Media Rodzina, Poznań 2024.
Radość i smutki
Tym razem ciocia Jadzia – ta wielka siostra tatusia, która nigdy nie dorosła – nie będzie zajmować się swoją bratanicą. Ma do wypełnienia znacznie ważniejszą misję, a ponieważ dziewczynka relacjonująca jej przygody trochę ich zazdrości, spotyka się z gniewem taty: bo w końcu ona jest zdrowa i nie docenia tego, co ma. Nie musi tkwić w dziecięcym szpitalu onkologicznym i zastanawiać się nad przyszłością. Ciocia Jadzia zaczyna działać jako wolontariusz w miejscu, które przesycone jest smutkiem, cierpieniem i strachem. Bardziej dorosłych niż dzieci – te próbują sobie radzić i oswajać rzeczywistość na różne sposoby, przyjaźniami, relacjami, wspólnymi zabawami. Ale dopiero kiedy przychodzi ciocia Jadzia, przekonują się, jak wesołym miejscem może stać się szpital. Bo ciocia Jadzia nie boi się żadnych pań oddziałowych ani ordynatorów, nie ma dla niej autorytetów, skoro w walce o śmiech i radość to ona sama jest najlepszym autorytetem. Szybko podporządkowuje sobie cały personel szpitala, przynajmniej w kwestii dbania o zdrowie psychiczne – bo resztę pozostawia specjalistom. Zarządza nowe porządki: od teraz można malować pościel pisakami do tkanin, a jedzenie będzie podawane na kolorowej zastawie (wtedy nawet jeśli kucharzom znowu wpadnie młotek do garnka, da się to jakoś przełknąć: ciocia Jadzia wie, że metaliczny smak jest efektem chemioterapii, ale co jej szkodzi ubarwić trochę rzeczywistość i podsunąć pacjentom mniej oczywiste a zabawne rozwiązanie?). Jednak żeby faktycznie oderwać myśli dzieci i rodziców od szpitalnej i ponurej codzienności, ciocia Jadzia zarządza zorganizowanie przedstawienia. Będzie to teatr pomyłek – z góry zakłada brak ustalonych kwestii i jednego sztywnego scenariusza. Na scenie da się zrobić wiele, a każdy, kto zechce wystąpić, znajdzie dla siebie miejsce. Szybko szpitalne sale i korytarze zamieniają się w pracownie – trzeba przecież przygotować scenografię i kostiumy. A że ciocia Jadzia wie, jak przygotowywać różne ozdoby z materiałów, które ma przy sobie w walizce, uruchomi spore pokłady kreatywności. Na marginesie ciocia Jadzia pokazuje zmartwionym mamom i tatom, że można wywołać uśmiech na twarzy dziecka, a lepiej nie pokazywać mu swojego smutku i strachu – zresztą sami dorośli przekonują się, że lżej znosić pobyt w szpitalu, kiedy można się bawić i na chwilę zapomnieć o kłopotach. Wszyscy się integrują i zaczynają sobie ufać, a także dzielić się tym, co mają najlepszego – i nie chodzi tu wyłącznie o jabłka z domowego ogródka.
Chociaż ciocia Jadzia wnosi do szpitala sporo radości, Eliza Piotrowska nie zapomina i o ciemnych stronach choroby. W izolatce leży chłopiec, który czeka na przeszczep szpiku, można się z nim komunikować tylko przez smartfony – ale ponieważ da się nagrywać i przesyłać krótkie filmiki, relacje z przygotowań do spektaklu, nie będzie zupełnie sam. Z kolei najważniejszy przewodnik cioci Jadzi, nastolatek, który wie wszystko o wszystkich, nie może liczyć na obecność nawet zmartwionych członków rodziny. Niektórzy już pożegnali się ze swoimi przyjaciółmi, inni muszą pogodzić się z mniej ostatecznymi rozwiązaniami – kiedy najważniejsi koledzy wyjeżdżają na leczenie do innych placówek. Ale ten smutek, który istnieje na kartach książki, daje się znieść dzięki zamianie rzeczywistości w kolorową bajkę. Ważną książkę proponuje Eliza Piotrowska najmłodszym – „Ciocia Jadzia i Przylądek Dobrej Nadziei” to pozycja, która powinna zdobywać ważne nagrody i która wyciśnie niejedną łzę z oczu starszych czytelników – dzieciom uświadomi, że w każdej sytuacji można znaleźć dobre strony.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciocia Jadzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciocia Jadzia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 18 sierpnia 2024
sobota, 16 lutego 2019
Eliza Piotrowska: Ciocia Jadzia w Transylwanii
Media Rodzina, Poznań 2018.
Zabawa w wampira
Z ciocią Jadzią nudzić się nie można. Tym razem zabiera swoją bratanicę w podróż skuterem (z przyczepką!) aż do Transylwanii. Mama nie ma o celu wyprawy pojęcia, tata został wtajemniczony, ale nie zdradził się ani słowem. Narratorka serii przeżyje kolejną przygodę – ciekawą, barwną i połączoną z poznawaniem świata. Przy okazji zamku i Transylwanii pojawi się wręcz klasyczny motyw wampirów. Vlad, który mieszka w zamku, opiekuje się kilkoma chłopcami (z kolejnymi, ponumerowanymi Vladami) i samą posiadłością. Ciocia Jadzia ma pewne plany związane z zamkiem, który powinien w zasadzie trafić w ręce jej brata. Ale na miejscu przekonuje się, że lepiej będzie zostawić wszystko swojemu losowi i… Vladom. Na razie traktowana jest jak Baba-Jaga, a w zamku… straszy. Ktoś ewidentnie chciałby wypłoszyć nową osobę (oraz jej bratanicę) i nie przebiera w środkach. W Transylwanii ciocia Jadzia i jej bratanica-narratorka prowadzą całe śledztwo z odczytywaniem pozostawionych wskazówek, analizowaniem śladów i wyciąganiem wniosków ze strzępków danych. Eliza Piotrowska wymyśla tę historię jako bardzo zabawny kryminał połączony z przygodówką i nasycony kulturowymi zagadnieniami. Podróż do Transylwanii tutaj nie łączy się z wskrzeszeniem wampirów jako takich, ale z grą motywami z wierzeń. Strach jest na niby: wiadomo, że kolejne niespodzianki wymyślane są przez mieszkańców zamku, pytanie tylko, jaki oni mają cel w przestraszeniu życzliwej im (jak i całemu światu) cioci Jadzi. A ponieważ ciocia Jadzia nie boi się niczego i odbiorcom zapewni rozrywkę bez koszmarów. Rozbudzi za to ciekawość. Po raz kolejny zatem autorka stawia na „kulturoznawcze” komentarze. Wykorzystuje przy tym naturalne zainteresowanie najmłodszych stworami z krainy strachów – zamiast jednak grać intertekstualiami, odwołuje się do źródeł – teraz już, po lekturze, dzieci będą wiedziały, że wampiry swoje twórcze korzenie mają w Transylwanii.
W tej historyjce tempo pojawia się za sprawą psikusów. Ciocia Jadzia nigdy nie czuje strachu, ale też nie przesadza z ostrożnością właściwą rodzicom. Jest opiekunką idealną i zapewnia poczucie bezpieczeństwa, a poza tym uczestniczy w kolejnych wybrykach bez oporów. Pokazuje, jak podchodzić do wyzwań – to ona jest obiektem licznych „żartów”, to ją ktoś najwyraźniej chce wypłoszyć z zamku. Złośliwości i szykan bohaterka nie odbiera jednak osobiście, traktuje jak zaproszenie do gry i włącza się w zabawowe śledztwo. To automatycznie oddali złe emocje, a w efekcie może też przyczynić się do zmian w ocenie postaci przez miejscowych. Vladowie, którzy boją się o swój dom, nie przebierają w środkach. Dla cioci Jadzi jednak ich wybryki stają się okazją do zabawy w detektywa. Z jednej strony Eliza Piotrowska pokazuje tutaj, jak mierzyć się z przeciwnościami losu i humorem pokonywać zło czy agresję. Z drugiej – wpisuje się w poczytne opowieści dla najmłodszych, nie rezygnując z konwencji serii, proponuje historyjkę o posmaku detektywistycznym. Humor wyróżnia ten cykl od dawna, więc nie będzie dla dzieci zaskoczeniem. Eliza Piotrowska zabawnie też ilustruje przygody cioci Jadzi, tak, żeby dostarczyć odbiorcom rozrywki na różnych poziomach lektury. Nie zamęczy nikogo ilością tekstu czy natłokiem „edukacyjnych” wstawek.
Zabawa w wampira
Z ciocią Jadzią nudzić się nie można. Tym razem zabiera swoją bratanicę w podróż skuterem (z przyczepką!) aż do Transylwanii. Mama nie ma o celu wyprawy pojęcia, tata został wtajemniczony, ale nie zdradził się ani słowem. Narratorka serii przeżyje kolejną przygodę – ciekawą, barwną i połączoną z poznawaniem świata. Przy okazji zamku i Transylwanii pojawi się wręcz klasyczny motyw wampirów. Vlad, który mieszka w zamku, opiekuje się kilkoma chłopcami (z kolejnymi, ponumerowanymi Vladami) i samą posiadłością. Ciocia Jadzia ma pewne plany związane z zamkiem, który powinien w zasadzie trafić w ręce jej brata. Ale na miejscu przekonuje się, że lepiej będzie zostawić wszystko swojemu losowi i… Vladom. Na razie traktowana jest jak Baba-Jaga, a w zamku… straszy. Ktoś ewidentnie chciałby wypłoszyć nową osobę (oraz jej bratanicę) i nie przebiera w środkach. W Transylwanii ciocia Jadzia i jej bratanica-narratorka prowadzą całe śledztwo z odczytywaniem pozostawionych wskazówek, analizowaniem śladów i wyciąganiem wniosków ze strzępków danych. Eliza Piotrowska wymyśla tę historię jako bardzo zabawny kryminał połączony z przygodówką i nasycony kulturowymi zagadnieniami. Podróż do Transylwanii tutaj nie łączy się z wskrzeszeniem wampirów jako takich, ale z grą motywami z wierzeń. Strach jest na niby: wiadomo, że kolejne niespodzianki wymyślane są przez mieszkańców zamku, pytanie tylko, jaki oni mają cel w przestraszeniu życzliwej im (jak i całemu światu) cioci Jadzi. A ponieważ ciocia Jadzia nie boi się niczego i odbiorcom zapewni rozrywkę bez koszmarów. Rozbudzi za to ciekawość. Po raz kolejny zatem autorka stawia na „kulturoznawcze” komentarze. Wykorzystuje przy tym naturalne zainteresowanie najmłodszych stworami z krainy strachów – zamiast jednak grać intertekstualiami, odwołuje się do źródeł – teraz już, po lekturze, dzieci będą wiedziały, że wampiry swoje twórcze korzenie mają w Transylwanii.
