* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta Sieradzińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta Sieradzińska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2025

Elżbieta Sieradzińska: Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker

Marginesy, Warszawa 2025.

Uśmiech

Elżbieta Sieradzińska proponuje czytelnikom kolejną monumentalną biografię połączoną z badaniem tropów i sprawdzaniem wiadomości zostawionych przez samą bohaterkę jej tomu. A że Josephine Baker była mistrzynią kreacji, pracy jest mnóstwo – nic dziwnego, że „Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker” to książka potężna, a zarazem bardzo ciekawa. Autorka darzy swoją bohaterkę sympatią i dobrze czuje się w jej świecie, nawet jeśli na początku tomu musi razem z wydawcą umieścić ostrzeżenie przed określeniami, które dzisiaj uważane są za obraźliwe i niepoprawne politycznie. Josephine Baker w tej wersji opowieści jest całkowicie bezpieczna – otoczona serdecznością i podziwem, niezależnie od tego, co stanie się w jej życiu.

Najpierw – ogromna bieda. Dziewczyna, która ma talent do tańczenia i przekonanie, że musi sama zapracować na siebie, żeby przetrwać. Dziewczyna, która w wieku trzynastu lat wychodzi za mąż po raz pierwszy. Dziewczyna, która ma marzenia i nie boi się ich spełniać – a może po prostu nie ma innego wyjścia, bo jej być albo nie być zależy od tego, czy znajdzie sobie miejsce w niegościnnym – a zwłaszcza dla osób o ciemnym kolorze skóry nieprzyjaznym świecie. Josephine Baker szybko uczy się prawdy o tym, że taniec wyzwala. Ma przy okazji wyczucie komizmu – wie, jak zwrócić na siebie uwagę widzów, zwłaszcza kiedy dostaje szansę na wyjście na scenę jako ostatnia z tancerek. Stroi miny, celowo błaznuje, żeby tylko wyróżnić się z grupy – i ta strategia przynosi efekty. Obojętnie, co się dzieje wokół, Josephine Baker dzieli się z odbiorcami szerokim olśniewającym uśmiechem – nie daje po sobie poznać, że coś jest nie tak, śmieje się, żeby nie płakać. I już wkrótce zaczyna podbijać świat.

To książka najpierw o tańcu, później o rewolucji w tej dziedzinie sztuki: Baker musi podjąć wysiłek autokreacji, co czasami wiąże się ze skandalami lub wyrzeczeniami. Ciężka praca to jedno – drugie to konieczność występowania nago lub prawie nago. I to w swojej karierze tancerka ma. Elżbieta Sieradzińska podąża tanecznym krokiem za Baker przez jej kolejne związki (nie odnotowuje jednak długiej listy kochanków, przypomina jedynie, że seks był przez tę bohaterkę traktowany jako rozrywka czy przyjemność i często pozbawiony głębszych uczuć). Przechodzi przez liczne ekstrawagancje (między innymi opiekę nad gepardem). Dociera do pierwszych rozczarowań i sytuacji, w których Baker przekonuje się, że talent to nie wszystko, kiedy trzeba zmierzyć się z uprzedzeniami społecznymi i rasizmem. Przedstawia komplikacje związane z drugą wojną światową, a później – sposoby na realizację uczuć macierzyńskich. Wreszcie historia zatacza koło, Josephine Baker musi pracować, żeby zarobić na swoje marzenia i utrzymać stale powiększającą się gromadkę dzieci oraz ciągle przygarnianych zwierząt. I w tym wszystkim przez cały czas jest wyczulona na najdrobniejsze przesłanki dotyczące osobistych wyborów bohaterki tomu. Josephine Baker oglądana jest z czułością i z delikatnością jednocześnie – a przecież Sieradzińska buduje gigantyczną opowieść o kobiecie, która potrafiła wypracować sobie szansę na sukces w niegościnnym świecie. I tę opowieść czyta się znakomicie.

sobota, 11 lutego 2023

Elżbieta Sieradzińska: Wrócimy po was. Historie alpejskie

Marginesy, Warszawa 2023.

