PWN, Warszawa 2016.
Anegdoty
Kto narzeka, że w polskiej kinematografii dzieje się źle, że nie ma co oglądać i w ogóle sytuacja jest koszmarna, ten z reguły chętnie powraca do filmów z czasów PRL-u, by w nich znaleźć pocieszenie. W związku z tym popularnością wciąż cieszą się opracowania dotyczące dawnych kinowych fabuł. „Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL” to publikacja, która gromadzi ciekawostki dotyczące najbardziej znanych i kojarzonych (żeby nie powtarzać: „kultowych”) produkcji. Andrzej Klim nie stosuje sztywnych ram i powtórzeń rozwiązań – streszczenia fabuły przytacza wtedy, gdy jest to potrzebne, czasami skupia się na wyborach obsadowych, innym razem na perypetiach z montażem czy rekwizytami. Kinomani mogą zatem poznać sekrety twórców – lub je sobie przypomnieć, bo część historii już dawno funkcjonuje w świadomości społecznej i stanowi podstawową wiedzę na temat produkcji.
10 filmów to 10 szkiców napisanych tak, by zaspokoić ciekawość dzisiejszego odbiorcy, ale też uświadomić mu, z jakimi problemami borykali się twórcy. W „Seksmisji” mowa o rozbieranych scenach i przypadkowych gapiach, w „Misiu” kłopot z zaopatrzeniem w wędliny. W „Nocach i dniach” ważne było przełamanie tremy aktora. Dalej: montaże, obiektywne trudności, niesnaski, obmyślanie choreografii do scen erotycznych, relacje na planie, imprezy, silne charaktery i konflikty, twórcze rozwiązywanie problemów, improwizacje, które trafiały do filmów, utarczki, obsadowe roszady, decyzje podejmowane wbrew sobie dla dobra produkcji (i odwrotnie). Reżyserzy, operatorzy, aktorzy. Wszystko to w zestawieniu z obrazami, które dzisiejsi odbiorcy (jeszcze) znają na pamięć. Andrzej Klim wcale nie stara się stworzyć pełnych opisów filmów – może odnosić się do pojedynczych spraw czy fragmentów dialogów, kompletnie ignorując wymowę całości. Nie jest od streszczania dzieł filmowych, proponuje – w ramach dodatku do oglądania – garść historii z minionej epoki. To dla prawdziwych fanów dobre uzupełnienie rozrywki, nawet mimo tego że sporą część faktów znają. Klim wprawdzie nie odkrywa tu Ameryki, ale pozwala zgromadzić w jednym miejscu filmowe ciekawostki. Do tego wpisuje się swoją publikacją w modne serie poświęcone czasom PRL-u – kontynuuje bardzo udany cykl.
Szkice z „Tak się kręciło” są lekkie w tonie, mimo że bogate w informacje. Mogą posłużyć rozrywce lub stanowić dopowiedzenia do biografii cenionych aktorów. Przypominają też produkcje, z którymi warto się zapoznać, bo tworzą filmowy kanon. Andrzej Klim korzysta z „plotkarskiego” brzmienia, stawia na dobre anegdoty i uzupełnia je jeszcze o konteksty z planu. Czasami zwraca uwagę na mniej kojarzone scenki, innym razem odwołuje się do tych najważniejszych. Potrafi pisać swobodnie i z pasją, a wybór tematu i sposób jego potraktowania zapewni mu szereg fanów. Zresztą Klim już dał się poznać jako ciekawy autor rozumiejący PRL ze wszystkimi dziwactwami czy absurdami.
To, co dzieje się na ekranie i co widzą kamery – to jedno. Klim sprawdza, co z planu zapamiętali aktorzy, jaka atmosfera panowała przy kręceniu poszczególnych scen. Pozwala odbiorcom niemal uczestniczyć w danych wydarzeniach, a przy okazji też pomaga zrozumieć, na czym polegał fenomen kolejnych produkcji. Przywołuje komedie i dramaty, niemożliwe do zrealizowania pomysły reżyserów i przypadki, które odbiły się na produkcjach. Pisze smakowicie – trafi swoją publikacją i do fanów filmów, i do fanów PRL-u. „Tak się kręciło” to książka dla poszukiwaczy anegdot, zapewnia dawkę humoru, ale i lekko sentymentalne spojrzenie na filmy do dzisiaj cytowane. Andrzej Klim jest tym razem przewodnikiem po filmowej codzienności – kolekcjonuje co ciekawsze przygody i umie o nich opowiadać odbiorcom spragnionym nie tyle sensacji – co zabawy.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Klim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Klim. Pokaż wszystkie posty
sobota, 3 grudnia 2016
niedziela, 24 lipca 2016
Andrzej Klim: Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL
PWN, Warszawa 2016.