W tej historyjce tempo pojawia się za sprawą psikusów. Ciocia Jadzia nigdy nie czuje strachu, ale też nie przesadza z ostrożnością właściwą rodzicom. Jest opiekunką idealną i zapewnia poczucie bezpieczeństwa, a poza tym uczestniczy w kolejnych wybrykach bez oporów. Pokazuje, jak podchodzić do wyzwań – to ona jest obiektem licznych „żartów”, to ją ktoś najwyraźniej chce wypłoszyć z zamku. Złośliwości i szykan bohaterka nie odbiera jednak osobiście, traktuje jak zaproszenie do gry i włącza się w zabawowe śledztwo. To automatycznie oddali złe emocje, a w efekcie może też przyczynić się do zmian w ocenie postaci przez miejscowych. Vladowie, którzy boją się o swój dom, nie przebierają w środkach. Dla cioci Jadzi jednak ich wybryki stają się okazją do zabawy w detektywa. Z jednej strony Eliza Piotrowska pokazuje tutaj, jak mierzyć się z przeciwnościami losu i humorem pokonywać zło czy agresję. Z drugiej – wpisuje się w poczytne opowieści dla najmłodszych, nie rezygnując z konwencji serii, proponuje historyjkę o posmaku detektywistycznym. Humor wyróżnia ten cykl od dawna, więc nie będzie dla dzieci zaskoczeniem. Eliza Piotrowska zabawnie też ilustruje przygody cioci Jadzi, tak, żeby dostarczyć odbiorcom rozrywki na różnych poziomach lektury. Nie zamęczy nikogo ilością tekstu czy natłokiem „edukacyjnych” wstawek.
poniedziałek, 10 lipca 2017
Eliza Piotrowska: Ciocia Jadzia na wsi
Media Rodzina, Poznań 2017.
Gospodarstwo
Ciocia Jadzia, kiedy trzeba, podróżuje po świecie i przeżywa najdziwniejsze przygody razem ze swoją bratanicą. Ale czasami zostaje w domu – a wtedy też robi się ciekawie. Ciocia Jadzia z wujkiem Zenkiem mieszka na wsi i poza prowadzeniem gospodarstwa zajmuje się ratowaniem zwierząt z problemami. Ma zezowatego kota, bezzębnego psa, kozę z chorymi jelitami, łysą kurę czy konia, który nie może już biegać. Maciora koniecznie chce przesiadywać w domu na kanapie, kogut bez przerwy pieje. Przy całym tym zwariowanym zwierzyńcu nawet dzieci nie sprawiają zbyt dużo problemów, a na wsi odkrywają uroki wspólnych zabaw. Bratanica cioci Jadzi przyjaźni się z dziećmi z sąsiedztwa, a nawet kiedy kogoś lubi mniej, nie odrzuca szansy na wspólną zabawę. Na wsi zabawą może być wszystko: raz ciocia Jadzia proponuje dzieciom wysiewanie nasion, a maluchy dla oszczędności czasu w przyszłości przygotowują na grządkach gotowe obiady lub biorą udział w żniwach i zabawie dożynkowej. Nie brakuje wakacyjnych tajemnic do rozwiązania: jedną zapewnia obecność Czarnego Dziada, mężczyzny, który pracuje nocami przy nieznanym dzieciom zajęciu, ubiera się na czarno i zabrania wstępu na swoją posesję. Inny sekret stanowi znikający tupecik sołtysa – i tutaj ciocia Jadzia okazuje się pomocna, rozwiązuje zagadkę, z którą nikt nie dałby sobie rady. Jeśli do tego doliczyć zwyczajne na wsi wydarzenia – kocięta Sokratesa, odwiedziny rodziców, wspólne zabawy – wiadomo, że przy tomiku nikt nie będzie się nudzić. A jeszcze ciocia Jadzia zyska szansę zostania prawdziwą lokalną bohaterką. To w końcu postać, która wiele potrafi i nigdy nie traci zimnej krwi. Przy niej zawsze jest bezpiecznie i wesoło.
Seria o cioci Jadzi prężnie się rozrasta i trudno się dziwić – Eliza Piotrowska znalazła rewelacyjny pomysł na postać bajkową z pogranicza świata dorosłych i dzieci. Bo chociaż ciocia Jadzia metrykalnie należy do pokolenia rodziców, w szaleństwach i pomysłach przypomina dzieci. Doskonale je rozumie, nie torpeduje ich planów, za to wspiera w licznych wyzwaniach. Wspiera dyskretnie, żeby nie zepsuć zabawy: czuwa z dystansu, a wtrąca się tylko wtedy, gdy to naprawdę konieczne. Nie wyśmiewa dzieci, pozwala im na bycie sobą. Przepełniona jest entuzjazmem, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Taką ciocię chciałoby mieć każde dziecko. Poza starannie przemyślaną kreacją tej bohaterki Eliza Piotrowska przyciąga czytelników humorem. Nie zawsze jest to humor wysokich lotów, jak w przypadku gazów puszczanych przez Fetorkę i przyjaźni, jaką koza obdarza mamę – ale to swoista kara za nieumiejętność wejścia w rzeczywistość dzieci. Mama jest w tym wypadku głosem rozsądku, osobą, która potrafi nawet zepsuć zabawę. Piotrowska proponuje też dowcipy związane z przekręcaniem wyrazów, żarty sytuacyjne związane ze zwierzętami i – ogólnie – humorystyczną narrację. Rozdziały w tomiku są bardzo krótkie i dynamiczne, zawsze dzieje się wiele, chociaż wstęp do każdej historyjki brzmi tak samo – to prezentacja cioci Jadzi. Wiele ma do opowiedzenia Eliza Piotrowska i stale odkrywa przed dziećmi uroki nieznanych im rozrywek. W niewielkim tomiku łatwo wzbudza sympatię do bohaterów, więc pozwala też małym odbiorcom przeżywać wakacyjną przygodę. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Eliza Piotrowska sama ilustruje tomik, zamieniając go niemal w picture book. Styl rysowania także przepojony jest humorem – to proste i dowcipne obrazki w duchu dawnych kreskówek. Ciocia Jadzia i w wymiarze graficznym będzie cieszyć najmłodszych. Ta postać jest ważna w literaturze czwartej, warto podsunąć serię dzieciom, by w ten sposób przyzwyczaić je do czytania jako sposobu spędzania wolnego czasu – i formy rozrywki. Ciocia Jadzia ma już wielu fanów.
Gospodarstwo
Ciocia Jadzia, kiedy trzeba, podróżuje po świecie i przeżywa najdziwniejsze przygody razem ze swoją bratanicą. Ale czasami zostaje w domu – a wtedy też robi się ciekawie. Ciocia Jadzia z wujkiem Zenkiem mieszka na wsi i poza prowadzeniem gospodarstwa zajmuje się ratowaniem zwierząt z problemami. Ma zezowatego kota, bezzębnego psa, kozę z chorymi jelitami, łysą kurę czy konia, który nie może już biegać. Maciora koniecznie chce przesiadywać w domu na kanapie, kogut bez przerwy pieje. Przy całym tym zwariowanym zwierzyńcu nawet dzieci nie sprawiają zbyt dużo problemów, a na wsi odkrywają uroki wspólnych zabaw. Bratanica cioci Jadzi przyjaźni się z dziećmi z sąsiedztwa, a nawet kiedy kogoś lubi mniej, nie odrzuca szansy na wspólną zabawę. Na wsi zabawą może być wszystko: raz ciocia Jadzia proponuje dzieciom wysiewanie nasion, a maluchy dla oszczędności czasu w przyszłości przygotowują na grządkach gotowe obiady lub biorą udział w żniwach i zabawie dożynkowej. Nie brakuje wakacyjnych tajemnic do rozwiązania: jedną zapewnia obecność Czarnego Dziada, mężczyzny, który pracuje nocami przy nieznanym dzieciom zajęciu, ubiera się na czarno i zabrania wstępu na swoją posesję. Inny sekret stanowi znikający tupecik sołtysa – i tutaj ciocia Jadzia okazuje się pomocna, rozwiązuje zagadkę, z którą nikt nie dałby sobie rady. Jeśli do tego doliczyć zwyczajne na wsi wydarzenia – kocięta Sokratesa, odwiedziny rodziców, wspólne zabawy – wiadomo, że przy tomiku nikt nie będzie się nudzić. A jeszcze ciocia Jadzia zyska szansę zostania prawdziwą lokalną bohaterką. To w końcu postać, która wiele potrafi i nigdy nie traci zimnej krwi. Przy niej zawsze jest bezpiecznie i wesoło.
