Harperkids, Warszawa 2021.
Reklama sera
Dwie dziewczynki, które swoim zachowaniem przedstawiają kwintesencję dziecięcości, marzą o serze. O bardzo drogim serze, który inne dzieci dostają na drugie śniadanie. Mamy wiedzą: ten zakup się nie opłaca, dlatego stanowczo odmawiają i nie ulegają presji, nawet kiedy dziewczynki na wyścigi recytują slogan reklamowy i wprowadzają dodatkowe informacje w nieoczekiwanych miejscach. Lilka i Pestka nawet nie chcą samego sera, jednak wosk, w który są owinięte jego kawałki, stanowi szkolny przedmiot pożądania. Z wosku można lepić gniotki, wykorzystywać go jako składnik różnych przebieranek i szalonych zabaw. Zresztą - wystarczy, że inne dzieci go mają i na przerwach zawzięcie ugniatają. Takiej fascynacji żaden dorosły nie zrozumie. Lilka i Pestka jednak wiedzą swoje: wosk z sera to najlepsza zabawka, jaką można sobie wyobrazić.
Takiego otwarcia nie spodziewaliby się czytelnicy tomiku zatytułowanego "Lilka i Pestka wydają gazetę". Ósmy tomik w serii Nierozłączki to nowa propozycja zabawy dla najmłodszych - historyjka zgrabna i wciągająca. Najpierw dwie bohaterki przekonują się, że muszą zarobić na swoją zachciankę. Potrzebne im dziesięć dolarów i nie jest to suma, którą da się łatwo uzyskać. Tata podpowiada, że gdy był mały, zarabiał na prenumeracie gazety, którą sam tworzył i sprzedawał sąsiadom - poruszał w niej tematy związane z życiem ulicy. Podsuwa taki pomysł dziewczynkom, które postanawiają iść w jego ślady i również stworzyć własne pismo. Annie Barrows zdradza tu doskonałą znajomość dziecięcej psychiki: wie, że Pestkę cechuje słomiany zapał i brak konsekwencji w działaniach. Świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że kiedy bohaterka zbierze potrzebne na wymarzony przysmak środki, natychmiast zapomni o konieczności stworzenia gazety (i rozdania jej sąsiadom, którzy zapłacili z góry za tytuł). Na szczęście w pobliżu jest tata, który zamierza wyegzekwować wykonanie planu. Nie chce za to niczego bohaterkom sugerować. Nie wyjaśnia, skąd bierze się pomysły na teksty i jak tworzyć dobre artykuły, zaznacza natomiast, że tematy leżą na ulicy i trzeba je tylko dostrzec. Dla Lilki oraz Pestki może się to okazać ciekawą zabawą - kolejną już w procesie zdobywania wosku od sera.
Dwie bohaterki, które są bardzo naiwne, ale też sympatyczne, mnóstwo śmiechu i niebanalne rozwinięcie prostych pomysłów to przepis na sukces w wykonaniu Annie Barrows. Dla dzieci i ewentualnie towarzyszących im w czytaniu dorosłych Lilka i Pestka to postacie, które budzą ciekawość. Bez przerwy wpadają w tarapaty, nigdy nie prawią morałów ani nie stają się wzorami do naśladowania. Przynoszą zestaw przygód w dobrym gatunku: ucieszą każdym aspektem codzienności. Doskonale się rozumieją, za to nie są w stanie pojąć podejścia dorosłych do każdego z tematów. Tomik "Lilka i Pestka wydają gazetę" to książka, która rozbawi nie tylko najmłodszych, przekona ich do lektur jako pomysłu na rozrywkę. Annie Barrows nie musi nawet szukać modnych gatunków: chociaż Sophie Blackall ilustruje tę serię, nie ma tu powieści komiksowej, wystarczy klasyka połączona z bardzo dobrym zmysłem obserwacji i poczuciem humoru. To przepis na sukces.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lilka i Pestka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lilka i Pestka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 marca 2021
czwartek, 4 marca 2021
Annie Barrows: Lilka i Pestka ratują świat
Harperkids, Warszawa 2021.
Globalne ocieplenie
Lilka i Pestka są cudowne. Dziewczynki, które zachowują się jak prawdziwe dzieci i myślą jak prawdziwe dzieci, przekonają do siebie nawet dorosłych czytelników. Chociaż seria Nierozłączki przeznaczona jest dla małych czytelników, Annie Barrows i Sophie Blackall potrafią rozbawiać na wielu poziomach - książki sprawdzą się zatem nie tylko w indywidualnej lekturze maluchów, ale też w głośnym czytaniu na dobranoc przez rodziców. Tomik "Lilka i Pestka ratują świat" to już siódma propozycja w cyklu. Tym razem bohaterki na lekcji przyrody dowiadują się (od "uczonych" z piątej klasy, którzy przygotowali prezentację), że istnieje coś takiego jak globalne ocieplenie - i że zagraża to między innymi niedźwiedziom polarnym. Ta wiedza sprawia, że Lilka i Pestka nie mogą się już beztrosko bawić z innymi. Nauczycielka proponuje, żeby sfrustrowane wiadomościami dzieci zastanowiły się nad sposobami ratunku dla przyrody. Być może to właśnie Lilka i Pestka - albo ich koledzy - wpadną na pomysł wynalazku, który zrewolucjonizuje świat i doprowadzi do zatrzymania efektu cieplarnianego. To wielkie wyzwanie i chociaż ma na celu po prostu stworzenie szkolnych projektów do zaprezentowania innym, na długo angażuje bohaterki. Tym razem Lilka i Pestka nie mogą spędzać czasu na szalonej zabawie: nie mają nawet ochoty się wygłupiać. Długo się zastanawiają, testują różne metody na ochłodzenie klimatu, a później sprawdzają, co wymyślili inni. Własny pomysł zaprezentują dopiero podczas szkolnej uroczystości.
"Lilka i Pestka ratują świat" to kolejna bardzo udana propozycja, w której Annie Barrows popisuje się nie tylko humorem, ale także wyobraźnią. Dziewczynki z jej powieści przekonują do siebie sposobem bycia oraz samym sposobem wyciągania wniosków. Żywiołowa Pestka i spokojna Lilka przyjaźnią się na prawach przyciągających się przeciwieństw - ale w obliczu szkolnego zadania obie są równie bezradne. Autorka zatem pokazuje, jak temat globalnego ocieplenia może zainspirować dzieci. Szkolne projekty bywają bardzo zabawne albo absurdalne (wstrzymywanie oddechu na pewien czas, albo samochód z napędem z limonek to propozycje, jakie padają ze strony kilkulatków). Ze wszystkimi autorka rozprawia się na końcu książki, tłumacząc odbiorcom, dlaczego nawet te najbardziej ekstrawaganckie mają niewielkie szanse powodzenia. To prosta zabawa na rozwijanie wyobraźni: zmusza dzieci do wysiłku i do uczestniczenia w szukaniu pomysłów razem z Lilką i Pestką - dzięki temu czytelnicy nie będą wyłącznie śledzić wartkiej opowieści, ale włączą się w jej nurt. U Lilki i Pestki jak zwykle dzieje się dużo, a autorka nie stroni też od humoru. Dowcip jest bardzo ważnym składnikiem powieści, zwłaszcza jeśli chodzi o logiczne myślenie bohaterek - dzięki oryginalności spojrzenia mogą one dochodzić do wniosków, na które nie wpadliby odbiorcy. Annie Barrows bardzo dobrze wie też, jak ubarwiać drobne scenki z udziałem tych postaci: już samo zajmowanie miejsc na szkolnym dywanie staje się rodzajem zabawy - przy tak przygotowanej lekturze nie da się męczyć ani nudzić. Jeśli rodzice potrzebują serii, która wciągnie ich pociechy i nie pozwoli im odłożyć książki przed sprawdzeniem, co znów wymyśliły bohaterki - Nierozłączki będą najlepszym możliwym wyborem.
Globalne ocieplenie
Lilka i Pestka są cudowne. Dziewczynki, które zachowują się jak prawdziwe dzieci i myślą jak prawdziwe dzieci, przekonają do siebie nawet dorosłych czytelników. Chociaż seria Nierozłączki przeznaczona jest dla małych czytelników, Annie Barrows i Sophie Blackall potrafią rozbawiać na wielu poziomach - książki sprawdzą się zatem nie tylko w indywidualnej lekturze maluchów, ale też w głośnym czytaniu na dobranoc przez rodziców. Tomik "Lilka i Pestka ratują świat" to już siódma propozycja w cyklu. Tym razem bohaterki na lekcji przyrody dowiadują się (od "uczonych" z piątej klasy, którzy przygotowali prezentację), że istnieje coś takiego jak globalne ocieplenie - i że zagraża to między innymi niedźwiedziom polarnym. Ta wiedza sprawia, że Lilka i Pestka nie mogą się już beztrosko bawić z innymi. Nauczycielka proponuje, żeby sfrustrowane wiadomościami dzieci zastanowiły się nad sposobami ratunku dla przyrody. Być może to właśnie Lilka i Pestka - albo ich koledzy - wpadną na pomysł wynalazku, który zrewolucjonizuje świat i doprowadzi do zatrzymania efektu cieplarnianego. To wielkie wyzwanie i chociaż ma na celu po prostu stworzenie szkolnych projektów do zaprezentowania innym, na długo angażuje bohaterki. Tym razem Lilka i Pestka nie mogą spędzać czasu na szalonej zabawie: nie mają nawet ochoty się wygłupiać. Długo się zastanawiają, testują różne metody na ochłodzenie klimatu, a później sprawdzają, co wymyślili inni. Własny pomysł zaprezentują dopiero podczas szkolnej uroczystości.
"Lilka i Pestka ratują świat" to kolejna bardzo udana propozycja, w której Annie Barrows popisuje się nie tylko humorem, ale także wyobraźnią. Dziewczynki z jej powieści przekonują do siebie sposobem bycia oraz samym sposobem wyciągania wniosków. Żywiołowa Pestka i spokojna Lilka przyjaźnią się na prawach przyciągających się przeciwieństw - ale w obliczu szkolnego zadania obie są równie bezradne. Autorka zatem pokazuje, jak temat globalnego ocieplenia może zainspirować dzieci. Szkolne projekty bywają bardzo zabawne albo absurdalne (wstrzymywanie oddechu na pewien czas, albo samochód z napędem z limonek to propozycje, jakie padają ze strony kilkulatków). Ze wszystkimi autorka rozprawia się na końcu książki, tłumacząc odbiorcom, dlaczego nawet te najbardziej ekstrawaganckie mają niewielkie szanse powodzenia. To prosta zabawa na rozwijanie wyobraźni: zmusza dzieci do wysiłku i do uczestniczenia w szukaniu pomysłów razem z Lilką i Pestką - dzięki temu czytelnicy nie będą wyłącznie śledzić wartkiej opowieści, ale włączą się w jej nurt. U Lilki i Pestki jak zwykle dzieje się dużo, a autorka nie stroni też od humoru. Dowcip jest bardzo ważnym składnikiem powieści, zwłaszcza jeśli chodzi o logiczne myślenie bohaterek - dzięki oryginalności spojrzenia mogą one dochodzić do wniosków, na które nie wpadliby odbiorcy. Annie Barrows bardzo dobrze wie też, jak ubarwiać drobne scenki z udziałem tych postaci: już samo zajmowanie miejsc na szkolnym dywanie staje się rodzajem zabawy - przy tak przygotowanej lekturze nie da się męczyć ani nudzić. Jeśli rodzice potrzebują serii, która wciągnie ich pociechy i nie pozwoli im odłożyć książki przed sprawdzeniem, co znów wymyśliły bohaterki - Nierozłączki będą najlepszym możliwym wyborem.
sobota, 28 września 2019
Annie Barrows: Nierozłączki. Heca z opiekunką
Akapit Press, Łódź 2019.
Pierwszy zarobek
Pierwszy zarobek czeka Ankę, nieznośną starszą siostrę Pestki. Dziewczynka ma jedenaście lat i w opinii rodziców stała się właśnie na tyle dojrzała, żeby zaopiekować się – za wynagrodzenie – Pestką. Do tej pory Pestka nie cierpiała zostawać w domu z siostrą: Anka jest wredna, a pozbawiona kontroli ze strony rodziców może okazać się nie do wytrzymania. Jednak skoro ma w ten sposób zarobić pieniądze... Anka chce się wykazać i proponuje kolejne zabawy. Pestka jest rozgoryczona: wszystkie dzieci bawią się w wulkan, wykorzystują ziemię w ogródku jednej z koleżanek, robią nawet lawę z węża ogrodowego (i młodszego braciszka któregoś z dzieci): a skoro Pestka musi siedzieć w domu pod okiem Anki, nie ma szansy na rozrywkę. Co gorsza, Lilka tym razem opowiada się za innymi – woli zostać przy wulkanie. W ostatnim (jak na razie) tomiku serii Nierozłączki po raz kolejny dwie sąsiadki – najlepsze przyjaciółki – muszą trochę narozrabiać. Annie Barrows stawia na rozrywkę dla młodych czytelników, udowadnia im, że literatura nie musi być nudna, a do tego – imponuje talentem do obserwacji. W jej ujęciu dzieci wypadają bardzo prawdziwie, ze wszystkimi reakcjami i niebanalnymi pomysłami. Są też śmieszne z perspektywy czytelników, więc historyjki śledzi się z przyjemnością.
Kiedy Pestka zostaje zmuszona do siedzenia w domu – powinna jak najszybciej wymyślić własną zabawę, tak, żeby nie rozpamiętywać zbyt długo, że inni czerpią teraz z jej wyobraźni i krążą wokół wulkanu. Motyw więzienia nie za bardzo się sprawdza, a skoro Lilka właśnie wraca do swojego domu, można razem z nią dokonywać kolejnych wyczynów. Na przykład wejścia na strych, który nie jest strychem. Annie Barrows sięga tym razem po temat bliski dzieciom – każde chciałoby znaleźć sobie tajemne miejsce, które dałoby się przerobić na pokój lub domek – każde chce odkrywać to, co nieznane lub zakazane. Pestka nie należy do wyjątków, mimowolnie pakuje się w tarapaty bez przerwy. Na strychu we własnym domu też można się trochę przestraszyć. Rodzice nawet nie spodziewają się, przed jakim wyzwaniem postawili Ankę – mogą tylko zacząć się dziwić jej reakcją na nieoczekiwaną ofertę pracy.
Jest w „Hecy z opiekunką” humor, odpowiednia porcja przygody, jest też przyjaźń Pestki i Lilki, czyli coś, co w całej serii odgrywa ważną rolę. Annie Barrows pisze powieść dynamiczną i pełną niespodzianek dla najmłodszych, sprawia, że dzieci będą z radością śledzić przygody tej dwójki. Charakterystyczny jest język tomików: prosty ale niepozbawiony puent, komiczny w dialogach i przekonujący w krótkich opisach. Barrows wie, jak prowadzić narrację, żeby nie zmęczyć dzieci i żeby przekonująco oddać codzienność bohaterek – pamięta też, jak podkreślać dowcip. Dzięki temu „Heca z opiekunką” będzie zdobywać szerokie grono odbiorczyń. Są tu ładnie nakreślone charaktery, jest pomysł na rozwój akcji, a realizacja nie pozostawia nic do życzenia. Przydałoby się jak najwięcej takich książek na rynku.
Pierwszy zarobek
Pierwszy zarobek czeka Ankę, nieznośną starszą siostrę Pestki. Dziewczynka ma jedenaście lat i w opinii rodziców stała się właśnie na tyle dojrzała, żeby zaopiekować się – za wynagrodzenie – Pestką. Do tej pory Pestka nie cierpiała zostawać w domu z siostrą: Anka jest wredna, a pozbawiona kontroli ze strony rodziców może okazać się nie do wytrzymania. Jednak skoro ma w ten sposób zarobić pieniądze... Anka chce się wykazać i proponuje kolejne zabawy. Pestka jest rozgoryczona: wszystkie dzieci bawią się w wulkan, wykorzystują ziemię w ogródku jednej z koleżanek, robią nawet lawę z węża ogrodowego (i młodszego braciszka któregoś z dzieci): a skoro Pestka musi siedzieć w domu pod okiem Anki, nie ma szansy na rozrywkę. Co gorsza, Lilka tym razem opowiada się za innymi – woli zostać przy wulkanie. W ostatnim (jak na razie) tomiku serii Nierozłączki po raz kolejny dwie sąsiadki – najlepsze przyjaciółki – muszą trochę narozrabiać. Annie Barrows stawia na rozrywkę dla młodych czytelników, udowadnia im, że literatura nie musi być nudna, a do tego – imponuje talentem do obserwacji. W jej ujęciu dzieci wypadają bardzo prawdziwie, ze wszystkimi reakcjami i niebanalnymi pomysłami. Są też śmieszne z perspektywy czytelników, więc historyjki śledzi się z przyjemnością.
