* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Wall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Wall. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 czerwca 2016

Laura Wall: Kolory z Gąską

Galaktyka, Łódź 2016.

Barwy

W części książeczek o Zosi i Gąsce istnieje szczątkowa fabuła – pozwalająca przejść z bohaterami wyliczankową drogę przez szereg koniecznych czynności. Jednak w typowo „poznawczych” tomikach dla najmłodszych dzieci Laura Wall rezygnuje ze standardowej opowieści. Tak jest z książeczką „Kolory z Gąską”: tu każda strona przynosi jeden kolor – powiązany z konkretnym przedmiotem oraz z tłem. Autorka podkreśla słowami, na co zwrócić uwagę: pisze na przykład „żółty dziób” lub „zielony samochód”. Na rysunku Zosia i Gąska zajmują się sensowną przy takim podpisie czynnością. Wiele elementów nawiązuje do zabawy: nawet „fioletowy dom” to domek, którym Zosia i Gąska się bawią. Laura Wall przygotowuje też do innych rozrywek – Zosia i Gąska czytają książki (każda – innego koloru). To subtelna wskazówka dla najmłodszych, obietnica coraz ciekawszych sposobów spędzania czasu.

We wszystkich tomikach o Zosi i Gąsce kolory odgrywają bardzo ważną rolę – budują nastrój, pomagają zapamiętać kolejne czynności (lub składniki wyliczanki), pomagają najmłodszym w kojarzeniu obrazka z treścią. Tutaj stają się sednem książeczki. Autorka wybiera raczej oryginalny sposób na podkreślenie barwy – przez tło w nieco tylko innym odcieniu od przedmioty. Wygasza tym samym trochę efekt, ale też może silniej oddziaływać na odbiorcę (zielony jest nie tylko samochodzik, ale już cała strona, żeby nazwa jeszcze lepiej się dzieciom utrwaliła). Niby nic się tu nie dzieje, a jednak każda strona może stać się zalążkiem bajki, spuentowanej przez propozycję Zosi (i podsumowanej, jak zawsze, przez Gąskę). To tomik, który można razem z dziećmi oglądać i uzupełniać własne narracje: Laura Wall przygotowuje tylko „kolorowe” podpisy.

A że rysunki są, jak w całej serii, bardzo przyjemne, wspólna lektura będzie przepełniona radością. Nie chodzi przecież o to, by po jednorazowym przejrzeniu książeczki maluchy potrafiły prawidłowo nazywać kolory. Wystarczy, że zaangażują się w „przygody” Zosi i Gąski i będą chciały do książeczki wracać – jako do źródła przyjemnych bajkowych skojarzeń. Bo chociaż Zosia i Gąska robią zwykłe rzeczy, Laura Wall przekonuje do nich humorem (zakodowanym w ilustracjach) oraz paletą barw. Nie ma tu sytuacji budzących przykre skojarzenia, panuje dobra atmosfera. Zosia jest dziewczynką, rówieśniczką odbiorców i przewodniczką po tomikach. Gąska to sygnał bajkowości – prawdziwa przyjaciółka pochodząca ze świata fantazji. Przy takich oprowadzaczkach wszystko staje się prostsze: maluchy nie tylko polubią Zosię i Gąskę, ale też łatwo przyswoją prezentowane przez nie wiadomości. Seria z Gąską jest dobrym pomysłem na pierwszy kontakt najmłodszych z książeczkami. Również rodziców Laura Wall powinna do siebie przekonać. Prostota nie jest w niej banalizowana, obrazki należą do dopracowanych (a nie – męcząco i komputerowo wygładzanych). Mimo statyczności sytuacji przez cały czas coś się na kolejnych stronach dzieje: dzieci zostaną więc zaproszone do historyjki – i będą mogły wymyślać fabułę na podstawie wiele mówiących ilustracji.

Kartonowa książeczka w twardej okładce jest przyjazna maluchom i nie daje się łatwo zniszczyć. Pierwszą lekturę można zatem także traktować jak zabawkę – ćwiczyć na niej przewracanie kartek lub bawić się miękką (piankową) a jednak twardą okładką. Odpowiednio dobrane kolory nie rażą, rysunki nie zostały przepełnione zbędnymi szczegółami. Laura Wall odrzuca przesadne komplikacje, za to przez cały czas ma na uwadze dobro najmłodszych i ich zdolności poznawcze. Podsuwa rodzicom wygodną pozycję edukacyjną i daje szansę na oswojenie pociech z książkami. „Kolory z Gąską” to lekcja i przyjemność w jednym.

niedziela, 29 maja 2016

Laura Wall: Wstawaj, Gąsko!

Galaktyka, Łódź 2016.

Pobudka

W zasadzie nie wiadomo, dlaczego Zosia sprzeciwia się, gdy jej mała przyjaciółka Gąska od razu rano jest gotowa do wyjścia, tylko wyskoczy z łóżka. Przecież jest gąską, a gąski nie muszą myć zębów, ubierać się czy czesać. Ale skoro Zosia musi to zrobić, chce mieć przyjaciółkę obok – zwłaszcza że przecież Gąska w celach edukacyjnych robi to samo co najmłodsi, a do tego równie sprawnie (lub lepiej). W związku z tym Gąska nie martwi się opóźnieniem. Spokojnie przygotowuje się razem z Zosią, co z kolei ucieszy maluchy.

„Wstawaj, Gąsko” to kolejna miniksiążeczka kartonowa dla najmłodszych – obrazkowa, z tekstem ograniczanym do minimum i fabułą podporządkowaną wychowawczym celom. Nieprzypadkowo Laura Wall pokazuje poranek Zosi i Gąski: w ten sposób chce przypomnieć dzieciom, co należy zrobić po wyjściu z łóżka, żeby najlepiej przygotować się do zabawy. Gąska zachowuje się naiwnie, nawet najmłodsi odczytają to jako powód do śmiechu. Tylko bowiem głupiutka Gąska nie wie, że trzeba zjeść pyszne śniadanie, umyć się, ubrać i uczesać. Dowiaduje się ta bohaterka czegoś, co dla maluchów powinno być oczywiste – a gdyby przypadkiem nie było, po takiej lekturze już będzie.

Dla Zosi poranne czynności są naturalne, Gąska znów je uśmiesznia, samym przejściem od sfery bajki do realizmu odbiorców. Gąska grzebykiem przeczesuje pióra, nakłada pastę na szczoteczkę i przywdziewa wielkie buty. To wywoła radość najmłodszych i tym samym przyczyni się również do lepszego zapamiętania porannych obowiązków. Nagrodą za samodzielność – postawę, z którą radzi sobie nawet mała Gąska – jest wyjście na plac zabaw, warto się zatem odpowiednio postarać.

Przewodniczką po porannych zadaniach staje się kilkuletnia Zosia, a że tomik – jak wszystkie w serii – utrzymany jest w tonie wyliczanki, maluchy mogą zgadywać następne kroki bohaterek, lub wymyślać, czego jeszcze nie zrobiły – tak da się urozmaicać prostą książeczkę. Każde dziecko będzie chciało wykazać się większą znajomością tematu niż Gąska – a Zosia daje dobry przykład i udowadnia, że to całkiem możliwe. W celach mnemotechnicznych Laura Wall wprowadza też dowcip do rysunków. Gąska ma na głowie szlafmycę, myje się w zlewie jak w wannie, a przy każdej czynności, mimo bardzo oszczędnej mimiki, wydaje się wręcz przesadnie skoncentrowana. Użyte przez autorkę kolory będą się maluchom kojarzyć z konkretnymi scenkami i zadaniami. Ilustracje w całej tej serii mają dyskretny komiksowy urok polegający na humorze – przypadną do gustu również rodzicom, co istotne dla wspólnej lektury.

Laura Wall odnosi się do sytuacji powtarzalnej i znanej dzieciom, przedstawiając ją przy pomocy atrakcyjnych dla kilkulatków postaci. To dla najmłodszych pociech znakomita prezentacja obowiązkowych po obudzeniu zachowań – w przypominaniu o nich lepsze są nawet Zosia i Gąska niż rodzice. Autorka sprawnie wykorzystuje zwyczajność miksowaną z bajką i humorem. Zapewnia odbiorcom historyjkę prostą, ale bardzo ważną – odnoszącą się do codzienności. Wyobraźnia maluchów dopowie resztę. Warto też pamiętać, że seria została dostosowana do małych dzieci: są tu kartonowe kartki i zaokrąglone rogi, przyjemna w dotyku okładka i niewielki format – dzieci mogą również same przyglądać się codzienności ich ulubionej postaci, zanim dorosną do innych lektur.

poniedziałek, 23 maja 2016

Laura Wall: Dobranoc, Gąsko!

Galaktyka, Łódź 2016.

Czas na sen

Kładzenie się spać wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Gąska uważa, że wystarczy wejść do łóżka – ale jej najlepsza przyjaciółka Zosia wszystko wytłumaczy. Poprowadzi Gąskę przez kolejne czynności do zrobienia przed snem. Obejmują one między innymi porządki, kąpiel czy przebranie się w piżamy, a nawet lekturę przed snem. Zapowiedź wieczoru nie oznacza więc nagłego przekreślenia i przerwania przyjemności. Tomik „Dobranoc, Gąsko” to rodzaj przedziwnej książeczki edukacyjnej – może posłużyć jako wyciszająca malucha lektura przed snem lub picture book do zabawy.

Sposób wydania sprawia, że można tę publikację bez obaw wręczyć najmłodszym. Książeczka jest niewielka i lekka, ma kartonowe strony i zaokrąglone rogi. Okładka została usztywniona i wypełniona pianką (zapewnia więc ciekawe doznania zmysłowe). Każda strona oznacza tutaj zmianę koloru tła – barwy są nasycone, ale nie przejaskrawione, intensywne, lecz nie oślepiające. Laura Wall samym kolorem buduje tło „akcji”: nie dodaje już szczegółów z horyzontu, pozwala skupić się na postaciach – Gąsce i Zosi. Różne kolory sygnalizują po prostu zmieniające się sytuacje i „przejścia” tematyczne: automatycznie przenoszą dzieci od jednego pomieszczenia i zadania do drugiego, bez zbędnych tłumaczeń. Dodatkowo kolory tła odnoszą się też do motywów z rysunków. Pora przygotowań do spania zaznaczona jest charakterystycznym żółtym światłem, otoczenie wanny – morskim kolorem. Gdy czas na sen, tło zmienia się na granatowe. Takie operowanie kolorami przydaje się zamiast narracji – nasuwa małym odbiorcom przyjemne skojarzenia i rozbudza ciekawość. Autorka może też dzięki niemu zrezygnować z opisów – każdy naocznie stwierdzi, że zmienia się sceneria, więc i zajęcie Zosi oraz Gąski.

W picture booku opowieść słowna oparta jest na wypowiedziach. Zosia tłumaczy Gąsce, co teraz należy zrobić. Gąska – jak Zosia – posłusznie wykonuje kolejne zadania. Stosuje przy tym szereg onomatopei: w różnych okolicznościach są one różne, co spodoba się dzieciom – maluchy bardzo lubią powtarzać tego typu hasła, dostarczają im one sporo radości. Laura Wall doskonale zna upodobania najmłodszych i dopasowuje do nich historyjkę. W ten sposób opowiastka o przygotowaniach do snu wcale nie jest wyliczanką – odsuwają to wrażenie „odbicia” Gąski, natychmiastowe realizacje zaleceń Zosi. Oczywiście dzieci mogą razem z bohaterkami przygotowywać się do snu.

Proste hasła, jednolite kolory tła, pomysł, który wykorzystywany był już w wielu książeczkach dla maluchów. Laura Wall przekonuje do siebie zabawnymi rysunkami. W płaszczyźnie graficznej zakodowuje dowcipy dla dzieci: Gąska, która myje zęby, ma dziób pełen piany, a piżama Gąski składa się ze szlafmycy. Wall pozwala cieszyć się komiksowymi postaciami: Gąska i Zosia nie są banalizowane, mają ciekawe i niejednorodne kontury. Autorka wie też, jak unaocznić małym odbiorcom dynamikę historyjki – na rysunkach przedstawia postacie w ruchu. Chociaż upraszcza ich rysy, potrafi urozmaicać miny (czasem przez sam ruch głowy). „Dobranoc, Gąsko” to publikacja, która przyda się do przyzwyczajania dzieci do książek, zapewni przyjemnie spędzony czas przed snem. Dobry przykład Gąski i Zosi sprawia, że łatwiej przekonać dzieci do konieczności odpoczynku, pomaga zapamiętać obowiązki przed położeniem się spać. „Dobranoc, Gąsko” to całkiem udana realizacja standardowego tematu z dziecięcych książeczek obrazkowych.

sobota, 14 maja 2016

Laura Wall: 1 2 3 z Gąską

Galaktyka, Łódź 2016.

