* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

niedziela, 28 czerwca 2026

Justyna Kesler, Klaudyna Gębacka: Potworny angielski dla przedszkolaków

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026 (gra)

Zwroty

Nie słówka a zwroty. W dodatku konkretne, takie, które można wykorzystać w prawdziwej – a nie podręcznikowej – rozmowie, chociaż jest w nich też spora dawka absurdu pozwalającego na wywołanie śmiechu przedszkolaków. „Potworny angielski dla przedszkolaków” to pudełko z zabawą przygotowaną przez Justynę Kesler, Klaudynę Gębacką i Adama Święckiego (w warstwie graficznej). I od razu robi się interesująco, bo w pudełku znajduje się tekturowy talerzyk (zwykłe kółko z grubej tektury – ale można je wykorzystać do tworzenia potraw i opowiadania o nich) oraz… drewniany widelec bez ostrych krawędzi. I to właśnie prawdziwość widelca może przyciągnąć maluchy do zabawy – chociaż pozostałe składniki są już tekturowe, obecność takiego „poważnego” gadżetu nadaje zabawie inny wymiar.

Są tu tekturowe karty z drobnymi porcjami angielskich zwrotów (od razu z tłumaczeniami). Żeby dzieciom lepiej utrwalić to, co usłyszą od rodziców lub opiekunów, pojawiają się jeszcze podpowiedzi graficzne. Czasami wręcz karty są kadrami komiksowymi: miniaturowymi dialogami. Pytanie i odpowiedź zachęcają do prowadzenia konwersacji i jednocześnie do utrwalania sobie konkretnych zwrotów. Dzieciom spodobać się może zwłaszcza absurd niektórych sformułowań – kiedy bohater – pewien sympatyczny potwór – zastanawia się nad swoim jadłospisem i wybiera do jedzenia przedmioty, które na talerzu znaleźć się nie powinny. Jest w tym pudełku wprawdzie instrukcja, zasady gry dla tych wszystkich, którzy chcą wykorzystywać karty zgodnie z pomysłem autorów – ale trzeba przyznać, że przygotowanie ich w formie kart do gry właśnie kusi, żeby wymyślać własne zasady i korzystać z obrazków na swój sposób – tu wszystko może zależeć od wyobraźni użytkowników, a ta jest przecież nieograniczona. Ale tu jeszcze nie ma prawdziwego hitu. Prawdziwym hitem będzie sylwetka potwora z grubej tektury i w formie, która umożliwia postawienie bohatera. Wyposażonego w dwa otwory. Ten gębowy służyć będzie do karmienia. Ten po przeciwnej stronie potwora… tak, dokładnie do tego. W pudełku z grą znajdują się elementy z grubej tektury (żeby łatwiej było nimi operować) z nadrukiem różnych przedmiotów lub pokarmów. Do tego odbiorcy znajdą… dwie kupy. I te dwie kupy to element motywacyjny, zachęta do poprawnego wykonywania ćwiczenia – można ich użyć (to znaczy przecisnąć przez drugi otwór tekturowego potwora) w ramach nagrody za poprawne wykonywanie zadań. To rozwiązanie, które przedszkolaki naprawdę powinno ucieszyć i zapewnić ich zaangażowanie. Jeśli wkuwanie słówek kojarzy się z niepotrzebną rywalizacją lub wysiłkiem umysłowym, to bawienie się w defekującego potwora będzie miłym urozmaiceniem ćwiczeń – i zachętą do korzystania z tej gry. Bardzo dobry pomysł, estetyczne wykonanie i humor – to wszystko sprawia, że po grę „Potworny angielski dla przedszkolaków” sięgać się będzie chętnie, a same zwroty bardzo szybko zapiszą się w pamięci maluchów. Pozostaje mieć nadzieję, że taka gra będzie kontynuowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz