Jaguar, Warszawa 2018.
Szukanie siebie
Dużą popularnością cieszą się w ostatnim czasie powieści młodzieżowe z ogromnymi problemami. Kiedy bohaterowie muszą mierzyć się ze śmiercią bliskich (nierzadko - partnerów lub po prostu rówieśników), kiedy dowiadują się przed czasem, że życie jest niesprawiedliwe i że nie ma dla nich bariery ochronnej przed niebezpieczeństwami czy zagrożeniami - odbywają kurs przyspieszonego dorastania. Coraz więcej postaci z obyczajówek znajduje się na życiowym zakręcie właśnie za sprawą tego, z czym nie może sobie poradzić. Ani terapie, ani wsparcie przyjaciół, ani zrozumienie ze strony rodziców nie wygra z wielkimi smutkami. Jedyną receptą na tragedię jest miłość, a o tę trzeba dopiero zawalczyć - żeby liczyła się w starciu z kłopotami. Cath Crowley idzie tą właśnie drogą. Jej bohaterka, Rachel, cierpi po stracie brata. Cal zatonął w oceanie dziesięć miesięcy wcześniej i od tamtej pory dziewczyna nie może się pozbierać. Nie dość, że zrywa właściwie kontakty z bliskimi, to jeszcze zawala szkołę - nie jest w stanie skupić się na niczym poza traumatycznym wspomnieniem. W Rachel kocha się jej przyjaciel z dzieciństwa, Henry. Tyle że na jakiś czas stracił z nią kontakt i teraz próbuje przywrócić dawne relacje. Nie jest to łatwe, skoro Rachel nie chce nikogo do siebie dopuszczać. Śmierć Cala wpłynęła też na George, siostrę Henry'ego. Ona wprawdzie nie wie, że Cal nie żyje - ale wciąż czeka na wiadomość od niego.
Tym, co urozmaica "Słowa w ciemnym błękicie", jest biblioteka listów. W antykwariacie, który prowadzi ojciec Henry'ego znajduje się specjalna półka z książkami: w tych książkach można zostawiać wiadomości do innych. Notatki na marginesach, uwagi, podkreślenia, albo po prostu tradycyjne listy wsuwane między strony to sposób na wyrażenie swoich uczuć przez nieśmiałych. Korespondencja może się rozwijać bez względu na codzienne kontakty w szkole, jest też metodą na poznawanie nowych ludzi. To tu George znajduje listy od Cala – i z ich powodu nie chce rozwijać znajomości z Martinem, jednym z sezonowych pracowników antykwariatu. Ona jeszcze dowie się tego, co rujnuje zdrowie Rachel. Crowley pokazuje odpychające zachowanie tej dziewczyny, jej postawy i zachowania monitoruje po to, by udowodnić nastolatkom, że nie jest to dobra droga do zawierania cennych znajomości. Henry też ma swoje problemy: kończy się jego związek z Amy, a rodzice - którzy planują rozstanie - wymyślili, że sprzedadzą antykwariat. Biorą pod uwagę zdanie swoich dzieci, jednak powinni też pamiętać o tym, że w kryzysowych z różnych powodów chwilach każdy może podjąć złą decyzję. Henry i Rachel w tej powieści będą musieli szybko dojrzeć - i to wcale nie ze względu na łączące ich skomplikowane emocje, ale przez szereg wydarzeń z zewnątrz.
Autorka przy okazji próbuje zwracać uwagę czytelników na książki, po które warto sięgać - sprawdza, co na półkach antykwariatu cieszy się większym powodzeniem i jakie lektury wybierają bohaterowie – to sposób na zaangażowanie moli książkowych w akcję. Posługuje się zróżnicowanymi narracjami: opowieść na przemian prowadzą Rachel i Henry, do tego dochodzą jeszcze listy znalezione w książkach lub zapiski z marginesów, czasami rozwijające się w całe skrótowe dialogi. Tak autorka pozwala się zorientować w relacjach łączących postacie, w ich oczekiwaniach i pomysłach. Jest to rozwiązanie może trochę naiwne, ale przynajmniej urozmaica akcję i sprawia, że "Słowa w ciemnym błękicie" nabierają charakteru.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cath Crowley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cath Crowley. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 maja 2018
środa, 28 lutego 2018
Cath Crowley: Graffiti Moon
Jaguar, Warszawa 2018.
