Kropka, Warszawa 2025.
Porozumienie
Jola Richter-Magnuszewska postawiła na lekcję przyrody w przyjemnej dla oka i myśli wersji. „Co mówią zwierzęta” to bardzo udany tomik edukacyjny, który powraca do dawnych dobrych tradycji przedstawiania ciekawostek. I chociaż Jola Richter-Magnuszewska mogłaby spokojnie stworzyć picture booka dla najmłodszych, nie poszła w ślad za rynkowymi trendami i postawiła na informowanie dzieci o zasadach funkcjonowania obok przedstawicieli dzikiej przyrody. Na samym końcu przytacza kocie, psie i końskie ABC – prezentuje miniaturki z charakterystycznymi sylwetkami zwierząt i tłumaczy, co chcą zakomunikować pupile. Jednak przez całą książkę interesuje ją coś zupełnie innego – jak człowiek ma funkcjonować w naturze, żeby nie krzywdzić zwierząt i nie niszczyć ich naturalnego środowiska.
Autorka łamie szyfr. Przekonuje odbiorców, że wszyscy mogą komunikować się ze zwierzętami, a przynajmniej – pojmować, co różne stworzenia chcą przekazać. Uczy wyczulenia na braci mniejszych, zatrzymuje się nad tym, co w codziennym pędzie dorośli często porzucają – jest świadoma, że najmłodsi potrzebują takich wskazówek i jeśli je sobie przyswoją, w przyszłości nie będą krzywdzić zwierząt. Dlatego ta książka jest tak potrzebna i cenna. Razem z Jolą Richter-Magnuszewską można iść do lasu i zastanowić się nad zasadami zachowania w gościnie u zwierząt. Można przyjrzeć się kolejnym zmysłom, przynajmniej tym, które ludzie znają z własnego doświadczenia, bo o bardziej zadziwiających rozwiązaniach z przyrody autorka nie ma kiedy napisać. Podpowiada, jak czytać z pozostawionych przez zwierzęta śladów i jak poznawać ich odchody, na co zwracać uwagę, kiedy chce się zrozumieć, co rozegrało się niedawno w lesie – albo jak uniknąć spotkania nosem w nos z drapieżnikiem. I to również ważne podpowiedzi, bo zapewniają bezpieczeństwo nie tylko najmłodszym. Dla dzieci możliwość wkroczenia do świata zwierząt będzie wystarczającą nagrodą: ale z punktu widzenia miłośników przyrody to istotne, że Jola Richter-Magnuszewska zajmuje się między innymi tematem traktowania młodych zwierząt przypadkowo znalezionych podczas spaceru. Wielu ludziom (nawet dorosłym) wydaje się, że w takich wypadkach trzeba interweniować, tymczasem może to bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Ale ta książka skrywa w sobie jeszcze jedną niespodziankę, niedostępną na pierwszy rzut oka. Pojawiają się tu kody QR – po zeskanowaniu pozwolą one odtwarzać nagrane przez specjalistów odgłosy zwierząt. Dzięki temu dzieci nawet bez wychodzenia z domu potrenują sobie rozpoznawanie różnych stworzeń – później podczas wizyty w lesie będą wiedzieć, z kim mają do czynienia. Dzięki angażowaniu różnych zmysłów łatwiej będzie przedstawiać im wiadomości – a ponieważ w interesie całej ludzkości jest przekazywanie młodemu pokoleniu tego typu informacji i wpajanie miłości do przyrody, książka bardzo dobrze się sprawdzi. Jest to książka wyjątkowa i ważna, dla czytelników, którzy chcą wiedzieć, jak traktować zwierzęta i jak je rozumieć – ale też dla tych, którzy do tej pory nie mieli pojęcia o życiu w zgodzie z naturą.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jola Richter-Magnuszewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jola Richter-Magnuszewska. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 października 2025
niedziela, 21 listopada 2021
Jola Richter-Magnuszewska, Joanna Wajs: Dzicy przewodnicy. Zwierzęta w mitach, baśniach i legendach
Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.