Seria o cioci Jadzi prężnie się rozrasta i trudno się dziwić – Eliza Piotrowska znalazła rewelacyjny pomysł na postać bajkową z pogranicza świata dorosłych i dzieci. Bo chociaż ciocia Jadzia metrykalnie należy do pokolenia rodziców, w szaleństwach i pomysłach przypomina dzieci. Doskonale je rozumie, nie torpeduje ich planów, za to wspiera w licznych wyzwaniach. Wspiera dyskretnie, żeby nie zepsuć zabawy: czuwa z dystansu, a wtrąca się tylko wtedy, gdy to naprawdę konieczne. Nie wyśmiewa dzieci, pozwala im na bycie sobą. Przepełniona jest entuzjazmem, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Taką ciocię chciałoby mieć każde dziecko. Poza starannie przemyślaną kreacją tej bohaterki Eliza Piotrowska przyciąga czytelników humorem. Nie zawsze jest to humor wysokich lotów, jak w przypadku gazów puszczanych przez Fetorkę i przyjaźni, jaką koza obdarza mamę – ale to swoista kara za nieumiejętność wejścia w rzeczywistość dzieci. Mama jest w tym wypadku głosem rozsądku, osobą, która potrafi nawet zepsuć zabawę. Piotrowska proponuje też dowcipy związane z przekręcaniem wyrazów, żarty sytuacyjne związane ze zwierzętami i – ogólnie – humorystyczną narrację. Rozdziały w tomiku są bardzo krótkie i dynamiczne, zawsze dzieje się wiele, chociaż wstęp do każdej historyjki brzmi tak samo – to prezentacja cioci Jadzi. Wiele ma do opowiedzenia Eliza Piotrowska i stale odkrywa przed dziećmi uroki nieznanych im rozrywek. W niewielkim tomiku łatwo wzbudza sympatię do bohaterów, więc pozwala też małym odbiorcom przeżywać wakacyjną przygodę. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Eliza Piotrowska sama ilustruje tomik, zamieniając go niemal w picture book. Styl rysowania także przepojony jest humorem – to proste i dowcipne obrazki w duchu dawnych kreskówek. Ciocia Jadzia i w wymiarze graficznym będzie cieszyć najmłodszych. Ta postać jest ważna w literaturze czwartej, warto podsunąć serię dzieciom, by w ten sposób przyzwyczaić je do czytania jako sposobu spędzania wolnego czasu – i formy rozrywki. Ciocia Jadzia ma już wielu fanów.
niedziela, 19 czerwca 2016
Eliza Piotrowska: Ciocia Jadzia i kolory świata
Media Rodzina, Poznań 2016.
Zadania cioci
Ciocia Jadzia jest bohaterką, która zawsze przynosi ze sobą beztroskę i radość. Nie pozwala się nudzić i nie trapi się niczym, co zazwyczaj spędza sen z powiek dorosłym. Jako postać przewodnia rozrywkowo-edukacyjnej serii dała się już poznać małym odbiorcom doskonale. Przychodzi więc czas na tomik pełen wyzwań dla dzieci, podserię Zadania wyzwania. „Ciocia Jadzia i kolory świata” to zestaw zadań i łamigłówek dla fanów serii. Piotrowska przygotowuje tu szereg nawiązań do kolejnych tomików – kto zna akcję opowiadań, ten nie zdziwi się rodzajami poleceń. Kiedy ciocia Jadzia w kolorowance przenosi się do Rzymu, spotyka mnóstwo kotów i sprawdza wiedzę wykrywaczem kłamstw. Kiedy przygotowuje ciasto carambello pipiakuku – to okazja do ćwiczenia nazw kolorów. Nie trzeba znać treści książeczek, bo rozwiązania zadań wynikają z kontekstu (lub z danych w obrębie tego jednego tomiku) – ale fani cioci Jadzi z radością odnajdą tekstowe połączenia i źródła łamigłówek.
Eliza Piotrowska stosuje tu krzyżówki, kolorowanie według podanego wzoru, labirynty, łączenie w pary, łączenie kropek – ale i zadania na kreatywność (narysowanie groźnej postaci – z wąsami). Pozwala ćwiczyć rękę przy rysowaniu linii, wprowadza nawet proste zadania matematyczne, porównując dwumetrową ciocię Jadzię do pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio. Każda strona to inna zabawa, a autorka podprowadza odbiorców do szkolnych obowiązków – na razie ostrożnie i bez nacisku, ale wskazuje, jak łatwo przejść od lekcji do zabaw. Oczywiście wszystkie rysunki z książki czekają na pokolorowanie, nawet jeśli dziecko jest jeszcze za małe, żeby odczytywać i realizować polecenia. Ciocia Jadzia przeprowadza wszystkich przez zróżnicowane przygody i doświadczenia, pozwala na beztroskę i odkrywanie ciekawych faktów. Wymyśla coraz to nowe rozrywki – a jest w tym naprawdę dobra. Zresztą po pomysłowej serii nie ma miejsca na wyobraźniowy przestój, ten tomik to kreatywny dodatek do cyklu i jako taki po prostu musi podtrzymywać nasycenie zabawą i wieloma pomysłami.
W tomiku „Ciocia Jadzia i kolory świata” wciąż zmieniają się rodzaje zadań (i stopień trudności) – zarówno w tekstowych poleceniach, jak i w grafikach (mniejsze i większe elementy do pokolorowania). Eliza Piotrowska podsuwa dzieciom zbiorek twórczy i pozostający blisko właściwej serii, a przy tym też nasuwający skojarzenia z zeszytami ćwiczeń dla uczniów pierwszych klas szkół podstawowych. Autorka zna mocne punkty serii o cioci Jadzi – i może uzupełnić je o równie dobre zagadki dla małych odbiorców. W ten sposób podtrzymuje wizerunek cioci Jadzi jako bohaterki wielu ciekawych przygód i działań, na które nie zdecydowaliby się rodzice.