Dawne czasy
Opowieści o PRL-u już jest bardzo dużo, bo obyczajowa moda na sentymentalne powroty z czasem przedostała się i do książek. Tom Andrzeja Klima „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL” to kolejna publikacja wydana w udanej serii PWN – i rozszerzająca tematy z kultury i rozrywki na dalsze elementy codziennego życia. Andrzej Klim zamienia się tu ponownie w reportera, który chce dostarczyć swoim czytelnikom nie tyle zestaw skrótowych wiadomości, co barwną historię pełną anegdot i absurdów. Temat „Jak w kabarecie” nieprzypadkowo przecież pojawia się w tytule książki. Życie w czasach PRL-u pełne było nonsensów, które dziś śmieszą lub wywołują niedowierzanie. Wystarczy prześledzić listę pytań z noty okładkowej – takich „szoków” Andrzej Klim gromadzi całkiem sporo. Podąża tropem sensacji dzisiaj już przebrzmiałej, funkcjonuje bardziej jako folklor niż źródło danych – by scharakteryzować codzienność peerelowską w oderwaniu od powszechnej szarości. Podtytuł tomu nieco myli: Klim nie zajmuje się – a przynajmniej nie zawsze – zwykłym życiem w PRL. Bardziej interesują go wspomnienia gwiazd estrady, aktorów, piosenkarzy, artystów kabaretowych niż przeciętnych ludzi borykających się z rozmaitymi utrudnieniami. Inna rzecz, że autor nie zaproponuje kolejnego przeglądu portretów gwiazd. Podpiera się zapiskami sław po to, by wskrzesić „dziwność” minionych czasów.
Książkę dzieli tematycznie na rzeczywiste „obrazki”, migawki z PRL-u, nie wyczerpujące do końca danego zagadnienia, ale wystarczająco gęste i treściwe, żeby nasycić odbiorców zainteresowanych serią (lub epoką). Kto zasmakuje w przekazywanych historyjkach, ten bez trudu znajdzie ich dopełnienie dzięki bibliografii rozbudowanej o ciekawe pozycje memuarowe. Klim zapewnia wyciąg z ciekawostek. W kolejnych rozdziałach zajmuje się występami estradowymi od kulis, organizacją wielkich festiwali, zespołami ludowymi, perypetiami z cenzurą – i to zagadnienia dość często powielane w kolejnych tomach poświęconych peerelowskiej kulturze. Ale Andrzej Klim idzie dalej: przygląda się wyborom miss i dziwnym sytuacjom generowanym wokół szukania najpiękniejszych kobiet, krótko charakteryzuje tworzenie mody w niesprzyjających czasach, zajmuje się przez chwilę samochodami i sportem, by zakończyć esejem o Cyrankiewiczu i Jaroszewiczu.
Za każdym razem autor szuka tego, o czym nie można było informować opinii publicznej, wybiera co bardziej pikantne informacje ze wspomnień artystów lub sytuacje, które po latach budzą śmiech. Nie zajmuje się powtarzaniem ogólnikowych banałów, przez odwołania do notatek i opinii świadków wydarzeń natychmiast wpasowuje się w temat i może go pogłębiać. Posiłkuje się książkami sław, ale przypomina też postacie dzisiaj niezbyt kojarzone przez czytelników. Wydaje się podczas lektury, że mimo koniecznych – dla dobra tomu – skrótów unika powierzchowności. Pisze tak, by zapewnić odbiorcom sporo wiadomości i rodzajowych obrazków, nie analizuje zjawisk a przytacza je, wnioski pozostawiając innym. Nie pozwala sobie też na nudę czy melancholię, motyw „kabaretowości” stale mu przyświeca i pomaga unikać przebrzmiałych w odbiorze treści. Tom „Jak w kabarecie” pogłębia modę na PRL i wiedzę z tego zakresu o kolejne zagadnienia, pokazuje też, jak pewne tematy zazębiały się z egzystencją gwiazd estrady. Andrzej Klim siłą rzeczy musi wciąż dokonywać wyborów i cięć – ale robi to z wielkim wyczuciem, jego książka zyska uznanie fanów PRL-u. To publikacja dobrze wykorzystująca rynkowe mechanizmy i trendy, nie popularnonaukowa a reportażowa.
Dawne czasy
Opowieści o PRL-u już jest bardzo dużo, bo obyczajowa moda na sentymentalne powroty z czasem przedostała się i do książek. Tom Andrzeja Klima „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL” to kolejna publikacja wydana w udanej serii PWN – i rozszerzająca tematy z kultury i rozrywki na dalsze elementy codziennego życia. Andrzej Klim zamienia się tu ponownie w reportera, który chce dostarczyć swoim czytelnikom nie tyle zestaw skrótowych wiadomości, co barwną historię pełną anegdot i absurdów. Temat „Jak w kabarecie” nieprzypadkowo przecież pojawia się w tytule książki. Życie w czasach PRL-u pełne było nonsensów, które dziś śmieszą lub wywołują niedowierzanie. Wystarczy prześledzić listę pytań z noty okładkowej – takich „szoków” Andrzej Klim gromadzi całkiem sporo. Podąża tropem sensacji dzisiaj już przebrzmiałej, funkcjonuje bardziej jako folklor niż źródło danych – by scharakteryzować codzienność peerelowską w oderwaniu od powszechnej szarości. Podtytuł tomu nieco myli: Klim nie zajmuje się – a przynajmniej nie zawsze – zwykłym życiem w PRL. Bardziej interesują go wspomnienia gwiazd estrady, aktorów, piosenkarzy, artystów kabaretowych niż przeciętnych ludzi borykających się z rozmaitymi utrudnieniami. Inna rzecz, że autor nie zaproponuje kolejnego przeglądu portretów gwiazd. Podpiera się zapiskami sław po to, by wskrzesić „dziwność” minionych czasów.
Książkę dzieli tematycznie na rzeczywiste „obrazki”, migawki z PRL-u, nie wyczerpujące do końca danego zagadnienia, ale wystarczająco gęste i treściwe, żeby nasycić odbiorców zainteresowanych serią (lub epoką). Kto zasmakuje w przekazywanych historyjkach, ten bez trudu znajdzie ich dopełnienie dzięki bibliografii rozbudowanej o ciekawe pozycje memuarowe. Klim zapewnia wyciąg z ciekawostek. W kolejnych rozdziałach zajmuje się występami estradowymi od kulis, organizacją wielkich festiwali, zespołami ludowymi, perypetiami z cenzurą – i to zagadnienia dość często powielane w kolejnych tomach poświęconych peerelowskiej kulturze. Ale Andrzej Klim idzie dalej: przygląda się wyborom miss i dziwnym sytuacjom generowanym wokół szukania najpiękniejszych kobiet, krótko charakteryzuje tworzenie mody w niesprzyjających czasach, zajmuje się przez chwilę samochodami i sportem, by zakończyć esejem o Cyrankiewiczu i Jaroszewiczu.
Za każdym razem autor szuka tego, o czym nie można było informować opinii publicznej, wybiera co bardziej pikantne informacje ze wspomnień artystów lub sytuacje, które po latach budzą śmiech. Nie zajmuje się powtarzaniem ogólnikowych banałów, przez odwołania do notatek i opinii świadków wydarzeń natychmiast wpasowuje się w temat i może go pogłębiać. Posiłkuje się książkami sław, ale przypomina też postacie dzisiaj niezbyt kojarzone przez czytelników. Wydaje się podczas lektury, że mimo koniecznych – dla dobra tomu – skrótów unika powierzchowności. Pisze tak, by zapewnić odbiorcom sporo wiadomości i rodzajowych obrazków, nie analizuje zjawisk a przytacza je, wnioski pozostawiając innym. Nie pozwala sobie też na nudę czy melancholię, motyw „kabaretowości” stale mu przyświeca i pomaga unikać przebrzmiałych w odbiorze treści. Tom „Jak w kabarecie” pogłębia modę na PRL i wiedzę z tego zakresu o kolejne zagadnienia, pokazuje też, jak pewne tematy zazębiały się z egzystencją gwiazd estrady. Andrzej Klim siłą rzeczy musi wciąż dokonywać wyborów i cięć – ale robi to z wielkim wyczuciem, jego książka zyska uznanie fanów PRL-u. To publikacja dobrze wykorzystująca rynkowe mechanizmy i trendy, nie popularnonaukowa a reportażowa.
piątek, 20 grudnia 2013
Andrzej Klim: Seks, sztuka i alkohol. Życie towarzyskie lat 60.