Opowieści o faunie
Znów znakomicie ułożyła się współpraca między ilustratorką, Jolą Ruchter-Magnuszewską i redaktorką, tu także autorką tekstów, Joanną Wajs. "Dzicy przewodnicy" to wielkoformatowy picture book edukacyjny nie tylko dla dzieci - zachwyt ta książka wzbudzi u wszystkich odbiorców. "Zwierzęta w mitach, baśniach i legendach" to przegląd ciekawostek związanych z obecnością różnych gatunków w historiach tworzonych przez człowieka. Połączenie tematu, który przyciąga dzieci - czyli kwestii zwierząt - z kulturoznawczym przeglądem dokonań literackich sprawia, że tomik długo będzie mógł służyć odbiorcom, przydając się jako pomoc w szkolnych wypracowaniach czy jako podręczny zestaw ciekawostek. "Dzicy przewodnicy" to także ilustratorski popis, mnóstwo pięknych obrazów, które składają się na osobne opowieści. Nie da się tu mówić o pełnym przeglądzie motywów zwierzęcych w literaturze, autorki musiały z wielu zagadnień zrezygnować, a inne - poskracać tak, żeby nie zamęczyć książką dziecięcych odbiorców. Nie ulega jednak wątpliwości, że powinna się ta publikacja doczekać kolejnej części, zamienić się w serię, która przyda się wszystkim. Nie ma tu reguły, że jeden gatunek zajmuje jedną stronę lub rozkładówkę: czasami trafia do jednego akapitu, czasami rozciąga się na kilka stron. Wszystko zależy od reprezentacji i od ciekawych rozwiązań w ramach mitów i legend. Autorki z lubością przyglądają się wyobraźni ludowej (i nie tylko), żeby odkrywać znaczenia oraz funkcje zwierzęcych bohaterów. Uruchamiają różne tradycje i wierzenia, baśnie i skojarzenia. Opowiadają o symbolice zwierząt w różnych tekstach i różnych epokach, sięgają do rozmaitych kultur oraz religii. Udaje im się czasem także prześledzić zmiany w opowieściach, modyfikacje i przeróbki. Odkrywają role zwierząt i sens ich obecności w rozmaitych narracjach.
Informacje są tu skrótowe i przedstawiane tak, by zapewnić czytelnikom szybki dostęp do informacji, a także - żeby rozbudzić ich ciekawość. Łatwo przyswaja się drobne akapity, mimo ich przesycenia danymi - obecność zwierząt w baśniach i wierzeniach została przedstawiona z wyczuciem i uniwersalnie. Lektura nie sprawi trudności dzieciom, ale spodoba się także dorosłym i to wielka zaleta książki - zwłaszcza że tomik nadaje się dla różnych grup czytelników. Można na podstawie zgromadzonych tu wiadomości samodzielnie szukać dalej samych historii i odkrywać to, czego esencję przedstawiły autorki, można też po prostu śledzić kolejne dane i cieszyć się nimi. To alternatywa wobec infantylnych historyjek o zwierzętach. Ambitna lektura będzie "rosnąć" razem z odbiorcami - to długoterminowa książka, opowieść, która się nie zestarzeje.
A przecież poza wartościami edukacyjnymi ma ten tomik również walor rozrywkowy. Polega on w dużej mierze na ilustracjach. Jola Richter-Magnuszewska nie rozczarowuje: proponuje obrazy klimatyczne, wielkie rozkładówki wypełnione ciekawymi deseniami, sylwetkami zwierząt w różnych ujęciach i w różnych technikach tworzenia. Nie chodzi tu o pokazanie, jak wyglądają przedstawiciele danego gatunku, a o popisy graficzne - Jola Richter-Magnuszewska zachwyca. Tworzy niezapomniany klimat, sprawia, że "Dzicy przewodnicy" to książka wyjątkowa. Nie chodzi tu o przesyt kolorów: pod tym względem tomik jest bardzo stonowany - ale sam pomysł na prezentowanie kolejnych bohaterów to coś, od czego trudno się oderwać.
