* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 7 maja 2013

Sabina Czupryńska: Ta druga, słodka i ostra

Prószyński i S-ka, Warszawa 2013.

Życiowe decyzje

Sabina Czupryńska sięga tym razem po mniej modny – za to ponadczasowy – motyw i w powieści „Ta druga, słodka i ostra” stawia na przeplatające się ze sobą miłość i zdradę. Nie daje swoim bohaterom szansy na ekstatyczne uniesienia, w zamian za to wikła ich w przyziemności, skazuje na ciągłe niespełnienie, brak emocjonalnych perspektyw i duszące sekrety. Nie mówi wprost, zanurza się w quasi-lirycznej i silnie hermetycznej przestrzeni, zabrania bohaterom dostępu do świeżego powietrza, wolności i marzeń. Jednych krępują konwenanse, innych więzy tradycji, śluby lub wybrany tryb życia. W „Tej drugiej” nie ma miejsca na szczęście.

Czupryńska gra na domysłach i sugerowaniu pozornego wyzwolenia. Gdyby nazywała sytuacje bezpośrednio, uruchomiłaby reakcję wywodzoną wprost z dulszczyzny i zrzuciłaby na bohaterów, być może i przez inne książkowe postacie, lawinę oskarżeń. Nie pozwala sobie na to. Wprowadza natomiast do oswojonej przestrzeni peerelowskiego mieszkania atmosferę dziwności i niewypowiadanych podejrzeń. Karol chce prostego życia bez problemów i zmartwień. Obce są mu duchowe potrzeby: potrafi zakomunikować, czego oczekuje – i nie zagłębia się bardziej w relacje z innymi. Wybiera sobie za żonę intelektualistkę Krysię, kobietę, która próbuje wpasować się w schemat kury domowej (ale bez gotowania, którego nie lubi, i bez dzieci, z tych samych względów). Nie zamierza jej zmieniać ani wpływać na jej decyzje. To Krysia pewnego dnia sprowadza do domu studenta, Jacka. Jacek wrasta w życie rodziny, staje się kimś więcej niż przyjacielem domu i sublokatorem. I tylko kiedy Krysia zachodzi w nieszczególnie chcianą ciążę, w ogólnym milczeniu mnożą się rozmaite podejrzenia. Tymczasem wybory życiowe dorosłych wpływają na kształtowanie charakterów następnego pokolenia: syn Krysi na relacje z kobietami spoglądać będzie z nowej perspektywy.

„Ta druga” staje się obyczajową antyutopią. Nie ma w tomie ani recepty na szczęście, ani nadziei na pomyślną przyszłość. Chodzi o przetrwanie, liczy się tylko to, co dzieje się tu i teraz. Bohaterowie, mimo że odpowiedzialni za podejmowane decyzje, nie mogą odmienić swojego losu: raz wpleceni w destrukcyjną przestrzeń będą szerzyć zniszczenie za sprawą własnej… bierności. Czupryńska ucieka od sielankowego kiczu w stronę mentalnej zaściankowości, strachu przed konfrontacją, pozornego spokoju, który nigdy nie przyniesie pełnego ukojenia. Przedstawia świat relacji odległych od tych proponowanych przez optymistyczne czytadła. Tutaj króluje szarość, której nie rozproszy nawet wizja oryginalnego trójkąta. Autorka nie rzuca się na banalny romans, zresztą wszystkich swoich bohaterów traktuje dosyć przedmiotowo, jakby naprawdę nie interesowało jej, co jeszcze uda im się zepsuć.

Widnieje w tych obrazkach również przestroga przed groźną rutyną. To przyzwyczajenie, umiejętność mimikry staje się najgorszym wrogiem postaci. Powtarzalność daje złudne poczucie bezpieczeństwa i przyczynia się do narastania ukrytych problemów. Bohaterowie nie są zdolni do głębszej refleksji, robią coś, co wydaje im się naturalne i niszczą siebie od wewnątrz. Tymczasem sceny składające się na codzienną szarą egzystencję pobrzmiewają swojsko – raz jako stereotypowe migawki z czasów PRL-u bez odwołań do jego najbardziej charakterystycznych punktów, dwa – jako plamy „nudy” rozdzielające ważne czy warte zapamiętania wydarzenia. W świecie postaci z „Tej drugiej” nie ma miejsca na silne przeżycia i sensacje – to portret dążący do zwyczajności ludzi, ludzi, dla których najlepszym – bo wiarygodnym – punktem odniesienia są ich własne przekonania i wybory. Portret ludzi bezlitośnie ograniczonych przez to, co trzeba zrobić.

Żeby jeszcze bardziej podkreślić rutynowość działań postaci, Czupryńska do zwyczajnej, a miejscami lekko ironicznej, narracji dołącza czasem zestawy wyliczeń. To skrótowy przegląd tego, co staje się refrenem egzystencji kolejnych bohaterów – zestawy zadań, wymówek, zachowań, wyobrażeń i narzekań – bez skrupułów Czupryńska przypomina w nich odbiorcom o podstawowych zagrożeniach popadania w schematyzm. Dokonuje też ekwilibrystycznych przeskoków w opowieści, charakteryzując tym samym powołane do istnienia postacie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com