Bez szans

Elżbieta Sieradzińska rozsmakowała się w górskich historiach i na rynek powraca z książką "Wrócimy po was. Historie alpejskie" - zestawem katastrof i wypadków bez happy endu, wyzwalających gorycz i poczucie bezradności w związku z obietnicami, których nie da się zrealizować. Jak tytułowe "wrócimy po was" - słowa, których nie można było wprowadzić w czyn za sprawą odgórnej decyzji i które oznaczały wydanie wyroku śmierci na młodych mężczyzn podążających za marzeniami. Owszem, gdyby udało się sprowadzić ich z gór, czekałby ich szereg amputacji - jednak rozpaczliwa walka o przetrwanie i determinacja, dzięki której przeżyli w ekstremalnych warunkach znacznie więcej czasu niż ktokolwiek by się spodziewał wyzwalają w czytelnikach niezgodę na takie zakończenie. Elżbieta Sieradzińska wie, jak wywołać potężne emocje, kieruje się do odbiorców, oferując im zestaw wstrząsających historii. Wykorzystuje modę na literaturę górską i literaturę faktu w tematyce okołogórskiej - odświeża wydarzenia, które odbiły się szerokim echem w mediach i pozwala jeszcze raz przeżyć nietypowe i sensacyjne sceny. Jest tu zerwanie lin kolejki górskiej przez samolot - dramatyczny wypadek, który nie powinien się był wydarzyć. Jest katastrofa innego samolotu - owiana tajemnicą i pełna dziwnych okoliczności nie do upowszechniania. Jest pilot, który potrafi lądować na dużych wysokościach i w różnych warunkach: pomaga w ocalaniu życia śmiałków, którzy zapuścili się zbyt wysoko albo przecenili swoje umiejętności. Sieradzińska sięga po życiorysy i po historie tajemnicze, nie zawsze możliwe do pełnego wyjaśnienia. Odkrywa przed czytelnikami tajemnice gór, sprawia, że ludzie chcą śledzić losy bohaterów i zastanawiać się nad ich decyzjami. Wiadomo, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem, wiadomo, że nie wszyscy z kolejnych rozdziałów przeżyją - Elżbieta Sieradzińska nie skupia się jednak na ludzkich dramatach dla sensacji. Znajduje znakomite opowieści, potrafi zaangażować w nie czytelników. Dzieje się tak między innymi za sprawą reporterskiego podejścia do odwzorowywanych faktów. Autorka odnosi się bezpośrednio do emocji i do postaw ludzi, którzy z różnych powodów wystawieni zostali na poważne niebezpieczeństwo i niekoniecznie wiedzą, jak poradzić sobie w górach. Rejestruje ich drobne marzenia i nadzieje, żeby za moment pokazać, jak los potrafi wszystko w jednej chwili odebrać albo przekreślić. Jednak "Wrócimy po was" to nie książka, która wybrzmiewałaby pesymistycznie. To kawał porządnej literatury okołogórskiej, coś dla fanów modnych reportażowych opowieści o alpinistach i nie tylko o nich. To klimatyczna relacja dotycząca potęgi gór i wyzwań, jakie mogą spotkać każdego, kto próbuje się z nimi zmierzyć. Elżbieta Sieradzińska dobrze czuje się w tym gatunku, ma do zaoferowania czytelnikom sporo - a jej komentarze są przekonujące i wartościowe. Nie jest to kolejne przetrawianie już przedstawionych historii, a spójna, dobrze skomponowana i starannie przemyślana książka zapewniająca czytelnikom adrenalinę. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich tych, którzy są zainteresowani tropieniem górskich katastrof - i dla tych, którzy cenią sobie sprawne narracje.

wtorek, 12 lipca 2022

Elżbieta Sieradzińska: Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Marginesy, Warszawa 2022.