Opowieści o faunie
Znów znakomicie ułożyła się współpraca między ilustratorką, Jolą Ruchter-Magnuszewską i redaktorką, tu także autorką tekstów, Joanną Wajs. "Dzicy przewodnicy" to wielkoformatowy picture book edukacyjny nie tylko dla dzieci - zachwyt ta książka wzbudzi u wszystkich odbiorców. "Zwierzęta w mitach, baśniach i legendach" to przegląd ciekawostek związanych z obecnością różnych gatunków w historiach tworzonych przez człowieka. Połączenie tematu, który przyciąga dzieci - czyli kwestii zwierząt - z kulturoznawczym przeglądem dokonań literackich sprawia, że tomik długo będzie mógł służyć odbiorcom, przydając się jako pomoc w szkolnych wypracowaniach czy jako podręczny zestaw ciekawostek. "Dzicy przewodnicy" to także ilustratorski popis, mnóstwo pięknych obrazów, które składają się na osobne opowieści. Nie da się tu mówić o pełnym przeglądzie motywów zwierzęcych w literaturze, autorki musiały z wielu zagadnień zrezygnować, a inne - poskracać tak, żeby nie zamęczyć książką dziecięcych odbiorców. Nie ulega jednak wątpliwości, że powinna się ta publikacja doczekać kolejnej części, zamienić się w serię, która przyda się wszystkim. Nie ma tu reguły, że jeden gatunek zajmuje jedną stronę lub rozkładówkę: czasami trafia do jednego akapitu, czasami rozciąga się na kilka stron. Wszystko zależy od reprezentacji i od ciekawych rozwiązań w ramach mitów i legend. Autorki z lubością przyglądają się wyobraźni ludowej (i nie tylko), żeby odkrywać znaczenia oraz funkcje zwierzęcych bohaterów. Uruchamiają różne tradycje i wierzenia, baśnie i skojarzenia. Opowiadają o symbolice zwierząt w różnych tekstach i różnych epokach, sięgają do rozmaitych kultur oraz religii. Udaje im się czasem także prześledzić zmiany w opowieściach, modyfikacje i przeróbki. Odkrywają role zwierząt i sens ich obecności w rozmaitych narracjach.
Informacje są tu skrótowe i przedstawiane tak, by zapewnić czytelnikom szybki dostęp do informacji, a także - żeby rozbudzić ich ciekawość. Łatwo przyswaja się drobne akapity, mimo ich przesycenia danymi - obecność zwierząt w baśniach i wierzeniach została przedstawiona z wyczuciem i uniwersalnie. Lektura nie sprawi trudności dzieciom, ale spodoba się także dorosłym i to wielka zaleta książki - zwłaszcza że tomik nadaje się dla różnych grup czytelników. Można na podstawie zgromadzonych tu wiadomości samodzielnie szukać dalej samych historii i odkrywać to, czego esencję przedstawiły autorki, można też po prostu śledzić kolejne dane i cieszyć się nimi. To alternatywa wobec infantylnych historyjek o zwierzętach. Ambitna lektura będzie "rosnąć" razem z odbiorcami - to długoterminowa książka, opowieść, która się nie zestarzeje.
A przecież poza wartościami edukacyjnymi ma ten tomik również walor rozrywkowy. Polega on w dużej mierze na ilustracjach. Jola Richter-Magnuszewska nie rozczarowuje: proponuje obrazy klimatyczne, wielkie rozkładówki wypełnione ciekawymi deseniami, sylwetkami zwierząt w różnych ujęciach i w różnych technikach tworzenia. Nie chodzi tu o pokazanie, jak wyglądają przedstawiciele danego gatunku, a o popisy graficzne - Jola Richter-Magnuszewska zachwyca. Tworzy niezapomniany klimat, sprawia, że "Dzicy przewodnicy" to książka wyjątkowa. Nie chodzi tu o przesyt kolorów: pod tym względem tomik jest bardzo stonowany - ale sam pomysł na prezentowanie kolejnych bohaterów to coś, od czego trudno się oderwać.
sobota, 17 października 2020
Jola Richter-Magnuszewska: Dzika książka o dzikach i o ich kuzynach
Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.
