Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 19 czerwca 2019

Anna Lewicka: Więź

Jaguar, Warszawa 2019.

Wyobcowanie

Nie ma tu już ludzi. Prawie nie ma (i przynajmniej do pewnego momentu w fabule), bo z rzadka autorka dopuszcza kogoś w pobliże bohaterów. Alicja czasami myśli o swoich siostrach, Wiktora odwiedza niekiedy mentor i przyjaciel, człowiek, który pomaga mu przepędzić mrok. Ale uwaga czytelników skupiać się będzie na parze bohaterów – wyraźnie i na przekór wszystkiemu mających się ku sobie. Sprzyja temu zresztą sytuacja. Oto Alicja – która ma do zrealizowania pewien tajemniczy cel – przybywa w Bieszczady. Nie dość, że brakuje jej ciepłych ubrań na bieszczadzką zimę (która potrafi być naprawdę surowa), to jeszcze niewiele myśli, zafiksowana na swojej misji. Trudno inaczej niż głupotą wytłumaczyć, że dziewczyna zaczyna kopać… na środku zamarzniętego jeziora. Gdyby nie Wiktor, który akurat znalazł się w pobliżu, nie przeżyłaby Alicja tej przygody. Wyciągnięta z lodowatej toni trafia do domu mężczyzny. Tu czuje się bezpiecznie: otoczona opieką, życzliwie przyjęta, może wracać do zdrowia bez strachu. Ale sytuacja wydaje się wymarzona do romansu: nie dość, że na początku znajomości Wiktor zobaczył już Alicję nago, to jeszcze teraz dziewczyna zaczyna z nim flirtować, a w końcu – wchodzi mu do łóżka.

I teraz pytanie, co takim otwarciem cyklu próbuje uzyskać Anna Lewicka. Na pewno nawiązuje treścią do mody na powieści erotyczne (również w młodzieżowych obyczajówkach). Umiejętnie pokazuje pożądanie postaci, nawet nie sili się na wymyślanie im miłości. Oboje są samotni, spragnieni towarzystwa, wpadli sobie w oko – są też wolni, a przynajmniej o ich zobowiązaniach towarzyskich nie ma mowy wcześniej. Alicja chce stracić cnotę właśnie z Wiktorem – i jest do tego przygotowana, niekoniecznie przekona tym do siebie odbiorców. Znacznie ciekawiej wypada tu problem psychiczno-magiczny Wiktora. Tutaj rzeczywiście może autorka budzić grozę w ramach akcji. Nieprzewidywalne zachowania mężczyzny przekładają się na zmianę azylu w pułapkę. Alicja jeszcze nie ma pojęcia, co tu się dzieje – jak reaguje mężczyzna na zmiany w życiu oraz na silne emocje, których ma teraz w nadmiarze. Tymczasem czytelnicy otrzymają sceny aż trudne do zaakceptowania w swoim okrucieństwie. Niby wiadomo, że realizmu w „Więzi” nie będzie. Przecież już w pierwszych scenach pojawiają się motywy, które autorkę inspirują (w tym życia i nieżycia po śmierci, wierzeń lokalnych). Gdzieś w tle powróci wiara w ludowe gusła i czary, Alicja korzysta z wahadełka, przodkinie wiedzą, jak praktykować magię. To, co Alicję fascynuje, dawniej należało do pewnego rodzaju wtajemniczenia. Na początku tomu jednak autorka po czary sięga tylko dla budowania atmosfery. Chce wzbudzać niepokój, może sugerować odejście od standardowej obyczajówki (a nawet thrillera) w stronę fantastyki – a jednocześnie zależy jej na czytelniczkach kobiecych powieści i dlatego unika całkowitego przeskakiwania w krainę czarów. Po pewnym czasie już nie musi szukać tła dla wydarzeń: wtedy zajmuje się samymi bohaterami – ale traci też przez to powieść na impecie. Przydałoby się trochę wyrównać proporcje (ale też przy okazji poprawić błędy, lepsza korekta jest tu niezbędna). „Więź” to książka stworzona według wymogów modnych powieści, erotycznych i paranormal – co nie w każdym elemencie wychodzi jej na dobre.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com