Upór

Ta biografia powraca na rynek - z książką Elżbiety Sieradzińskiej musieli zetknąć się wszyscy, którzy pasjonują się wspinaczką wysokogórską i himalaistami. "Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt" to bardzo szczegółowa i wypełniona ciekawostkami, a do tego - rzeczowa i dobrze napisana książka poświęcona niezwykłej postaci. Elżbieta Sieradzińska pisze o Wandzie Rutkiewicz przez pryzmat zdobywanych przez nią szczytów i górskich znajomości - ale nie zapomina o życiu prywatnym swojej bohaterki. Stara się przemierzać świat i oglądać góry oczami Wandy, tak, żeby czytelnikom uświadomić bez moralizowania, dlaczego niektórzy wybierają niebezpieczne wyprawy i wyzwania zamiast zwyczajnej codzienności. Sieradzińska szuka przepisu na najlepszą charakterystykę Wandy Rutkiewicz, dopuszcza do głosu rozmaite postacie ze wspinaczkowego świata. Każdy ma inne spojrzenie na Wandę Rutkiewicz i każdy wykorzystuje inne aspekty znajomości, żeby przedstawić himalaistkę. Oczywiście nie zabraknie głosu matki - która do końca nie wierzyła, że jej córka zginęła w górach - i komentarzy na temat dyskusji wśród wspinaczy.

"Jeszcze tylko jeden szczyt" to opowieść mocno zanurzona w temacie gór i wspinaczki. Autorka wręcz zabiera czytelników na wyprawy, przedstawia im wyzwania związane z kolejnymi zadaniami i z biciem rekordów w górach. Pokazuje, ile wyrzeczeń kosztuje wspinaczka, kiedy przechodzi się największe kryzysy i jak rozwiązuje się problemy płynące z różnic płci: co prawda w wersji szczątkowej, ale i tak zaspokoi to ciekawość czytelników. Wanda Rutkiewicz jednak nie należy do osobowości, które dadzą się wpasować w schematy biografii. Elżbieta Sieradzińska pokazuje jej relacje z innymi wspinaczami, zmieniające się z czasem: odnotowuje, kto Wandę darzył szacunkiem, a kto nie chciał się z nią wspinać, komu ufała, a kogo odstraszała sposobem bycia. Wychwytuje sedno kontaktów interpersonalnych w chwilach największych triumfów i wtedy, gdy Wanda zaczęła tracić zdrowie, ale nie ambicje. Przedstawia też pomysły wizerunkowe, Wandę, jaka w powszechnej świadomości nie istnieje: kokietującą i uwodzicielską. Dzięki temu książka może być bardziej intrygująca i - na pewno - zyskuje na dynamice. Rejestruje autorka związki i partnerów życiowych Wandy Rutkiewicz, zajmuje się także dodatkowymi sposobami na promocję i zarabianie bohaterki książki. Wanda Rutkiewicz, która kręci filmy, wygłasza prelekcje i spotyka się z fanami to niezbędne uzupełnienie opowieści.

Przede wszystkim jednak "Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt" to książka bardzo dobrze napisana. Elżbieta Sieradzińska rezygnuje z mozaikowości, jeśli wprowadza cytaty i komentarze osób z zewnątrz - to na prawach reportażu, a nie zastępowania całych fragmentów rozdziałów, sama potrafi bez problemu poprowadzić opowieść tak, żeby była spójna, zwarta i ciekawa dla odbiorców. Porządkuje wiadomości i dba o to, żeby odbiorcy zyskali kompletne informacje. Unika własnych ocen, stawia na obiektywizm (i dokłada do tego opinie znajomych Wandy Rutkiewicz). Jest to sposób, który idealnie się sprawdza: ta książka stoi w opozycji do tworzonych na szybko (w związku z boomem na literaturę górską) biografii dzisiejszych himalaistów. Jest pełna, a do tego bardzo udana.

czwartek, 13 grudnia 2018

Elżbieta Sieradzińska: Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Marginesy, Warszawa 2018.

