* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Jory John, Pete Oswald: Niesforne ziarenko idzie do biblioteki

Harperkids, Warszawa 2026.

Książki

Jak przekonać dzieci do czytania? Po prostu: powiedzieć im, że czytanie jest fajne. Brzmi banalnie, ale nie w wykonaniu duetu Jory John-Pete Oswald. Tu faktycznie dzieci mogą uwierzyć w podobne zapewnienia, bo wplątane w nie zostało sporo humoru. „Niesforne ziarenko idzie do biblioteki” w podserii Tryb czytania to drobne opowiadanie dla dzieci, które muszą ćwiczyć czytanie. Jeśli muszą ćwiczyć czytanie, z pewnością zdążyły się już do tego zadania zniechęcić – warto więc uświadomić im, że czytanie bywa zabawą i przyjemnością, a najlepiej zrobi to bohater, co do którego odbiorcy mają gwarancję, że nie stawia na grzeczność i zachowania zgodne z jakimikolwiek kanonami. Nieprzypadkowo bohater – od którego nazwę bierze cała seria – ma przydomek Niesforny. Ziarenko robi, na co ma ochotę – i już samą tą wolnością przyciągnie do siebie małych czytelników. A to dopiero początek.

W tej podserii – w książkach przeznaczonych do ćwiczenia czytania – dzieci otrzymują picture booki z mocno ograniczoną warstwą tekstową. Chodzi przecież o to, żeby tomiki nie przytłaczały ogromem pracy do wykonania. Tekstu jest niewiele, druk duży – żeby łatwo było śledzić kolejne wyrazy. Do tego bardzo dowcipne ilustracje, które jeszcze podbijają humor zawarty w tekście, przyciągają wzrok i zapraszają do czytania. To wszystko musi się sprawdzić.

Jory John i Pete Oswald zajmują się w tym tomiku najmniej medialnym z możliwych zajęć. Oto Niesforne ziarenko przekonuje wszystkich, że uwielbia przebywać w bibliotece, że traktuje to jako część gry, w której ciągle można wygrywać. Jasne, bohater przyswaja sobie zasady panujące w tym miejscu – na przykład tę, że w bibliotece trzeba zachowywać się cicho – ale wykorzystuje to jako kolejny element gry. Najbardziej liczy się jednak fakt, że w bibliotece ma się dostęp do mnóstwa ciekawych książek. Niesforne ziarenko wybiera sobie jedną, zabiera ją do domu, a potem czyta na okrągło, wydając przy tym okrzyki radości czy zdumienia. Nie wiadomo, co czyta – nie padają tu żadne tytuły ani żadne wskazówki co do treści, zresztą to przecież nieistotne, ważny staje się sam fakt czytania dla przyjemności. Kiedy już odbiorcy pozazdroszczą Ziarenku jego rozrywki, staje się rzecz straszna: przychodzi ponaglenie z biblioteki. Ulubioną książkę trzeba oddać, bo czekają na nią inni. W ten sposób autorzy budują przekonanie, że czytanie jest super – i że jest to zajęcie popularne i powszechne do tego stopnia, że nie można nawet przetrzymać lektury w domu. Niesforne ziarenko przechodzi zatem proces wybierania kolejnej książki na najbliższe dwa tygodnie i szybko przekonuje się, że nowa pozycja stanie się jego najulubieńszą... Tę historię można by zapętlić, ale dla dzieci najbardziej będzie się liczył fakt, że Niesforne ziarenko doskonale się bawi w swoim świecie. Każdy może sprawdzić, czy to prawda – czy książki dają tyle rozrywki i tyle przyjemności, ile dały bohaterowi tego tomiku. A stąd już prosta droga do zaszczepienia czytelnikom takiego sposobu spędzania wolnego czasu. Oby udało się z tym tomikiem trafić do jak największego grona młodych odbiorców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz