* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2022

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Joanna Sokolińska: Mów o mnie ono. Dlaczego współczesne dzieci szukają swojej płci?

W.A.B., Warszawa 2022.

Kim są

Każde pokolenie ma własną przestrzeń do okazywania buntu starszym i do manifestowania swoich poglądów. Dzisiejsze nastolatki znalazły sposób na wyrażanie siebie przez poszukiwania w obrębie płci - nie tych klasycznych i stereotypowych, odrzucanych jako nieprecyzyjne. "Mów o mnie ono" to reportaż pokazujący, jak młodzi ludzie starają się dowiedzieć, kim są, podejmując decyzje szokujące co bardziej konserwatywnych znajomych. Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin i Joanna Sokolińska najpierw przytaczają dość obszerny słownik pojęć pojawiających się w książce (faktycznie parę razy części odbiorców się przyda, żeby nie pogubić się w zawiłościach nazewniczych). Wszystko dlatego, że zrozumienie określeń, którymi posługuje się młodzież, pozwoli też na prowadzenie wartkiej narracji - bez konieczności odrywania uwagi od przedstawianych spraw. Jednocześnie słownik ten pokazuje, jak łatwo niechcący popełnić gafę i urazić bohaterów książki, zresztą autorki też przyznają się do tego, że niezrozumienie prowadzi do ostrych konfliktów, a pomyłki i przejęzyczenia mogą być interpretowane na niekorzyść dorosłego, który próbuje się odnaleźć w niebinarnych zasadach podziału płci. To się nie zmienia: nastolatki zawsze były przewrażliwione, zwłaszcza na swój temat - ale tutaj nie wolno o tym przypominać, bo jakiekolwiek oznaki frustracji byłyby odbierane jako atak i przekreśliłyby szansę na porozumienie czy choćby wstęp do świata, który starszym nie do końca łatwo jest zrozumieć.

Oto bowiem młodzi ludzie - często na długo przed ukończeniem osiemnastego roku życia, nie chodzi tu wyłącznie o uczniów ostatnich klas szkoły podstawowej i pierwszych - średniej - zaczynają odkrywać, że źle czują się z płcią przypisaną im tuż po narodzeniu. Sprawdzają, kim naprawdę są, jednak nie ma tu mowy o prostych przeciwieństwach: można czuć się kobietą w ciele mężczyzny, ale też czerpać z różnych stron, czuć się raz kobietą, raz mężczyzną, decydować się na neutralne płciowo zwroty i eksperymentować ze zdobyczami kulturowymi tradycyjnie przypisanymi do kobiet albo do mężczyzn. Młodzi ludzie - którzy zawsze bali się ośmieszenia - teraz traktują LGBTQ+ jako poligon doświadczalny. Przyjmują, że wolno im nie tylko wybrać nową płeć, ale też - za pewien czas z niej zrezygnować. To często przeraża starszych, a na pewno rodzi szereg nieporozumień. Ale Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin i Joanna Sokolińska nie skupiają się na tych rodzicach, którzy przekreślają eksperymentujące dziecko. Pokazują za to, że można wspierać i kochać zawsze, że można się podporządkować, nawet jeśli nie do końca rozumie się procesy zachodzące w ciele pociechy i w jej umyśle. To człowiek sam najlepiej wie, kim jest - nie można mu tego narzucać - to powtarza się w całej książce i stanowi motto rodziców dzieci trans. Obok tego, że lepiej, jeśli dziecko wybiera sobie nową płeć i przedstawia światu nową wersję siebie niż gdyby miało się ciąć lub zabijać z powodu braku akceptacji otoczenia. Okazuje się, że nastolatki nie mają problemu z ogłaszaniem światu, jak i czy kochają - i dziwi to tylko tych, którzy nauczeni byli dyskrecji i nieafiszowania się ze swoimi pragnieniami. Autorki tomu jednogłośnie przyznają, że na oczach wszystkich dzieje się właśnie rewolucja - i stąd też trudność w ocenianiu i opisywaniu wydarzeń. "Mów o mnie ono" to nie tylko próba uchwycenia rozpowszechniającego się coraz bardziej zjawiska - to troska o przyszłe losy dzieci, które uznają, że są trans, pytanie o modę i o wpływ rówieśników czy wzorców z tik-toka, to wreszcie zestaw wskazówek dla dorosłych, którzy chcieliby pojąć, co dzieje się z młodym pokoleniem. Autorki często sięgają do wypowiedzi bezpośrednio zaangażowanych, słuchają komentarzy dzieciaków, które poszukują swojej płci - i rodziców nagle zderzanych z zaskakującymi dla nich wiadomościami. Dzielą się też własnymi doświadczeniami. Sprawdzają, jak ludzie radzili sobie z wyzwaniem, jak informowali rodzinę (albo dlaczego nie informowali). Nakreślają obraz nowej rzeczywistości, która nie jest już tylko rejestrem pojedynczych przypadków rozdmuchiwanych przez media - ale wymusza na odbiorcach skonfrontowanie własnych poglądów z pomysłami nastolatków.

wtorek, 13 października 2020

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Joanna Sokolińska: Rodziny himalaistów

W.A.B., Warszawa 2020.

Ci, którzy zostają

Boom na literaturę górską sprawił, że autorzy książek szukają tematów także poza drogami na szczyty. Bo chociaż towarzyszenie wspinaczom w ekstremalnych wyprawach i rejestrowanie każdej komplikacji ma swój urok i wielu odbiorcom zwyczajnie się podoba, do szerokiego grona publiczności można dotrzeć przede wszystkim dzięki akcentowaniu normalności. Zwykłych czytelników nie interesują nazwy, trasy ani szczegóły techniczne – zwykli czytelnicy potrzebują emocji zrozumiałych dla każdego i pod każdą szerokością geograficzną. Tych emocji szukają w wyznaniach wspinaczy – i w lekturach wokół tego tematu. „Rodziny himalaistów” to książka-dopowiedzenie, informacja o tym, co w biografiach czy relacjach ze zdobywania szczytów zostaje zepchnięte na margines. O tym, co dzieje się z członkami rodziny: żonami i dziećmi, które najpierw muszą sobie radzić same, gdy mąż i ojciec wyjeżdża na dalekie i niebezpieczne wyprawy, a później… zostają same, gdy koledzy wspinacza (a dzisiaj coraz częściej media) przynoszą wiadomość o jego tragicznej śmierci. Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin i Joanna Sokolińska wybierają niełatwe zagadnienie – i pokazują, jak do tematu utraty podchodzą bliscy wspinaczy.

Dziewięć rozdziałów – śmierci więcej, bo czasami autorki odnoszą się do kilku dramatów podczas jednej wyprawy. Za każdym razem zestawiają pasję i potrzebę przygody z cierpieniem rodzin. Za każdym razem starają się wypytać członków rodziny (zwłaszcza dzieci, które czasem nawet nie pamiętają zbyt dobrze ojców) o to, czy mają żal, czy raczej rozumieją podążanie za głosem serca. Budują krótkie portrety, sprawdzają, kto miał przeczucia, kto nie zwracał uwagi na konieczność ciągłych rozstań i kto w ogóle nie nadawał się do rodzinnego życia. Rejestrują też przemiany – bo przecież ten, kto wraca z gór, zawsze wydaje się inny niż przed eskapadą. Wreszcie dochodzi do motywu upamiętniania bliskich, którzy zostali w górach na zawsze – każdy ma na to inny sposób. „Rodziny himalaistów” to migawki z życia – próby uchwycenia szczątków normalności tam, gdzie o normalności mowy być nie mogło. Zdarza się, że autorki sięgają do spraw sprzed dekad, ale też do tych najnowszych, które poruszały opinię publiczną i trochę przyczyniły się do budzenia zainteresowania literaturą górską oraz osiągnięciami himalaistów. Można się zastanawiać, czy tom jest poszukiwaniem ludzkiego cierpienia i nieszczęścia, ale można też potraktować go jako ciekawe dopowiedzenie do prawdziwej pasji. Skrzydłowska-Kalukin oraz Sokolińska skupiają się na odwrotnej stronie wielkich sukcesów i równie wielkich porażek kosztujących życie – dla nich ważni są ci, którzy nie słyszą zewu gór i nie próbują nawet podążać za bliskimi. To temat, który istotny będzie zwłaszcza dla czytelników z krytycyzmem śledzących kolejne biografie wspinaczy czy zachwyty nad sukcesami w wysokich górach – wszystko bowiem ma swoją cenę i może funkcjonować, dopóki ma się szczęście i nie przegra z warunkami w ścianie. „Rodziny himalaistów” to bolesne przypomnienie o kruchości ludzkiego życia i o potędze marzeń – których zdrowy rozsądek nie przekreśla.