Niemal każda dziecięca czy młodzieżowa seria dostępna obecnie na rynku prędzej czy później wypracowuje własne zeszyty ćwiczeń czy dzienniki kreatywne – to trend, który pomaga zachęcić maluchy do podjęcia wysiłku i do twórczej pracy – łatwiejszej, bo sygnowanej obecnością ulubionej postaci. Ciocia Jadzia, która bez przerwy dostarcza powodów do śmiechu, działa jak magnes – więc autorka może dzięki tej postaci zamaskować szkolną genezę niektórych zadań. Nawiązywanie do wybranych fabuł sprawia, że dzieci mogą sprawdzić swoją wiedzę – lub poznawać zabawy intertekstualne. Tomik będzie też dla części maluchów reklamą serii – tak zestawiane zadania pokazują, że warto zapoznawać się z tekstowymi pomysłami cioci Jadzi. Eliza Piotrowska chce, żeby dzieci dobrze się bawiły – i rodzaje zadań dostosowuje do swoich historyjek, nie widać tu powielania rynkowych schematów, autorka umiejętnie przekształca dostępne rodzaje łamigłówek tak, by korespondowały z ciocią Jadzią i opowiadaniami o niej.
Zadania cioci
Ciocia Jadzia jest bohaterką, która zawsze przynosi ze sobą beztroskę i radość. Nie pozwala się nudzić i nie trapi się niczym, co zazwyczaj spędza sen z powiek dorosłym. Jako postać przewodnia rozrywkowo-edukacyjnej serii dała się już poznać małym odbiorcom doskonale. Przychodzi więc czas na tomik pełen wyzwań dla dzieci, podserię Zadania wyzwania. „Ciocia Jadzia i kolory świata” to zestaw zadań i łamigłówek dla fanów serii. Piotrowska przygotowuje tu szereg nawiązań do kolejnych tomików – kto zna akcję opowiadań, ten nie zdziwi się rodzajami poleceń. Kiedy ciocia Jadzia w kolorowance przenosi się do Rzymu, spotyka mnóstwo kotów i sprawdza wiedzę wykrywaczem kłamstw. Kiedy przygotowuje ciasto carambello pipiakuku – to okazja do ćwiczenia nazw kolorów. Nie trzeba znać treści książeczek, bo rozwiązania zadań wynikają z kontekstu (lub z danych w obrębie tego jednego tomiku) – ale fani cioci Jadzi z radością odnajdą tekstowe połączenia i źródła łamigłówek.
Eliza Piotrowska stosuje tu krzyżówki, kolorowanie według podanego wzoru, labirynty, łączenie w pary, łączenie kropek – ale i zadania na kreatywność (narysowanie groźnej postaci – z wąsami). Pozwala ćwiczyć rękę przy rysowaniu linii, wprowadza nawet proste zadania matematyczne, porównując dwumetrową ciocię Jadzię do pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio. Każda strona to inna zabawa, a autorka podprowadza odbiorców do szkolnych obowiązków – na razie ostrożnie i bez nacisku, ale wskazuje, jak łatwo przejść od lekcji do zabaw. Oczywiście wszystkie rysunki z książki czekają na pokolorowanie, nawet jeśli dziecko jest jeszcze za małe, żeby odczytywać i realizować polecenia. Ciocia Jadzia przeprowadza wszystkich przez zróżnicowane przygody i doświadczenia, pozwala na beztroskę i odkrywanie ciekawych faktów. Wymyśla coraz to nowe rozrywki – a jest w tym naprawdę dobra. Zresztą po pomysłowej serii nie ma miejsca na wyobraźniowy przestój, ten tomik to kreatywny dodatek do cyklu i jako taki po prostu musi podtrzymywać nasycenie zabawą i wieloma pomysłami.
W tomiku „Ciocia Jadzia i kolory świata” wciąż zmieniają się rodzaje zadań (i stopień trudności) – zarówno w tekstowych poleceniach, jak i w grafikach (mniejsze i większe elementy do pokolorowania). Eliza Piotrowska podsuwa dzieciom zbiorek twórczy i pozostający blisko właściwej serii, a przy tym też nasuwający skojarzenia z zeszytami ćwiczeń dla uczniów pierwszych klas szkół podstawowych. Autorka zna mocne punkty serii o cioci Jadzi – i może uzupełnić je o równie dobre zagadki dla małych odbiorców. W ten sposób podtrzymuje wizerunek cioci Jadzi jako bohaterki wielu ciekawych przygód i działań, na które nie zdecydowaliby się rodzice.