Kiedy Pestka zostaje zmuszona do siedzenia w domu – powinna jak najszybciej wymyślić własną zabawę, tak, żeby nie rozpamiętywać zbyt długo, że inni czerpią teraz z jej wyobraźni i krążą wokół wulkanu. Motyw więzienia nie za bardzo się sprawdza, a skoro Lilka właśnie wraca do swojego domu, można razem z nią dokonywać kolejnych wyczynów. Na przykład wejścia na strych, który nie jest strychem. Annie Barrows sięga tym razem po temat bliski dzieciom – każde chciałoby znaleźć sobie tajemne miejsce, które dałoby się przerobić na pokój lub domek – każde chce odkrywać to, co nieznane lub zakazane. Pestka nie należy do wyjątków, mimowolnie pakuje się w tarapaty bez przerwy. Na strychu we własnym domu też można się trochę przestraszyć. Rodzice nawet nie spodziewają się, przed jakim wyzwaniem postawili Ankę – mogą tylko zacząć się dziwić jej reakcją na nieoczekiwaną ofertę pracy.
Jest w „Hecy z opiekunką” humor, odpowiednia porcja przygody, jest też przyjaźń Pestki i Lilki, czyli coś, co w całej serii odgrywa ważną rolę. Annie Barrows pisze powieść dynamiczną i pełną niespodzianek dla najmłodszych, sprawia, że dzieci będą z radością śledzić przygody tej dwójki. Charakterystyczny jest język tomików: prosty ale niepozbawiony puent, komiczny w dialogach i przekonujący w krótkich opisach. Barrows wie, jak prowadzić narrację, żeby nie zmęczyć dzieci i żeby przekonująco oddać codzienność bohaterek – pamięta też, jak podkreślać dowcip. Dzięki temu „Heca z opiekunką” będzie zdobywać szerokie grono odbiorczyń. Są tu ładnie nakreślone charaktery, jest pomysł na rozwój akcji, a realizacja nie pozostawia nic do życzenia. Przydałoby się jak najwięcej takich książek na rynku.
niedziela, 22 września 2019
Annie Barrows: Nierozłączki. Lilka i Pestka biją rekord świata
Egmont, Warszawa 2019.
Pomysły
Bardzo łatwo zainteresować maluchy rekordami wszelakimi, wie o tym też nauczycielka Lilki i Pestki. Zdaje sobie ona sprawę z tego, że Pestkę nudzą książki – bez wyjątku. Dlatego podsuwa jej „Księgę rekordów” z nadzieją na to, że dziewczynka znajdzie tu rozrywkę. Oczywiście natychmiast wszystkie dzieci chcą udowodnić, że są lepsze niż przedstawieni rekordziści – i będą wypróbowywać po kolei różne sposoby na zaistnienie w historii. Pestka i Lilka przetestują sporo wyzwań, ale to najważniejsze dopiero przed nimi. Dziewczynki marzą o tym, żeby dokonać wielkiego odkrycia (wprawdzie nie ma o nim mowy w księdze rekordów, ale Lilka, która nie stroni od lektur, inspiruje się kobietą, która odkopała kości dinozaura). Zaczyna się kopanie w ogródku.
Jak zwykle Pestka musi zdenerwować swoją starszą siostrę Ankę i pokłócić się z bliskimi na tyle, by nikt przez chwilę nie kontrolował jej szalonych pomysłów. Zapowiedź wielkiego odkrycia przyciąga tłumy do ogródka Pestki. A ponieważ ostatnio Pestka uratowała Lilkę (przed publicznym przyznaniem się do nieumiejętności zrobienia gwiazdy), teraz to Lilka musi coś wymyślić, żeby Pestka nie straciła twarzy przed gośćmi. Przełamuje przy tym swój lęk przed publicznymi wystąpieniami – ale czego się nie robi dla przyjaciół. Annie Barrows doskonale się bawi, prezentując wybryki dwóch dziewczynek. Fakt, że Lilka jest spokojniejsza i bardziej rozsądna, nie uchroni bohaterek przed tarapatami – i przed zabawnymi błędami. Dziewczynki muszą pobić swój własny rekord, nawet jeśli nie mają na tyle wyobraźni, żeby stworzyć własną konkurencję, w której czują się silne.
