* * * * * * O tu-czytam

piątek, 13 maja 2011

Karolina Święcicka: Lalki

WNK, Warszawa 2011.

Obłąkanie

Są książki, które wywierają na czytelnikach ogromne wrażenie jeszcze długo po zakończeniu lektury. Do takich niewątpliwie należy tom „Lalki” Karoliny Święcickiej, połączenie powieści obyczajowej i thrillera psychologicznego, czerpiący ze stereotypowego obrazu młodej matki i… niebezpiecznych praktyk magicznych. Odwołania do mrocznych zakamarków ludzkiej duszy, szaleństwo, trudne do wytłumaczenia na drodze logicznego rozumowania postawy – to wszystko sprawia, że „Lalki” czyta się z dreszczem emocji, a momentami i lękiem. Duża w tym zasługa nie tylko tematu, ale i sposobu prowadzenia opowieści: autorka zdecydowała się na trzy narracje: w jednej bohaterką jest Monika, świeżo upieczona mama, która wybiera życie kury domowej. W drugiej – nieznana na początku postać, decydująca się na odważne eksperymenty ze środkami odurzającymi. Trzecią stanowi zalążek pracy naukowej o znaczeniu lalek w różnych kulturach: to rozprawa przygotowywana przez drugą postać.

Monika zdecydowała się rzucić karierę i poświęcić się całkowicie rodzinie. Początkowo nie może się nacieszyć czasem spędzanym z córeczką, Kinią. Potem zauważa, że dla ludzi stała się niewidzialna, a jej mąż wykręca się od obowiązków domowych, przekonany, że zajmowanie się domem nie pochłania zbyt wiele czasu. W pierwszych rozdziałach Święcicka aż przesładza obrazek zadowolonej matki – po to, by później móc zaprezentować rosnącą frustrację kobiety. Element niepokoju wprowadza motyw lalek. Ale dopiero kiedy Monika spotka sąsiadkę, która kolekcjonuje lalki i twierdzi, że ma czworo dzieci, stanie się naprawdę strasznie…

Karolina Święcicka najpierw rozbudza wyobraźnię odbiorców, roztaczając przed nimi wizje lalek i praktyk voodoo, by potem uruchomić kwestię obłąkanej na tym punkcie postaci i następnie wprowadzić zagadnienie w życie głównej bohaterki. Ponieważ autorka opiera się na trudnych do uchwycenia i jednoznacznej interpretacji zjawiskach, książka pełna będzie tajemnic i niespodzianek, nieraz mrożących krew w żyłach. Lalki staną się u niej symbolem obłąkania i grozy: to zabawki ze świata dorosłych, świata, który nagle traci logiczną konstrukcję na rzecz niedookreślonych wierzeń. Święcicka dobrze zarysowuje proces wkraczania zabobonów i czarów do zwykłego życia bohaterki, mimo że czasem pozwala owym tajemniczym siłom przejąć władzę nad postacią – i nad racjonalizmem w fabule.

W „Lalkach” autorka stara się różnicować style pisania i mówienia – inaczej będą zatem brzmieć sceny z macierzyńskimi doświadczeniami Moniki, inaczej obrazy eksperymentów ze środkami odurzającymi innej bohaterki, jeszcze inaczej (co oczywiste) – naukowe badania, które z czasem przerodzą się w esej prywatny. Ale Święcicka popełnia stale jeden błąd: zapomina o definiowaniu podmiotów. Kiedy przerzuca się w opisie z dziecka na matkę, nie zaznacza tego w tekście. Jasne, kontekst pozwoli opanować narracyjne roztargnienie i problemów w lekturze przez to nie będzie – ale mimo wszystko przydałoby się bardziej na ten aspekt zwracać uwagę.

Dwie płaszczyzny będą w tej powieści kusić odbiorców. Pierwsza, ukierunkowana raczej na kobiety, to wizja idyllicznego spędzania czasu z dzieckiem (i niebezpieczeństw, płynących z przyjęcia takiego trybu życia). Druga – uniwersalna – nastawiona na dostarczenie silnych emocji, mająca posmak kryminalny i nadająca rytm fabule. „Lalki” ukazały się w serii „Babie lato”, przeznaczonej przede wszystkim dla kobiet – ale Święcicka przełamuje schematy lekturowe i do swojej powieści przyciągnie również mężczyzn. „Lalki” to książka intrygująca i niepokojąca, nie daje o sobie zapomnieć i trzyma w napięciu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com