Niemal każda dziecięca czy młodzieżowa seria dostępna obecnie na rynku prędzej czy później wypracowuje własne zeszyty ćwiczeń czy dzienniki kreatywne – to trend, który pomaga zachęcić maluchy do podjęcia wysiłku i do twórczej pracy – łatwiejszej, bo sygnowanej obecnością ulubionej postaci. Ciocia Jadzia, która bez przerwy dostarcza powodów do śmiechu, działa jak magnes – więc autorka może dzięki tej postaci zamaskować szkolną genezę niektórych zadań. Nawiązywanie do wybranych fabuł sprawia, że dzieci mogą sprawdzić swoją wiedzę – lub poznawać zabawy intertekstualne. Tomik będzie też dla części maluchów reklamą serii – tak zestawiane zadania pokazują, że warto zapoznawać się z tekstowymi pomysłami cioci Jadzi. Eliza Piotrowska chce, żeby dzieci dobrze się bawiły – i rodzaje zadań dostosowuje do swoich historyjek, nie widać tu powielania rynkowych schematów, autorka umiejętnie przekształca dostępne rodzaje łamigłówek tak, by korespondowały z ciocią Jadzią i opowiadaniami o niej.
wtorek, 26 kwietnia 2016
Eliza Piotrowska: Ciocia Jadzia w Rio
Media Rodzina, Poznań 2016.
Ślub cioci
Ciocia Jadzia to gwarancja wielu przygód i bohaterka, która czasami wymaga opieki jak dziecko, a czasami zachowuje się jak jej mała bratanica. Teraz ciocię Jadzię czekają ogromne zmiany: ma wziąć ślub z wujkiem Zenkiem, a w tym celu musi udać się do Rio. Za tydzień cała rodzina trafi więc do Brazylii, niektórzy z misją (niesienie welonu na ślubie), inni z kompleksami. Ciocia Jadzia nie przejmuje się niczym: zamierza uszyć sukienkę z firanki, a zamiast eleganckich pantofli kupić białe tenisówki, dużo bardziej praktyczne. Najważniejsze, że będzie ze swoim ukochanym i już nic ich nie rozdzieli. W Brazylii czeka mnóstwo atrakcji: tu ciocia Jadzia może kupić prawdziwą suknię ślubną, ciocia Pelagia – znaleźć wielką miłość. Kto wygra na olimpiadzie, dlaczego mama owija się kościelnym obrusem i jakie słowa są potrzebne – to okaże się w trakcie czytania bardzo wesołej historii z elementami edukacyjnymi.
Eliza Piotrowska dba o zaznaczenie kolorytu lokalnego, bo to jednocześnie sposób na wzbudzenie w dzieciach ciekawości świata. Podaje więc kilka słówek, przedstawia motyw zmiany czasu, wprowadza Murzyna Paiola, przewodnika po Brazylii. Pod Pomnikiem Chrystusa Odkupiciela zaczyna się dyskusja o Świebodzinie, a w sklepach z ubraniami Pelagia dowie się czegoś o idealnej figurze według miejscowych. Bohaterka poznaje plażę i ocean, wybiera się też na stadion i próbuje lokalnej kuchni. Znajduje odpowiedni dla siebie sport, capoeira łączy sztukę walki i tańca. W tej książeczce dzieje się bardzo dużo. Ślub cioci Jadzi to doskonały pretekst do kolejnej zagranicznej wyprawy i poznawania zwyczajności w obcym kraju – zderzenie kultur oraz obyczajów. Ale dzieje się t u wiele również na płaszczyźnie bajkowej, nie można bowiem przegapić ani występu cioci Jadzi, ani niezwykłego ślubu, zupełnie innego niż wszystkie znane z filmów i baśni. Przy cioci Jadzi bowiem nic nie może być zwyczajne czy nudne. Czasami do opowieści wkracza absurd i wtedy bohaterowie muszą poradzić sobie w niekonwencjonalny sposób z rozmaitymi wyzwaniami. Wszystko z perspektywy dziecka wygląda zachęcająco – nawet spory dorosłych nie są zbyt poważne.
„Ciocia Jadzia w Rio”, kolejny tomik napisany i zilustrowany przez Elizę Piotrowską, to poza edukowaniem dzieci również popis dowcipu. Bohaterowie są tu momentami karykaturalizowani, a kolejne ich osiągnięcia – puentowane komicznie. Jedni dorośli starają się zawsze być poważni i rozsądni, inni tego nie potrafią i wpasowują się w dziecięce wybryki. Akcja rozgrywa się błyskawicznie, co sprzyja wydobywaniu nonsensów. Piotrowska bardzo dobrze bawi się kreacją cioci Jadzi, pozwala jej na wiele szaleństw, bo wie, że ta postać stanowi łącznik między dorosłymi i maluchami. Humor pomaga przyswajać prezentowane wiadomości, ale sprawia też, że kilkulatki polubią ciocię Jadzię. Eliza Piotrowska od czasu do czasu puszcza też oko do dorosłych, mieszcząc w narracji dowcipy dla nich.
