* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Pyzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Pyzia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Krzysztof Pyzia: Stewardesy. Cała prawda o lataniu

Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.

Z powietrza

Krzysztof Pyzia informacje od stewardes zbiera, ale ma wyraźne problemy z ich uporządkowaniem, zresztą chaos twórczy widać już we wstępie, kiedy niemal każde zdanie przenosi czytelnika do innej strefy tematycznej i dotyczy innego problemu poruszanego (lub nie) w tomie. Hermetyczne i stosunkowo niewielkie środowisko, prośby wielu pań o zachowanie anonimowości i kategoryczne ucinanie niewygodnych tematów są tu na porządku dziennym. W efekcie autor niby sugeruje, że dostąpił wiedzy tajemnej, ale może jedynie sygnalizować część zagadnień. „Stewardesy. Cała prawda o lataniu” to raczej zestaw wskazówek dla tych, którzy marzą o powietrznej karierze, albo dla stale podróżujących samolotami – by mogli się przekonać, jak od kulis wygląda praca na pokładzie. Po rozbieganym wstępie autor niekoniecznie chce dalej zaprowadzać jakiekolwiek porządki w książce. Umawia się po prostu na rozmowy (często w okolicach lotnisk, bohaterki książki poświęcają mu wolne chwile między kolejnymi lotami), czasami przypomina mu się anegdota lub inne wyznanie, które wtrąca jako komentarz do gotowego wywiadu.Nawet niespecjalnie redaguje te wypowiedzi, zdarzają się tu niewygodne w lekturze powtórzenia czy stylistyczne niezręczności zrozumiałe w języku mówionym, za to w pisanym – zgrzytające. Panie dzielą się szczegółami pracy, przynajmniej jeśli chodzi o zakres obowiązków, rekrutację czy wymogi dotyczące wyglądu, przebieg lotu i zadania na pokładzie. Każda ze stewardes porusza inne kwestie, niektóre bohaterki przygotowują chętnych do pracy, inne relacjonują procedury pokładowe, jeszcze inne opowiadają o tym, co dzieje się podczas turbulencji, jacy pasażerowie są najbardziej kłopotliwi, jakie konsekwencje spotykają tych, którzy nie chcą się dostosować do regulaminu. Znajduje Pyzia także osobę latającą z rodziną królewską w Arabii Saudyjskiej. Dowiaduje się, jak stewardesy wypoczywają, co pakują do bagażu, jakie choroby im grożą i jakie cechy charakteru najbardziej się przydają w tym zawodzie. Odkrywają jego rozmówczynie dość interesujące strony latania, takie, o których rzeczywiście czytelnicy mogli nie wiedzieć (a i, sądząc z zachowania pasażerów, przewijającego się przez te wyznania, również takie, które nie należą do kanonu wiedzy podróżujących). Kiedy trzeba urwać niewygodny lub niebezpieczny temat, radzą sobie bardzo dyplomatycznie. Można by doszukiwać się w tych przemilczeniach sensacji – ale faktem jest, że niczego poza lotniczymi „legendami” Krzysztof Pyzia nie usłyszy w sferze pikanterii.

Jest to publikacja, która przygotuje chętnych do zawodu. Wskaże, na co trzeba się przygotować i z czym się mierzyć, uzmysłowi szerokiej rzeszy czytelników, jak trudna jest praca stewardesy (zarobkowe widełki się tu pojawiają, chociaż nie w każdym wypadku). Liczy się zestaw ciekawostek, możliwość odkrywania czegoś, co jest niedostępne zwyczajnym odbiorcom. „Stewardesy” to książka atrakcyjna właśnie ze względu na możliwość zajrzenia do środowiska zamkniętego. Można było lepiej opracować teksty, zmienić formę albo zdecydować się na inny rodzaj gromadzenia materiałów – ale i tak na rynku się ten tom sprawdzi jako coś oryginalnego.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Kajetan Kajetanowicz w rozmowie z Krzysztofem Pyzią: Kajto. Jadę po swoje

Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.