Szaleństwa młodości
To, co tajemnicze, nieznane i zakazane – kusi najbardziej, zwłaszcza wtedy, gdy ma się naście lat i przekonanie, że wie się już wszystko o relacjach damsko-męskich. Postawa Lucy nie przekonałaby żadnej dorosłej i rozsądnie myślącej kobiety, za to młode dziewczyny dostrzegą w niej swoje własne odczucia. Bo Lucy tęskni za chłopakiem, którego nigdy nie widziała, którego w ogóle nie zna i nawet nie ma pewności, że istnieje i że należy do jej grupy wiekowej. Swoją fascynację opiera na wyjątkowo kruchych podstawach. Wierzy, że Shadow, autor pięknych pojawiających się w przestrzeni miejskiej graffiti, jest jej przeznaczony. Opinię na jego temat wyrabia sobie tylko przez analizy dzieł – murali o skomplikowanych przesłaniach. Nie słucha krytycznych uwag przyjaciółki, za to liczy na łut szczęścia i owocne przypadkowe spotkanie. Lucy ma prawo nie być rozsądna właśnie teraz: skończyła dwunastą klasę i czeka ją pełna rozrywek, wyjątkowa noc. Poza oczekiwaniem na księcia z bajki Lucy jest artystką, a zajmuje się wyrobami ze szkła. Ona wyraża się w tym rodzaju kreatywnej pracy, ma zatem czym zaimponować znanemu artyście.
Tymczasem Ed mierzy się z własnymi demonami. Chłopak rzucił szkołę, bo nie radził sobie z czytaniem i do teraz stanowi to jego kompleks. Pracował w sklepie z farbami, ale stracił posadę po śmierci właściciela. Teraz musi znaleźć na siebie nowy pomysł – poza działalnością artystyczną pod osłoną nocy. Niestety Ed zapożycza się u miejscowego młodego przestępcy. Dopóki jednak trwa imprezowa noc, nic nie może zepsuć zabawy. Ed i Lucy mają za sobą jedną nieudaną randkę: dawno temu, podczas spotkania on złapał ją za tyłek, a ona w odwecie… złamała mu nos. To powraca jak refren, bo pomaga definiować charaktery postaci i klasyfikować ich wzajemne relacje. Lucy zapatrzona w Shadowa nie zwraca uwagi na otaczających ją chłopaków – nawet gdyby którykolwiek chciał nawiązać z nią bliższe relacje, nie ma na to szans. Lucy bowiem marzy tylko o jednym nastolatku.
Cath Crowley buduje więc narrację na mało solidnych bohaterach, pozwala młodzieży na szaleństwa młodości i brak myśli o konsekwencjach. Miłość jest tu mylona z pożądaniem, to znów – z fantazjami i fałszywymi wyobrażeniami na temat drugiej osoby. Ponieważ opowieść przejmują raz po raz Ed, Lucy i ich przyjaciele, autorka uzyskuje efekt szybkiej rockowej powieści i nie musi starać się dbać o przyszłość postaci. Istnieje razem z nimi w wyzywającym tu i teraz. Zapewnia ekstremalne doznania, które zbliżają ponownie bohaterów do siebie – czytelnicy dużo szybciej wiedzą, kto jest kim, śledzą zatem intrygę bez rozwiązywania zagadek, jakie stawiane są przed Lucy. Pokazuje się tutaj nastolatkom, że nie zawsze trzeba być rozsądnym i spełniać oczekiwania innych. Nawet jeśli Ed czy Lucy zostaną w jakiś sposób przez otoczenie zranieni – potrafią iść dalej, pogodzić się z sytuacją i wzmacniać swoje charaktery. Crowley przedstawia ludzi, których dorośli z pewnością ocenialiby powierzchownie – ale dzięki zaangażowaniu w historię umożliwia dotarcie do ich wartości, do siły, jaką daje im wiara w spełnianie marzeń i do roli sztuki w życiu każdego. Jest „Graffiti Moon” powieścią dla zbuntowanych nastolatek – tych, które zmęczone są obyczajowymi schematami i powtórzeniami wciąż tych samych ról społecznych dla bohaterów. Tu i Lucy, i Ed wyłamują się ze społeczeństwa, udowadniają, że zasługują na szacunek bez względu na stosunek do edukacji czy spełniania domowych obowiązków. Są ważni jako jednostki. Poza tym w „Graffiti Moon” królują odważne marzenia.