Annie Barrows stawia na lekturę bardzo szybką, ale chociaż proponuje czytelnikom powieść w stylu pop, nie upraszcza jej nadmiernie. Daje się poznać jako wnikliwa obserwatorka, opisuje sytuacje i charaktery przekonujące dla odbiorców: wie, jak w określonych okolicznościach reagują maluchy, przekłada to na tekst – więc dla odbiorców zachowania Lilki i Pestki będą zawsze sensowne i naturalne. Annie Barrows kusi przy okazji ciągłymi kłopotami, tu nie ma mowy o słuchaniu dorosłych ani o grzeczności, dzieci robią, na co mają ochotę – i potrafią to we własnym zakresie uzasadnić. W efekcie czytelnicy otrzymują zabawne powieści z zaskakującymi zwrotami akcji. Przygody Lilki i Pestki uświadamiają najmłodszym, że można czytać książki dla rozrywki – trochę w stylu kojarzą się z historyjkami komiksowymi, ale wybrzmiewają bardziej prawdziwie (nawet kiedy dziewczynki przygotowują „magiczne eliksiry”). Sophie Blackall dba z kolei o to, żeby strona graficzna przyciągała uwagę dzieci i kusiła: zaprasza do lektury humorem oraz młodzieżowością rysunków. Dzięki temu Lilka i Pestka dają się jeszcze lepiej poznać. To dziewczynki, z którymi każdy chciałby się bawić – a przez czytanie mogą dopuścić odbiorców do swojego duetu i podzielić się największymi sekretami, tajemnicami, do których dostępu nie mają inni bohaterowie z ich otoczenia. Pestka i Lilka to duet, który szybko przekonuje do siebie.
Pomysły
Bardzo łatwo zainteresować maluchy rekordami wszelakimi, wie o tym też nauczycielka Lilki i Pestki. Zdaje sobie ona sprawę z tego, że Pestkę nudzą książki – bez wyjątku. Dlatego podsuwa jej „Księgę rekordów” z nadzieją na to, że dziewczynka znajdzie tu rozrywkę. Oczywiście natychmiast wszystkie dzieci chcą udowodnić, że są lepsze niż przedstawieni rekordziści – i będą wypróbowywać po kolei różne sposoby na zaistnienie w historii. Pestka i Lilka przetestują sporo wyzwań, ale to najważniejsze dopiero przed nimi. Dziewczynki marzą o tym, żeby dokonać wielkiego odkrycia (wprawdzie nie ma o nim mowy w księdze rekordów, ale Lilka, która nie stroni od lektur, inspiruje się kobietą, która odkopała kości dinozaura). Zaczyna się kopanie w ogródku.
Jak zwykle Pestka musi zdenerwować swoją starszą siostrę Ankę i pokłócić się z bliskimi na tyle, by nikt przez chwilę nie kontrolował jej szalonych pomysłów. Zapowiedź wielkiego odkrycia przyciąga tłumy do ogródka Pestki. A ponieważ ostatnio Pestka uratowała Lilkę (przed publicznym przyznaniem się do nieumiejętności zrobienia gwiazdy), teraz to Lilka musi coś wymyślić, żeby Pestka nie straciła twarzy przed gośćmi. Przełamuje przy tym swój lęk przed publicznymi wystąpieniami – ale czego się nie robi dla przyjaciół. Annie Barrows doskonale się bawi, prezentując wybryki dwóch dziewczynek. Fakt, że Lilka jest spokojniejsza i bardziej rozsądna, nie uchroni bohaterek przed tarapatami – i przed zabawnymi błędami. Dziewczynki muszą pobić swój własny rekord, nawet jeśli nie mają na tyle wyobraźni, żeby stworzyć własną konkurencję, w której czują się silne.