Wyścig

Krzysztof Pyzia dobrze zadaje pytania. Stawia na konkrety, jest rzeczowy i zachowuje się momentami celowo jak wścibski (albo, by nazwać to bardziej dyplomatycznie, dociekliwy) kibic-fan. Interesuje go wszystko, od zachowania kierowcy w razie wypadku aż po… wyjaśnienie, jaki głos w GPS ma ustawiony Kajetan Kajetanowicz. Zajmuje się treningami (co nie mieści się w wyobrażeniach przeciętnego widza), sposobami na przygotowanie organizmu do trudów wyścigu. Pyta o początki fascynacji samochodami, o wspomnienia z tras, emocje i przygotowania. Odwołuje się do pracy z pilotem, angażuje się również w burzliwą dyskusję na temat specjalnej diety. Bywa, że prowokuje Kajetana Kajetanowicza: kiedy chce się dowiedzieć, czy kierowcy rajdowi mogą pić alkohol, czy seks pomaga w zawodach i czy na to zajęcie łatwo podrywać kobiety, czy rywale poza prowadzeniem wojny psychologicznej w mediach i na żywo próbują w niedozwolony i niemoralny sposób wyeliminować się nawzajem z gry. Na te wszystkie pytania Kajetan Kajetanowicz bez problemów odpowiada. Widać, które tematy najbardziej go wciągają – ale stara się zawsze odpowiadać wyczerpująco i rzeczowo. Przy tym potrafi chronić swoją prywatność. Niewiele mówi o byłej żonie, która jeździła z nim jako pilot czy o obecnej partnerce, dość często przewija się przez tę relację ojciec-mechanik. Ale sprawy rodzinne raczej schodzą na dalszy plan, nie są specjalnie akcentowane. I nic dziwnego, bohater tomu potrafi zajmująco przedstawiać „tajniki” swojej pracy. „Tajniki”, bo w końcu nie zdradza tajemnic, które dałyby jego przeciwnikom przewagę – ale prezentuje informacje, do jakich przeciętni odbiorcy, nawet kibice, nie mieliby często dostępu. Nigdy nie odmawia odpowiedzi (co najwyżej udziela wymijających, żeby kogoś nie urazić), za to podejmuje nieco żartobliwy ton Pyzi. Zamienia oficjalny wywiad w przyjacielską pogawędkę, pełną dowcipu, lekkości i wdzięku, czasem nawet niedyskretną. Mówi krótko i nie zajmuje się porządkowaniem wiadomości ze swojej biografii. Skupia się za to na wrażeniach, ulotnych wspomnieniach i ogólnych faktach dotyczących udziału w wyścigach. To Pyzia tematyzuje te relacje, ale też zarzuca układ chronologiczny. Ważniejsze wydają się mu – i słusznie – zestawiania odrębnych motywów. Dzięki temu krótkie rozmowy wypadają bardzo rzeczowo i chociaż tom przygotowany został jak typowa publikacja pop, okazuje się sycący. Zwłaszcza przez swoistą egzotykę zagadnień – ale spory wpływ na to ma i osobowość sportowca. Kajto jawi się niemal jak dusza towarzystwa – daje się polubić. Może dzięki tej książce trafi do świadomości szerokiego grona odbiorców i zyska nowych kibiców – w końcu imponująca jest lista jego sukcesów. O datach i faktach poczytać można w zamykającym tom kalendarium – to kolejny sposób na prezentowanie postaci, a i ważny dodatek do lekkiej rozmowy.

Kajetan Kajetanowicz zyskuje tutaj szansę zaprezentowania siebie jako medialnej „gwiazdy” i tę szansę wykorzystuje. Nie zamęczy czytelników zapatrzeniem w siebie, za to ucieszy ich dystansem i swobodą. Dysponuje bogatym zestawem anegdotek i ciekawostek, wie też dokładnie, czego oczekują odbiorcy – i to im, w pewnym zakresie, zapewnia, umiejętnie przez Pyzię prowadzony. „Kajto. Jadę po swoje” to autoprezentacja, a i możliwość przybliżenia odbiorcom informacji o wyścigach samochodowych. To publikacja z bogatym materiałem zdjęciowym, przyjemna w lekturze – nadająca się dla każdego kibica i amatora rajdowych wyścigów. Przygotowana z myślą o szerokiej publiczności, barwna i ciekawa lektura sportowa.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Radosław Bielecki, Michał Gawliński, Roman Żurek w rozmowie z Krzysztofem Pyzią: Neo-Nówka. Schody do nieba

Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.

Żarty

Kabarety po kolei przygotowują swoje „monografie”, wywiady-rzeki czy historie dla fanów, wszystko po to, by zaistnieć na rynku wydawniczym i nie dać się zdystansować konkurencji. Nie są to publikacje zbyt szczegółowe, przypominają raczej rozbudowane artykuły prasowe, stylistyka pop w nich dominuje. Pozwalają jednak dotrzeć do fanów i wyjaśnić pewne sprawy. Trudno traktować tego typu książki jako reklamę, kabarety chcą nimi raczej dotrzeć do swoich fanów – ale to wystarcza. Książki kabareciarzy to oznaka czasu. Na rynku pojawia się wywiad, który Krzysztof Pyzia przygotował z członkami kabaretu Neo-Nówka, „Schody do nieba”. O historii zespołu i pomysłach opowiadają mu Roman Żurek i Michał Gawliński oraz Radosław Bielecki, który „zastąpił” Michała Paszczyka, ale szybko znalazł swoje własne miejsce w grupie. „Schody do nieba” to połączenie konwencjonalnych do bólu pytań oraz kreatywnych odpowiedzi zamieniających się momentami w miniskecze. Jednym słowem – wymarzony sposób autoprezentacji dla ludzi, którzy zawodowo zajmują się rozśmieszaniem innych.

Krzysztof Pyzia nie ma zamiaru układać historii Neo-Nówki, ale wie, że pewne tematy powinien odbiorcom przybliżyć. Wypytuje więc o roszady w składzie i o trudną drogę do kariery, dowiaduje się o konkursach bez nagród i o pomysłach na kabaret. Musi zapytać o to, jak powstają pomysły na skecze i jak wygląda praca kabareciarza od kulis, sięga po najdziwniejsze okoliczności występów i decyzje związane z wyborem satyry politycznej, odnosi się trochę do środowiska kabaretowego, bo tego tematu nie da się uniknąć. Sprawdza, jak rozwijał się zespół i skąd czerpał inspiracje. Zadaje pytanie właściwie znienawidzone przez większość twórców, bo najprostsze, takie, na które nie ma ciekawych odpowiedzi. Ale ponieważ zadaje je grupie, może sobie na to pozwolić. Członkowie Neo-Nówki zachowują się bowiem tak, jak życzyliby sobie widzowie kabaretu (i odbiorcy tej książki). Bez przerwy żartują, dogadują sobie wzajemnie i próbują przebić się puentami. W takim pojedynku układ sił stale się zmienia. Zdarza się, że rozmowa w ogóle schodzi z realiów na wygłupy i wtedy zamiast konkretów czytelnicy otrzymują zestaw absurdów, ale przekonują się, że kabareciarze mają poczucie humoru i potrafią żartować na swój temat. Tak też Neo-Nówka broni się przed nudą. Jest w „Schodach do nieba” spory kawałek historii kabaretu czy wspomnień prawie kombatanckich, najdziwniejszych doświadczeń scenicznych, ale jest też bardzo dużo żartów na marginesie opowieści. Rozmowy – a właściwie poszczególne etapy wywiadu – nie ciągną się w nieskończoność. Nie ma tu miejsca na filozofowanie czy rozwlekłość. Kabaret dookreśla swoją pozycję na scenie, tłumaczy rozkład sił w środowisku i pokazuje relację z telewizją. Przypomina swoje popularne programy. Krzysztof Pyzia zajmuje się również wybranymi skeczami lub wcieleniami rozmówców.

Co pewien czas rozmowy przecinane są zapisami skeczy w najbardziej kanonicznej formie (fani kabaretu znają je na pamięć, a ci, którzy chcieliby poznać – bez problemu znajdą w internecie) – to dla odbiorców możliwość przeanalizowania rodzajów humoru. I tak czasami większą wartość komiczną będą mieć przekomarzanki w wywiadach (zadziała tu również czynnik zaskoczenia!). Tom został bardzo starannie przygotowany: mimo ucieczek w żarty i wygłupy jest tu sporo konkretów, faktów uzupełniających obraz zespołu i twórczych autocharakterystyk. „Neo-Nówka. Schody do nieba” wpisuje się w modę na publikowanie kabaretowych monografii, ale w realizacji pozostaje trochę na uboczu, nie może być traktowana ani jako typowy wywiad-rzeka, ani wyłącznie jako opowieść o kabarecie. To pomysłowa autoprezentacja.