PWN, Warszawa 2013.
Zestaw anegdot
Andrzej Klim proponuje czytelnikom książkę, która pełni rolę przewodnika po plotkarskim i anegdotowym świecie gwiazd z czasów PRL-u. Tych, którzy chętnie sięgają po pamiętniki, wspomnienia i opracowania dotyczące artystów (przede wszystkim aktorów, piosenkarzy, satyryków – czy szerzej, estradowców, rzadziej też literatów), niczym Klim nie zaskoczy: większość opowieści albo jest powszechnie znana i buduje legendę postaci, albo funkcjonuje jego tom na prawach towarzyskiej anegdoty i ilustracji życia towarzyskiego. Andrzej Klim swoją książką próbuje zaproponować dopełnienie dla fachowych i popularnonaukowych opracowań dotyczących na przykład kawiarni jako instytucji literackich – czy biografii sław. Z wyraźną przyjemnością przytacza kolejne barwne opowieści i na tym poprzestaje, bo wystarcza mu samo zobrazowanie kolorowej strony życia w PRL.
Chce Andrzej Klim anegdoty posegregować tematycznie, przynajmniej stara się taki efekt uzyskać, pisząc to o charakterach kolejnych lokali, to o alkoholu, to o fantazyjnych ślubach – ale do takich ram nie podchodzi zbyt rygorystycznie, zwłaszcza że przez cały czas interesują go ludzie – i to ludzie nie byle jacy. Chociaż tytuł tomu „Seks, sztuka i alkohol. Życie towarzyskie lat 60.” wskazywałby na dość szeroki zakres badań, Klim skupia się wyłącznie na tych, których znali wszyscy. Będzie tu Jeremi Przybora, Bohdan Łazuka, Zbyszek Cybulski, Maryla Rodowicz, Agnieszka Osiecka czy Marek Hłasko. Z jednej strony w ten sposób autor może zaspokoić ciekawość odbiorców (zwłaszcza pamiętających lata 60.), z drugiej jednak bardzo ułatwia sobie zadanie: bohaterowie kultury masowej przywoływani przez niego zdążyli już sami opowiedzieć o swoich przygodach. Ci natomiast, którzy mieliby do powiedzenia coś nowego i oryginalnego, nie zgodzili się na publikację zwierzeń, bo przygotowują własne książki. W ten sposób Klim przegra u czytelników, którzy są poszukiwaczami anegdot: to, co przytacza, jest od dawna znane powszechnie i przerabiane zarówno w biografiach jak i w tomach wspomnień, a szczątki dawnych skandalików funkcjonują jeszcze jako wiedza obiegowa i lekko pikantne dopełnienie oficjalnych życiorysów. Klim oferuje tylko to, co było, tyle że szybciej i bardziej pobieżnie. Może przydać się młodszym odbiorcom, którym nie chce się przedzierać przez zapiski dawnych gwiazd – oraz tym, którzy szukają rozrywki na wyciągnięcie ręki i nie interesują się biograficznymi perypetiami a samym uśmiechem. „Seks, sztuka i alkohol” to książka składająca się z serii drobnych anegdot – te autor wykorzystuje do sportretowania artystycznego środowiska. Jednak nie chodzi mu specjalnie o prawdę i wykrywanie prawideł życia towarzyskiego, bardziej – o zestawienie małych sensacyjek o komicznym wydźwięku.
Czyta się tę publikację bardzo dobrze mimo ogromu cytatów. Nie może być inaczej, skoro tom w całości złożony został z ciekawostek i wydarzeń barwnych. A jednak szkoda, że Klim zatrzymuje się na powierzchniowej warstwie zjawisk, zadowala się prostymi opisami, a nie próbuje dociekać istoty poszczególnych miejsc lub zachowań. Owszem, wydobywa to, czego zwykle skąpią badacze – ale za to zapomina o pozaanegdotycznych możliwościach prezentowania obyczajowej strony życia. W związku z tym zawsze może funkcjonować jedynie jako uzupełnienie opracowań, wtórne wobec biografii i memuarów, za to kondensujące ciekawostki i zabawy artystów w czasach PRL. Mówiąc w skrócie: jest ciekawie, ale za mało, za płytko i bez myśli przewodniej innej niż chęć gromadzenia sytuacyjnych żartów z życia znanych.