Najlepsza na świecie
Spotykam dziki w mieście całkiem często i od pierwszego spotkania z nimi pałam do nich miłością ogromną (chociaż trudno stwierdzić, czy odwzajemnioną). Ale książka Joli Richter-Magnuszewskiej zachwyca mnie nie ze względu na temat, a z uwagi na realizację. „Dzika książka o dzikach i o ich kuzynach” to publikacja, którą powinno się wręczyć każdemu (zwłaszcza tym nawołującym o zagrożeniach, jakie płyną z obecności dzików w pobliżu ludzkich siedzib). Autorka konfliktem ludzko-dziczym się nie zajmuje (na szczęście!), za to pokazuje świat dzików ze szczegółami, jakich żaden bajkopisarz by nie wymyślił.
Przede wszystkim porządnie rozszerza nazewnictwo. Już nie tylko locha i warchlaki – z tego tomu dzieci dowiedzą się, jak nazywa się babcia dzika, jak młode w różnych stadiach rozwoju, ale też – jakie zwierzęta z różnych kontynentów są z dzikami spokrewnione (ta opowieść prowadzi również do świń – i dostarcza prostego a pięknego wyjaśnienia, dlaczego zwierzęta te zasługują na szacunek. Autorka zbiera mnóstwo ciekawostek o dzikach – dzięki niej można przekonać się, gdzie funkcjonują dziki w kulturze i tradycji (albo w religiach!), sprawdzić, jak się zachowują – gdzie budują legowiska i w jaki sposób, po co włażą w błoto, jak pozbywają się pasożytów, a nawet… jaka jest ich rola w oczyszczaniu lasów. I to wiadomości, które przydałyby się wszystkim pseudodziennikarzom siejącym panikę w sensacyjnych artykułach, w których liczy się wyłącznie klikalność, a nie sens. „Dzika książka o dzikach” pozwoli obejrzeć dzika od środka, dowiedzieć się, że dziki bardzo różnią się od siebie. Każda rozkładówka to nowe niespodzianki dla odbiorców – i nowe sposoby na to, żeby przekonać się do sympatycznych zwierząt i odczarować bajkowe „dzik jest dziki, dzik jest zły”. Jola Richter-Magnuszewska tłumaczy, kiedy dzik rzeczywiście może być niebezpieczny (te informacje przydadzą się do omijania rozjuszonych zwierząt, zwykle zaangażowanych w gody lub w chronienie najmłodszych członków stada) – ale równolegle pokazuje sytuacje, w których można go podziwiać i doceniać.
„Dzika książka o dzikach” aktywizuje najmłodszych, sporo tu zabaw i propozycji działań kreatywnych (wycięcie własnego dzika bardzo mi się podoba), jest też metoda na sprawdzenie jakości czytania. Można zatem nie tylko zdobywać wiedzę, ale i popracować nad jej zapamiętywaniem. Najważniejsze przesłanie książki wiąże się jednak z szacunkiem do zwierząt – z ochroną środowiska i uznaniem, że każda istota żyjąca ma prawo do tego życia. Jola Richter-Magnuszewska bez wielkich słów i bez epatowania okrucieństwem, najzwyczajniej w świecie uczy miłości do zwierząt – i pozostaje mieć nadzieję, że po dzikach przyjdą kolejne zwierzęce opowieści utrzymane w tym tonie. „Dzika książka o dzikach” to oczywiście także popis ilustratorski – można się tu zachwycać każdą rozkładówką i każdą będzie się chciało długo oglądać. Chociaż tomik znajdzie się na półce z literaturą dla dzieci, nawet dorosłym autorka przedstawi informacje, których raczej nie mieli.
