* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 31 maja 2011

David Sheff: Cudowny chłopiec. Mój uzależniony syn

Media Rodzina, Poznań 2011.

Miłość ojca

Dwa tytuły tej publikacji idealnie się uzupełniają. Co ciekawe, w polskim tłumaczeniu brzmią lepiej niż w wersji oryginalnej, zapewniając szokujące zderzenie dwóch światów. „Cudowny chłopiec. Mój uzależniony syn” to dramatyczna – ale wolna od tanich sentymentów – opowieść ojca o próbach wyrwania dziecka z nałogu. Do tej pory historie poświęcone narkomanii spychane były na margines literatury faktu, a z pewnością już przegrywały ze świadectwami osób nieuleczalnie chorych i ich bliskich. David Sheff rzuca wyzwanie temu trendowi (auto)biografizmu i prezentuje historię swojego syna, Nica, jako studium choroby i prywatny pamiętnik.

Nic uzależnił się od metamfetaminy. W krótkim czasie z wesołego, kreatywnego i uzdolnionego chłopaka stał się narkomanem, wrakiem człowieka, pozbawionym jakichkolwiek moralnych hamulców. David Sheff podjął niezwykle trudną walkę, próbując uratować swoje dziecko, które właśnie zyskało możliwość decydowania o własnym losie. „Cudowny chłopiec” prowadzi czytelników przez kolejne fazy choroby (bo autor traktuje uzależnienie jak chorobę) i pokazuje, jak zachowanie Nica wpłynęło na losy jego rodziny. Sheff cofa się do dzieciństwa syna, przedstawia jego oryginalne pomysły i zabawy, lecz cały czas, niemal obsesyjnie, szuka przyczyn sięgnięcia po narkotyki – i momentów, które mogły to zasygnalizować. Opowiada o traumie, jaką był dla chłopca rozwód rodziców i podział obowiązków wychowawczych, przechodzi do pierwszego kontaktu syna z narkotykami i własnego strachu o dziecko. Tak zaczyna się relacja, która wieloma odbiorcami zapewne wstrząśnie.

David Sheff pisze o Nicu na dwa sposoby: wychwala jego talenty, mnoży przykłady, które udowodnią wartościowość chłopaka, pokazuje go jako wrażliwego i niezwykle pomysłowego nastolatka, inteligentniejszego od reszty rówieśników. Każdy okres trzeźwości Nica, każda próba stworzenia nowego planu na życie daje Sheffowi nadzieję – i wyzwala pokłady optymizmu. Ale jest też drugi Nic, Nic pod wpływem narkotyku, niebezpieczny, agresywny i bezlitośnie raniący najbliższych. Nic, który kradnie osiem dolarów – wszystkie oszczędności małego braciszka – i Nic, który włamuje się do domu ojca. Nic, z którym Sheff ciągle walczy – o rozpoczęcie kuracji odwykowej. Happy end rozmywa się w kolejnych powrotach do nałogu: po kilku miesiącach, a czasem nawet latach życia w trzeźwości, Nic z powrotem sięga po metamfetaminę i koszmar – jego oraz jego bliskich – zaczyna się od początku.

Ale równie ważny temat stanowi w tej książce wizja rodziny narkomana. David Sheff prezentuje kolejne fazy przechodzenia przez straszną prawdę: od odrzucania myśli o uzależnieniu syna po wyniszczającą fizycznie, psychicznie i finansowo walkę o dziecko. Uczy się stanowczości i niedawania wiary obłudnym zapewnieniom syna, który zrobi wszystko, by móc dalej zażywać metamfetaminę. Bierze udział w spotkaniach grup wsparcia i odwiedza psychologów (świadkami dramatu są przecież także kilkulatki – dzieci Sheffa z drugiego małżeństwa), szuka wiadomości o narkotykach, programach leczenia i zmianach, jakie zachodzą w organizmie uzależnionego. Wiele razy dochodzi do punktu, w którym sądzi, że nie zniesie kolejnego ciosu. I za każdym razem podnosi się, by pomóc dziecku.

Książka napisana została prosto i w formie pamiętnika, który czyta się wręcz zachłannie – tak przepełniona jest emocjami. David Sheff wielokrotnie podkreśla, że narkomani, wbrew powszechnym opiniom, nie mogą uratować się przez proste odstawienie środków uzależniających, bo nie potrafią już podejmować racjonalnych decyzji. Tym samym chce zmienić powszechne postrzeganie narkomanii, a także dać świadectwo trudnej i wyniszczającej walki o życie i zdrowie. To nie tylko tom o uzależnieniu, ale i o sile prawdziwej ojcowskiej miłości.

1 komentarz:

  1. Ta książka poraża prawdą o walce z narkomanią. Czyta sie ją z bólem i nadzieją, że może tym razem uda się synowi i ojcu. Że kolejna terapia przyniesie skutek. Ale prawda jest gorzka: leczenie jest długie, trudne, a nawroty wciąż się pojawiają. Jest jednak nikły płomyk nadziei. Nic powoli zaczyna wierzyć w "Siłę Wyższą". Nie wiem tego na pewno, ale mam nadzieję, że Nic jest czysty i napisał swoją wersję tych samych wydarzeń. Książka ma tytuł "Tweak". Podobno pisze, jak uzależnienie zmieniło jego rodziców.Już ją zamawiam i czekam na polskie wydanie.

    OdpowiedzUsuń

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com