Na tekście „Cioci Jadzi w Rio” dzieci mogą ćwiczyć sztukę czytania. Zachętą będą tu również kolorowe ilustracje utrzymane w stylu bardzo prostych rysunków komiksowych. Na nich Piotrowska także akcentuje dysproporcje między postaciami czy nieprawdopodobne wydarzenia spoza wyobraźni dorosłych. Zabiera odbiorców do różnych miejsc – do restauracji z brazylijską sambą, na stadion czy na lotnisko. Na każdej stronie roi się od uśmiechniętych postaci – to najlepsza z możliwych reklam. Te dzieci, które znają już serię książeczek o cioci Jadzi, wiedzą, czego się po Elizie Piotrowskiej spodziewać. To ciekawa autorka, która rozumie świat najmłodszych i potrafi wykorzystywać najbardziej zwariowane pomysły tak, by dzięki nim jednocześnie bawić i uczyć.
Ślub cioci
Ciocia Jadzia to gwarancja wielu przygód i bohaterka, która czasami wymaga opieki jak dziecko, a czasami zachowuje się jak jej mała bratanica. Teraz ciocię Jadzię czekają ogromne zmiany: ma wziąć ślub z wujkiem Zenkiem, a w tym celu musi udać się do Rio. Za tydzień cała rodzina trafi więc do Brazylii, niektórzy z misją (niesienie welonu na ślubie), inni z kompleksami. Ciocia Jadzia nie przejmuje się niczym: zamierza uszyć sukienkę z firanki, a zamiast eleganckich pantofli kupić białe tenisówki, dużo bardziej praktyczne. Najważniejsze, że będzie ze swoim ukochanym i już nic ich nie rozdzieli. W Brazylii czeka mnóstwo atrakcji: tu ciocia Jadzia może kupić prawdziwą suknię ślubną, ciocia Pelagia – znaleźć wielką miłość. Kto wygra na olimpiadzie, dlaczego mama owija się kościelnym obrusem i jakie słowa są potrzebne – to okaże się w trakcie czytania bardzo wesołej historii z elementami edukacyjnymi.
Eliza Piotrowska dba o zaznaczenie kolorytu lokalnego, bo to jednocześnie sposób na wzbudzenie w dzieciach ciekawości świata. Podaje więc kilka słówek, przedstawia motyw zmiany czasu, wprowadza Murzyna Paiola, przewodnika po Brazylii. Pod Pomnikiem Chrystusa Odkupiciela zaczyna się dyskusja o Świebodzinie, a w sklepach z ubraniami Pelagia dowie się czegoś o idealnej figurze według miejscowych. Bohaterka poznaje plażę i ocean, wybiera się też na stadion i próbuje lokalnej kuchni. Znajduje odpowiedni dla siebie sport, capoeira łączy sztukę walki i tańca. W tej książeczce dzieje się bardzo dużo. Ślub cioci Jadzi to doskonały pretekst do kolejnej zagranicznej wyprawy i poznawania zwyczajności w obcym kraju – zderzenie kultur oraz obyczajów. Ale dzieje się t u wiele również na płaszczyźnie bajkowej, nie można bowiem przegapić ani występu cioci Jadzi, ani niezwykłego ślubu, zupełnie innego niż wszystkie znane z filmów i baśni. Przy cioci Jadzi bowiem nic nie może być zwyczajne czy nudne. Czasami do opowieści wkracza absurd i wtedy bohaterowie muszą poradzić sobie w niekonwencjonalny sposób z rozmaitymi wyzwaniami. Wszystko z perspektywy dziecka wygląda zachęcająco – nawet spory dorosłych nie są zbyt poważne.
„Ciocia Jadzia w Rio”, kolejny tomik napisany i zilustrowany przez Elizę Piotrowską, to poza edukowaniem dzieci również popis dowcipu. Bohaterowie są tu momentami karykaturalizowani, a kolejne ich osiągnięcia – puentowane komicznie. Jedni dorośli starają się zawsze być poważni i rozsądni, inni tego nie potrafią i wpasowują się w dziecięce wybryki. Akcja rozgrywa się błyskawicznie, co sprzyja wydobywaniu nonsensów. Piotrowska bardzo dobrze bawi się kreacją cioci Jadzi, pozwala jej na wiele szaleństw, bo wie, że ta postać stanowi łącznik między dorosłymi i maluchami. Humor pomaga przyswajać prezentowane wiadomości, ale sprawia też, że kilkulatki polubią ciocię Jadzię. Eliza Piotrowska od czasu do czasu puszcza też oko do dorosłych, mieszcząc w narracji dowcipy dla nich.
Na tekście „Cioci Jadzi w Rio” dzieci mogą ćwiczyć sztukę czytania. Zachętą będą tu również kolorowe ilustracje utrzymane w stylu bardzo prostych rysunków komiksowych. Na nich Piotrowska także akcentuje dysproporcje między postaciami czy nieprawdopodobne wydarzenia spoza wyobraźni dorosłych. Zabiera odbiorców do różnych miejsc – do restauracji z brazylijską sambą, na stadion czy na lotnisko. Na każdej stronie roi się od uśmiechniętych postaci – to najlepsza z możliwych reklam. Te dzieci, które znają już serię książeczek o cioci Jadzi, wiedzą, czego się po Elizie Piotrowskiej spodziewać. To ciekawa autorka, która rozumie świat najmłodszych i potrafi wykorzystywać najbardziej zwariowane pomysły tak, by dzięki nim jednocześnie bawić i uczyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