Najlepsza na świecie
Spotykam dziki w mieście całkiem często i od pierwszego spotkania z nimi pałam do nich miłością ogromną (chociaż trudno stwierdzić, czy odwzajemnioną). Ale książka Joli Richter-Magnuszewskiej zachwyca mnie nie ze względu na temat, a z uwagi na realizację. „Dzika książka o dzikach i o ich kuzynach” to publikacja, którą powinno się wręczyć każdemu (zwłaszcza tym nawołującym o zagrożeniach, jakie płyną z obecności dzików w pobliżu ludzkich siedzib). Autorka konfliktem ludzko-dziczym się nie zajmuje (na szczęście!), za to pokazuje świat dzików ze szczegółami, jakich żaden bajkopisarz by nie wymyślił.
Przede wszystkim porządnie rozszerza nazewnictwo. Już nie tylko locha i warchlaki – z tego tomu dzieci dowiedzą się, jak nazywa się babcia dzika, jak młode w różnych stadiach rozwoju, ale też – jakie zwierzęta z różnych kontynentów są z dzikami spokrewnione (ta opowieść prowadzi również do świń – i dostarcza prostego a pięknego wyjaśnienia, dlaczego zwierzęta te zasługują na szacunek. Autorka zbiera mnóstwo ciekawostek o dzikach – dzięki niej można przekonać się, gdzie funkcjonują dziki w kulturze i tradycji (albo w religiach!), sprawdzić, jak się zachowują – gdzie budują legowiska i w jaki sposób, po co włażą w błoto, jak pozbywają się pasożytów, a nawet… jaka jest ich rola w oczyszczaniu lasów. I to wiadomości, które przydałyby się wszystkim pseudodziennikarzom siejącym panikę w sensacyjnych artykułach, w których liczy się wyłącznie klikalność, a nie sens. „Dzika książka o dzikach” pozwoli obejrzeć dzika od środka, dowiedzieć się, że dziki bardzo różnią się od siebie. Każda rozkładówka to nowe niespodzianki dla odbiorców – i nowe sposoby na to, żeby przekonać się do sympatycznych zwierząt i odczarować bajkowe „dzik jest dziki, dzik jest zły”. Jola Richter-Magnuszewska tłumaczy, kiedy dzik rzeczywiście może być niebezpieczny (te informacje przydadzą się do omijania rozjuszonych zwierząt, zwykle zaangażowanych w gody lub w chronienie najmłodszych członków stada) – ale równolegle pokazuje sytuacje, w których można go podziwiać i doceniać.
„Dzika książka o dzikach” aktywizuje najmłodszych, sporo tu zabaw i propozycji działań kreatywnych (wycięcie własnego dzika bardzo mi się podoba), jest też metoda na sprawdzenie jakości czytania. Można zatem nie tylko zdobywać wiedzę, ale i popracować nad jej zapamiętywaniem. Najważniejsze przesłanie książki wiąże się jednak z szacunkiem do zwierząt – z ochroną środowiska i uznaniem, że każda istota żyjąca ma prawo do tego życia. Jola Richter-Magnuszewska bez wielkich słów i bez epatowania okrucieństwem, najzwyczajniej w świecie uczy miłości do zwierząt – i pozostaje mieć nadzieję, że po dzikach przyjdą kolejne zwierzęce opowieści utrzymane w tym tonie. „Dzika książka o dzikach” to oczywiście także popis ilustratorski – można się tu zachwycać każdą rozkładówką i każdą będzie się chciało długo oglądać. Chociaż tomik znajdzie się na półce z literaturą dla dzieci, nawet dorosłym autorka przedstawi informacje, których raczej nie mieli.
sobota, 1 września 2018
Jola Richter-Magnuszewska: Rok na targu
Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.