Liczenie

Laura Wall proponuje serię kartonowych książeczek obrazkowych dla najmłodszych. Tomiki mają rzucające się w oczy (ale nie przejaskrawione) kolory, „gąbkową” (czyli miękką w dotyku) okładkę i zaokrąglone rogi, a do tego – wygodny format. Nie mają za to fabuł, bo polegają na wyliczeniach. Dzięki temu można je oglądać z pociechami i wypracowywać własne narracje oparte przede wszystkim na radości zaskoczeń, a i na przyjemności płynącej z oglądania prostych grafik.

„1 2 3 z Gąską” to, jak łatwo się domyślić, tomik poświęcony nauce liczenia. A nawet nie tyle nauce, co przybliżeniu kolejnych cyfr i skojarzeniu ich z liczbą konkretnych elementów na obrazku. Laura Wall nie wprowadza związków przyczynowo-skutkowych, lecz stara się, żeby kolejne rozkładówki miały części wspólne. Jeśli na jednym rysunku widnieje pięć kaczątek, na drugim, sąsiadującym, znajdzie się sześć kuperków(kaczątka nurkujące z mamą). To drobiazgi, które nawet najmłodszym dzieciom zapewnią rozrywkę. Oczywiście stałym łącznikiem między obrazkami jest też Gąska, która wprowadza niekiedy trochę zamieszania – na przykład z odciskami łapek na rabatkach. Kiedy już wszystkie cyfry zostaną przedstawione, a odpowiednie elementy na obrazkach – przeliczone, przychodzi czas na opowieść. Mała Zosia, przyjaciółka Gąski, upewnia się, czy wszyscy są na to gotowi. Jeśli tak, można wrócić do początku książeczki i przejrzeć ją jeszcze raz, dla odmiany snując ciekawą historyjkę o znanych już bohaterach. To nie powinno dorosłym sprawić problemu, a bardzo ucieszy dzieci.

„1 2 3 z Gąską” to książeczka złożona z prostych ale urokliwych obrazków. Przebija z nich humor Gąska wygląda komicznie, kiedy widziana jest od strony dzioba, lub kiedy w kaloszach (!) rozbryzguje kałuże. Laura Wall podrzuca pomysły na sytuacje i drobne nawiązania do poprzedniego rysunku (to wyjaśnia, dlaczego po trzech wiadrach pojawiają się cztery kałuże). Autorka mogłaby ułatwiać sobie zadanie, wprowadzając dowolne elementy odpowiadające kolejnym cyfrom – ale stara się, by uzasadniały się one choćby przez ostatnią ilustrację – bo to słuchania opowieści przychodzą wszyscy (prawie) wprowadzeni wcześniej bohaterowie. Zosia i Gąska, dwie bajkowe przyjaciółki, sprawiają, że nauka nie będzie nudna. O to tu zresztą chodzi: o wprowadzanie liczenia mimochodem, przez bardzo przyjemne ilustracje i ciekawość dalszego ciągu. Jeżeli Gąska przypadnie dzieciom do gustu (a wszystko na to wskazuje) – maluchy zechcą oglądać tę książeczkę w nieskończoność. Nie muszą skupiać się na liczeniu, wystarczy, że będą przyglądać się obrazkom. Te wprost zachęcają do ciągłego podziwiania: są kolorowe, proste i ciekawe, czasami też dowcipne. Tomik nie zdąży znudzić – zawiera tylko kilka kartek – i doskonale sprawdzi się jako książeczka-zabawka.

„1 2 3 z Gąską” to połączenie picture booka i tomiku edukacyjnego już w pierwszym kontakcie dziecka z książką. Mimo to rysunki w tej publikacji są urokliwe także dla dorosłych: Gąska i Zosia mają komiksowe kształty (odrobinę stylizowane na Fistaszki!), a dobór barw sygnalizuje atmosferę radości. Z Gąską całkiem miło można spędzić czas – to propozycja rozrywki dla rodziców i ich pociech: o przygodach Gąski można dziecku opowiadać, chociaż istnieje też możliwość oddania tomiku maluchowi – i traktowania go jak oryginalnej zabawki. Gąska jest całkiem dobrą towarzyszką dla najmłodszych dzieci – nie trzeba do tego przekonywać, wystarczy sprawdzić, jak jej „przygody” zadziałają na pociechy.