Annie Barrows stawia na lekturę bardzo szybką, ale chociaż proponuje czytelnikom powieść w stylu pop, nie upraszcza jej nadmiernie. Daje się poznać jako wnikliwa obserwatorka, opisuje sytuacje i charaktery przekonujące dla odbiorców: wie, jak w określonych okolicznościach reagują maluchy, przekłada to na tekst – więc dla odbiorców zachowania Lilki i Pestki będą zawsze sensowne i naturalne. Annie Barrows kusi przy okazji ciągłymi kłopotami, tu nie ma mowy o słuchaniu dorosłych ani o grzeczności, dzieci robią, na co mają ochotę – i potrafią to we własnym zakresie uzasadnić. W efekcie czytelnicy otrzymują zabawne powieści z zaskakującymi zwrotami akcji. Przygody Lilki i Pestki uświadamiają najmłodszym, że można czytać książki dla rozrywki – trochę w stylu kojarzą się z historyjkami komiksowymi, ale wybrzmiewają bardziej prawdziwie (nawet kiedy dziewczynki przygotowują „magiczne eliksiry”). Sophie Blackall dba z kolei o to, żeby strona graficzna przyciągała uwagę dzieci i kusiła: zaprasza do lektury humorem oraz młodzieżowością rysunków. Dzięki temu Lilka i Pestka dają się jeszcze lepiej poznać. To dziewczynki, z którymi każdy chciałby się bawić – a przez czytanie mogą dopuścić odbiorców do swojego duetu i podzielić się największymi sekretami, tajemnicami, do których dostępu nie mają inni bohaterowie z ich otoczenia. Pestka i Lilka to duet, który szybko przekonuje do siebie.
sobota, 14 września 2019
Annie Barrows: Nierozłączki. Duch, który musiał odejść
Egmont, Warszawa 2019.
Wyobraźnia
Wystarczy chwila, żeby rozpalić wyobraźnię maluchów. A kiedy jedno z dzieci uwierzy w wymyśloną historię, rozniesie się ona po całym otoczeniu. Pestka i Lilka nie miały zamiaru zarażać całej szkoły lękiem przed duchem w szkolnej toalecie, Pestka próbowała jedynie odciągnąć uwagę dzieci od faktu, że jej przyjaciółka nie potrafi zrobić ani jednej gwiazdy. A jednak mrożąca krew w żyłach historia o duchu, który nawiedza ubikacje okazała się nośna. Uczniowie szkoły, do której chodzą Lilka i Pestka, zamiast na przerwach grać w piłkę czy wykonywać ćwiczenia gimnastyczne – co do tej pory było ich ulubioną rozrywką – wpatrują się jak zahipnotyzowani w drzwi, a w obłokach pary unoszących się nad wychodzącymi z toalety chcą dostrzec ducha. I tak drobna plotka wymyślona na szybko, żeby odwrócić uwagę, urasta do rozmiarów, z którymi trudno poradzić sobie nawet nauczycielom.
Annie Barrows naprawdę wie, jak zachowują się kilkulatki – dzięki temu Lilka i Pestka są tak bardzo przekonujące. Ta autorka rejestruje rozmaite detale w zachowaniach, pokazuje na przykład, jak dziewczynki nie mogą się powstrzymać od rozmawiania w ławce, ale też – jak podchodzą do tematu przysięgi krwi (i zastępują ją przysięgą innego rodzaju, bo obie trochę za bardzo boją się ukłuć) – w takich miniaturkach udowadnia odbiorcom, że doskonale ich zna i rozumie. W przypadku Lilki i Pestki każdy kolejny wybryk jest nie tylko przyczyną kłopotów: do akcji na pewno wkroczą dorośli, żeby uspokoić nastroje i pohamować wybujałą wyobraźnię – jednak dla dziewczynek to zawsze szansa na tworzenie magicznych eliksirów. Bo poza wszystkim Lilka i Pestka wierzą, że można czarować i czarami rozprawiać się z problemem. Toaletowego ducha najlepiej przebłagać kilkoma przedmiotami, trzeba też przyrządzić magiczną miksturę. Żeby mikstura robiła lepsze wrażenie, przyda się barwnik spożywczy. Tutaj jednak mniej ciekawe będzie szukanie składników do eliksiru, a bardziej – mechanizm powstawania bajki.