Szaleństwa młodości
To, co tajemnicze, nieznane i zakazane – kusi najbardziej, zwłaszcza wtedy, gdy ma się naście lat i przekonanie, że wie się już wszystko o relacjach damsko-męskich. Postawa Lucy nie przekonałaby żadnej dorosłej i rozsądnie myślącej kobiety, za to młode dziewczyny dostrzegą w niej swoje własne odczucia. Bo Lucy tęskni za chłopakiem, którego nigdy nie widziała, którego w ogóle nie zna i nawet nie ma pewności, że istnieje i że należy do jej grupy wiekowej. Swoją fascynację opiera na wyjątkowo kruchych podstawach. Wierzy, że Shadow, autor pięknych pojawiających się w przestrzeni miejskiej graffiti, jest jej przeznaczony. Opinię na jego temat wyrabia sobie tylko przez analizy dzieł – murali o skomplikowanych przesłaniach. Nie słucha krytycznych uwag przyjaciółki, za to liczy na łut szczęścia i owocne przypadkowe spotkanie. Lucy ma prawo nie być rozsądna właśnie teraz: skończyła dwunastą klasę i czeka ją pełna rozrywek, wyjątkowa noc. Poza oczekiwaniem na księcia z bajki Lucy jest artystką, a zajmuje się wyrobami ze szkła. Ona wyraża się w tym rodzaju kreatywnej pracy, ma zatem czym zaimponować znanemu artyście.
Tymczasem Ed mierzy się z własnymi demonami. Chłopak rzucił szkołę, bo nie radził sobie z czytaniem i do teraz stanowi to jego kompleks. Pracował w sklepie z farbami, ale stracił posadę po śmierci właściciela. Teraz musi znaleźć na siebie nowy pomysł – poza działalnością artystyczną pod osłoną nocy. Niestety Ed zapożycza się u miejscowego młodego przestępcy. Dopóki jednak trwa imprezowa noc, nic nie może zepsuć zabawy. Ed i Lucy mają za sobą jedną nieudaną randkę: dawno temu, podczas spotkania on złapał ją za tyłek, a ona w odwecie… złamała mu nos. To powraca jak refren, bo pomaga definiować charaktery postaci i klasyfikować ich wzajemne relacje. Lucy zapatrzona w Shadowa nie zwraca uwagi na otaczających ją chłopaków – nawet gdyby którykolwiek chciał nawiązać z nią bliższe relacje, nie ma na to szans. Lucy bowiem marzy tylko o jednym nastolatku.
Cath Crowley buduje więc narrację na mało solidnych bohaterach, pozwala młodzieży na szaleństwa młodości i brak myśli o konsekwencjach. Miłość jest tu mylona z pożądaniem, to znów – z fantazjami i fałszywymi wyobrażeniami na temat drugiej osoby. Ponieważ opowieść przejmują raz po raz Ed, Lucy i ich przyjaciele, autorka uzyskuje efekt szybkiej rockowej powieści i nie musi starać się dbać o przyszłość postaci. Istnieje razem z nimi w wyzywającym tu i teraz. Zapewnia ekstremalne doznania, które zbliżają ponownie bohaterów do siebie – czytelnicy dużo szybciej wiedzą, kto jest kim, śledzą zatem intrygę bez rozwiązywania zagadek, jakie stawiane są przed Lucy. Pokazuje się tutaj nastolatkom, że nie zawsze trzeba być rozsądnym i spełniać oczekiwania innych. Nawet jeśli Ed czy Lucy zostaną w jakiś sposób przez otoczenie zranieni – potrafią iść dalej, pogodzić się z sytuacją i wzmacniać swoje charaktery. Crowley przedstawia ludzi, których dorośli z pewnością ocenialiby powierzchownie – ale dzięki zaangażowaniu w historię umożliwia dotarcie do ich wartości, do siły, jaką daje im wiara w spełnianie marzeń i do roli sztuki w życiu każdego. Jest „Graffiti Moon” powieścią dla zbuntowanych nastolatek – tych, które zmęczone są obyczajowymi schematami i powtórzeniami wciąż tych samych ról społecznych dla bohaterów. Tu i Lucy, i Ed wyłamują się ze społeczeństwa, udowadniają, że zasługują na szacunek bez względu na stosunek do edukacji czy spełniania domowych obowiązków. Są ważni jako jednostki. Poza tym w „Graffiti Moon” królują odważne marzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






