Marginesy, Warszawa 2025.
Ubrania
W tej książce mnóstwo jest prezentacji ubrań modnych i praktycznych, a jednocześnie… właściwie nie do dostania. Katarzyna Jasiołek przygląda się historii Domu Mody Telimena, żeby przy okazji ciekawostek dotyczących stylu przedstawić czytelnikom szereg wiadomości o trudach codziennej egzystencji w PRL-u. To nie jest do końca opowieść tylko o modzie – raczej książka o tym, jak Polki chciały wyglądać i dlaczego nie mogły. Z jednej strony jest tu dążenie do modowego naśladowania Paryża, projektantki, które prześcigają się w pomysłach, jak przenieść zachodnie rozwiązania na polski grunt – z drugiej strony ciągłe braki w zaopatrzeniu, problemy z materiałami, jakością surowców i niedbałością wśród wykonawców. To, co pojawia się na wybiegach i z założenia ma wyznaczać trendy w kolejnym sezonie, nie znajdzie się w sklepach – do pokazów mody używane są najlepsze jakościowo tkaniny, na masową produkcję takich nie wystarczy. Polki nie mogą pójść do sklepu i kupić sobie ubrania, które wypatrzyły podczas pokazu lub w prasie – w najlepszym razie trafią na miejsce, do którego przyszły tylko i wyłącznie za duże rozmiary, w najgorszym zobaczą, jak może wyglądać upragnione ubranie w wersji rzuconej na rynek. I na pewno nie będzie to obraz krzepiący i zachęcający do naśladowania. Gotowe stroje czasami trafiają się w sklepach – ale nie nadają się do noszenia, albo niszczą po pierwszym praniu. Z kolei gdyby ktoś miał to szczęście, że mógłby trafić do krawca (albo sam potrafił szyć), też nie udałoby mu się kopiować paryskiego szyku – ze względu na jakość tkanin rzucanych do sklepów. W efekcie można się tylko zastanawiać, jakim cudem ludzie w PRL-u ubierali się w cokolwiek. Katarzyna Jasiołek pokazuje rozdźwięk między założeniami i realiami, przedstawia frustracje społeczeństwa i nadzieje – podsycane przez pomysły z wybiegów. Wszystko przez pryzmat Łodzi – to tu powstawały tkaniny i kreacje, wreszcie – to tu w drugiej dekadzie lat 50. XX wieku został założony Dom Mody Telimena, miejsce, które wyznaczało trendy i proponowało odzież pożądaną przez wiele grup społecznych.
Jest to książka bogato ilustrowana: można sprawdzić, jak wyglądały zdjęcia z kolorowych magazynów i jak prasa opisywała kolejne projekty. Można zastanawiać się nad tym, co chciały nosić Polki – co im się podobało i co miało być modne według ekspertów. A jednocześnie Katarzyna Jasiołek odwołuje się do ponurej codzienności, roztacza przed oczami odbiorców wizje niezbyt krzepiące. Młodszym pokoleniom może uświadomić, na czym polegały braki w zaopatrzeniu i problemy z surowcami, starszym przypomni czas, który dzisiaj wydaje się wręcz abstrakcją. Jak zwykle Katarzyna Jasiołek nie zawodzi w swojej narracji, jest w stanie wyłapać ciekawe wydarzenia i zdradzić kulisy przygotowań do modowych popisów – proponuje czytelnikom sporą dawkę obyczajowości PRL-u przez pryzmat tematu przez wielu uznawanego za błahy i niespecjalnie wciągający. Tutaj o nudzie nie ma mowy: chce się podążać za autorką i tropić powody nieudanych odzieżowych eksperymentów.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Jasiołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Jasiołek. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 maja 2025
piątek, 29 grudnia 2023
Katarzyna Jasiołek: Tkanina. Sztuka i rzemiosło
Marginesy, Warszawa 2023.
Wzory
Katarzyna Jasiołek już parę razy rozbudzała zainteresowanie odbiorców wzornictwem - i w tomie "Tkanina. Sztuka i rzemiosło" powraca do tematu, żeby przybliżyć czytelnikom motyw tkanin jako dzieła sztuki. Zajmuje się zarówno olbrzymimi wytworami, które - rozpinane na specjalnych konstrukcjach w galeriach - wciągają w nietypowy świat splotów, jak i drobnymi wzorami, tkaninami-obrazkami, zestawami kolaży, przeglądu technik albo wręcz nadruków. Przygląda się kolejnym edycjom wystaw prezentujących najciekawsze dokonania artystów z różnych krajów - tak, żeby uświadomić odbiorcom kontekst działań rodzimych twórców. "Tkanina. Sztuka i rzemiosło" to książka wypełniona ciekawostkami i wypełniająca lukę na rynku. Oswaja odbiorców z zagadnieniem, które wymyka się w myśleniu o sztuce: pozwala docenić inny gatunek sztuki. Ale też wprowadza cały system kształtowania się myślenia o tym gatunku - przedstawia autorka między innymi kilka postaci niezwykle ważnych dla polskiej szkoły tkackiej. Katarzyna Jasiołek nie zamierza oceniać wartości i znaczeń poszczególnych technik, stara się poświęcać im w miarę możliwości tyle samo uwagi, a do tego jeszcze - próbuje nauczyć odbiorców odczytywania tkanin, wskazuje konkretne miejsca, faktury, sploty i używane materiały, żeby łatwiej było przyglądać się bogatej kolekcji zdjęć. Jest Katarzyna Jasiołek przewodnikiem dla tych, którzy o tkaninach w sztuce wiedzieli do tej pory niewiele - na margines swojej opowieści spycha Magdalenę Abakanowicz, temat na tyle obszerny, że zbyt łatwo zdominowałby wywód - a przygląda się tym zapomnianym albo nieznanym szerokiemu gronu czytelników postaciom - i podsuwa kolejne zagadnienia warte zgłębiania. Właściwą bohaterką tomu jest tutaj tkanina pozwalająca na uruchamianie kreatywności i na wprowadzanie własnych wizji dzieła. Może pełnić funkcje ozdobne w domach - są tu wzory proponowane przez potrzebujących dodatkowego zarobku artystów i przeznaczone do masowej produkcji, ale są też tkaniny przygotowywane specjalnie z myślą o wystawach. Niektóre można traktować jako ozdobę ścian, inne będą trafiały do kręgu sztuki użytkowej, ale uświadomią wszystkim, jak bardzo twórcze może być podejście do nici, wełny i splotów. Coś, co wydawało się nie mieć potencjału artystycznego, teraz pojawia się w centrum zainteresowania i wyzwala chęć do zgłębiania tematu - a Katarzyna Jasiołek ciekawie opowiada i prowadzi czytelników przez meandry tkania artystycznego. Podsuwa czytelnikom kilka narzędzi do analizowania tematu i do odbierania go - co pomoże budować zainteresowanie i wydobędzie tkaniny z mroku nieświadomości.
Jest to tom, który momentami zamienia się w album. Wprawdzie na dwuwymiarowych zdjęciach nie da się z natury rzeczy oddać pełni faktury, ale autorka dba o to, żeby odbiorcy wiedzieli, na co mają zwrócić uwagę - w komentarzach podkreśla, co powinno ich zaintrygować i co jest nietypowe. Ilustracje są tu bardzo istotne - zwłaszcza ze względu na informowanie odbiorców o temacie. Jest to bardzo udana publikacja, która z pewnością na długo zagości w świadomości czytelników - przydaje się nie tylko jako zestaw ciekawostek, ale też jako inne spojrzenie na sztukę.
Wzory
Katarzyna Jasiołek już parę razy rozbudzała zainteresowanie odbiorców wzornictwem - i w tomie "Tkanina. Sztuka i rzemiosło" powraca do tematu, żeby przybliżyć czytelnikom motyw tkanin jako dzieła sztuki. Zajmuje się zarówno olbrzymimi wytworami, które - rozpinane na specjalnych konstrukcjach w galeriach - wciągają w nietypowy świat splotów, jak i drobnymi wzorami, tkaninami-obrazkami, zestawami kolaży, przeglądu technik albo wręcz nadruków. Przygląda się kolejnym edycjom wystaw prezentujących najciekawsze dokonania artystów z różnych krajów - tak, żeby uświadomić odbiorcom kontekst działań rodzimych twórców. "Tkanina. Sztuka i rzemiosło" to książka wypełniona ciekawostkami i wypełniająca lukę na rynku. Oswaja odbiorców z zagadnieniem, które wymyka się w myśleniu o sztuce: pozwala docenić inny gatunek sztuki. Ale też wprowadza cały system kształtowania się myślenia o tym gatunku - przedstawia autorka między innymi kilka postaci niezwykle ważnych dla polskiej szkoły tkackiej. Katarzyna Jasiołek nie zamierza oceniać wartości i znaczeń poszczególnych technik, stara się poświęcać im w miarę możliwości tyle samo uwagi, a do tego jeszcze - próbuje nauczyć odbiorców odczytywania tkanin, wskazuje konkretne miejsca, faktury, sploty i używane materiały, żeby łatwiej było przyglądać się bogatej kolekcji zdjęć. Jest Katarzyna Jasiołek przewodnikiem dla tych, którzy o tkaninach w sztuce wiedzieli do tej pory niewiele - na margines swojej opowieści spycha Magdalenę Abakanowicz, temat na tyle obszerny, że zbyt łatwo zdominowałby wywód - a przygląda się tym zapomnianym albo nieznanym szerokiemu gronu czytelników postaciom - i podsuwa kolejne zagadnienia warte zgłębiania. Właściwą bohaterką tomu jest tutaj tkanina pozwalająca na uruchamianie kreatywności i na wprowadzanie własnych wizji dzieła. Może pełnić funkcje ozdobne w domach - są tu wzory proponowane przez potrzebujących dodatkowego zarobku artystów i przeznaczone do masowej produkcji, ale są też tkaniny przygotowywane specjalnie z myślą o wystawach. Niektóre można traktować jako ozdobę ścian, inne będą trafiały do kręgu sztuki użytkowej, ale uświadomią wszystkim, jak bardzo twórcze może być podejście do nici, wełny i splotów. Coś, co wydawało się nie mieć potencjału artystycznego, teraz pojawia się w centrum zainteresowania i wyzwala chęć do zgłębiania tematu - a Katarzyna Jasiołek ciekawie opowiada i prowadzi czytelników przez meandry tkania artystycznego. Podsuwa czytelnikom kilka narzędzi do analizowania tematu i do odbierania go - co pomoże budować zainteresowanie i wydobędzie tkaniny z mroku nieświadomości.
Jest to tom, który momentami zamienia się w album. Wprawdzie na dwuwymiarowych zdjęciach nie da się z natury rzeczy oddać pełni faktury, ale autorka dba o to, żeby odbiorcy wiedzieli, na co mają zwrócić uwagę - w komentarzach podkreśla, co powinno ich zaintrygować i co jest nietypowe. Ilustracje są tu bardzo istotne - zwłaszcza ze względu na informowanie odbiorców o temacie. Jest to bardzo udana publikacja, która z pewnością na długo zagości w świadomości czytelników - przydaje się nie tylko jako zestaw ciekawostek, ale też jako inne spojrzenie na sztukę.
piątek, 30 grudnia 2022
Katarzyna Jasiołek: Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno
Marginesy, Warszawa 2022.
Krzesła
Katarzyna Jasiołek wpisuje się w serię Marginesów dotyczącą designu i wystroju wnętrz z przeszłości - a także w cykl biografii. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to publikacja ocalająca nazwisko projektantki i uświadamiająca odbiorcom, jak ważne jest przyjrzenie się potrzebom zwykłych ludzi. Meble, które proponowała Hanna Lachert, do dzisiaj mogą być przez czytelników książki kojarzone - z reguły wiązane ze stylem retro i z pozostałościami po PRL-u, ale też wracają do łask za sprawą mód. Zanim jednak Katarzyna Jasiołek przejdzie do pokazywania konkretnych prac, zajmie się przedstawianiem życiorysu, a raczej żmudnym odtwarzaniem go z fragmentów i rozmów z bohaterką tomu - bo udało jej się przeprowadzić wywiady z samą zainteresowaną. We wstępie autorka uprzedza, że książka będzie subiektywna i tworzona z detali, nie uda się odtworzyć encyklopedycznego życiorysu - i też Jasiołek do tego nie zmierza. Woli postawić na narrację potoczystą i ciekawą z perspektywy zwyczajnych odbiorców, wypełnianą opowieściami z epoki. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to książka udana. Stopniowo wprowadza czytelników w dokonania bohaterki książki - uwzględnia komplikacje związane z zawodem, zwłaszcza problemy lokalowe i konieczność pokonywania rynkowych trudności. Hanna Lachert należy do osób energicznych i twórczych, nie poddaje się w wyniku przeciwności losu, zawsze znajduje wyjścia z każdej skomplikowanej sytuacji - dzięki temu w opowieści sporo się będzie działo. Katarzyna Jasiołek umiejętnie wykorzystuje fragmenty wywiadów, wypowiedzi bezpośrednie, dzięki którym odbiorcom łatwiej będzie zrozumieć podejmowane decyzje. Sporo tu sięgania do prywatności bohaterki - Katarzyna Jasiołek bardzo lubi młodą Hannę, odnotowuje jej życiowe doświadczenia i drobiazgi składające się na codzienność - dzięki temu portret wypada bardziej barwnie i łatwiej będzie zaprzyjaźnić się z prezentowaną postacią jeszcze zanim autorka przejdzie do oceniania jej pracy. Sympatię do bohaterki tomu budzi między innymi fakt, że należy ona do niespokojnych duchów, często robi coś wbrew zdrowemu rozsądkowi, spełnia poszczególne zachcianki, działa impulsywnie i nie zastanawia się nad konsekwencjami - nawet w czasach drugiej wojny światowej może realizować śmiałe marzenia. Takie epizody w egzystencji Hanny Lachert sprawiają, że tom "Wygoda ważniejsza niż piękno" będzie przyciągał i nastrajał pozytywnie do lektury.
Połowa książki zostaje na opracowanie dokonań zawodowych. Hanna Lachert wpisuje się w nurt działań powiązanych ze wzornictwem użytkowym, ale zastanawia się, dlaczego propozycje wprowadzane na konkursy i przeglądy nie trafiają później do masowej produkcji. Opowiada Katarzyna Jasiołek między innymi o wyzwaniach i o niedoborach na rynku. O tym, jak dostępne materiały wpływały na kształt przedmiotów codziennego użytku. Jest to nie tylko opowieść życiorysowa, ale też książka o meblach i wnętrzach z czasów PRL-u. Dzięki ogromnej liczbie zdjęć odbiorcy będą mogli się przekonać, o jakich projektach mowa - i docenić ich ponadczasowe kształty. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to ciekawy tom nie tylko dla zainteresowanych wzornictwem użytkowym i projektowaniem wnętrz - autorce udało się uchwycić specyfikę czasów PRL-u.
Krzesła
Katarzyna Jasiołek wpisuje się w serię Marginesów dotyczącą designu i wystroju wnętrz z przeszłości - a także w cykl biografii. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to publikacja ocalająca nazwisko projektantki i uświadamiająca odbiorcom, jak ważne jest przyjrzenie się potrzebom zwykłych ludzi. Meble, które proponowała Hanna Lachert, do dzisiaj mogą być przez czytelników książki kojarzone - z reguły wiązane ze stylem retro i z pozostałościami po PRL-u, ale też wracają do łask za sprawą mód. Zanim jednak Katarzyna Jasiołek przejdzie do pokazywania konkretnych prac, zajmie się przedstawianiem życiorysu, a raczej żmudnym odtwarzaniem go z fragmentów i rozmów z bohaterką tomu - bo udało jej się przeprowadzić wywiady z samą zainteresowaną. We wstępie autorka uprzedza, że książka będzie subiektywna i tworzona z detali, nie uda się odtworzyć encyklopedycznego życiorysu - i też Jasiołek do tego nie zmierza. Woli postawić na narrację potoczystą i ciekawą z perspektywy zwyczajnych odbiorców, wypełnianą opowieściami z epoki. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to książka udana. Stopniowo wprowadza czytelników w dokonania bohaterki książki - uwzględnia komplikacje związane z zawodem, zwłaszcza problemy lokalowe i konieczność pokonywania rynkowych trudności. Hanna Lachert należy do osób energicznych i twórczych, nie poddaje się w wyniku przeciwności losu, zawsze znajduje wyjścia z każdej skomplikowanej sytuacji - dzięki temu w opowieści sporo się będzie działo. Katarzyna Jasiołek umiejętnie wykorzystuje fragmenty wywiadów, wypowiedzi bezpośrednie, dzięki którym odbiorcom łatwiej będzie zrozumieć podejmowane decyzje. Sporo tu sięgania do prywatności bohaterki - Katarzyna Jasiołek bardzo lubi młodą Hannę, odnotowuje jej życiowe doświadczenia i drobiazgi składające się na codzienność - dzięki temu portret wypada bardziej barwnie i łatwiej będzie zaprzyjaźnić się z prezentowaną postacią jeszcze zanim autorka przejdzie do oceniania jej pracy. Sympatię do bohaterki tomu budzi między innymi fakt, że należy ona do niespokojnych duchów, często robi coś wbrew zdrowemu rozsądkowi, spełnia poszczególne zachcianki, działa impulsywnie i nie zastanawia się nad konsekwencjami - nawet w czasach drugiej wojny światowej może realizować śmiałe marzenia. Takie epizody w egzystencji Hanny Lachert sprawiają, że tom "Wygoda ważniejsza niż piękno" będzie przyciągał i nastrajał pozytywnie do lektury.
Połowa książki zostaje na opracowanie dokonań zawodowych. Hanna Lachert wpisuje się w nurt działań powiązanych ze wzornictwem użytkowym, ale zastanawia się, dlaczego propozycje wprowadzane na konkursy i przeglądy nie trafiają później do masowej produkcji. Opowiada Katarzyna Jasiołek między innymi o wyzwaniach i o niedoborach na rynku. O tym, jak dostępne materiały wpływały na kształt przedmiotów codziennego użytku. Jest to nie tylko opowieść życiorysowa, ale też książka o meblach i wnętrzach z czasów PRL-u. Dzięki ogromnej liczbie zdjęć odbiorcy będą mogli się przekonać, o jakich projektach mowa - i docenić ich ponadczasowe kształty. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to ciekawy tom nie tylko dla zainteresowanych wzornictwem użytkowym i projektowaniem wnętrz - autorce udało się uchwycić specyfikę czasów PRL-u.
poniedziałek, 3 stycznia 2022
Katarzyna Jasiołek: Opakowania, czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u
Marginesy, Warszawa 2021.
Projekty i braki
Kolejna publikacja zapewniająca sentymentalny powrót do grafik z PRL-u zapewnia Katarzyna Jasiołek, która tym razem zabiera się za prezentowanie opakowań, projektów opakowań oraz rozmaitych toreb i torebek papierowych na różne produkty. "Opakowania, czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u" to potężny albumowy tom, który przynosi sporo informacji o zapomnianych lub nieznanych szerzej projektantach, ale i o specyfice pracy nad grafikami w PRL-u. Katarzyna Jasiołek zbiera ciekawostki i anegdoty, próbuje jednak także uporządkować dostępne dane, tak, żeby ocalić jak najwięcej wiadomości dla kolejnych pokoleń. Dzisiaj jednak trafi nie tylko do zainteresowanych budowaniem wizerunku marki: przekona do siebie także odbiorców, którzy zauważą na kolejnych stronach znane sobie motywy. To podróż w przeszłość - wywołująca żywe uczucia, ale i ciekawość. Dzisiaj opakowania są przeważnie traktowane jako śmieci: co najwyżej prowokują do dyskusji nad ochroną środowiska i sposobami utylizacji, nikt nie zastanawia się nad kolekcjonowaniem etykiet, pudełek czy butelek. W książce Katarzyny Jasiołek łączy się z kolei pamięć o brakach w zaopatrzeniu w czasach PRL-u i - próby zapewnienia pozorów luksusowości i pierwsze podrygi reklamowe. Autorka sprawdza, w czym przynosiło się ze sklepu towary (które akurat były dostępne), jak funkcjonowała myśl projektantów (co przyświecało twórcom opakowań, którzy zmagać się musieli między innymi z niedoskonałą technologią wytwarzania ich, przez co ich praca traciła na jakości). Zdarza się też, że przechodzi do odleglejszych z pozoru tematów, na przykład - zajmuje się wątkiem projektowania wystaw i eksponowania towaru, który miał być dostępny w sprzedaży. Wysłuchuje opowieści dekoratorów (również utyskiwań na siermiężne materiały wykorzystywane do ozdoby witryn sklepowych), czasami sięga do informacji z konkursów czy przeglądów dokonań dekoratorów.
Nie chodzi tu tylko o opakowania, ale o całą otoczkę związaną z prezentowaniem towarów. Zwykle zresztą na przeszkodzie w realizacji planów stają trudności w zaopatrzeniu oraz nieświadomość dotycząca budowania wizerunku marki. Opowieść o sztuce użytkowej pełna jest scen dzisiaj komicznych, choćby w zakresie wykorzystywania opakowań po raz kolejny. Można się z tej książki dowiedzieć, jak wyglądały opakowania towarów na eksport i co najczęściej stawało się powodem zwrotu czy reklamacji produktu. Narzekanie na dostawy papieru, jakość i firmy świadczące usługi poligraficzne to standard, ale autorka nie poprzestaje na stereotypach. Funduje czytelnikom sporo atrakcyjnie przedstawianych opowieści - ale i mnóstwo grafik, zdjęć pokazujących omawiane wzory. Oczywiście nie jest to monografia opakowań PRL-u, ale i tak czytelnicy doczekają się niebanalnej analizy fragmentu codziennego pejzażu. Katarzyna Jasiołek decyduje się na zmienianie perspektywy, dzięki czemu może jeszcze lepiej uchwycić istotę problemów z zaopatrzeniem przy jednoczesnych próbach zainteresowania klientów towarem. "Opakowania, czyli perfumowanie śledzia" to pochylenie się nad tematami rzadko eksponowanymi, a przecież bliskimi każdemu zjadaczowi chleba. Katarzyna Jasiołek ocala przed zapomnieniem mały wycinek z tematu-rzeki - i może do książki przekonać wszystkich zafascynowanych motywami reklamy.
Projekty i braki
Kolejna publikacja zapewniająca sentymentalny powrót do grafik z PRL-u zapewnia Katarzyna Jasiołek, która tym razem zabiera się za prezentowanie opakowań, projektów opakowań oraz rozmaitych toreb i torebek papierowych na różne produkty. "Opakowania, czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u" to potężny albumowy tom, który przynosi sporo informacji o zapomnianych lub nieznanych szerzej projektantach, ale i o specyfice pracy nad grafikami w PRL-u. Katarzyna Jasiołek zbiera ciekawostki i anegdoty, próbuje jednak także uporządkować dostępne dane, tak, żeby ocalić jak najwięcej wiadomości dla kolejnych pokoleń. Dzisiaj jednak trafi nie tylko do zainteresowanych budowaniem wizerunku marki: przekona do siebie także odbiorców, którzy zauważą na kolejnych stronach znane sobie motywy. To podróż w przeszłość - wywołująca żywe uczucia, ale i ciekawość. Dzisiaj opakowania są przeważnie traktowane jako śmieci: co najwyżej prowokują do dyskusji nad ochroną środowiska i sposobami utylizacji, nikt nie zastanawia się nad kolekcjonowaniem etykiet, pudełek czy butelek. W książce Katarzyny Jasiołek łączy się z kolei pamięć o brakach w zaopatrzeniu w czasach PRL-u i - próby zapewnienia pozorów luksusowości i pierwsze podrygi reklamowe. Autorka sprawdza, w czym przynosiło się ze sklepu towary (które akurat były dostępne), jak funkcjonowała myśl projektantów (co przyświecało twórcom opakowań, którzy zmagać się musieli między innymi z niedoskonałą technologią wytwarzania ich, przez co ich praca traciła na jakości). Zdarza się też, że przechodzi do odleglejszych z pozoru tematów, na przykład - zajmuje się wątkiem projektowania wystaw i eksponowania towaru, który miał być dostępny w sprzedaży. Wysłuchuje opowieści dekoratorów (również utyskiwań na siermiężne materiały wykorzystywane do ozdoby witryn sklepowych), czasami sięga do informacji z konkursów czy przeglądów dokonań dekoratorów.