Duch z toalety rodzi się jako mgiełka w chłodny dzień. Pestka podaje tylko kilka informacji na temat zetknięcia z duchem – nie wykracza poza prawa fizyki. Kiedy jednak „duch” zmaterializuje się już przed oczami dzieci, łatwo będzie dodawać kolejne szczegóły, tym razem już powiązane z dobrą historią. Dzieci uwielbiają przerażać się nawzajem, a chociaż żadne nie przyznałoby się do naiwnej wiary w istoty z zaświatów, wszystkie ulegają zbiorowej histerii. Można tę lekturę potraktować jako rozrywkę dla najmłodszych, ale można też wykorzystać ją do tłumaczenia dziecku, jak powstają „straszne” legendy – i dlaczego nie warto się nimi przejmować. To przydatne zwłaszcza w przypadku kilkulatków lękliwych i łatwowiernych. Pestka i Lilka tym razem będą działać wychowawczo, spowodują, że mali odbiorcy przestaną bać się historii o duchach. Annie Barrows nie odchodzi od realizmu, tutaj liczy się wyłącznie to, co powstanie w umysłach dziewczynek – dzięki temu powieść staje się jeszcze bardziej atrakcyjna.
Wyobraźnia
Wystarczy chwila, żeby rozpalić wyobraźnię maluchów. A kiedy jedno z dzieci uwierzy w wymyśloną historię, rozniesie się ona po całym otoczeniu. Pestka i Lilka nie miały zamiaru zarażać całej szkoły lękiem przed duchem w szkolnej toalecie, Pestka próbowała jedynie odciągnąć uwagę dzieci od faktu, że jej przyjaciółka nie potrafi zrobić ani jednej gwiazdy. A jednak mrożąca krew w żyłach historia o duchu, który nawiedza ubikacje okazała się nośna. Uczniowie szkoły, do której chodzą Lilka i Pestka, zamiast na przerwach grać w piłkę czy wykonywać ćwiczenia gimnastyczne – co do tej pory było ich ulubioną rozrywką – wpatrują się jak zahipnotyzowani w drzwi, a w obłokach pary unoszących się nad wychodzącymi z toalety chcą dostrzec ducha. I tak drobna plotka wymyślona na szybko, żeby odwrócić uwagę, urasta do rozmiarów, z którymi trudno poradzić sobie nawet nauczycielom.
Annie Barrows naprawdę wie, jak zachowują się kilkulatki – dzięki temu Lilka i Pestka są tak bardzo przekonujące. Ta autorka rejestruje rozmaite detale w zachowaniach, pokazuje na przykład, jak dziewczynki nie mogą się powstrzymać od rozmawiania w ławce, ale też – jak podchodzą do tematu przysięgi krwi (i zastępują ją przysięgą innego rodzaju, bo obie trochę za bardzo boją się ukłuć) – w takich miniaturkach udowadnia odbiorcom, że doskonale ich zna i rozumie. W przypadku Lilki i Pestki każdy kolejny wybryk jest nie tylko przyczyną kłopotów: do akcji na pewno wkroczą dorośli, żeby uspokoić nastroje i pohamować wybujałą wyobraźnię – jednak dla dziewczynek to zawsze szansa na tworzenie magicznych eliksirów. Bo poza wszystkim Lilka i Pestka wierzą, że można czarować i czarami rozprawiać się z problemem. Toaletowego ducha najlepiej przebłagać kilkoma przedmiotami, trzeba też przyrządzić magiczną miksturę. Żeby mikstura robiła lepsze wrażenie, przyda się barwnik spożywczy. Tutaj jednak mniej ciekawe będzie szukanie składników do eliksiru, a bardziej – mechanizm powstawania bajki.
Duch z toalety rodzi się jako mgiełka w chłodny dzień. Pestka podaje tylko kilka informacji na temat zetknięcia z duchem – nie wykracza poza prawa fizyki. Kiedy jednak „duch” zmaterializuje się już przed oczami dzieci, łatwo będzie dodawać kolejne szczegóły, tym razem już powiązane z dobrą historią. Dzieci uwielbiają przerażać się nawzajem, a chociaż żadne nie przyznałoby się do naiwnej wiary w istoty z zaświatów, wszystkie ulegają zbiorowej histerii. Można tę lekturę potraktować jako rozrywkę dla najmłodszych, ale można też wykorzystać ją do tłumaczenia dziecku, jak powstają „straszne” legendy – i dlaczego nie warto się nimi przejmować. To przydatne zwłaszcza w przypadku kilkulatków lękliwych i łatwowiernych. Pestka i Lilka tym razem będą działać wychowawczo, spowodują, że mali odbiorcy przestaną bać się historii o duchach. Annie Barrows nie odchodzi od realizmu, tutaj liczy się wyłącznie to, co powstanie w umysłach dziewczynek – dzięki temu powieść staje się jeszcze bardziej atrakcyjna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






