* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 27 maja 2013

Lincoln Peirce: Zapiski luzaka. Ale jazda!

Nasza Księgarnia, Warszawa 2013.

Spełnianie marzenia

Dorośli nie znają tego stanu. Kiedy dorosłemu potrzebny jest jakiś przedmiot, zwyczajnie go kupuje. Dziecko nie ma takiej możliwości. I kiedy Natan przypadkiem traci swoją deskorolkę, musi sporo się natrudzić, by wygrać drugą w harcerskim konkursie sprzedawania plakatów. Plakaty są naprawdę okropne, w dodatku Natan źle czuje się w roli akwizytora, szuka zatem innego sposobu, by wygrać. W kolejnym tomie przygód wciąż wpadającego w tarapaty młodszego nastolatka Lincoln Peirce lekko zmienia front. Jego bohater nie podpada już tak często nauczycielom, coraz bardziej daje się lubić, a swoją energię wykorzystuje w ciekawym celu. Nie przestaje natomiast rozbawiać odbiorców, więc miłośnicy serii będą usatysfakcjonowani, zresztą od tej nietypowej lektury trudno się oderwać.

To lektura nietypowa pod względem formalnym. Peirce łączy w niej dwa sposoby narracji – tradycyjną opowieść prowadzoną przez Natana oraz komiksową wersję wydarzeń. Te style mieszają się ze sobą, chłopiec przechodzi na komiksy, gdy chce w skrócie przedstawić mniej wygodne dla siebie prawdy, lub po prostu dla dobra dowcipu. W komiksie w końcu może posłużyć się niedopowiedzeniem, gestem czy porozumiewawczą miną, co bardzo ułatwia komunikację i okazuje się niezwykle precyzyjne. Poza upraszczanymi komiksami rysowanymi przez bohatera, narrację przejmują jeszcze drobne stripy autora – bardziej dopracowane w szczegółach. Te służą przeważnie jako niewielkie uzupełnienia już wyjaśnionych sytuacji. Peirce wykazuje się idealnym wyczuciem chwili: dzięki prezentowaniu fragmentu dialogu na obrazku usuwa konieczność mozolnego opisywania scenki. Co ważne: zmiany w narracji dokonują się niepostrzeżenie. To oznacza, że czytelnicy bardzo szybko oswoją się i z tempem książki, i z różnymi stylami w jej obrębie – i nie będą nawet zauważać przejść między gatunkami. Peirce tymczasem dzięki podobnym rozwiązaniom rozbija także większe bloki tekstu, by dzieci szybko nie znudziły się lekturą. I odnosi sukces: część komiksów Natana przypomina prace najmłodszych (a przynajmniej nieco je imituje), przez co cały tekst wypada bardziej wiarygodnie.

Zabawy formą nie są jedyną lekturową atrakcją w książce. Lincoln Peirce stawia bowiem na humor – to on staje się podstawową siłą napędową fabuły. Z Natana czasem śmieją się nawet jego przyjaciele, co nie znaczy, że bohater zamienia się w kozła ofiarnego, a – że tak zabawne są tarapaty, w które na własne życzenie wpada. Natan sprawnie posługuje się ironią, tworzy karykatury charakterów postaci i rzadko udaje mu się osiągnąć zamierzony cel. Nawet silne emocje nie likwidują tutaj potęgi komizmu, więc dzieci będą zachwycone intensywnością lektury i jej całym humorystycznym wymiarem. Natan to w końcu „swojak”, bohater, którego można by spotkać wszędzie, w każdej szkole.

Świat widziany z perspektywy niesfornego dzieciaka może jawić się naprawdę interesująco. W otoczeniu Natana znajdują się postacie irytujące (klasowe kujony, idealny Artur czy doskonała starsza siostra, tata oraz nauczyciele), ale nie oznacza to, że chłopiec chce się buntować lub na siłę zmieniać rzeczywistość. Akceptuje ją za to i po swojemu próbuje się wpasować w szkolną codzienność. Dzięki temu w świecie Natana wszyscy będą czuć się znakomicie.

„Zapiski luzaka. Ale jazda!” to opowieść o wytężonej pracy, która musi prowadzić do upragnionego celu. Natan tym razem pokazuje, że jeśli czegoś pragnie się ze wszystkich sił, można pokonać wiele przeciwności losu i znaleźć w sobie spore pokłady energii. Bohater nauczy odbiorców, jak doceniać to, co zdobyło się ciężką pracą – ale wcale nie o naukę w tomie chodzi, a o dobrą zabawę. I tego Lincoln Peirce odbiorcom nie skąpi. Jego historie spotykają się więc z ogromnym uznaniem młodych czytelników, a sam autor trafi na listę twórców, z których książkami warto się zapoznać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com