Handlowanie i nie tylko
Ta seria cieszy się zasłużonym uznaniem małych odbiorców, ale zachwycać może również rodziców. Przejrzysta konstrukcja pozwala ilustratorom na popisywanie się wyobraźnią i budowanie wielu równoległych narracji, które odkrywać będą dzieci podczas przeglądania książki. “Rok w...” to obrazkowe historie, jakie nie znudzą się szybko, nie mają na to szans, skoro zostały już na starcie mistrzowsko wymyślone. Kartonowe strony nie zniszczą się zbyt szybko, co również ma znaczenie: wiele razy będzie się te publikacje wertować, żeby poznać doświadczenia wszystkich przedstawionych na pierwszej rozkładówce postaci. Zasady są proste: najpierw przedstawienie wszystkich bohaterów, postaci, które będą się pojawiać podczas wykonywania różnych czynności i w różnych miejscach na kolejnych stronach. Poza podawaniem ich imion, zawodów czy upodobań, czytelnicy otrzymują też wiadomość o wzajemnych relacjach. Kto kogo lubi, kto z kim chętnie spędza czas: to dane, które już na etapie zapoznawania się z postaciami dostarczą przynajmniej kilku zagadek i pretekstów do poszukiwań. Jeśli pierwsza rozkładówka zapowiada ilustracyjny chaos (im większy, tym lepsza zabawa!), następne będą już zestawem wydarzeń nie do ogarnięcia na pierwszy rzut oka. Przychodzi bowiem czas na zaprezentowanie jednego miejsca (zwykle przekrojowego, tak, żeby było widać co najmniej kilka charakterystycznych dla niego punktów) w dwunastu odsłonach. Dwanaście miesięcy przynosi potrzebne zmiany, pokazuje, jak zachowują się ludzie lub zwierzęta i jak pogoda wpływa na otoczenie. Tu wyjaśnia się również sposób pracy z książką: trzeba na każdej rozkładówce znaleźć poznanych już bohaterów, sprawdzić, co robią, czym się zajmują i jak spędzają czas, można też poszukać wyjaśnień dla ich zachowań lub sprawdzać konsekwencje raz podjętych decyzji.
Teraz Jola Richter-Magnuszewska dołącza do cyklu tomem “Rok na targu”. W Dobroszycach wszyscy wszystkich znają, więc mali odbiorcy także błyskawicznie poczują się u siebie. Są tu całe rodziny, staruszki i dzieci, postacie “dziwne” (zielarka Skrzatula), albo satyryczne (Janusz i Grażyna, którzy mają tylko jedną zasadę: zarobić jak najwięcej i przy tym się nie narobić). Będą i zwierzęta, które należy odnaleźć i wskazać. W odróżnieniu od pozostałych tomów serii, tutaj rozkładówka w dużej części jest jednolita (co nie znaczy, że łatwa do obejrzenia i przeanalizowania!), sporą część rysunku stanowi bowiem plac. W jego otoczeniu znajdują się sklepy i salony usługowe oraz domy mieszkalne, ale centrum – to targowisko ze zmieniającymi się stoiskami. Wszystko może się poruszać, więc nie ma obaw o monotonię, autorka wie, jak zmieniać scenerię, żeby przyciągnąć uwagę dzieci. Kilka stoisk ma swoje nazwy (można poćwiczyć czytanie albo rozpoznawanie liter), a w obrazkach pojawia się też humor. Narrację dołożą odbiorcy: będą ćwiczyć na książce spostrzegawczość i umiejętność opowiadania o zaobserwowanych wydarzeniach. Skupią się nie tylko na działaniach postaci: bo liczy się poza tym, co kto sprzedaje i co kto robi (oraz z kim) cały wachlarz emocji do odkrywania na podstawie min narysowanych bohaterów. Gdzieś w tle ktoś przeprowadza remont, balon, który ucieka sprzedawcom może nieoczekiwanie zasłonić część rysunku. Postacie są drobne i bardzo kolorowe, ale nie kiczowate, ucieszą również dorosłych. Jola Richter-Magnuszewska dba o to, żeby z jej publikacją nikt się nie nudził. Zapewnia rozrywkę na długi czas, bo tu nic samo się nie wyjaśni, trzeba dokładnie prześledzić bieg wydarzeń, żeby zrozumieć zależności i wytłumaczyć, co robią bohaterowie.
