Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

wtorek, 22 sierpnia 2017

Sumia Sukkar: Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę

Jaguar, Warszawa 2017.

Okrucieństwa

Ten chłopiec, Adam, bez pomocy innych nie przetrwa. Jest nieco opóźniony w rozwoju, stroni od kontaktu fizycznego. Ma mnóstwo fobii, z których nie wyrasta. Lubi porządek i harmonię, nie będzie deptał po czarnych kafelkach. Trzeba go ciągle pilnować i uwzględniać liczne dziwactwa. Jasmine ma do niego wyjątkową cierpliwość, ale Yasmine jest jego siostrą, najbliższą od śmierci matki osobą. Ona docenia wrażliwość Adama i potrafi go zachęcać do realizowania pasji czy do prostych codziennych czynności. Adam jeszcze w jednej sferze jest niezwykły: widzi świat przez pryzmat kolorów. Kolory nadaje emocjom, słowom i ludziom. Ma talent plastyczny, maluje obrazy, lecz nie chce, by ktokolwiek je oglądał. W sztukę ucieka, kiedy nie może sobie poradzić z emocjami. To rodzaj terapii.

„Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę” to książka, która nie jest raczej kierowana do młodzieży. Sumia Sukkar zamieszcza w niej potężne oskarżenie przeciwko wszystkim odpowiedzialnym za krwawe zamieszki. Adam dowiaduje się, że ma być wojna, ale poza pojedynczymi odgłosami wystrzałów nie dostrzega jej obecności. Nie rozumie tylko, dlaczego starsi biorą udział w coraz bardziej częstych demonstracjach – i dlaczego czasami na ulicy mimo deszczu leżą ludzie. Tego, że są już martwi, na razie nie wie: dojrzewanie naiwnego nastolatka jest rozłożone w czasie, a sam bohater przez mankamenty umysłu okazuje się być wyjątkowo chroniony przed złem. Zło nie omija jednak jego przyjaciół. Objawia się w najłagodniejszej wersji pod postacią głodu (kiedy trzeba jeść sam ryż, a jeszcze podzielić się resztką zapasów z sąsiadami). Poza tym zło to okrutne okaleczenia, śmierć, która zabiera znajomych bez pożegnania. Zło to krzywda młodych dziewczyn: Yasmine przeżywa własny horror i cieszy się tylko, że podobny los nie spotkał jej brata. Sumia Sukkar nie przymyka oczu na nic, zależy jej na budzeniu grozy turpistycznymi obrazami. I tak najmocniejsza jest wtedy, gdy zdradza genezę farby z malunków Adama. Ale wciąż posługuje się sugestywnymi scenami, zależy jej na tym, by dramat wojny wgryzł się w myśli i uczucia odbiorców.

Rozdziały są tu bardzo krótkie i raczej surowe, a ich ascetyczność podsyca jeszcze odmienność kulturowa. Chociaż tu inaczej okazuje się uczucia, strach przed wojną jest uniwersalny. Dziecka nie obchodzi raczej, co się stało ani kto za taki stan rzeczy odpowiada. Krzywd doznanych przez działania dorosłych nic mu nie wynagrodzi. A i sami dorośli stają się tu wielkimi przegranymi. Autorka zamierza pisać sucho i rzeczowo, nie lubi rozczulać się nad bohaterami, ale wiadomo, jak usiłuje wpłynąć na odbiorców. Proponuje książkę, która odnosi się do rzeczywistości, ale zawiera też – za sprawą choroby chłopca – elementy baśniowe, przedstawia konsekwencje wojny dla tych najmniej jej winnych. Opowieści na ten temat było już wiele, Sumia Sukkar chce jednak zwrócić uwagę na straty. Wybiera do tego bardzo prostą fabułę, złożoną w zasadzie wyłącznie z sekwencji coraz większego okrucieństwa. Tu bardziej niż literackość liczy się szczerość przekazu, tej autorka nie próbuje w żaden sposób urozmaicać. Pytanie tylko, na jak długo wystarczy odbiorcom czytanie o dramatach dzieci, które przeżywają okropieństwa wojny. „Chłopiec z Aleppo” to lektura z wyraźnym przesłaniem, od początku jasnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com