Nie chodzi tu tylko o opakowania, ale o całą otoczkę związaną z prezentowaniem towarów. Zwykle zresztą na przeszkodzie w realizacji planów stają trudności w zaopatrzeniu oraz nieświadomość dotycząca budowania wizerunku marki. Opowieść o sztuce użytkowej pełna jest scen dzisiaj komicznych, choćby w zakresie wykorzystywania opakowań po raz kolejny. Można się z tej książki dowiedzieć, jak wyglądały opakowania towarów na eksport i co najczęściej stawało się powodem zwrotu czy reklamacji produktu. Narzekanie na dostawy papieru, jakość i firmy świadczące usługi poligraficzne to standard, ale autorka nie poprzestaje na stereotypach. Funduje czytelnikom sporo atrakcyjnie przedstawianych opowieści - ale i mnóstwo grafik, zdjęć pokazujących omawiane wzory. Oczywiście nie jest to monografia opakowań PRL-u, ale i tak czytelnicy doczekają się niebanalnej analizy fragmentu codziennego pejzażu. Katarzyna Jasiołek decyduje się na zmienianie perspektywy, dzięki czemu może jeszcze lepiej uchwycić istotę problemów z zaopatrzeniem przy jednoczesnych próbach zainteresowania klientów towarem. "Opakowania, czyli perfumowanie śledzia" to pochylenie się nad tematami rzadko eksponowanymi, a przecież bliskimi każdemu zjadaczowi chleba. Katarzyna Jasiołek ocala przed zapomnieniem mały wycinek z tematu-rzeki - i może do książki przekonać wszystkich zafascynowanych motywami reklamy.
sobota, 11 kwietnia 2020
Katarzyna Jasiołek: Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym
Marginesy, Warszawa 2020.
Znane przedmioty
Kolejny tom retrospekcyjno-sentymentalny, albumowy i jednocześnie informacyjny przynoszą Marginesy – po prezentacji ilustratorek i ilustratorów z literatury czwartej okresu PRL-u przyszedł czas na książkę „Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym”. Katarzyna Jasiołek przygląda się tutaj przedmiotom codziennego użytku i sposobom na produkcję. Projektanci musieli nie tylko uwzględniać wygląd przedmiotów i ich funkcjonalność – ale również dostęp do materiałów i technik produkcji: musieli proponować produkty i ich serie, które nie wymagałyby wielkich komplikacji w procesie wytwarzania. Dyktowali mody i część z ich pomysłów do dzisiaj jest doceniana. Dylematy artystów i konieczność godzenia wyzwań z różnych płaszczyzn autorka próbuje wytropić, sięga do opowieści twórców i do wspomnień spisywanych dawniej, do przemyśleń i analiz, danych i wyznań. Przeprowadza odbiorców przez mieszkania, przygląda się wystrojowi kolejnych mieszkań, temu, co dawniej było koniecznością, a teraz świadczyć może o uwielbieniu dla stylu retro czy o szacunku dla dorobku poprzednich pokoleń. Opowiada o każdym detalu osobno, grupuje zagadnienia tematycznie – osobno przyjrzy się garniturom do kawy, osobno zestawom wypoczynkowym.
W pewnym momencie tekst – chociaż przygotowany precyzyjnie i esencjonalnie – przestaje zwracać uwagę, a czytelnicy przerzucają się na oglądanie zdjęć – w końcu najlepiej przypominać sobie przedmioty znane z domu rodziców lub dziadków dzięki bezpośrednim skojarzeniom – dopiero z tej książki niektórzy mogą się dowiedzieć, jak cenne dzisiaj są „relikty PRL-u”. Jednocześnie książka Katarzyny Jasiołek będzie też zestawem inspiracji i podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby stylizować wnętrza na drugą połowę XX wieku – autorka zbiera przecież przedmioty charakterystyczne, skupia się na wzornictwie i na funkcjonalności.
„Asteroid i półkotapczan” to zatem publikacja, po którą część odbiorców sięgnie z ciekawości, a druga część – dla informacji. Doskonale przygotowana, bez przegadania czy nieistotnych danych, przez które trzeba by się przedzierać, albumowa i atrakcyjna. Katarzyna Jasiołek potrafi rozbudzić zainteresowanie nawet u tych, którzy do tej pory nie zatrzymywali się nad kwestiami wystroju wnętrz i nad produkowaniem przedmiotów codziennego użytku na skalę masową. Nie ma tu przeważnie zdjęć z oryginalnych wnętrz – to odbiorcy znajdą w rodzinnych albumach. Katarzyna Jasiołek przemierza za to wystawy, pokazuje czytelnikom już eksponaty, a nie przedmioty będące w użyciu – pozwala się zatem skupić na stronie artystycznej a nie na użytkowej. Można tę publikację traktować jako kompendium wiedzy o otoczeniu z PRL, albo jako przewodnik po fragmencie historii sztuki – zwłaszcza kiedy ogląda się figurki, które miały służyć zdobieniu domów i jednocześnie stały się znakiem rozpoznawczym twórców. „Asteroid i półkotapczan” to sentymentalna podróż w przeszłość, podróż pełna zachwytów i odkrywania na nowo tego, co kiedyś funkcjonowało w bliskiej perspektywie. Katarzyna Jasiołek dzieli się z odbiorcami swoją pasją – i to najważniejsze.