Wysoko

Wanda Rutkiewicz to legenda – i jak każda legenda wzbudza zainteresowanie czytelników. Do tego dochodzi jeszcze mocno ostatnio podbijane zainteresowanie rynku literaturą górską. Stąd kolejne biografie i, co ważniejsze, próby zrozumienia postaci wyjątkowej. Tom „Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt” jest z jednej strony próbą uporządkowania życiorysowych wiadomości i osiągnięć, z drugiej – rodzajem reportażu, literackim popisem Elżbiety Sieradzińskiej. Nieprzezroczysty styl jest dość specyficzny, na początku trzeba się do niego przyzwyczajać, ale też do lektury przystąpią odbiorcy raczej zainteresowani tematem, dla których część poruszanych kwestii będzie już znana z innych źródeł, a wtedy znacznie łatwiej przyswoić sobie charakterystyczny styl. W tomie „Wanda Rutkiewicz” nacisk kładziony jest na wydarzenia sportowe, rekordy w górach, ambicje i konflikty, przyjaźnie z innymi wspinaczami, ekwipunek czy organizację wypraw (albo dołączanie do innych wypraw, zasady w zdobywaniu szczytów). To najbardziej eksponowana część opowieści o Wandzie Rutkiewicz, ale nie wyłączna. Autorkę interesuje również organizacja zwyczajnego życia w powiązaniu z tym zawodowym: prelekcje czy spotkania, prace nad książkami, zobowiązania wobec sponsorów, wizja domowej codzienności, relacji z matką… ma sporo tematów do przedstawienia, nie może się zatem zagłębiać w nie przesadnie. Góry mają pierwszeństwo i trudno się dziwić. Chociaż autorka nie będzie opracowywać literacko każdego kroku, zajmie się dość szczegółowo i sytuacją w obozach, i atmosferą w zespołach. Postara się odzwierciedlić ducha rywalizacji, a do tego również przyzwyczajenia na trasie. Rzadko odnosi się do specyficznego języka, fachowych terminów albo sprzętów: korzysta z tego słownictwa tak, by nie zaburzyć lektury zwykłym odbiorcom. Sprawdza, co niezwykłego było w Wandzie Rutkiewicz, dlaczego przeszła do historii jako ktoś więcej niż tylko zdobywczyni ośmiotysięczników, która zaginęła w górach. Wanda w centrum uwagi to gwarancja różnorodności tematycznej i emocjonalnej, zwłaszcza że budziła skrajne emocje u tych, którzy ją znali.

Zależy Sieradzińskiej, żeby przedstawić barwną postać, indywidualność nawet w obrębie elitarnej grupy wspinaczy. Przez te relacje przewijają się i Jerzy Kukuczka, i Artur Hajzer, i Reinhold Messner, cała grupa alpinistek, Elizabeth Hawley… lista zdaje się wciąż wydłużać – autorka przeprowadza wiele rozmów, sprawdza wiele źródeł, żeby zrozumieć swoją bohaterkę jak najpełniej. To droga do zrozumienia postaci, a i do nasycenia biografii osobistymi akcentami. Wanda Rutkiewicz nikogo nie pozostawia obojętnym, a że ma silny charakter – doczekuje się urozmaiconych opinii. W pewnym momencie zaczyna się pojawiać rozdźwięk między ambicjami Wandy, ograniczeniami zdrowotnymi, coraz częściej też dochodzi do starć w zespołach, z którymi się wspina. Wanda staje się samotna, co widzą już czytelnicy. Życie osobiste Wandy Rutkiewicz to w tej publikacji jedynie wzmianki dla porządku: nie da się wiele dowiedzieć ani o mężach i partnerach, ani o tragicznej śmierci ojca: to schodzi na dalszy plan, nie powinno odciągać uwagi od gór. Istnieje w relacji, ale nie jako najważniejsze.

Elżbieta Sieradzińska przyjmuje w narracji styl pełen równoważników zdań albo fraz krótkich i urywanych, stara się sugerować klimat przez powtórzenia nieistotnych wiadomości albo imitować wysiłek w wysokich górach. W języku widać momentami walkę o każdy oddech, co trochę utrudnia lekturę, a na pewno przenosi uwagę z rejestrowanych wydarzeń na ich wymowę. To sposób na urozmaicenie książki, wyróżnienie jej na rynku. Rzeczywiście tom Sieradzińskiej od strony stylistycznej przyniesie trochę niespodzianek. Jest gęsty od faktów i pasuje do bohaterki. Wanda Rutkiewicz w tym ujęciu to bezwzględne uwielbienie dla gór i fascynacja, której nawet nie można próbować wytłumaczyć.