Handlowanie i nie tylko
Ta seria cieszy się zasłużonym uznaniem małych odbiorców, ale zachwycać może również rodziców. Przejrzysta konstrukcja pozwala ilustratorom na popisywanie się wyobraźnią i budowanie wielu równoległych narracji, które odkrywać będą dzieci podczas przeglądania książki. “Rok w...” to obrazkowe historie, jakie nie znudzą się szybko, nie mają na to szans, skoro zostały już na starcie mistrzowsko wymyślone. Kartonowe strony nie zniszczą się zbyt szybko, co również ma znaczenie: wiele razy będzie się te publikacje wertować, żeby poznać doświadczenia wszystkich przedstawionych na pierwszej rozkładówce postaci. Zasady są proste: najpierw przedstawienie wszystkich bohaterów, postaci, które będą się pojawiać podczas wykonywania różnych czynności i w różnych miejscach na kolejnych stronach. Poza podawaniem ich imion, zawodów czy upodobań, czytelnicy otrzymują też wiadomość o wzajemnych relacjach. Kto kogo lubi, kto z kim chętnie spędza czas: to dane, które już na etapie zapoznawania się z postaciami dostarczą przynajmniej kilku zagadek i pretekstów do poszukiwań. Jeśli pierwsza rozkładówka zapowiada ilustracyjny chaos (im większy, tym lepsza zabawa!), następne będą już zestawem wydarzeń nie do ogarnięcia na pierwszy rzut oka. Przychodzi bowiem czas na zaprezentowanie jednego miejsca (zwykle przekrojowego, tak, żeby było widać co najmniej kilka charakterystycznych dla niego punktów) w dwunastu odsłonach. Dwanaście miesięcy przynosi potrzebne zmiany, pokazuje, jak zachowują się ludzie lub zwierzęta i jak pogoda wpływa na otoczenie. Tu wyjaśnia się również sposób pracy z książką: trzeba na każdej rozkładówce znaleźć poznanych już bohaterów, sprawdzić, co robią, czym się zajmują i jak spędzają czas, można też poszukać wyjaśnień dla ich zachowań lub sprawdzać konsekwencje raz podjętych decyzji.
Teraz Jola Richter-Magnuszewska dołącza do cyklu tomem “Rok na targu”. W Dobroszycach wszyscy wszystkich znają, więc mali odbiorcy także błyskawicznie poczują się u siebie. Są tu całe rodziny, staruszki i dzieci, postacie “dziwne” (zielarka Skrzatula), albo satyryczne (Janusz i Grażyna, którzy mają tylko jedną zasadę: zarobić jak najwięcej i przy tym się nie narobić). Będą i zwierzęta, które należy odnaleźć i wskazać. W odróżnieniu od pozostałych tomów serii, tutaj rozkładówka w dużej części jest jednolita (co nie znaczy, że łatwa do obejrzenia i przeanalizowania!), sporą część rysunku stanowi bowiem plac. W jego otoczeniu znajdują się sklepy i salony usługowe oraz domy mieszkalne, ale centrum – to targowisko ze zmieniającymi się stoiskami. Wszystko może się poruszać, więc nie ma obaw o monotonię, autorka wie, jak zmieniać scenerię, żeby przyciągnąć uwagę dzieci. Kilka stoisk ma swoje nazwy (można poćwiczyć czytanie albo rozpoznawanie liter), a w obrazkach pojawia się też humor. Narrację dołożą odbiorcy: będą ćwiczyć na książce spostrzegawczość i umiejętność opowiadania o zaobserwowanych wydarzeniach. Skupią się nie tylko na działaniach postaci: bo liczy się poza tym, co kto sprzedaje i co kto robi (oraz z kim) cały wachlarz emocji do odkrywania na podstawie min narysowanych bohaterów. Gdzieś w tle ktoś przeprowadza remont, balon, który ucieka sprzedawcom może nieoczekiwanie zasłonić część rysunku. Postacie są drobne i bardzo kolorowe, ale nie kiczowate, ucieszą również dorosłych. Jola Richter-Magnuszewska dba o to, żeby z jej publikacją nikt się nie nudził. Zapewnia rozrywkę na długi czas, bo tu nic samo się nie wyjaśni, trzeba dokładnie prześledzić bieg wydarzeń, żeby zrozumieć zależności i wytłumaczyć, co robią bohaterowie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