Znane przedmioty
Kolejny tom retrospekcyjno-sentymentalny, albumowy i jednocześnie informacyjny przynoszą Marginesy – po prezentacji ilustratorek i ilustratorów z literatury czwartej okresu PRL-u przyszedł czas na książkę „Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym”. Katarzyna Jasiołek przygląda się tutaj przedmiotom codziennego użytku i sposobom na produkcję. Projektanci musieli nie tylko uwzględniać wygląd przedmiotów i ich funkcjonalność – ale również dostęp do materiałów i technik produkcji: musieli proponować produkty i ich serie, które nie wymagałyby wielkich komplikacji w procesie wytwarzania. Dyktowali mody i część z ich pomysłów do dzisiaj jest doceniana. Dylematy artystów i konieczność godzenia wyzwań z różnych płaszczyzn autorka próbuje wytropić, sięga do opowieści twórców i do wspomnień spisywanych dawniej, do przemyśleń i analiz, danych i wyznań. Przeprowadza odbiorców przez mieszkania, przygląda się wystrojowi kolejnych mieszkań, temu, co dawniej było koniecznością, a teraz świadczyć może o uwielbieniu dla stylu retro czy o szacunku dla dorobku poprzednich pokoleń. Opowiada o każdym detalu osobno, grupuje zagadnienia tematycznie – osobno przyjrzy się garniturom do kawy, osobno zestawom wypoczynkowym.
W pewnym momencie tekst – chociaż przygotowany precyzyjnie i esencjonalnie – przestaje zwracać uwagę, a czytelnicy przerzucają się na oglądanie zdjęć – w końcu najlepiej przypominać sobie przedmioty znane z domu rodziców lub dziadków dzięki bezpośrednim skojarzeniom – dopiero z tej książki niektórzy mogą się dowiedzieć, jak cenne dzisiaj są „relikty PRL-u”. Jednocześnie książka Katarzyny Jasiołek będzie też zestawem inspiracji i podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby stylizować wnętrza na drugą połowę XX wieku – autorka zbiera przecież przedmioty charakterystyczne, skupia się na wzornictwie i na funkcjonalności.
„Asteroid i półkotapczan” to zatem publikacja, po którą część odbiorców sięgnie z ciekawości, a druga część – dla informacji. Doskonale przygotowana, bez przegadania czy nieistotnych danych, przez które trzeba by się przedzierać, albumowa i atrakcyjna. Katarzyna Jasiołek potrafi rozbudzić zainteresowanie nawet u tych, którzy do tej pory nie zatrzymywali się nad kwestiami wystroju wnętrz i nad produkowaniem przedmiotów codziennego użytku na skalę masową. Nie ma tu przeważnie zdjęć z oryginalnych wnętrz – to odbiorcy znajdą w rodzinnych albumach. Katarzyna Jasiołek przemierza za to wystawy, pokazuje czytelnikom już eksponaty, a nie przedmioty będące w użyciu – pozwala się zatem skupić na stronie artystycznej a nie na użytkowej. Można tę publikację traktować jako kompendium wiedzy o otoczeniu z PRL, albo jako przewodnik po fragmencie historii sztuki – zwłaszcza kiedy ogląda się figurki, które miały służyć zdobieniu domów i jednocześnie stały się znakiem rozpoznawczym twórców. „Asteroid i półkotapczan” to sentymentalna podróż w przeszłość, podróż pełna zachwytów i odkrywania na nowo tego, co kiedyś funkcjonowało w bliskiej perspektywie. Katarzyna Jasiołek dzieli się z odbiorcami swoją pasją – i to najważniejsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






