie i rodzaj obietnicy. Drugi tom kwiatowego cyklu urzeka właśnie próbą stworzenia sobie azylu przez bohaterów - cokolwiek by się nie działo, odbiorczynie przekonają się, że to Julianna i Dominik mogą samodzielnie decydować o sobie i wpływać na przyszłość. Wszystko jeszcze może się zdarzyć. A niespodzianek autorka szykuje wiele, nie ma tu mowy o spokojnej i nudnej opowieści. Kto ceni sobie historyczne powieści obyczajowe tej autorki, z pewnością będzie usatysfakcjonowany lekturą - Krystyna Mirek wie, jak zachęcać do czytania i czym kusić czytelniczki. Proponuje obraz prawdziwego mężczyzny, który nie boi się ciężkiej pracy i wyzwań, a także łamania konwenansów. I to stanowi dużą wartość środkowej części cyklu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