Zestaw anegdot
Andrzej Klim proponuje czytelnikom książkę, która pełni rolę przewodnika po plotkarskim i anegdotowym świecie gwiazd z czasów PRL-u. Tych, którzy chętnie sięgają po pamiętniki, wspomnienia i opracowania dotyczące artystów (przede wszystkim aktorów, piosenkarzy, satyryków – czy szerzej, estradowców, rzadziej też literatów), niczym Klim nie zaskoczy: większość opowieści albo jest powszechnie znana i buduje legendę postaci, albo funkcjonuje jego tom na prawach towarzyskiej anegdoty i ilustracji życia towarzyskiego. Andrzej Klim swoją książką próbuje zaproponować dopełnienie dla fachowych i popularnonaukowych opracowań dotyczących na przykład kawiarni jako instytucji literackich – czy biografii sław. Z wyraźną przyjemnością przytacza kolejne barwne opowieści i na tym poprzestaje, bo wystarcza mu samo zobrazowanie kolorowej strony życia w PRL.
Chce Andrzej Klim anegdoty posegregować tematycznie, przynajmniej stara się taki efekt uzyskać, pisząc to o charakterach kolejnych lokali, to o alkoholu, to o fantazyjnych ślubach – ale do takich ram nie podchodzi zbyt rygorystycznie, zwłaszcza że przez cały czas interesują go ludzie – i to ludzie nie byle jacy. Chociaż tytuł tomu „Seks, sztuka i alkohol. Życie towarzyskie lat 60.” wskazywałby na dość szeroki zakres badań, Klim skupia się wyłącznie na tych, których znali wszyscy. Będzie tu Jeremi Przybora, Bohdan Łazuka, Zbyszek Cybulski, Maryla Rodowicz, Agnieszka Osiecka czy Marek Hłasko. Z jednej strony w ten sposób autor może zaspokoić ciekawość odbiorców (zwłaszcza pamiętających lata 60.), z drugiej jednak bardzo ułatwia sobie zadanie: bohaterowie kultury masowej przywoływani przez niego zdążyli już sami opowiedzieć o swoich przygodach. Ci natomiast, którzy mieliby do powiedzenia coś nowego i oryginalnego, nie zgodzili się na publikację zwierzeń, bo przygotowują własne książki. W ten sposób Klim przegra u czytelników, którzy są poszukiwaczami anegdot: to, co przytacza, jest od dawna znane powszechnie i przerabiane zarówno w biografiach jak i w tomach wspomnień, a szczątki dawnych skandalików funkcjonują jeszcze jako wiedza obiegowa i lekko pikantne dopełnienie oficjalnych życiorysów. Klim oferuje tylko to, co było, tyle że szybciej i bardziej pobieżnie. Może przydać się młodszym odbiorcom, którym nie chce się przedzierać przez zapiski dawnych gwiazd – oraz tym, którzy szukają rozrywki na wyciągnięcie ręki i nie interesują się biograficznymi perypetiami a samym uśmiechem. „Seks, sztuka i alkohol” to książka składająca się z serii drobnych anegdot – te autor wykorzystuje do sportretowania artystycznego środowiska. Jednak nie chodzi mu specjalnie o prawdę i wykrywanie prawideł życia towarzyskiego, bardziej – o zestawienie małych sensacyjek o komicznym wydźwięku.
Czyta się tę publikację bardzo dobrze mimo ogromu cytatów. Nie może być inaczej, skoro tom w całości złożony został z ciekawostek i wydarzeń barwnych. A jednak szkoda, że Klim zatrzymuje się na powierzchniowej warstwie zjawisk, zadowala się prostymi opisami, a nie próbuje dociekać istoty poszczególnych miejsc lub zachowań. Owszem, wydobywa to, czego zwykle skąpią badacze – ale za to zapomina o pozaanegdotycznych możliwościach prezentowania obyczajowej strony życia. W związku z tym zawsze może funkcjonować jedynie jako uzupełnienie opracowań, wtórne wobec biografii i memuarów, za to kondensujące ciekawostki i zabawy artystów w czasach PRL. Mówiąc w skrócie: jest ciekawie, ale za mało, za płytko i bez myśli przewodniej innej niż chęć gromadzenia sytuacyjnych żartów z życia znanych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






